DgUI_fVWkAE3xfA

Od półtora roku regularnie powoływany do reprezentacji Polski, jednak z rywalizacji o wyjazd na mundial do Rosji wypadł w ostatniej chwili, przegrywając z kontuzją biodra – to idealne podsumowanie ostatniego sezonu w wykonaniu Łukasza Skorupskiego. Po powrocie do Romy, przed rozpoczęciem minionej kampanii, musiał pogodzić się z rolą rezerwowego, niemniej chyba w najgorszych snach nie przypuszczał, że nie będzie grał praktycznie w ogóle. Teraz, po transferze do ekipy dowodzonej przez słynnego Filippo Inzaghiego, kariera byłego golkipera Górnika Zabrze znów nabierze właściwej prędkości, wszak na dłużej odklei się od ławki rezerwowych.

Wypożyczenie do Empoli było bardzo rozsądnym ruchem ze strony zarówno klubu, jak i samego piłkarza. Po dwóch latach pełnienia funkcji rezerwowego golkipera (pierwszym był w tym okresie Morgan De Sanctis – przyp. red.) przyszedł czas na sprawdzenie się w roli podstawowego gracza, na czasowym wypożyczeniu. Włodarze Romy zdawali się wiązać duże nadzieje z Polakiem, wszak w pierwszym sezonie rozegrał zaledwie trzy spotkania, ale już w kolejnym pojawił się na boisku łącznie jedenaście razy. Przejście do słabszej drużyny z tej samej ligi miało pomóc Skorupskiemu nabrać niezbędnego ogrania i okrzepnąć w Serie A, a także umożliwić dalszy rozwój.


Po okresie spędzonym w Empoli, w ramach dwuletniego wypożyczenia, Polak zdecydowanie mógł spodziewać się, że jego kariera nabierze rozpędu. Dwa sezony regularnej i dobrej gry nie mogły przejść bez echa. Campionato 2016/17 zakończyło się co prawda spadkiem Azzurrich do Serie B, ale Skorupski został wybrany najlepszym zawodnikiem toskańskiej drużyny, w czym wydatnie pomogło mu aż dziesięciokrotne zachowanie czystego konta.

Na kolejne rozgrywki Polak zdecydował się pozostać w Rzymie i powalczyć o bluzę z nr 1 z Brazylijczykiem Alissonem Beckerem, który rok wcześniej wyraźnie przegrywał rywalizację z innym z naszych reprezentantów – Wojciechem Szczęsnym. Wydawało się, że nawet pozostając opcją rezerwową zabrzanin dostanie niejedną okazję do zaprezentowania swoich umiejętności i powalczy z reprezentantem Canarinhos o pierwszy skład.

„Po tym, co pokazał w Empoli, jest dla niego miejsce w Romie. Według mnie Giallorossi powinni zdecydowanie na niego postawić. Nie wierzę w to, że kolejny sezon spędzi na ławce.”

Piotr Czachowski, ekspert Serie A w Eleven Sports, o sytuacji Łukasza Skorupskiego przed sezonem 2017/18

Jak się jednak okazało, w zakończonym sezonie Skorupski wystąpił zaledwie dwukrotnie – w przegranym meczu Pucharu Włoch z Torino i w ostatniej kolejce Serie A przeciwko Sassuolo. Zdecydowanie nie był to bilans zadowalający, również w kontekście zbliżających się Mistrzostw Świata w Rosji. Po zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Artura Boruca, 27-letni golkiper regularnie przyjeżdżał na zgrupowania kadry jako bramkarz nr 3, ale w ostatnich miesiącach Adam Nawałka zwrócił uwagę na robiącego furorę na angielskich boiskach Championship w barwach Ipswich Town Bartosza Białkowskiego i stało się oczywiste, że to oni stoczą między sobą bezpośredni pojedynek o jedno wolne miejsce na pokładzie samolotu lecącego na mundial. Ostatecznie Skorupskiego wykluczyła z rywalizacji kontuzja biodra, jednak i bez niej nie mógł być pewny powołania od selekcjonera, właśnie ze względu na brak regularnej gry.

Dlatego, ze spokojem mógł przystąpić do wakacji i rehabilitacji po kontuzji, która nie okazała się być groźna, ale skutecznie uniemożliwiła wyjazd na największą imprezę piłkarską na świecie. Nie mniej ważny, niż powrót do pełnej sprawności, był także wybór miejsca pracy na przyszły sezon, bowiem nawet, jeśli rzymianie sprzedaliby rewelacyjnego Alissona, co nie jest wcale przesądzone (mówi się o zainteresowaniu ze strony Realu Madryt, Napoli czy Liverpoolu – przyp. red.), to szanse, że akurat Skorupski zająłby zwolnione przez Brazylijczyka miejsce między słupkami są praktyczne zerowe.

„Mam większe ambicje niż siedzenie na ławce rezerwowych. Od następnego roku musi się to zmienić. Po sezonie porozmawiam z dyrektorami, że chcę regularnie grać niezależnie od miejsca. I nie ma żadnej wymówki!”

Łukasz Skorupski o swojej sytuacji klubowej

Od samego początku mówiło się o odejściu naszego bramkarza do któregoś z klubów Serie A, a chętnych na pewno nie brakowało.


Najpoważniej mówiło się o dwóch kierunkach: Fiorentinie oraz Bologni. Mniej lub bardziej wiarygodne plotki mówiły również o zainteresowaniu wychowankiem Górnika Zabrze ze strony SPAL 2013, Sampdorii oraz dwóch klubów z Genui. Ostatecznie jego wybór padł na zespół Rossoblu, gdzie niedawno swoje rządy rozpoczął legendarny Filippo Inzaghi.


Jedno jest pewne – Skorupski musi z powrotem wrócić do regularnej i dobrej gry, jaką prezentował w Empoli. Ostatni rok był dla niego kompletnie stracony, w związku z czym na kolejny takowy po prostu już nie może sobie pozwolić. Tylko poprzez regularne występy mógłby z powrotem wzbudzić zainteresowanie selekcjonera Adama Nawałki, który wysyła swoim kadrowiczom jasny komunikat: aby otrzymać powołanie do reprezentacji, trzeba regularnie grać w klubie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *