C3iikS3WAAAA41X

Choć transfer Kamila Grosickiego do Hull City przyjęto nad Wisłą z dużym entuzjazmem, my postanowiliśmy chłodnym okiem spojrzeć na to, jak może wyglądać przygoda Polaka na KCOM Stadium. Wbrew pozorom, „Grosika” wcale nie czeka na Wyspach łatwe zadanie, bowiem wychowanek Pogoni Szczecin będzie musiał zastąpić największą gwiazdę Tygrysów – sprzedanego zimą do West Hamu Roberta Snodgrassa.

Transfer Grosickiego do Anglii to pewnego rodzaju telenowela. Polski skrzydłowy od dawna podkreślał, że przenosiny na Wyspy byłyby spełnieniem jego marzeń. Marzeń, które ziścić się mogły już 31 sierpnia ubiegłego roku, kiedy „Grosik” negocjował umowę z Burnley. Na ostatniej prostej transakcja jednak się nie powiodła, bowiem Stade Rennais, poprzedni pracodawca Kamila, zaczął stawiać bariery, których wcześniej nikt nie widział. Do przenosin nie doszło, a z tamtego okresu pozostała jedynie okładka „Przeglądu Sportowego”, który pospieszył się i podał na „jedynce” informację o tym, że Grosicki w Anglii jednak zagra. Wobec tego galimatiasu ludzie, którzy rankiem 1 września kupowali gazetę, widzieli na okładce Polaka i wielkie „YES!” informujące o tym, że „Turbo Grosik” będzie reprezentował barwy The Clarets.



Tym większe zdziwienie nastąpiło więc we wtorek 31 stycznia, kiedy na zaledwie kilka godzin przed zamknięciem okienka transferowego media poinformowały, że Grosicki poleciał do Anglii, by negocjować transfer z Hull City. Tym razem los sprzyjał byłej gwieździe Jagiellonii Białystok, której w spełnieniu sportowego marzenia już nic nie przeszkodziło. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy Hull jest właściwą drużyną dla podstawowego skrzydłowego reprezentacji Polski…




Zdegradowani?

Kiedy Robert Snodgrass finalizował swój transfer z West Hamem pojawiły się głosy, że Hull City właśnie pozbawiło się swojej ostatniej nadziei w walce o utrzymanie w Premier League. Nie ma się zresztą czemu dziwić, bowiem 29-letni Szkot był absolutnym liderem zespołu, który – najdelikatniej mówiąc – nie zachwyca w bieżących rozgrywkach. Drużyna, którą od 5 stycznia prowadzi Portugalczyk Marco Silva zajmuje przedostatnią, dziewiętnastą pozycję w ligowej tabeli. Gdyby jednak nie Snodgrass, bilans ekipy The Tigers byłby wręcz tragiczny. Wychowanek Livingston FC w 20 ligowych spotkaniach w barwach Hull zdobył siedem bramek i zaliczył trzy asysty. Drugi w wewnątrzklubowej klasyfikacji Abel Hernández ma trzy trafienia i jedno kluczowe podanie, a kolejny widnieje natomiast… środkowy obrońca Michael Dawson (także trzy ligowe gole – przyp. red.) – jednym słowem przepaść…

Nic więc dziwnego, że Snodgrass zdecydował się zdezerterować z klubu znad rzeki Humber. West Ham United długo nie się nie namyślał, a kwota 12 mln € wszystkich na KCOM Stadium zadowoliła, więc pozwolono Szkotowi odejść. Pojawiła się jednak wyrwa, którą ciężko będzie zasypać. To zadanie spada właśnie na braki Kamila Grosickiego.




„Będzie wielki…”

Grosicki w swoim poprzednim klubie, francuskim Stade Rennais, rozegrał całkiem niezłą rundę jesienną. Nie był co prawda pierwszym wyborem Rollanda Courbisa, ale gdy szkoleniowiec posyłał go w bój, Polak zwykle nie zawodził. Cztery bramki, trzy asysty, 989 minut rozegranych w Ligue 1 – to bilans przynajmniej przyzwoity. Co ważne, tylko jedno kluczowe podanie „Grosik” zaliczył przed przerwą. Wszystkie pozostałe punkty do klasyfikacji kanadyjskiej kadrowicz Nawałki zdobywał w drugich czterdziestu pięciu minutach spotkań. To uczyniło go najlepszym rezerwowym obecnego sezonu ligi francuskiej, zatem w teorii zmieniając klub na słabszy (choć sportowo Premier League bije na głowę Ligue 1, to Stade Rennais jest drużyną o większym potencjale sportowym od Hull – dod. red.), nie powinien mieć problemów z regularną grą. To jedna strona medalu, druga zaś to konkurencja…

Od początku sezonu na skrzydłach w Hull City mieliśmy okazje oglądać aż siedmiu piłkarzy. I choć liczba graczy desygnowanych do gry przez Mike’a Phelana, a obecnie Marco Silvę robi wrażenie, w żadnym wypadku ilość nie przekładała się w tym przypadku na jakość. Dwa gole i jedna asysta to łączny bilans Sama Clucasa, Adamy Diomandé, Shauna Maloneya, Ryana Masona, Evandro, Ahmeda Elmohammedy’ego i Davida Meylera. Oczywiście, nie wszyscy z nich to nominalni skrzydłowi, a niektórzy grali na bokach pomocy jedynie z konieczności, ale w tym momencie potwierdzenie znajdują niedawne słowa portugalskiego opiekuna Tygrysów, który mówił:

„Nie jest normalnym, że klub nie ma żadnego typowego skrzydłowego. Musimy to zmienić!” – grzmiał Silva

Zimowe okienko pokazało, że 39-letni szkoleniowiec spełnił swoje zapowiedzi i obok Grosickiego sprowadził do klubu Lazara Markovicia. Serb z przeszłością w Liverpoolu nie powinien jednak stanowić bezpośredniej konkurencji dla polskiego skrzydłowego. Hull do tej pory grało ustawieniem 1-3-5-2, ale od pewnego czasu portugalski menedżer stosuje taktykę opartą na systemie 1-4-2-3-1. Biorąc pod uwagę, że forma wszystkich skrzydłowych, a mówiąc precyzyjniej – piłkarzy występujących w obecnych rozgrywkach na flankach, była fatalna, wydaje się, że zarówno Marković, jak i Grosicki nie powinni mieć większego problemu z wywalczeniem sobie miejsca w podstawowym składzie Tygrysów.


49-krotny reprezentant Biało-Czerwonych zadanie będzie miał jednak znacznie trudniejsze, bowiem to on ma wejść w buty wspominanego już Roberta Snodgrassa. Szkot był praktycznie jedynym zawodnikiem Hull gwarantującym wysoki poziom. Silva wiedział, że niektórzy zawodnicy mogą go zawieść, ale nie Snodgrass. Fantastycznie wykonywane stałe fragmenty gry, a także umiejętność poderwania zespołu do walki w trudnych momentach sprawiało, że 29-latek stał się liderem z prawdziwego zdarzenia. Nadzieje pokładane w Grosickim są bardzo duże, co podkreśla dziennikarz „Hull Daily Mail” Phil Buckingham:

„Silva dokonał dobrych ruchów. Sprowadził Markovicia i Grosickiego. Serb powinien grać na prawej stronie, a Polak na lewej. Portugalczyk wciąż poszukuje odpowiedniego ustawienia, ale analizując poprzednie drużyny prowadzone przez niego, wydaje się że pozostanie przy 1-4-2-3-1” – diagnozuje publicysta

Buckingham dodał również, że z dwójki zawodników sprowadzonych zimą na KCOM Stadium to z Polakiem wiąże większe nadzieje podkreślając jednocześnie jak ważnym zawodnikiem może się okazać w układance Silvy:

„Jeśli chodzi o zastępstwo dla Snodgrassa, wydaje mi się, że Grosicki będzie odpowiednim zawodnikiem. Hull wydało stosunkowo mało pieniędzy na Polaka, ale to dobry piłkarz. Mimo że, jak na warunki Premier League, Grosicki nie kosztował dużo, to i tak jest graczem o największym uznaniu w Europie ze wszystkich sprowadzonych w zimowym oknie. Powinien być wielkim wzmocnieniem zespołu” – puentuje Buckingham


Nie ma co ukrywać – Hull City potrzebuje impulsu. Drużyna po odejściu Snodgrassa musi wrócić na właściwą drogę, bowiem cztery zwycięstwa w trwającej kampanii są wynikiem co najmniej słabym. W tej sytuacji transfer Grosickiego wydaje się być bardzo logiczny. Wychowanek Pogoni Szczecin jest zawodnikiem niekonwencjonalnym, niesztampowym, łamiącym schematy, czyli kimś, kogo ewidentnie na KCOM Stadium brakowało. Drużyna The Tigers, nawet ze Snodgrassem w składzie, była ekipą mocno przewidywalną. Zawodnicy Silvy liczyli albo na geniusz Szkota przy rzutach wolnych, albo na jego precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego i celne główki stoperów – Daviesa czy Dawsona. Tygrysy grały futbol nudny, momentami wręcz toporny. Teraz pojawia się nadzieja na złamanie tego trendu. Grosicki, który dzięki 9 milionom przelanym na konto Francuzów stał się trzecim najdroższym zawodnikiem w historii Hull, ma przed sobą coś, co lubi i co go pozytywnie nakręca – prawdziwe wyzwanie.

Polak niejednokrotnie udowadniał już, że jest piłkarzem, który potrafi wyjść na prostą i stać się ważną postacią swojej drużyny – zarówno klubowej, jak i reprezentacyjnej. „Grosik” ma wprawdzie zawarty w kontrakcie zapis mówiący o tym, że jeśli Hull spadnie, a nasz kadrowicz otrzyma propozycję od innego klubu, to będzie mógł odejść, ale z pewnością takiej ewentualności nawet nie bierze pod uwagę.


Podobnie jak kierownictwo klubu z KCOM Stadium. Hull wypożyczyło przecież reprezentanta Włoch Andreę Ranocchię z Interu Mediolan, co oznacza, że The Tigers chcą poprawić także swoją grę defensywną.

Wracając do Grosickiego, należy przypomnieć, że najlepszymi asystentami zespołu grającego w charakterystycznych pomarańczowo-czarnych trykotach są w tym sezonie… stoperzy – Harry Maguire i Curtis Davies. Polaka czeka zatem kolejne zadanie, czyli obsługiwanie… nieskutecznych napastników. Reprezentacyjny skrzydłowy powinien jednak szybko odnaleźć się w zespole Marco Silvy, bowiem jedynym pozytywnym aspektem w grze ekipy Tygrysów są kontrataki, a chyba wszyscy wiedzą, jak znakomity w tym elemencie gry jest „Turbo Grosik”. Zresztą sam zainteresowany podkreśla, że cel po przyjściu do anielskiego klubu ma jasny:

„To było moje marzenie! Cieszę się że je spełniłem. Przyszedłem tu po to, by sytuacja klubu się poprawiła. Zrobię wszystko, aby Hull pozostało w Premier League” – mówił w wywiadzie dla klubowej telewizji Grosicki

Sytuacja Hull jest fatalna, ale ruch Grosickiego wydaje się być przemyślany. Czas pokaże, czy spełnienie sportowego marzenia poszło w parze ze sportowym rozwojem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *