liverpoolvsdortmund

W szwajcarskim Nyonie rozlosowane zostały pary 1/4 finału Ligi Mistrzów oraz ćwierćfinały Ligi Europy. Dla drużyn walczących regularnie w Champions League rywalizacja półkę niżej, o dużo mniejszym prestiżu i pieniądzach, była z reguły złem koniecznym. Jednak w tej edycji roi się od klasowych klubów, które mogą stworzyć widowiska, niewiele ustępujące tym sławniejszym europejskim rozgrywkom. Czwartki, pomiędzy spotkaniami Ligi Mistrzów, a weekendami z najlepszymi ligami, z pewnością będą dla kibiców ekscytujące.

Najciekawszą rywalizacją w tej fazie Ligi Europy wydaje się konfrontacja Borussii Dortmund z Liverpoolem. Spotkają się dwa wielkie, klasowe europejskie kluby, choć angielska drużyna w ostatnich latach nie zachwyca wynikami i od kilku lat nie wywalczyła już żadnego poważnego trofeum. Obie ekipy w poprzedniej rundzie spotkały się z mocnymi rywalami. Podopieczni Thomasa Tuchela mierzyli się z Tottenhamem, zaś zawodnicy Jürgena Kloppa pokonali sowjego odwiecznego rywala na angielskiej ziemi, Manchester United. Szczególnego smaku całej rywalizacji dodaje fakt, że obecnym trenerem The Reds jest charyzmatyczny Niemiec, który wcześniej trenował drużynę z Dortmundu i będzie to dla niego pierwsza okazja, aby z nowym klubem zawitać do miejsca, gdzie odnosił swoje największe triumfy. Z pewnością sam zostanie ciepło przyjęty w podziękowaniu za sukcesy, jakie pod jego wodzą odnieśli zawodnicy z Nadrenii Północnej-Westfalii.

Jednak sentymenty muszą odejść na bok i na boisku powinniśmy oglądać walkę o każdy centymetr boiska. Borussia obecny sezon ma zdecydowanie lepszy, niż poprzedni. Zajmuje pewną, drugą pozycję w tabeli Bundesligi, z dużą przewagą nad pozostałymi zespołami, a do prowadzącego Bayernu traci tylko 5 punktów. W europejskich pucharach także konsekwentnie przechodzi kolejne rundy i to BVB wydaje się być faworytem tego dwumeczu i całych rozgrywek. Liverpool zajmuje miejsce w połowie ligowej tabeli i może mieć problem, aby wywalczyć awans do przyszłorocznych pucharów, zważywszy na bardzo wyrównaną stawkę w tym sezonie Premier League.

Jestem zadowolony z losowania. Dzień wcześniej powiedziałem, dlaczego chciałbym zmierzyć się z najsilniejszą drużyną rozgrywek, a jeśli jesteś w ćwierćfinale i chcesz wygrać Ligę Europy ,musisz pokonywać mocnych rywali. Lepiej zagrać z nimi w dwumeczu niż w jednym spotkaniu. Jestem szczęśliwy, że będę mógł pokazać moim podopiecznym wspaniałe miasto, jakim jest Dortmund, wraz z niesamowitym stadionem. To historia, która może wydarzyć się tylko w futbolu. Borussia jest bardzo silną drużyną i prawdopodobnie w większości lig mogłaby zdobyć mistrzostwo. W Niemczech największym problemem jest fakt, że ich rywalem jest Bayern Monachium. Jednak mają tylko 5 punktów straty i cały czas realne szanse na zdobycie mistrzostwa. To bardzo silny przeciwnik, ale my także nie jesteśmy gorsi. Sprawa jest otwarta i czekają nas dwa spotkania, które z pewnością obserwować będzie cały świat” – skomentował losowanie Jürgen Klopp

Los skojarzył do bratobójczego pojedynku Athletic Bilbao i zeszłorocznego triumfatora rozgrywek, drużynę Grzegorza Krychowiaka, czyli Sevillę. Oba zespoły znają się bardzo dobrze z rywalizacji ligowej i chciały uniknąć tego pojedynku, trafiając na teoretycznie słabsze kluby. Niezadowolenie po losowaniu na gorąco wyraził dyrektor sportowy klubu z Andaluzji, Monchi, który powiedział otwarcie, że chciał uniknąć hiszpańskich rywali, ale los zdecydował inaczej. Wyżej w tabeli hiszpańskiej Primera Division jest Sevilla, która zajmuje piątą lokatę, podczas gdy rywale z Kraju Basków są na siódmej pozycji, ale oba zespoły dzieli tylko punkt. Z pewnością możemy spodziewać się wyrównanego, zaciętego pojedynku. W 1/8 finału Athletic mierzył się już z rodakami z Valencii i było to trudne starcie, które zakończyło się awansem Basków dzięki lepszemu bilansowi bramek strzelonych na wyjeździe. Teraz Los Leones trafili na inną hiszpańską drużynę, która wydaje się być jeszcze mocniejsza, niż podopieczni Gary’ego Neville’a. Niewątpliwie czeka nas pokaz dobrego futbolu.

Zwycięzcy z zeszłego sezonu poradzili sobie z kolei ze szwajcarskim FC Basel. Mimo bezbramkowego remisu w pierwszym spotkaniu, na wyjeździe pewnie pokonali rywala 3:0. W ten sposób pozbawili Szwajcarów złudzeń, że dostąpią zaszczytu zagrania meczu finałowego na swoim boisku, na Saint Jakob’s Park.

Teoretycznie na najłatwiejszego rywala trafiła trzecia z hiszpańskich drużyn, czyli Villarreal, który zmierzy się ze Spartą Praga. Czesi w poprzedniej rundzie nie dali szans włoskiemu Lazio, za to Hiszpanie poradzili sobie z Bayerem Leverkusen. Czwarta drużyna Primera Division musiała uporać się z bardzo renomowanymi rywalami, gdyż w 1/16 finału udało im się wyeliminować włoskie Napoli, które wcześniej bez problemów wygrało swoją grupę, nie tracąc nawet punktu, a o ich potencjale przekonała się też warszawska Legia.

Zdecydowanym faworytem tej konfrontacji są podopieczni Marcelino, ale na tym etapie rozgrywek nie ma słabych drużyn i nie będzie to łatwa przeprawa. Czesi udowodnili, że na własnym stadionie są bardzo groźni, wysoko pokonując Lazio czy wcześniej rosyjski FK Krasnodar.

W teorii zdecydowanym faworytem ćwierćfinałowego starcia jest również Szachtar Donieck, którego rywalem będzie portugalski Sporting Braga. Obie drużyny w sezonie 2010/11 spotkały się w fazie grupowej Ligi Mistrzów i wyraźnie lepsi byli Ukraińcy, którzy wygrali oba mecze. Podopieczni Mircei Lucescu przyzwyczaili w ostatnich sezonach, że na wiosnę grali raczej w bardziej prestiżowych rozgrywkach. W Champions League potrafili dojść nawet do ćwierćfinału. Tym razem zakończyli swój udział już na fazie grupowej, więc kontynuują europejską przygodę w Lidze Europy, co na pewno nie jest ich szczytem marzeń. Jednak teraz celem Górników z Doniecka stało się co najmniej dotarcie do finału, który zostanie rozegrany 18. maja w Bazylei.

Braga reprezentuje ligę portugalską, jedną z najbardziej widowiskowych w Europie. Nigdy nie jest łatwo grać z drużynami z tego kraju. Posiadają dobrze wyszkolonych technicznie piłkarzy, głównie Brazylijczyków, których jest wielu w portugalskiej piłce. Nasi rywale występują co roku w europejskich pucharach, mają duże doświadczenie, a na ich stadionie panuje niepowtarzalna atmosfera. Graliśmy już z nimi i nasze mecze zawsze były zacięte. Wszystkie drużyny, które grają na tym etapie rozgrywek chcą dotrzeć do finału i będą o to walczyć”  – powiedział trener Szachtara Donieck, Mircea Lucescu

Pierwsze mecze zostaną rozegrane już w przyszłym tygodniu i z pewnością emocji nie zabraknie, a kibice mogą spodziewać się wysokiego poziomu spotkań. Największą uwagę przyciąga starcie Borussia Dortmund – Liverpool i na nie najprawdopodobniej kibice ostrzą sobie zęby najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *