Rodri w ATM

Mierzący 190 cm zawodnik hiszpańskiej młodzieżówki po minionym sezonie zwrócił na siebie uwagę wielu klubów i mediów. Występujący w kampanii 2017/18 w barwach Villarrealu pomocnik od 1 lipca zasili szeregi Atlético Madryt. Rodri zrobił na stołecznych działaczach tak duże wrażenie, że bez wahania wyłożyli na stół 20 mln €. Utalentowany gracz będzie walczył o miejsce w środku pola w drużynie Simeone z Gabim, Koke, Saúlem i Thomasem. Klub z Wanda Metropolitano zna jednak od podszewki, gdyż jest jego wychowankiem, który swego czasu został skreślony przez trenerów Los Rojiblancos ze względu na zbyt słabe warunki fizyczne.

Historia zatacza małe koło i Rodri wraca do Madrytu już nie jako niechciany junior, lecz jako wiodący zawodnik piątej siły hiszpańskiej ekstraklasy, który w ocenach ekspertów LaLiga jest szykowany, by zastąpić Busquetsa w kadrze La Roja. W ubiegłym sezonie grał od deski do deski. W lidze zanotował 37 na 38 możliwych spotkań, w których raz trafił do siatki rywala i trzykrotnie asystował. Całościowy dorobek jego dotychczasowej kariery to 63 mecze na poziomie LaLiga w barwach Żółtej Łodzi Podwodnej.

Młody wiek i niesamowita wydajność piłkarza sprawiły, że wzbudził on zainteresowanie FC Barcelony i Atlético . Dziś już wiadomo, że to ci drudzy będą mieć z niego pociechę. Pytanie, na jaki poziom wzniesie się Rodri u boku charyzmatycznego argentyńskiego taktyka. Na dywagacje, jaką rolę 21-latek odegra w sezonie 2018/19 jest jeszcze za wcześnie, choćby z uwagi na fakt, że prawdopodobnie to nie koniec wzmocnień środka pola w ekipie świeżo upieczonego wicemistrza Hiszpanii.


Rodri zadebiutował w elicie już w rozgrywkach 2015/16, oczywiście w barwach Villarrealu. 17 kwietnia 2016 roku w wyjazdowym spotkaniu z Rayo Vallecano otrzymał od trenera Marcelino Garcíi Torala 18 minut. W tamtym sezonie zagrał jeszcze 2 mecze, oba w delegacjach: z Realem Madryt (17 minut) i Valencią (59 minut). Kolejną kampanię można już uznawać za przełomową. Młody madrytczyk zagrał wtedy w 23 spotkaniach, zaliczając jedną asystę. W ostatnim sezonie, gdy na stałe wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce Żółtych Łodzi Podwodnych, opuścił w LaLiga tylko jeden mecz.

Podsumowaniem udanych dla Rodriego rozgrywek był debiut w seniorskiej kadrze Hiszpanii. 23 marca tego roku pomocnik pojawił się na boisku w 82. minucie towarzyskiego starcia z Niemcami, co miało stanowić formę nobilitacji dla wkraczającego do poważnego futbolu piłkarza. Mówienie o nim już teraz jako o następcy Busquetsa jest jednak nieco przedwczesne. Selekcjoner La Roja nie powołał go na mundial, co nie stanowi żadnego zaskoczenia, ale wciąż ma na uwadze uzdolnionego 21-latka. Rodri traktowany jest przez Julena Lopeteguiego jako melodia przyszłości – jedna z wielu.


By lepiej zobrazować obecną pozycję w drużynie narodowej nowego nabytku Los Colchoneros, najpierw należy przeanalizować sytuację w kadrze U-21. Tam Rodri o środek pola rywalizuje z niezwykle utalentowanymi Ceballosem, Fabiánem Ruizem, Aleixem Garcíą i Mikelem Merino. Jeśli brać pod uwagę ostatni sezon w wykonaniu jego nastoletnich konkurentów, zadanie wydaje się nader wymagające. Szczególnie na uwagę zasługuje Ruiz, który rozegrał wspaniały sezon z Betisem, dokładając od siebie 3 gole oraz 8 asyst. Takie liczby, przy zestawieniu z dokonaniami byłego zawodnika Villarrealu, wyglądają efektownie, choć trzeba pamiętać, że wychowanek Los Verdiblancos jest ustawiany nieco wyżej, przez co ma więcej okazji do zdobywania bramek i zaliczania decydujących podań. Bardziej defensywna charakterystyka może jednak Rodriemu w nieodległej przyszłości bardzo pomóc.

Polskim kibicom Rodrigo Hernández Cascante może kojarzyć się z zeszłorocznym turniejem UEFA EURO U-21 rozgrywanym nad Wisłą. W młodzieżowym czempionacie wystąpił tylko w jednym spotkaniu – przeciwko Serbii (1:0), ale później stanowił już ważne ogniwo La Rojity w eliminacjach do kolejnej edycji ME (4 mecze po 90 minut – przyp. red.).

Rodri ustawiany jest dokładnie na tej samej pozycji co Sergio Busquets. Warunkami fizycznymi również przypomina lidera drugiej linii Dumy Katalonii. Hiszpanie widzą zresztą sporo podobieństw między tą dwójką. Wartość rynkowa 21-latka w niespełna dwanaście miesięcy wzrosła aż ośmiokrotnie, zatem nic dziwnego, że Atlético skusiło się i zapłaciło za niego 20 mln €, by już teraz wydobyć z niego to, co najlepsze, a czego jeszcze nie pokazał. Pomocnik wciąż robi bowiem postępy, toteż najbliższy sezon będzie dla niego niezwykle ważny. Podstawowy cel: zebrać w lidze kilkanaście występów, co w obliczu takich wirtuozów drugiej linii, jak Saúl Ñíguez czy Koke, nie będzie rzeczą łatwą. Ale od kogo się uczyć, jeśli nie od najlepszych?


W jego wieku Busquets, w wymagającej rzecz jasna Barcelonie, rozgrywał w Primera División aż 33 spotkania, a Rodri też nie trafił przecież do ligowego średniaka. Od nowego sezonu będzie występował w zespole wicemistrza Hiszpanii, gdzie praca nad defensywą i poruszaniem się po boisku jest kluczem do sukcesu. Podobnie jest z presją na kolejne trofea. Ciężko sobie wyobrazić, by w nowej kampanii 21-latek zaliczył ponad 30 gier i dorównał utytułowanemu Katalończykowi, gdy ten znajdował się na analogicznym etapie kariery.


Wiele zależeć będzie teraz od samego zawodnika. Los Colchoneros, aktualni triumfatorzy Ligi Europy, mają za sobą naprawdę bardzo dobry sezon. Zakończenie sezonu wyżej w tabeli od Realu Madryt mówi zresztą samo za siebie. Apetyty na podobne sukcesy są zatem na Wanda Metropolitano całkowicie uzasadnione. Ze względu na rywalizację na trzech frontach kluczowi gracze Diego Simeone będą jednak mocno eksploatowani, zwłaszcza w najważniejszych meczach sezonu na wiosnę. Początkowa faza nadchodzącej kampanii stanowi więc szansę na dość regularne występy dla nowego nabytku.


Rodri jako podstawowy zawodnik piątej drużyny LaLiga minionego sezonu zaliczył fantastyczny sezon i poradził sobie w dobrym klubie, grając przeciwko drużynom z topu hiszpańskiej elity. Z pewnością ma potencjał, by nie przepaść w Atlético i konsekwentnie zbierać kolejne minuty w lidze i Pucharze Króla. Do klasy i osiągnięć Busquetsa wprawdzie jeszcze mu daleko, ale droga, by dosięgnąć ideału defensywnego pomocnika, zaczyna się właśnie teraz – od temporady 2018/19, tym razem już w barwach Los Rojiblancos.

Autor: Bartłomiej Cichecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *