DIZVXgAW4AADef_

Reprezentacja Hiszpanii zawsze słynęła z ofensywnej i przyjemnej dla oka piłki, a prezentowana przez nią tiki-taka sprowadziła na Półwysep Iberyjski całą masę sukcesów na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia. O ile w linii pomocy selekcjoner La Roja może przebierać do woli, o tyle klasycznych „dziewiątek”, które sprawdzają się w kadrze jest jak na lekarstwo. W kryzysowej sytuacji Julen Lopetegui postanowił więc wysłać powołanie do najlepszego strzelca w historii drużyny narodowej – Davida Villi. Problem w tym, że „El Guaje” ma już 35 lat i od trzech sezonów występuje w amerykańskiej Major League Soccer…

Powrót króla

Legenda Valencii i Barcelony wprawdzie wciąż pozostaje w niezłej formie strzeleckiej, ale nie bez znaczenia przy ocenie jego rzeczywistej wartości sportowej pozostają standardy panujące w amerykańskim soccerze. Villa jest najskuteczniejszym strzelcem MLS z 19 bramkami na koncie, ale jeśli spojrzymy, jacy gracze znajdują się na dalszych miejscach w klasyfikacji, to dokonania doświadczonego Hiszpana nieco bledną. Drugą pozycję w tabeli czołowych snajperów z szesnastoma trafieniami zajmują ex aequo Diego Valeri oraz doskonale znany polskim kibicom Nemanja Nikolić.


Piłkarskiego dossier Węgra nie trzeba żadnemu sympatykowi futbolu nad Wisłą szczególnie przybliżać, ale już historia jego argentyńskiego konkurenta jest bardzo ciekawa. Valeri rozegrał na Starym Kontynencie dwa sezony. Pierwszy z nich spędził w FC Porto, ale nie zdołał się zadomowić w podstawowym składzie Smoków, notując zaledwie 228 minut w 12. występach. Po rocznym okresie odbudowy w ojczyźnie wychowanek Club Atlético Lanús podjął drugą próbę podboju Europy – tym razem w słabiutkiej Almerii, gdzie poszło mu zresztą równie kiepsko (269 minut w dziewięciu startach – przyp. red.). Dość powiedzieć, że grając na Półwyspie Iberyjskim Valeri nie zdobył ani jednego gola…

Trudno więc ocenić, w jakiej formie tak naprawdę znajduje się David Villa i jak będzie prezentował się w reprezentacji na tle poważnych rywali, bowiem tempo gry w MLS zbliżone jest do spacerowego, a umiejętności graczy, z którymi na co dzień mierzy się popularny „El Guaje”, co najwyżej przeciętne.

Myli się jednak ten, kto przypuszcza, że powołanie na mecze z Włochami i Liechtensteinem są rodzajem ukoronowania kariery asturyjskiego snajpera czy formą pożegnania z hiszpańskimi kibicami. Lopetegui liczy bowiem, że Villa podniesie piłkarską jakość jego ekipy.

„Nie zamykamy drzwi przed nikim. Śledziliśmy występy Davida i stwierdziliśmy, że jego powrót jest konieczny. Jego ostatnie występy były znakomite, a jakość, intuicja i wola walki to cechy, które zawsze przydadzą się drużynie. Nie powołałbym Villi, gdyby nie był potrzebny zespołowi. Mamy nadzieję, że nam pomoże. Nie wiem, jaka będzie przyszłość Davida w kadrze – zobaczymy co się wydarzy. Na dziś jest nam potrzebny”

Julen Lopetegui dla „Marki” o powołaniu Davida Villi


Morata koszmarem Costy

Selekcjoner aktualnie jedenastej reprezentacji w rankingu FIFA preferuje ustawienie 1-4-3-3, w którym o zdecydowanie największy ból głowy przyprawia go obsada pozycji nr 9. W ostatnich miesiącach „na żądle” wystawiani byli najczęściej Diego Costa oraz Álvaro Morata. Pierwszy z nich, człowiek o niewątpliwie trudnym charakterze i kapryśnej naturze, przechodzi obecnie trudne chwile w Chelsea, gdzie skonfliktował się z trenerem Antonio Conte’m, który nie umieszcza go nawet w meczowej osiemnastce. Media wszem i wobec donoszą, że Hiszpan z brazylijskim paszportem niebawem powróci do Atlético, w którym pod wodzą ulubionego trenera, „Cholo” Simeone, prawdopodobnie odbuduje mistrzowską dyspozycję.


Abstrahując nawet od obecnego położenia Costy, należy zauważyć, że nawet w okresie najlepszej gry w klubie zadziorny snajper kompletnie nie sprawdzał się w kadrze. Bilans 6 goli w 16. występach nie mówi jednak całej prawdy o jego grze w narodowych barwach, bowiem aż 5 z nich strzelił w meczach z przeciwnikami ze średniej bądź niskiej europejskiej półki (po jednej bramce z Macedonią, Izraelem i Albanią oraz dwa trafienia z Liechtensteinem – przyp. red.). Costa kompletnie nie odnajdywał się bowiem w systemie gry proponowanym przez Vicente Del Bosque, a później Lopeteguiego, często sprawiając wrażenie zagubionego i niezainteresowanego boiskową rywalizacją.


Nieco lepiej w reprezentacji byłych mistrzów świata i Europy prezentuje się Álvaro Morata, który w każdym spotkaniu daje z siebie wszystko, a jego 21 występów zaowocowało dziewięcioma golami. Wychowanek Realu Madryt wykazał się ostatnio również miłym gestem wobec Davida Villi, zrzekając się „siódemki”, którą przed jego przyjściem do kadry nosił na plecach obecny atakujący New York City FC. 24-letni madrytczyk jest obecnie pierwszym wyborem w ataku La Roja, zatem wydaje się, że zastąpi Costę na stałe zarówno w klubie, jak i w zespole narodowym. Były znakomity gracz The Blues Graeme Le Saux twierdzi, że Morata dysponuje wszelkimi atutami, by zająć miejsce bardziej doświadczonego kolegi.

„Morata ma dużą jakość i doświadczenie wyniesione z gry w poprzednich klubach. Zawsze strzelał sporo bramek dzięki doskonałemu poruszaniu się bez piłki. Wykonuje masę ciężkiej pracy, by wypracować sobie dogodną pozycję i dochodzić do podań partnerów. Ma oczy dookoła głowy i doskonałą świadomość tego, co dzieje się wokół. Myślę, że jeśli będzie kontynuował swoją pracę, zajdzie bardzo wysoko”

Graeme Le Saux dla Goal.com


Koniec z masową produkcją napastników?

Poza Costą, Moratą czy powoli znikającymi z radarów Lopeteguiego Fernando Llorente, Aritzem Adurizem i Fernando Torresem próżno szukać klasycznej hiszpańskiej „dziewiątki”, która mogłaby wskoczyć choćby do szerokiej kadry na zbliżający się wielkimi krokami rosyjski mundial. W odwodzie pozostają jeszcze niemal na stałe przytwierdzony do ławki rezerwowych Barcelony Paco Alcácer oraz gracze, którzy nominalnymi napastnikami nie są, jak Gerard Deulofeu, Iago Aspas, Vitolo, Marco Asensio czy José Callejón. Czy zatem w kraju, który może poszczycić się najsilniejszą piłkarską ligą na świecie, istnieją jacyś zawodnicy zdolni za kilka lat zagwarantować sobie miejsce „na szpicy” w reprezentacji?


W kadrach czołowych drużyn LaLiga próżno takowych szukać – wskazywanie 20-letniego Borjy Mayorala z Realu Madryt, który nie poradził sobie na wypożyczeniu w Wolfsburgu, byłoby bowiem dużym nadużyciem. W niższych rejonach tabeli również nie znajdziemy raczej żadnej perły na miarę Asensio. Kandydatura Gerarda Moreno z Espanyolu także wydaje się mocno naciągana. 25-letni snajper zdobył w poprzednim sezonie 13 bramek w 37. meczach ligowych, co stanowi wynik co najwyżej niezły, ale jego występy rzadko kiedy porywają tłumy.

W takiej sytuacji trenerowi Lopeteguiemu pozostają zatem dwa wyjścia. Pierwsze to ciągle wystawianie „starej gwardii”, co obecnie wiąże się z korzystaniem z usług znajdującego się w najlepszej formie i optymalnym dla piłkarza wieku Moraty. Drugi scenariusz zakłada natomiast grę bez klasycznego atakującego. Taktyka z fałszywą „dziewiątką” nie tak dawno przyniosła zresztą Hiszpanom tytuł mistrzów Europy, więc może wcale nie należy na siłę doszukiwać się problemu w ataku La Roja? Powołanie Davida Villi sugeruje jednak, że 51-letni szkoleniowiec nie bierze takiej opcji pod uwagę. Jak spisze się legendarny snajper po trzyletnim rozbracie z kadrą? Spotkanie z Lichtensteinem wydaje się dla niego doskonałym test-meczem, a jednocześnie idealną okazją na dorzucenie jubileuszowego, sześćdziesiątego trafienia w narodowych barwach.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *