1532463893

Obecny rok nie należy do najlepszych dla rodzimego futbolu. Już na fazie grupowej swoją przygodę z rosyjskim mundialem zakończyła reprezentacja Polski, a później marzenia o podboju Starego Kontynentu na drugiej rundzie eliminacyjnej musiała porzucić Legia Warszawa, która w fatalnym stylu odpadła po dwumeczu ze słowackim Spartakiem Trnawa. Na tym jednak festiwal żenady się nie zakończył, gdyż mistrz Polski już po kilkunastu dniach musiał uznać wyższość F91 Dudelange z Luksemburga, który wyeliminował ją z Ligi Europy. Z tej okazji warto przypomnieć sobie najbardziej spektakularne wpadki przedstawicieli Ekstraklasy na arenie międzynarodowej.

1. Pogoń Szczecin – Fylkir Reykjavik (1:1 i 1:2; sezon 2001/02)

Przełom wieków był dla kibiców Pogoni okresem niezwykle barwnym. Drużynę z Pomorza przejął wówczas inwestor znad Bosforu – Sabri Begdas. Turek zainwestował wtedy w klub blisko 23 miliony złotych, tworząc na północy Polski mocny zespół, który zdobył wicemistrzostwo kraju w sezonie 2000/01. Kolejnym krokiem miało być zaatakowanie europejskich pucharów. Portowcy w I rundzie eliminacji Pucharu UEFA trafili na półamatorski Fylkir Reykjavik z Islandii, który najpierw sensacyjnie wywalczył remis w Szczecinie, a potem pokonał drużynę prowadzoną wówczas przez Mariusza Kurasa na własnych śmieciach. Ta porażka była początkiem końca „wielkiej” Pogoni, z której w niedługim czasie odszedł Begdas, zostawiając klub ze sporym zadłużeniem. Właśnie przez problemy finansowe Portowcy dwa lata później spadli do drugiej ligi.



2. Wisła Kraków – Vålerenga Oslo (0:0 i 0:0, rzuty karne: 3-4; sezon 2003/04)

2003.11.27_Wisła_Kraków_-_Vålerengens2

Okres od 2002 do 2005 roku był dla Białej Gwiazdy pasmem sukcesów na krajowym podwórku. Trzy mistrzostwa z rzędu dobitnie potwierdzały ligową dominację ekipy z Krakowa, jednak na nic się zdały w europejskich pucharach. Naszpikowana gwiazdami pokroju Marcina Baszczyńskiego, Macieja Stolarczyka, Mirosława Szymkowiaka, Macieja Żurawskiego czy Tomasza Frankowskiego drużyna w sezonie 2003/04 potknęła się już w II rundzie eliminacji Pucharu UEFA. Rywal nie był zbyt wymagający – Wisła trafiła bowiem na Vålerengę Oslo. Norwegowie w obu spotkaniach postawili się jednak wyżej notowanym rywalom, nie tracąc ani jednej bramki! Ponadto lepiej egzekwowali rzuty karne (swoich prób nie wykorzystali Szymkowiak i Frankowski), dlatego zespół Henryka Kasperczaka pożegnał się z rozgrywkami szybciej niż się wszyscy spodziewali.



3. Ruch Chorzów – Valletta FC (1:1 i 0:0; sezon 2010/11)

Źródło: FAKT
Źródło: FAKT

Co prawda Ruch dzięki korzystnemu bilansowi bramek awansował do kolejnej rundy, jednak styl, w jakim tego dokonał, był najłagodniej mówiąc fatalny. W pierwszym spotkaniu na Malcie padł remis 1:1, a w rewanżu w Chorzowie gospodarze wyrwali bezbramkowy remis. Wyrwali, bo przez większość spotkania… rozpaczliwie się bronili, wybijając piłki na oślep z własnego pola karnego. Bohaterem Niebieskich był wówczas golkiper – Matko Perdijić, który bronił wszystkie strzały, niczym w transie. Siedem doliczonych minut było dla gospodarzy prawdziwym koszmarem, z którego ostatecznie wyszli obronną ręką. Co ciekawe, w 97. minucie Arkadiusz Piech zdecydował się na rozpaczliwe uderzenie z połowy boiska, a piłka niespodziewanie wpadła do siatki, jednak jeszcze w trakcie jej lotu… sędzia zakończył spotkanie! Chorzowianie awansowali, ale w następnej rundzie zostali już zmiażdżeni przez Austrię Wiedeń, która rozgromiła Niebieskich w dwumeczu aż 6:1.



4. Wisła Kraków – Qarabağ Ağdam (0:1 i 2:3; sezon 2010/11)

Źródło: Polska The Times
Źródło: Polska The Times

W tym samym czasie co Ruch, z Europą pożegnała się także Wisła. Biała Gwiazda odpadła z Pucharu UEFA po przegranej z azerskim Qarabağem Ağdam. Ten dwumecz był niezwykłym pokazem bezsilności Krakowian. O ile niewielką porażkę w pierwszym spotkaniu uznano jeszcze za małe potknięcie, o tyle rewanż rozwiał już wszelkie wątpliwości, co do formy podopiecznych Henryka Kasperczaka. W ciągu siedmiu minut (od 28. do 35.) Azerowie zdobyli trzy bramki i zakończyli marzenia Polaków o awansie do kolejnej rundy. Później co prawda Wisła odpowiedziała trafieniami Pawła Brożka i Rafała Boguskiego, ale był to wyłącznie łabędzi śpiew. Po tym niesławnym dwumeczu po raz drugi z posady szkoleniowca zespołu spod Wawelu zwolniono Kasperczaka.




5. Jagiellonia Białystok – Irtysz Pawłodar (1:0 i 0:2; sezon 2011/12)

Źródło: FAKT
Źródło: FAKT

To nie była długa przygoda Jagi z europejskimi pucharami. Już w I rundzie eliminacji LE podopieczni Michała Probierza zostali odprawieni z kwitkiem przez kazachski Irtysz Pawłodar. Patrząc z perspektywy czasu, na Podlasiu stworzono w tamtym okresie całkiem niezły zespół, z Grzegorzem Sandomierskim, Thiago Cionkiem, Tomaszem Kupiszem czy Tomaszem Frankowskim na czele. Nie przełożyło się to jednak na sukcesy na arenie międzynarodowej. Po wypracowaniu skromnej zaliczki w pierwszym spotkaniu, za sprawą trafienia Frankowskiego, Polacy zostali boleśnie upokorzeni w rewanżu, gdzie już po pierwszych 45 minutach przegrywali 0:2.  W drugiej części meczu gospodarze skutecznie się bronili, a zawodnicy Probierza nie potrafili znaleźć sposobu na przełamanie oporu rywala i ostatecznie odpadli już na samym początku swojej przygody z Europa League.




6. Lech Poznań – Žalgiris Wilno (0:1 i 2:1; sezon 2013/14)

plakat-kibicow-lecha-62038675

Mariusz Rumak już przed tym dwumeczem stąpał po bardzo cienkim lodzie, a za jego zwolnieniem opowiadała się znaczna część kibiców Kolejorza. Zarząd klubu postanowił dać mu jednak szansę prowadzenia drużyny w kolejnym sezonie. Planem minimum miało być wejście do fazy grupowej Ligi Europy, a skończyło się bolesnym laniem od sąsiadów z Litwy. Już w pierwszym spotkaniu w Wilnie za lekceważące podejście do meczu Poznaniacy zostali skarceni i niespodziewanie przegrali 0:1. W rewanżu długo utrzymywał się podobny rezultat. Już w 29. minucie Rytis Leliūga zapewnił gościom prowadzenie i atmosfera na stadionie zaczęła się robić gorąca. Co prawda za sprawą trafienia Łukasza Teodorczyka i samobójczego gola Pericia Lech wyszedł na prowadzenie, jednak zabrakło czasu na strzelenie jeszcze jednej, dającej awans bramki i Kolejorz odpadł z europejskich rozgrywek, a trener Mariusz Rumak został zwolniony. Sporym paradoksem był fakt, że Žalgiris prowadził wówczas trener Marek Zub, który w Polsce nie potrafił przed długi czas znaleźć klubu…



7. Wisła Kraków – Levadia Tallinn (1:1 i 0:1; sezon 2009/10)

Niekwestionowanym liderem w kwestii odpadania z pucharów w kompromitującym stylu pozostaje Wisła, jednak to, co stało się w starciu z Levadią Tallinn, przeszło do legendy. Mistrz Polski z sezonu 2008/09 rozpoczął swoją przygodę z Ligą Mistrzów od II rundy eliminacji, a rywalem był półamatorski klub z Estonii. W pierwszym spotkaniu padł sensacyjny remis 1:1. Wiślacy usilnie tłumaczyli wówczas, że ten rezultat to tylko wypadek przy pracy i jadą do Tallinna po awans. Rzeczywiście, ekipa z Krakowa atakowała i dominowała, jednak co z tego, skoro w doliczonym czasie gry, po jednym z nielicznych ataków gospodarzy, bramkę zdobył Vladimir Iwanow i Biała Gwiazda z wielkim hukiem odpadła z Champions League.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *