DYQgbiyW4AAc2wU

Za nami zmagania na pierwszym etapie fazy pucharowej UEFA Champions League. Mimo że nie w każdym dwumeczu byliśmy świadkami spektakularnych zwrotów akcji i wielu bramek, a kilka z nich rozstrzygnęło się już po pierwszych zmaganiach, to większość pojedynków dostarczyła jednak szeregu sportowych emocji. Niestety wśród nich były także te negatywne, w których na pierwszym rzędzie karnie usadowił się Szymon Marciniak. Jakie wydarzenia najmocniej utkwiły w pamięci sympatyków futbolu po meczach 1/8 finału LM?

Angielska dominacja zdecydowanie przedwczesna

Bezpośrednio po zakończeniu fazy grupowej Ligi Mistrzów wszelakiej maści eksperci, mający swe gabinety nie tylko na Wyspach, ogłosili z całą mocą triumfalny powrót angielskiego futbolu klubowego na arenę europejską. Do kolejnej części zmagań o prymat w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie awansowały bowiem Chelsea FC, Manchester City, Manchester United, Liverpool FC i Tottenham Hotspur, a więc wszyscy uczestnicy zmagań grupowych.

Dodatkowo, ekipa dowodzona przez Mauricio Pochettino nie tylko zdołała odeprzeć ataki faworyzowanych Realu Madryt i Borussii Dortmund, ale po spektakularnym zwycięstwie nad obrońcą tytułu uplasowała się na czele zestawu zespołów opatrzonego literką „H”. Nie było więc zaskoczeniem, że w północnym Londynie niezwykle optymistycznie podchodzono do batalii z Juventusem, zwłaszcza po zaskakującym remisie na Allianz Stadium.

I choć rewanż nie ułożył się w pełni po myśli Kogutów, wszak w najmniej oczekiwanym momencie otrzymali od mistrza Italii dwa nokautujące ciosy, to z podniesioną głową mogli wracać do rywalizacji na krajowych boiskach.


Wiadomo, że odpadnięcie z wielokrotnym czempionem Serie A w żadnym stopniu nie było powodem do dyskomfortu dla Spurs, podobnie jak porażka na Camp Nou dla Chelsea. Tym bardziej, że piłkarze The Blues naprawdę dobrze zaprezentowali się na własnym obiekcie i być może ta dwuetapowa bitwa zakończyłaby się inaczej, gdyby nie pewien dramat Christensena…

Oczywiście, nie można zapominać, że wśród ośmiu najlepszych ekip Starego Kontynentu znalazły się drużyny dowodzone przez Jürgena Kloppa i Pepa Guardiolę, ale nie trudno przy tym zauważyć, że na ich drodze stanęły zespoły o nieporównywalnie słabszych możliwościach, zwłaszcza natury finansowej.




Blask Mourinho gaśnie coraz wyraźniej

W ostatnim czasie coraz głośniej o tym, że „magia wielkiego José” działa już tylko na jego wierny fanclub, który z każdym kolejnym tygodniem staje się coraz uboższy w wyznawców. Kibice MU coraz trudniej znosili „toporny styl” prezentowany przez ich ulubieńców z Old Trafford, choć oczekiwania diabelskiej społeczności znacznie poprawiła prestiżowa wygrana nad The Reds w ostatniej kolejce ligowej. To był jednak tylko krótki, nic nieznaczący epizod. We wtorkowy wieczór fani Red Devils znów obserwowali ten sam zlepek graczy ubranych w czerwone koszulki, który miał swego czasu problemy z ograniem Newcastle United, Southamptonu czy Burnley.

Dopełnieniem koszmarnego dla United dnia była pomeczowa konferencja prasowa Portugalczyka, który zdaje się coraz bardziej tracić kontakt z otaczającą go rzeczywistością…

„To nie koniec świata, Manchester odpadał już na tym poziomie z FC Porto czy Realem Madryt. To oczywiste, że jesteśmy rozgoryczeni, ale dla tego klubu to nie jest wyjątkowa sytuacja”

José Mourinho

Pozostali zdają się mieć nieco odmienne zdanie w tej kwestii – wyeliminowanie Sevilli, prowadzonej przez wyśmiewanego po każdym kroku na hiszpańskiej ziemi Vincenzo Montellę, było obowiązkiem Czerwonych Diabłów. Obowiązkiem, którego nawet przez minutę gospodarze nie byli bliscy realizacji…




PSG wciąż mocne tylko na rynku transferowym

Neymar, Edinson Cavani, Kylian Mbappé, Ángel Di María, Julian Draxler – to nie jest lista życzeń zabrana z kilku gabinetów prezesów klubów piłkarskich. To siła ofensywna, z której przed sporą część dwumeczu z Królewskimi mógł korzystać Unai Emery.

Mimo tego na przestrzeni 180 minut Paryżanie tylko dwukrotnie zmusili Keylora Navasa do kapitulacji, a przez większość czasu zupełnie nieporadnie próbowali rozbić zasieki defensywne rywala. Z taki obrotem spraw długo nikt nad Sekwaną nie mógł się pogodzić i błyskawiczne zapadła decyzja, że bez względu na pozostałe wyniki, dla baskijskiego menedżera zakończy się niespodziewana i niezwykle burzliwa przygoda w stolicy Francji. Niemal bezpośrednio po zakończeniu spotkania rewanżowego ruszyła giełda nazwisk następców Emery’ego, którą otwierają Mauricio Pochettino, Antonio Conte i Massimiliano Allegri.

O tym, jaki status w stolicy mody ma były opiekun Sevilli dobitnie świadczy fakt, że ostatnio dość często zdarza mu się toczyć szermierkę słowną ze swoimi zawodnikami. Co ciekawe, niezwykle rzadko wychodzi z tych pojedynków jako zwycięzca…




Juventus znów to zrobił!

Od wielu lat jak mantrę powtarzano, że Stara Dama szczyt swojej dyspozycji szykuje właśnie na najważniejszą część sezonu. Tym razem jednak kibice Bianconerich mieli poważne obawy, które potęgowała jeszcze pierwsza rywalizacja na Allianz Stadium. Choć starcie w stolicy Piemontu rozpoczęło się dla miejscowych znakomicie, bo od dwóch bramek Gonzalo Higuaina, to jego koniec pozostawał daleki od optymalnego, z czym zgadzali się również bukmacherzy. To przedstawiciela Premier League niemal jednogłośnie widzieli w kolejnej rundzie zmagań.

W rewanżu okoliczności znów długo nie układały się po myśli Włochów, zwłaszcza że zewsząd płynęły słuszne peany pod adresem Tottenhamu. Dlatego też Juve postanowiło ukłuć w najmniej oczekiwanym momencie, ponownie wywołując na twarzach ekspertów co najmniej konsternację. Był to także prztyczek w nos dla osób mających problemy z pamięcią, zapominających, że cynizm i minimalizm to znaki rozpoznawcze Starej Damy z Turynu. Szczególnie, gdy w tle słychać dostojny hymn Ligi Mistrzów.

Źródło: Squawka
Źródło: Squawka

Na koniec warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie. Każdemu z Was zdarzyło się pewnie podjąć nie najlepszą decyzję czy też dokonać dalekiego od ideału wyboru. Zdecydowaliście się obejrzeć piątkowy mecz Ekstraklasy, włączyliście „Dwójkę” w niedzielę o 14, postawiliście połowę pensji na awans PSG albo ogłosiliście wszem i wobec, że nadchodzą świetlane czasy dla angielskiego futbolu w wydaniu klubowym. Teraz wyobraźcie sobie, jak musi czuć się Paul Pogba, który zamienił Turyn na Manchester tylko po to, żeby wygrać najbardziej prestiżowe rozgrywki w Europie…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *