Kepa Arrizabalaga

Jak słusznie zauważył na samym początku turnieju dziennikarz Rafał Lebiedziński, Hiszpanie na EURO U-21 w Polsce wystawili niemal dorosłą reprezentacją, a La Rojita w ewentualnej bezpośredniej konfrontacji napsułaby zapewne sporo krwi kadrze Julena Lopeteguiego. Kapitał ludzki, jakim praktycznie w każdej kategorii wiekowej dysponuje Hiszpania, jest nieporównywalny z większością narodów Starego Kontynentu. Ostatecznie przegrane z Niemcami Młodzieżowe Mistrzostwa Europy były jednak dla mnóstwa chłopaków Celadesa okazją do wypłynięcia na szerokie wody. Jednym z graczy, którzy bez wątpienia wypromowali się na czerwcowym czempionacie jest następca Iraizoza w bramce Athletiku – Kepa Arrizabalaga.

O systemie szkolenia, a właściwie jego problemach w Polsce, można by dyskutować w nieskończoność. Założyciel PlayMaker Academy Maciej Kruk w swoim niedawnym wywiadzie zwrócił uwagę na brak zintegrowanego systemu szkolenia trenerów, którzy pracując z dziećmi skupiają się na wynikach, zamiast pozwolić na naturalny rozwój młodego adepta futbolu, aby ten wchodząc już w dorosłość stanowił wartość dodaną polskiej kopanej. Niemcy czy Hiszpania uporali się z tymi problemami znacznie szybciej, czego dowodem jest ich ogromna jakość sportowa i kolejne fantastyczne generacje zawodników. Nie chodzi tu o liczbę orlików czy specjalistycznych, profesjonalnych boisk z idealną murawą, ponieważ nawet syn Cristiano Ronaldo trenuje często na twardych, niewyrównanych nawierzchniach Portugalii, o czym może się przekonać każdy użytkownik Twittera regularnie śledzący materiały publikowane przez ikonę Królewskich na jego oficjalnym profilu.

Zakończone niedawno Mistrzostwa Europy do lat 21 dobitnie pokazały wyraźną różnicę (o ile nie przepaść), jeśli spojrzeć i porównać tylko to, co na papierze. Jakie to szczęście, że kadra Marina Dorny nie musiała mierzyć się w grupie z ekipą Celadesa. Nazwiska z najlepszych ekip LaLiga kontra zawodnicy bez żadnego rytmu meczowego, za słabi w klubach zagranicznych, oraz niektórzy z zaledwie minutami gry w polskiej Ekstraklasie….

DDkorQHXYAEJRtS

W bramce Hiszpanów pierwszeństwo wywalczył sobie – i konsekwentnie je utrzymuje, choć ma za plecami Lópeza z Espanyolu – Kepa Arrizabalaga. Wychowanek Athletiku jest idealnym przykładem ilustrującym filozofię działaczy z San Mames opracowaną, a od wielu lat konsekwentnie stosowaną, wcielaną w życie i przynoszącą wymierne efekty. To coś, czego brakuje między innymi w polskiej szarej rzeczywistości. Prezesi rodzimych firm wolą wydawać śmieszne pieniądze na zawodników ze Słowacji, Czech, Estonii czy innych najsłabszych i najbiedniejszych lig Starego Kontynentu, zamiast stawiać na rozwój młodzieży – oczywiście poza kilkoma wyjątkami.

Rzeczą jasną jest, że cele i aspiracje Basków, Katalończyków czy środowiska madridismo są różne, w związku z tym narzędzia ich realizacji także stają się czymś indywidualnym, niepodrabianym i skutecznym na swój sposób. Koncepcja klubu z Bilbao, który kształci generacje świetnych piłkarzy opierając się na lokalnych zasobach i potencjale tkwiącym w chłopakach z tamtego regionu Hiszpanii, powinna być wzorem dla innych ekip o podobnych możliwościach, nie tylko finansowych. Sukces całego procesu jest możliwy dzięki dobrym relacjom na linii zarząd – zawodnik, dzięki czemu Athletic nie jest jedynie zwykłą trampoliną czy stacją metra w pociągu do najważniejszych aren piłkarskich świata, ale idealnym miejscem do kształcenia, nabierania doświadczenia, łapania minut w poważnej piłce lub szukania szczęścia na wypożyczeniach w nieco słabszych drużynach.

Kepa swoje pierwsze kroki stawiał od razu w filii Athletiku, czyli CD Basconia. Następnie, kiedy nie był jeszcze gotowy do wejścia z marszu do pierwszej kadry Los Leones, działacze zdecydowali się na jego wypożyczenie do trzecioligowej obecnie Ponferradiny, a później na zaplecze hiszpańskiej elity – do Realu Valladolid, gdzie nastoletni golkiper zanotował świetne statystyki – w 46. spotkaniach ligowych skapitulował tylko dwunastokrotnie. To wystarczyło, aby niespełna rok temu stać się pełnoprawnym członkiem kadry Ernesto Valverde.

W związku z coraz większą liczbą siwych włosów na głowie Gorki Iraizoza, a co za tym idzie, powolnym zmierzaniem do zawieszenia butów na kołek, więcej okazji do zaprezentowania swoich nieprzeciętnych umiejętności otrzymywał właśnie wychowanek Athletiku. W minionych rozgrywkach Arrizabalaga zagrał nieco ponad dwa tysiące minut (warto zaznaczyć, że z solidną linią obrony przed sobą), co przełożyło się na osiem czystych kont oraz 22 wpuszczone bramki. Jednak dopiero najbliższa kampania będzie dla Kepy papierkiem lakmusowym – jeżeli zda swój test z wynikiem pozytywnym, tworzą się przed nim bramy do najpoważniejszej europejskiej piłki – tej z samego szczytu. Przyszłoroczne letnie okno transferowe może być dla 22-letniego Baska o tyle ciekawe, że właśnie wtedy wygasa jego kontrakt z ekipą Lwów, a hiszpańscy eksperci widzą w nim przyszłego golkipera seniorskiej kadry La Roja, choć trzeba przyznać, że ma do tego miana wielu wspaniałych konkurentów.


Najbliższe miesiące będę decydujące dla kariery obiecującego bramkarza z Ondarroy i pozwolą prawdziwie zdefiniować potencjał, jakim wychowanek Athletiku faktycznie dysponuje. Do tej pory w LaLiga i kadrze U-21 imponował pewnością siebie, zwinnością oraz umiejętnością czytania gry, do czego dokładał świetną grę na przedpolu. Oczywiście można dostrzec w jego warsztacie kilka mankamentów, jak na przykład gra nogami, ale czy trzeba/należy mu to wytykać w tak młodym wieku? Kepa to jeszcze nieoszlifowany diament, który za kilka miesięcy może szturmem wejść do najpoważniejszych światowej piłki, pod warunkiem konsekwentnego rozwoju oraz tego, że nie uderzy mu do głowy sodówka.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *