Daw5LnGX0AA5U98

Niewielu ekspertów na Wyspach dawało przed sezonem szansę powodzeniu tej zuchwałej misji, wszak świeżo w pamięci tkwił wszystkim kompromitujący epizod Gary’ego Neville’a na Estadio Mestalla. Dlaczego zatem miałoby się udać innemu byłemu menedżerowi Nietoperzy w równie trudnych warunkach, jakie Championship stawia przed preferującymi techniczny futbol przybyszami z Półwyspu Iberyjskiego? Tymczasem już na niespełna miesiąc przed zakończeniem fazy zasadniczej Championship fani Wolverhampton Wanderers mogą cieszyć się z powrotu swoich pupili w szeregi czołowych zespołów w Anglii, a Rúben Neves i Nuno Espírito Santo są poważnymi kandydatami do tytułów najlepszego piłkarza i trenera zaplecza Premier League. Równolegle w zaciszu klubowych gabinetów dopracowywany jest już plan podboju Europy, za którym stoją pieniądze inwestorów z Państwa Środka oraz kontakty szarej eminencji futbolu, agenta Jorge’a Mendesa.

Tylko siedem niepowodzeń na przestrzeni długiej i żmudnej kampanii Championship to rezultat doprawdy znakomity. Wystarczy wspomnieć, że w ostatnich siedmiu latach mniej lub tyle samo porażek na zapleczu angielskiej ekstraklasy notowały m.in. Burnley FC, Brighton & Hove Albion oraz Leicester City, a więc zespoły, które po awansie zostawiały istotny (w przypadku ekipy Ranieriego nawet trwały) ślad w historii Premier League. Ekipa z Molineux także ma szansę poważnie namieszać w elicie w kolejnych rozgrywkach. A wszystko dlatego, że przeszczep portugalskiej myśli szkoleniowej do wietrznego West Midlands przyjął się bez żadnych powikłań.

Źródło: Birmingham Mail
Źródło: Birmingham Mail

13 maja 2012. Po wyjazdowej porażce 2:3 z Wigan Athletic Wolverhampton opuszcza szeregi najlepszych drużyn w Anglii. Przez te 3 lata podopieczni Micka McCarthy’ego dali się poznać szerszej publiczności jako zespół charakterny, ambitny, nieustępliwy, ale też mocno ograniczony piłkarsko. Mimo tego udało im się kilkukrotnie wprowadzić sympatyków wyspiarskiego futbolu w stan niemałej konsternacji, choćby po sensacyjnych triumfach na White Hart Lane czy Anfield.


Po degradacji trzon drużyny w dużej mierze udało się utrzymać, zatem niewiele zapowiadało katastrofę, jaka nastąpiła także w kolejnej kampanii. Wolves podzielili przykry los m.in. Portsmouth czy Blackpool, zaliczając dwa spadki z rzędu. Kolejny zaczynał być coraz bardziej realną perspektywą, a na Molineux powoli powracały duchy sprzed niespełna 30 lat, kiedy Wolverhampton dotknęły aż trzy kolejne relegacje.

Steve’owi Morganowi udało się jednak tym razem bezbłędnie trafić z osobą menedżera. Po tym, jak w trakcie 16 miesięcy aż czterokrotnie rotował szkoleniowcami, postawił wreszcie na właściwego konia. Kenny Jackett wprowadził zrównoważoną politykę kadrową – do „starych wyjadaczy” pokroju Karla Henry’ego, Stephena Warda, czy Jamiego O’Hary dołączył kilku utalentowanych graczy klubowej akademii, co okazało się idealnym przepisem na sukces. Siejący postrach na trzecim poziomie rozgrywek Bakary Sako i Leigh Griffiths zdobyli po 13 bramek, a Wolverhampton zakończyło sezon z rekordowym dorobkiem 103 punktów.

Niezagrożony awans z pierwszego miejsca miał być zapowiedzią rychłej odbudowy, ale właśnie wtedy w głowie Morgana wykiełkował pomysł sprzedaży klubu. Niezależnie od zawirowań „na górze”, Wilki bardzo dobrze radziły sobie także na poziomie Championship, gdzie do ostatniej kolejki ważyły się losy uczestników fazy play-off. 43 trafienia niezrównanego tercetu Sako – Nouha Dicko – Benik Afobe nie wystarczyły jednak, by zawalczyć o wyjazd na Wembley, ale dla dwóch ostatnich stały się przynajmniej trampoliną w dalszej karierze. Członkiem wilczego zespołu był wówczas także Tomasz Kuszczak, który kontynuował bogatą tradycję Polaków występujących w ekipie z Molineux (poprzednio m.in. Tomasz Frankowski czy Sławomir Peszko – przyp. red.).

Dwie kolejne kampanie były już typowym tkwieniem w marazmie, z którego drużynę Wolves wyprowadzili dopiero Chińczycy. Gdyby nie błyskawiczne efekty ich wielomilionowych inwestycji w zespół, zapewne znacznie mniej byłoby wnikliwych, którzy doszukiwaliby się nieprawidłowości czy wytykali umiejętne, acz kontrowersyjne obchodzenie przepisów. Już samo przejęcie klubu nastąpiło w niejasnych okolicznościach, zaledwie siedem miesięcy po tym, jak spółka zależna Fosun wykupiła 20% udziałów w spółce należącej do najpotężniejszego agenta piłkarskiego na świecie – Jorge’a Mendesa. Dość powiedzieć, że obecnie klientami Mendez Gestifute są tacy giganci futbolu, jak Cristiano Ronaldo, Diego Costa, Radamel Falcao, czy James Rodríguez.

„Nie wiem, dlaczego oni tak myślą: oficjalnie, legalnie przeszliśmy wszystkie testy dla właścicieli. Znam każdą zasadę w regulaminie FA. Inną sprawą jest to, w jaki sposób uzyskać pomoc od swojej sieci lub znajomych? Niektórzy mają przyjaciół, którzy są agentami lub znają bardzo dobrze gracza oraz rynek, bądź znajomych, którzy mogą ci pomóc. Jorge jest biegły w ocenie zawodników i udzielił nam dobrej rady na temat najlepszego sposobu na zbudowanie drużyny”.

Jeff Shi, prezes Wolverhampton Wanderers FC

„Mamy duży komfort w rekrutacji graczy, wdrażaniu całej strategii i budowaniu systemu wokół finansowania tego projektu. Chciałbym zapewnić właściciela Leeds o przejrzystości projektu twarzą w twarz, gdyby naprawdę chciał wiedzieć. Mogę to wyjaśnić każdemu, kto naprawdę chciałby zaangażować się w dyskusję z nami. W żadnym momencie dialogu, jaki odbyłem z EFL, FA lub kimkolwiek, nie było żadnego zaniepokojenia z ich strony na temat sposobu, w jaki postępujemy”.

Laurie Dalrymple, Dyrektor Zarządzający Wolverhampton Wanderers FC

Nie stanowiło zatem zaskoczenia, że wszechmocny Portugalczyk, w porozumieniu z nowymi właścicielami Wolverhampton, szybko umieścił na Molineux kilku swoich podopiecznych, głównie rodaków grających dotychczas w Primeira Liga. Aby zwolnić miejsce w kadrze dla przybyszów z Półwyspu Iberyjskiego, włodarze Wilków musieli jednak wypożyczyć ponad 20 piłkarzy z obowiązującymi kontraktami. W tym gronie znalazł się m.in. Michał Żyro, który w tym sezonie nie dołożył żadnej cegiełki do awansu Wolverhampton do Premier League. Marzenia o podboju Wielkiej Brytanii dosłownie skasował byłemu legioniście brutalnym atakiem Anthony Kay, o czym pisaliśmy w artykule sprzed dwóch lat.


W West Midlands szybko zapomnieli o wychowanku KS Piaseczno, zwłaszcza że pomarańczowy trykot zaczęli przywdziewać piłkarze ze znacznie bardziej efektownym CV. Wśród nowych nabytków jedno nazwisko szokowało nie tylko sympatyków brytyjskiego futbolu. Kreowany na nowego lidera kadry Seleção, przez wielu nazywany wręcz kolejnym złotym dzieckiem portugalskiej piłki, najmłodszy w historii kapitan w Lidze Mistrzów trafił do zespołu rywalizującego na drugim szczeblu rozgrywek! Za całą transakcją stał oczywiście Mendes, a wokół utalentowanego Rúbena Nevesa miała zostać zbudowana drużyna nawet na miarę europejskich pucharów. Wszystko wskazuje na to, że tak się właśnie stanie…

Co było do przewidzenia, początkowo wychowanek FC Porto miał problemy z dostosowaniem się do intensywności rozgrywek oraz niezbyt wyrafinowanego stylu gry prezentowanego przez większość ekip w Championship. Oto, jak scharakteryzował zaplecze angielskiej ekstraklasy w dużym wywiadzie dla „The Guardian”:

„To znacznie bardziej agresywny rodzaj futbolu. Pierwsze dwa mecze były fizyczne i szybkie przez pełne 90 minut. Biegasz tak długo, jak tylko potrafisz przez cały mecz. To ogromna różnica w stosunku do Portugalii, gdzie dużo boiskowego czasu jest niestety trwonione”

Rúben Neves

Neves należy do grona nielicznych młodych zawodników z Półwyspu Iberyjskiego wytransferowanych na Wyspy, który nie narzekał na brytyjską pogodę i szybko przystosował się do nowego otoczenia, na co z pewnością duży wpływ miała obecność w szatni wielu rodaków. O jednym z największych atutów 21-letniego rozgrywającego, a więc znakomitym uderzeniu z dystansu, zdążyło się już przekonać wielu rywali w Anglii.


Umiejętność regulowania tempa rozegrania akcji, świetne panowanie nad piłką, a w efekcie 6 trafień pochodzącego z Santa Maria da Feira pomocnika stawiają go w szeregu najlepszych piłkarzy kończącego się sezonu Championship. W gronie najskuteczniejszych wysokie miejsce zajmuje z kolei Diogo Jota, autor 17 ligowych goli. Napastnik, który zupełnie nie zaistniał na Estadio Vicente Calderón, stał się absolutnie kluczowym elementem układanki Nuno Espírito Santo. Wystarczy wspomnieć, że wychowanek Gondomar Sport Club w bieżącej kampanii przebywał na murawie przez ponad 85% możliwych do rozegrania minut.


Wiele ciepłych słów spływa także pod adresem znanego z rodzimych boisk Szkota Barry’ego Douglasa. Lewy obrońca, który już w barwach Kolejorza zasłynął ze znakomitych dośrodkowań, wyrównał niedawno klubowy rekord pod względem liczby asyst zanotowanych w jednym sezonie ligowym. W obliczu wysokiej dyspozycji wychowanka Queen’s Park FC kwota nieco ponad miliona funtów wydana na jego pozyskanie jawi się niczym promocja.


Obok Douglasa pięcioosobową linię obrony, najlepszą na zapleczu Premier League (36 straconych goli w 44. meczach – tyle samo, co wicelider z Cardiff), najczęściej tworzyli kapitan Conor Coady, Willy Boly, Ryan Bennett oraz Matt Doherty, który jako jeden z nielicznych piłkarzy obecnej kadry Wolves pamięta jeszcze poprzednią kampanię w elicie. To zresztą nie jedyna statystyka, w której Wolverhampton zdecydowanie zdystansowało pozostałe zespoły w stawce.

Źródło: BBC Sport / Opta
Źródło: BBC Sport / Opta

Nuno podjął ogromne ryzyko obejmując drużynę z ligi uchodzącej za jedną z najtrudniejszych na świecie, ale dziś już wiadomo, że były menedżer FC Porto dokonał właściwego wyboru. Teraz 44-latek stanie przed znacznie trudniejszym zadaniem – zbudowania zespołu zdolnego pokrzyżować szyki najlepszym i gotowego do walki o europejskie puchary. Kluczowym będzie zatrzymanie na Molineux Rúbena Nevesa, na którego sieci zarzucił już m.in. Liverpool, wzmocnienie drugiej linii, a w dalszej perspektywie renowacja wysłużonego obiektu przy Waterloo Road. A to, wobec hojności przedsiębiorców z Państwa Środka, nie powinno stanowić wielkiego wyzwania.

„Jedyną kwestią, którą musieliśmy rozwiązać, kiedy przyszliśmy, był pierwszy zespół, a teraz, gdy już to zrobiliśmy, możemy skonstruować coś naprawdę wyjątkowego. Ale to jest długoterminowy projekt i nie chodzi wyłącznie o pierwszy zespół. Chodzi o obiekty, akademię, stadion – wszystko, aby uczynić ten klub jednym z najlepszych na świecie. To jest nasza wizja!”

Jeff Shi

Źródło: Express & Star
Jeff Shi; Źródło: Express & Star

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *