Powrót do Hiszpanii rozwiązaniem problemów Grzegorza Krychowiaka - foto główne

Jeszcze nieco ponad rok temu kariera Grzegorza Krychowiaka jawiła się jako pasmo samych sukcesów. Po udanym sezonie w Sevilli, z którą zdobył Ligę Europy, pojechał na EURO 2016 do Francji, skąd Biało-Czerwoni nie musieli wracać od razu po zakończeniu fazy grupowej. Ukoronowaniem tego znakomitego dla defensywnego pomocnika okresu był transfer do Paris Saint-Germain za rekordowe, jeśli chodzi o naszego rodaka, około 30 mln €. Paryż okazał się piękny jedynie na pocztówkach, a statusem Polaka nie był nawet zmiennik, a raczej głęboki rezerwowy. Klasa, jaką „La Máquina” prezentował w LaLiga nie jest bynajmniej przebrzmiałą przeszłością. Na Półwyspie Iberyjskim wciąż można bowiem znaleźć kluby, które z chęcią widziałyby 27-latka w swoich szeregach. Filar kadry Adama Nawałki stoi więc przed ważnym wyborem w kontekście dalszej kariery, wszak nie może już sobie pozwolić na kolejny sezon przestoju.

Bez sentymentów

Szansa, którą rok temu wywalczył sobie Krychowiak była jednocześnie rzuceniem się na głęboką wodę, jeśli popatrzymy na klasę rywali, z którymi przyszło reprezentantowi Polski walczyć o miejsce w wyjściowej jedenastce ówczesnego mistrza Francji – Thiago Motta, Marco Verratti, Blaise Matuidi czy Adrien Rabiot. Menedżer Les Parisiens Unai Emery preferuje ustawienie 1-4-3-3, lecz przewidział w nim miejsce tylko dla jednego defensywnego pomocnika, którym najczęściej był Thiago Motta. Naturalizowany Brazylijczyk wkrótce skończy 35 lat, ale w jego przypadku oznacza to coraz większe doświadczenie i nic nie wskazuje, aby rychło miał ustąpić miejsca młodszym kolegom. O pozycji 30-krotnego reprezentanta Italii niech świadczy fakt, że kilkukrotnie w kampanii 2016/17 przywdziewał kapitańską opaskę, a niedawno przedłużył umowę ze stołecznym klubem.

Źródło: Twitter PSG
Źródło: Paris Saint-Germain Football Club

Z resztą wymienionych graczy nie sposób Krychowiaka porównywać, gdyż są oni bardziej wszechstronni i w znacznie większym stopniu zorientowani na ofensywę. Paris Saint-Germain jest drużyną, która w znakomitej większości meczów Ligue 1 prowadzi grę i dyktuje tempo. A do tego potrzeba kreatywności, którą nie zawsze da się zastąpić charakterem czy walecznością…

Krychowiak opuszczał Sevillę na rzecz obecnego pracodawcy wraz ze swoim trenerem, więc mogło się wydawać, iż Emery, przyglądający się swojemu podopiecznemu przez przeszło dwa lata, jest pewien jego przydatności w nowym, katarskim projekcie. Znajomość z baskijskim szkoleniowcem nie okazała się jednak dla zawodnika żadnym handicapem i pozwoliła na rozegranie zaledwie 19 meczów we wszystkich rozgrywkach. Pieniądze wydane na Polaka również nie miały znaczenia, wszak mówimy o klubie, którego właścicielami są katarscy szejkowie. Nawet doskonała znajomość języka francuskiego i przeszłość nad Sekwaną nie okazały się być decydującymi czynnikami w drodze Krychowiaka do podstawowego składu PSG.


Kłopot za kłopotem

Początkowe problemy Grzegorza z regularną grą w paryskiej ekipie nie stanowiły przeszkody dla Adama Nawałki, który w kadrze wciąż mocno liczył na urodzonego w Gryficach piłkarza. Od września do listopada ubiegłego roku Krychowiak zagrał we wszystkich czterech potyczkach w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2018 i to w pełnym wymiarze czasowym. Selekcjoner Biało-Czerwonych nie mógł jednak pozostać obojętny wobec braku rytmu meczowego swojego asa i zmuszony był dać szansę innym. W czerwcowym spotkaniu z Rumunią parę defensywnych pomocników stworzyli już zatem Krzysztof Mączyński oraz Karol Linetty. Dopiero kontuzja tego pierwszego pozwoliła Krychowiakowi ponownie zameldować się na boisku w koszulce z orłem na piersi.

Notorycznie przegrywana batalia o pierwszy skład PSG sprawiła, że także oceny francuskich dziennikarzy zaczęły być coraz ostrzejsze, a postrzeganie ulubieńca andaluzyjskiej publiczności stało się w Paryżu wręcz nieco groteskowe. Właściciel FC Nantes Waldemar Kita w jednym z wywiadów przyznał, że Krychowiak nie pasuje do stołecznej drużyny i chętnie przywitałby go w swoim klubie, co trzeba jednak potraktować jako formę żartu.


Skory do dowcipów z pewnością nie był natomiast opiekun wicemistrza Francji, który po zakończeniu ubiegłego sezonu dość jasno wypowiedział się na temat ewentualnej przyszłości Polaka na Parc des Princes:

„Gra dla Paris Saint-Germain wymaga wejścia na jeszcze wyższy poziom oraz dostosowania się do jakości prezentowanej przez resztę zespołu. W przypadku Krychowiaka to się nie udało. Najlepszym wyjściem dla niego będzie zatem poszukanie sobie innego zespołu, w który bardziej się wpasuje”

Unai Emery dla „L’Equipe”

Trudno jednak posądzać Baska o brak solidarności ze swoim graczem, gdyż akurat tak przedstawiona sytuacja powinna być klarownym przekazem dla bohatera niniejszej publikacji, że najwyższy czas spakować manatki, zgodzić się na mniejszą pensję i znowu udowodnić swoją przydatność w drużynie, która będzie „skrojona” pod jego charakterystykę gry.

Słaba postawa Krychowiaka to jedno, ale warto na chwilę pochylić się również nad polityką transferową PSG i Emery’ego. W ubiegłym sezonie działacze Les Rouge-et-Bleu wydali na wzmocnienia ponad 130 mln €, lecz nowe nabytki na ogół okazywały się niewypałami. Oprócz byłego piłkarza Sevilli, kompletnie zawiódł inny przybysz z Primera División – Jesé. Jak na razie także Giovani Lo Celso, Gonçalo Guedes czy Hatem Ben Arfa nie stanowią o sile paryskiego zespołu. Tak naprawdę pewne powody do satysfakcji mogą mieć tylko Thomas Meunier, który stosowany jest w systemie rotacji, oraz przybyły w styczniu z Wolfsburga Julian Draxler.


Kierunek Hiszpania?

Kontrakt Krychowiaka z Paris Saint-Germain obowiązuje do 2021 roku, ale słabe rozgrywki spowodowały, że reprezentant Polski stał się bohaterem wielu medialnych plotek transferowych. Spekulacje na temat jego przyszłości podsyca dodatkowo fakt, iż nie udało mu się pojechać wraz z resztą drużyny na zgrupowanie do USA, a zamiast tego przygotowywał się indywidualnie w Paryżu. Ponoć zawodnik chce zostać i powalczyć o miejsce w składzie Les Parisiens, za to w Hiszpanii byłby mile widziany w wielu zespołach.


Nie tak dawno pojawiły się doniesienia łączące Krychowiaka z Atlético Madryt, lecz takie rozwiązanie miałoby jedną zasadniczą wadę – chodzi oczywiście o zakaz rejestracji nowych piłkarzy, jaki ciąży na klubie do 31 grudnia 2017. Diego Simeone lubi jednak graczy o profilu 27-letniego Polaka, a pierwsze doniesienia o możliwym transferze popularnego „Krychy” do stolicy Hiszpanii miały miejsce jeszcze w czasach jego gry dla Los Nervionenses. Obecnie wariant madrycki jest jednak mało prawdopodobny.

Znacznie bardziej realnym kierunkiem wydaje się Walencja. Nietoperze dowodzone przez nowego trenera, Marcelino Garcíę Torala, chcą wrócić na właściwe dla siebie miejsce w krajowym futbolu, a na pomocnika PSG działacze z Mestalla byliby skłonni wydać nawet 22 mln €. To właśnie suma odstępnego jest pewnym utrudnieniem w ewentualnej zmianie pracodawcy przez Krychowiaka. Paryżanie z pewnością będą próbowali odzyskać jak największą część zainwestowanej rok temu kwoty, więc preferencyjne warunki dla potencjalnych kontrahentów nie wchodzą w grę.

Według najnowszych doniesień „El Desmarque”, na szczycie listy życzeń wśród defensywnych pomocników Valencia umieściła właśnie Grzegorza Krychowiaka, ale wciąż stara się zbić cenę. Ważna będzie również pensja, na jaką zgodzi się gracz, który obecnie inkasuje 4,8 mln € za sezon. Los Che muszą przy tym uważać na Finansowe Fair Play, choć po sprzedaży Álvaro Negredo sytuacja wydaje się unormowana, zatem Peter Lim i spółka będą mogli pozwolić sobie nawet na drogi transfer oraz zagwarantowanie piłkarzowi solidnych zarobków, choć oczywiście niższych niż te oferowane przez PSG. W najbliższych dniach negocjacje w sprawie pozyskania Polaka musiałyby jednak istotnie przyspieszyć, gdyż alternatywami na jego pozycję są Tomás Rincón z Juventusu oraz Geoffrey Kondogbia z Interu Mediolan.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *