a5de0551471d6a54b0604ae25ae3dda3

Już oficjalnie można to stwierdzić – powrócił i ma się świetnie: z nowym trenerem u boku, z nowymi chęciami do gry oraz z zapałem do pracy. Od momentu pojawienia się Ole Gunnara Solskjaera na ławce trenerskiej Manchesteru United Paul Pogba zaczął (w końcu) przypominać tego zawodnika, za którego swego czasu zapłacono rekordowe pieniądze. Aktualnie francuski mistrz świata jest prawdziwą bestią środka pola, dyrygentem, który dzieli i rządzi w swojej strefie boiska, rozgrywa, strzela i asystuje. Na szczęście nie wyróżnia się już jedynie nowymi ekstrawaganckimi fryzurami i konfliktem z Jose Mourinho. To między innymi dzięki renesansowi gry swojego wychowanka Czerwone Diabły są już o kilka kroków od podium, a przecież do zakończenia ligowego sezonu jeszcze 12 spotkań. Jeżeli 25-latek utrzyma imponującą dyspozycję, to obawiać się mogą nie tylko Chelsea, Arsenal czy Tottenham, ale również Paris Saint-Germain.

Dzień po odpadnięciu Manchesteru United z rozgrywek Carabao Cup. Po porażce w serii rzutów karnych z niżej notowanym Derby County w ośrodku treningowym w Carrington pojawił się francuski pomocnik, który jak zwykle z uśmiechem na ustach przywitał się ze wszystkimi i nie krył dobrego nastroju. To właśnie wtedy doszło do incydentu, który miał później sprawić, że drogi portugalskiego szkoleniowca i byłego zawodnika Juventusu rozeszły się na dobre. Mourinho postanowił wówczas w męskich słowach udzielić reprymendy reprezentantowi Les Bleus odnośnie jego instagramowego postu, który został zamieszczony po rzeczonej porażce. To był moment, w którym uśmiech ciemnoskórego gwiazdora zniknął na dłuższy czas. Z jednej strony ekspresyjny i radosny piłkarz w optymalnym dla sportowca wieku, z drugiej zaś wymagający dyscypliny i posłuszeństwa doświadczony trener. Dwa tak skrajne charaktery nie miały prawa się porozumieć…


Pokłosiem owych wydarzeń było pozostawienie 64-krotnego reprezentanta Tricolores na ławce rezerwowych m.in. w pamiętnym spotkaniu z Liverpoolem (porażka 1:3), które przesądziło o losie „The Special One”. Ten moment okazał sie przełomowy, wszak już po kilku dniach głównodowodzącym został człowiek, który wręcz nalegał, by drużynę z Old Trafford budować wokół wicemistrza Europy z 2016 roku. Od tego momentu urodzony w Lagny-sur-Marne zawodnik odpłaca się sympatycznemu Norwegowi prawdopodobnie najlepszą formą od czasów swojego debiutu dla drużyny 19-krotnego mistrza Anglii. Wystarczyło bardzo niewiele – dać Pogbie żyć tak, jak lubi, nie dusić go pod kloszem i pozwolić mu być sobą.


A jakie roszady zaszły na boisku? United zmodyfikowali swój system gry i aktualnie, zamiast formacji 1-4-2-3-1, częściej wykorzystują 1-4-3-3. W tej konfiguracji Solskjaer ustawia Pogbę na jego ulubionej pozycji, a więc po lewej stronie w bloku środkowych pomocników, i pozwala mu na częstsze podłączanie się do akcji ofensywnych, co umożliwiło Francuzowi pokazanie drzemiących w nim naturalnych umiejętności ofensywnych. Dzięki takiemu ustawieniu, oraz Herrerze i Maticiowi przy swoim boku, rosły pomocnik staje się z powrotem motorem napędowym „diabelskiej machinerii”. Pochodzący z Kristiansund menedżer pozwala także swojej gwieździe na dłuższe utrzymywanie się przy piłce (bez konieczności szybkiego pozbywania się jej) oraz szukanie otwartych przestrzeni do przecinających szyki obronne rywala podań. Zachęcił go także do częstszego „pressowania” na obrońców przeciwnika w poszukiwaniu ich błędów.

„Cieszę się futbolem. W systemie, którym graliśmy za Mourinho, było mi ciężko. Lubię być bardziej agresywny, grać wyżej, naciskać. Defensywa nie jest moją najlepszą cechą, ale w tej formacji, którą gramy teraz, dobrze rozumiem się z kolegami i czuję się najbardziej komfortowo. Gra z Maticiem bardzo mi pomaga. Wiem, że on zawsze jest za moimi plecami, mam wolną głowę i dzięki temu mogę strzelać, podawać. To właśnie się zmieniło – wiem, że mam spokój za plecami i czuję wolność”.

Paul Pogba w wywiadzie dla SkySports.

Podobna sytuacja miała miejsce w Juventusie, tam gdzie na dobre rozbłysł talent dzisiejszego bohatera. Wielu ekspertów i fanów zastanawiało się, jak to możliwe, że w czerwonej koszulce nie oferuje on tak wiele z tego, do czego przyzwyczaił wszystkich na J Stadium. Jednak zapominali o tym, że w barwach Starej Damy Pogba miał za plecami Arturo Vidala i Andreę Pirlo, a dodatkowo nikt w stolicy Piemontu nie zmuszał go do zmiany swojej osobowości ani stylu gry – po prostu pozwolono mu grać to, co chce i najlepiej potrafi. Podobnie w reprezentacji Francji, gdzie na rosyjskim mundialu do spółki z N’golo Kante stworzyli potężny, zaporowy środek pola i dobitnie przyłożyli się do drugiej gwiazdki na koszulkach swojej narodowej drużyny. Nawet po tak udanym turnieju, po powrocie do Manchesteru ponownie zgasł, ponieważ zmiana oznacza ograniczenie, którego Paul tak bardzo nie lubi.


Norweski manager nie zastanawiał się zbyt długo. Kluczową kwestią było dla niego wykorzystanie Francuza w stu procentach, ponieważ zna jego potencjał już z drużyn młodzieżowych, które szkolił w latach 2008-2010. Powrót na nominalną pozycję, wolność w poczynaniach, brak ograniczeń i duża swoboda – to wszystko pozwoliło, by na twarzy mistrza świata zamiast posępnych min znowu pojawił się uśmiech, ale przede wszystkim niekłamana radość z bycia w miejscu, w którym jest i formy, jaką prezentuje.

„To ten Paul, którego znam od czasów, kiedy był ze mną w drużynach młodzieżowych. Zawsze był szczęśliwym chłopakiem, dużo się uśmiechał. On jest naturalnym liderem, ma olbrzymi wpływ na ludzi. Bardzo chce osiągać sukcesy. On po prostu taki jest, nie mam z tym problemu”.

Ole Gunnar Solskjær

Różnice widoczne są gołym okiem i nie chodzi wyłącznie o tabelę Premier League. Tam, gdzie wcześniej panowała gęsta atmosfera i gromadziły się ciemne chmury, nadeszło słońce w postaci skromnego i nieroszczeniowego Norwega, którego głównym postulatem jest to, by wszystko zostało zrobione w jedyny właściwy sposób, jaki zna: „The United Way”. Żaden z zawodników nie obrazuje lepiej transformacji Red Devils niż francuski król środka pola. Oczywiście, nie tylko on gra lepiej, bo zarówno Anthony Martial, jak i Marcus Rashford imponują formą, jednak to na Pogbę zwrócone są wszystkie oczy. Ole zrobił to, co wydaje się najbardziej naturalną rzeczą na świecie – zrezygnował ze sztywnych restrykcji taktycznych na rzecz uwolnienia wszystkiego, co jego kluczowy gracz prezentował w biało-czarnych barwach. Paul ponownie zakochał się w Manchesterze i jest na najlepszej drodze do tego, by wymagający fani z Teatru Marzeń odwzajemnili to uczucie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *