s_1920x1080_3f3c3bc0c5f187b1a35f44a4bede48dd1541365339

Najlepsza liga „piłki nożnej” po długim zastoju nareszcie powróciła z zaświatów! Zmagania na rodzimym podwórku znów nabierają tempa, a zbliżający się nieuchronnie koniec sezonu już teraz zachęca do planowania ruchów na kolejne rozgrywki. W biurach włodarzy poszczególnych klubów rodzą się coraz to nowe pomysły, jakie transakcje należałoby przeprowadzić, aby uzupełnić skład, w którym po raz kolejny kogoś zabrakło. Śpieszymy więc z pomocą i prezentujemy zestawienie renomowanych ligowców, którzy niebawem będą mogli zmienić pracodawcę za przysłowiową „czapkę gruszek”.

Filip Mladenović (Lechia Gdańsk)

Źródło: Twitter/Lechia Gdańsk
Źródło: Twitter / Lechia Gdańsk

Serbski defensor, z bogatym jak na Ekstraklasę doświadczeniem, szczególnie w ubiegłym sezonie dał się poznać jako jeden z czołowych, jeśli nie najlepszy boczny obrońca na polskich boiskach. Świetnie wychodziła mu zwłaszcza gra do przodu – swoimi licznymi asystami i świetnie ułożoną lewą nogą budził respekt u wszystkich przeciwników.


Na ten moment jego licznik występów w Ekstraklasie zatrzymał się na liczbie 83. Solidna forma pozwoliła zawodnikowi Lechii Gdańsk trzykrotnie skierować piłkę do siatki rywala oraz zaliczyć 16 ostatnich podań, co jest godnym uwagi wynikiem, biorąc pod uwagę fakt, że jego główne zadanie to przede wszystkim bronienie dostępu do własnej bramki. Jeżeli gdański klub nie zdecyduje się na przedłużenie umowy z Mladenoviciem, chętnych na jego zatrudnienie nie powinno brakować. W hiszpańskich mediach pojawiają się nawet informacje o zainteresowaniu rywalizującego na poziomie LaLiga Realu Valladolid.




Dominik Furman (Wisła Płock)

Źródło: wisla-plock.pl
Źródło: wisla-plock.pl

Odrodzony, ale nadal krnąbrny pomocnik od kilku sezonów jest bez wątpienia główną postacią płockiej Wisły. Do Ekstraklasy wracał po nieudanych wojażach na Zachodzie i wówczas mało kto wierzył, że popularny „Furmi” będzie jeszcze w stanie zaprezentować choćby skrawek umiejętności, dzięki którym zapracował sobie na zagraniczny transfer. Nie po raz pierwszy potwierdziła się jednak zasada, że „jeżeli raz byłeś w stanie wychylić się ponad poziom krajowego poletka, to przy odrobinie szczęścia będziesz w stanie zrobić to ponownie”.


Furman nie tylko został kapitanem zespołu Nafciarzy i ulubieńcem kibiców w Płocku, ale także wrócił po ponad 6 latach do reprezentacji Polski, dzięki czemu afera z Tarasem Romanczukiem nie pozostanie najbardziej pamiętnym epizodem w karierze wychowanka Szydłowianki Szydłowiec.




Christian Gytkjær (Lech Poznań)

Źródło: lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka -
Źródło: lechpoznan.pl / Foto: Przemysław Szyszka

Jeden z najlepszych snajperów Ekstraklasy na przestrzeni ostatnich lat i pierwszy rasowy napastnik przy Bułgarskiej od chlubnych czasów Roberta Lewandowskiego oraz Artjomsa Rudnevsa. Piłkarz o prawdziwym instynkcie kilera, jakich rzadko mamy okazję obserwować na polskich stadionach. Nieco ponad 100 występów w barwach Kolejorza wystarczyło mu do zdobycia aż 56 bramek i zaliczenia 8 asyst. Do reprezentacji Danii nie dostaje się przecież powołań za kontrowersyjne zdjęcia zamieszczane na portalach społecznościowych czy wygląd skandynawskiego lowelasa.

Można jedynie zastanawiać się, o ile bardziej pokaźny byłby bilans Gytkjæra, gdyby trafił w Lechu na naprawdę solidny zestaw kreatywnych pomocników. Wkład tego snajpera w wyniki Dumy Wielkopolski jest nieoceniony, wszak bardzo często to właśnie on ratował poznaniakom skórę w meczach o stawkę. Wprawdzie życie nie znosi próżni, ale nie wiadomo, ile zajmie Rutkowskiemu, Klimczakowi i spółce znalezienie godnego następcy kontrowersyjnego Duńczyka.


Mikkel Kirkeskov (Piast Gliwice)

Źrodło: piast-gliwice.eu
Źrodło: piast-gliwice.eu

Sympatyczny rudowłosy lewy obrońca, którego pokochały całe Gliwice. Jeden z fundamentów mistrzowskiej ekipy Piastunek z poprzedniego, wiekopomnego dla Gliwiczan sezonu. W pewnym momencie zabiegała o niego cała ligowa czołówka, z Legią na czele. Nieustępliwy w destrukcji, ale – podobnie jak Mladenović – potrafiący celnie dośrodkować i wykreować znakomitą sytuację napastnikowi. W poprzednich rozgrywkach licznik Kirkeskova zatrzymał się na dwóch bramkach i dwóch asystach, ale to nie statystyki były powodem, dla którego wszyscy trenerzy drużyn Ekstraklasy zazdrościli Waldemarowi Fornalikowi tego piłkarza.


W obecnej kampanii Duńczyk znacząco spuścił z tonu, jednak w obliczu wygasającej umowy wydaje się niemal pewne, że znalezienie nowego pracodawcy nie będzie w jego przypadku karkołomnym zajęciem – zwłaszcza jeśli transakcja miałaby się odbyć bez kwoty odstępnego.


Domagoj Antolić (Legia Warszawa)

Źródło: Mateusz Kostrzewa / Legia.com.
Źródło: Legia.com / Foto: Mateusz Kostrzewa

Jeden z kluczowych elementów obecnej układanki trenera Aleksandara Vukovicia. W trwającym sezonie zanotował łącznie aż 32 występy, które przełożyły się na ponad 2500 minut w barwach Wojskowych. Zdecydowany lider środka pola warszawskiej Legii, czego zresztą należało się spodziewać po zawodniku, który rozegrał blisko 170 spotkań w drużynie Dinama Zagrzeb – wieloletniego hegemona ligi chorwackiej.

Od momentu transferu do stołecznego klubu Antolić praktycznie nie oddaje miejsca w wyjściowym składzie aktualnego lidera PKO BP Ekstraklasy i bynajmniej bronią go liczby, lecz umiejętności. Legia zapewne nie odpuści bez walki gracza takiego kalibru, chociaż na krajowym rynku nie powinna obawiać się jakiejkolwiek konkurencji. Mało który klub w Polsce byłby bowiem w stanie spełnić niemałe oczekiwania finansowe Chorwata.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *