DiF9DVEXkAAphTd

Emocjonująca końcówka poprzedniego sezonu i fantastyczna walka o mistrzostwo, a także ostatnie miejsce w Lidze Mistrzów sprawiły, że kibice z niezwykłym wyczekiwaniem spoglądali na przygotowania do kolejnej kampanii. Wiadomo było, że należy się spodziewać wielu ciekawych ruchów transferowych, ale również tego, że niektórzy działacze znów skierują swój wzrok na Polskę. Rodzime kluby zawodzą w europejskich pucharach, reprezentacja fatalnie spisała się na mundialu, ale rodacy wciąż stanowią pożądany towar na włoskich boiskach. Tym razem do kraju Mistrzów Świata z 2006 roku przenieśli się Krzysztof Piątek oraz Arkadiusz Reca, którzy przywdziali barwy Genoi i Atalanty. Czego mogą się spodziewać u nowego pracodawcy, jaką mają szansę na regularną grę i czy pójdą w ślady swoich rodaków, stanowiących o sile Sampdorii czy Napoli?

Genoa idzie w ślady Sampy

Sukcesem zanim zakończyło się sprowadzenie przez lokalnego rywala Bartosza Bereszyńskiego, Karola Linettego i Dawida Kownackiego sprawiło, że z zazdrością  zaczęto patrzeć na to w drugim klubie z Ligurii. Wybór Gryfów nie był jednak przypadkowy, postanowiono bowiem pozyskać do drużyny prowadzonej przez Davide Ballardiniego jednego z najlepszych strzelców ostatniego sezonu Ekstraklasy, który miał nawet szansę na wyjazd na rosyjski czempionat.  Za kartę zawodniczą byłego gracza Cracovii czy Zagłębia Lubin trzeba było zapłacić blisko 4 miliony euro, co jest jednak traktowane jako inwestycja, która błyskawicznie przyniesie dodatkowe dochody.


Wychowanek Lechii Dzierżoniów będzie musiał od samego początku niezwykle mocno rywalizować o miejsce w wyjściowej jedenastce. Drużyna Rossoblu preferuje ustawienie 1-3-5-2, zatem w linii ataku czekać będzie miejsce tylko dla dwóch kandydatów. Jest ich jednak przynajmniej pięciu. Poza Piątkiem są to: Gianluca Lapadula pozyskany za kwotę niemal trzy razy większą, Bułgarem Andrei’em Galabinovem łączonym z kilkoma klubami z Serie B, a także doświadczony Goran Pandev, który przeżywał w poprzednim sezonie mały renesans formy i był jednym z ogniw napędowych ofensywy. Trudno lekceważyć także sprowadzony tego lata za większe pieniądze niż napastnik urodzony w Dzierżoniowie. 20-latek ma za sobą przełomowe rozgrywki w drugoligowej Citadelli, gdzie w 40 spotkaniach zdobył 11 bramek i zanotował jedenaście asyst.  Ma opinię ogromnego talentu, ale wciąż nie wiadomo, czy w przyszłym sezonie nie uda się na wypożyczenie, gdzie pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej zawodnik będzie mógł liczyć na znacznie więcej szans na regularne występy.

Niebagatelne znaczenie będzie miał jednak fakt, że  Piątek bardzo dobrze rozpoczął swoją przygodę z nowym klubem. W sparingu ze Swansea City wyszedł w pierwszym składzie i już w 7 minucie wpisał się na listę strzelców. Jeszcze przed tym pojedynkiem, Genoa mierzyła się z jednym z miejscowych amatorskich zespołów. Rossoblu wygrali 13:0, a Piątek aż pięć razy wpakował piłkę do siatki.




Zastąpić Spinazzolę

Przed znacznie trudniejszym zadaniem stanie zaś Arkadiusz Reca. Były zawodnik Wisły Płock, będący jednym z głównych odkryć ostatnich miesięcy na krajowych boiskach trafia do znacznie silniejszego zespołu, którego ambicje sięgają nieporównywalnie wyżej.


Atalanta pod wodzą Gian Piero Gasperiniego mknie do przodu i cały czas wprowadza w zakłopotanie dziennikarzy i ekspertów, którzy wieszczą jej wykolejenie i rychły powrót do grupy ligowych średniaków, w której poczet przez długi czas wchodzili. Ogromna w tym zasługa właśnie 60-letniego trenera, który łączony był niedawno nawet z posadą selekcjonera reprezentacji Włoch. Dzięki niemu zespół z Bergamo dokonuje niezwykle przemyślanych wzmocnień, odważnie stawia na młodzież, co zaowocowało drugim z rzędu występem w europejskich pucharach.

Sam Reca przenosi się zaś do Lombardii z misją zastąpienia Leonardo Spinazzoli, który przez ostatnie dwa sezony był podstawowym lewym wahadłowym w drużynie Regina delle provinciali, a teraz wrócił do Juventusu. Najpierw jednak musi wywalczyć sobie miejsce w podstawowym ustawieniu, co wcale nie będzie takie łatwe. Jego główny rywal – 24-letni Robin Gosens wystąpił od pierwszej minuty w pucharowej rywalizacji z FK Sarajevo i w tym momencie zdaje się mieć lepszą pozycję wyjściową.




Rok na ławce i basta

Szansę na nowe otwarcie ma także Łukasz Skorupski, który po dwóch bardzo dobrych sezonach w Empoli musiał się pogodzić z rolą rezerwowego i podziwianiem interwencji jednego z najlepszych bramkarzy na świecie. W tej chwili w Romie nie ma już jednak  ani byłego zawodnika Górnika Zabrze, ani Alissona Beckera, który ma być rozwiązaniem problemów Jürgena Kloppa z obsadą bramki.

27-latek zdecydował się zaś na wykonanie kroku w tył i zasilenie szeregów Bologny, na czym z całą pewnością skorzystały obie strony. Niedoszły uczestnik ostatniego mundialu stał się drugim najdroższym nabytkiem Rossoblu (9 mln euro) w tym okienku transferowym, zapewnił spokój w bramce co najmniej kilka lat  a w przeciwnym kierunku udał się  dotychczasowy numeru jeden w bramce Bolonii Antonio Mirante.


Tym samym, Skorupski nie ma w tej chwili żadnego, poważnego rywala, który zagrażałby  regularnym występom. Wydaje się, że jego zmiennikiem będzie doświadczony Angelo da Costa, który  w ostatniej kampanii Serie A rozegrał zaledwie 360 minut i pięć razy został zmuszony do kapitulacji.

Okoliczności do odbudowy ma zatem idealne. I jeśli błyskawicznie odzyska wysoką dyspozycję zapracuje na zaufanie od nowego selekcjonera.