Germany Supercup - Dembele i Rudy

Xabi Alonso uważał, że na piłkarską emeryturę najlepiej odejść w momencie, gdy wciąż będą za Tobą tęsknić. Jemu nie do końca się to udało, ale nawet pomimo 35 lat na karku był niezrównany w konsekwentnym i dokładnym rozprowadzaniu piłki z głębi pola. Choć statystki podań Hiszpana pozostawały na najwyższy poziomie, w Monachium powoli zaczynano przebierać nogami w oczekiwaniu na dogodną okazję, by zastąpić Alonso piłkarzem bardziej… współczesnym. Tymczasem już w pierwszym oficjalnym meczu nowego sezonu, sobotnim starciu o Superpuchar Niemiec, objawił się idealny kandydat.

Rudobrody pomocnik przybył do stolicy Bawarii rok po Josepie Guardioli i wówczas był to świetny ruch, bo kataloński taktyk potrzebował w środku pola piłkarza dokładnie o takiej charakterystyce. W miarę ewolucji stylu gry Bayernu pod batutą Pepa, a zwłaszcza po przejęciu zespołu przez Carlo Ancelottiego, wychowanek Realu Sociedad coraz mniej dawał drużynie mistrza Niemiec. Stwierdzenie, że był piątym kołem u wozu byłoby bardzo niefortunne, ale aby pozostać w nomenklaturze motoryzacyjnej, można by rzec, iż był niczym tylny spojler w samochodzie terenowym. Z upływem lat Xabi Alonso stawał się bowiem coraz bardziej ociężały i notorycznie łapał kartki za interwencje nie tyle brutalne, co po prostu spóźnione. Wciąż wprawdzie czarował przerzutami „na nos” i procentem dokładnych podań, jednak jako piłkarski „tempomat” ewidentnie się rozregulował. Wydawało się, że poszukiwania następcy legendarnego Baska będą dla działaczy Die Roten równie trudne, co przyjemne.

Nowy playmaker miał wprowadzić do drugiej linii Bayernu świeżość i dynamikę. Spodziewano się, że w buty Xabiego szybko wejdzie Renato Sanches, ale 19-letni Portugalczyk nie jest jeszcze na to gotowy. Dywagacje na temat następcy byłego mistrza świata i Europy ustały ostatecznie wraz z rekordowym transferem Corentina Tolisso – piłkarza jednocześnie młodego i doświadczonego, o charakterystyce „box-to-box”, a przy tym świetnie wyszkolonego technicznie i mającego zmysł do rozgrywania.


23-letni Francuz po dobrym początku w Bayernie mocno spuścił z tonu. Aktualnie również Arturo Vidalowi daleko do optymalnej formy, a Thiago Alcântara wciąż zmaga się z urazem. W tych warunkach podczas spotkania o Superpuchar Niemiec miał okazję zabłysnąć skazywany wcześniej na głębokie rezerwy Sebastian Rudy.

Piłkarz sprowadzony za darmo z Hoffenheim, niejako w pakiecie z Niklasem Süle, dzięki swojej wszechstronności miał stanowić idealne zabezpieczenie dla FCB na wypadek kontuzji kluczowych graczy. Rudy to urodzony środkowy pomocnik, jednak z powodzeniem może występować również na boku pomocy lub obrony, jak niejednokrotnie czynił to w narodowych barwach. Spodziewano się, że 27-latek rozegra w sezonie kilkanaście spotkań, ale głównie z ligowymi outsiderami. Tymczasem to o nim traktował jeden z głównych artykułów „Bilda” po Superpucharze Niemiec.

Źródło: BILD
Źródło: Bild; Tytuł z niem.: „Rudy numerem jeden na szóstce”


Aby zweryfikować Sebastiana Rudego jako potencjalnego następcę Xabiego Alonso, należałoby skonfrontować jego statystki z ubiegłego sezonu z tymi uzyskanymi przez zawodników pełniących podobne role w czołowych klubach Bundesligi. Tutaj jednak pojawia się problem, ponieważ systemu gry stosowanego przez Juliana Nagelsmanna w Hoffenheim nie sposób przyrównać do jakiegokolwiek innego. Wymienność pozycji i płynność formacji w zespole, który reprezentował w minionej kampanii Rudy, wykraczają poza ogólnie przyjęte normy, co oczywiście sprawia, że zadania boiskowej „szóstki” w drużynie z przedmieść Sinsheim różnią się od tych, które realizują środkowi pomocnicy w klasycznych ustawieniach 1-4-2-3-1 czy 1-4-3-3. Mimo to postanowiliśmy jednak zestawić dokonania nowego nabytku Bawarczyków z liczbami uzyskanymi przez Xabiego Alonso, Juliana Weigla (Borussia Dortmund) i Diego Demme (RB Leipzig). Jest to zatem porównanie osiągnięć defensywnych pomocników z czterech najlepszych drużyn sezonu 2016/17.

Rudy staty 1

Pierwszej niespodzianki nie trzeba było długo wypatrywać. Sebastian Rudy wręcz bije na głowę swoich rywali w liczbie wykreowanych sytuacji bramkowych na przestrzeni całych rozgrywek. Te w naturalny sposób przełożyły się na asysty i w tej statystyce również wychowanek akademii Stuttgartu zdecydowanie góruje nad doświadczonym Hiszpanem oraz dwoma rodakami.

Rudy staty 2

Statystki strzałów oraz bramek u byłego piłkarza Wieśniaków i Xabiego Alonso prezentują się podobnie, a więc nieporównywalnie lepiej niż u Demme czy Weigla. To bardzo istotne w kontekście wkomponowania Rudego w nowy zespół. Borussia Dortmund i RB Lipsk to ekipy, w których ciężar zdobywania goli spoczywa w głównej mierze na barkach trzech-czterech zawodników, podczas gdy w zespole mistrza Niemiec każdy z graczy, poza bramkarzem, musi być w stanie zapewnić na przestrzeni sezonu co najmniej kilka trafień. 27-letni Niemiec, podobnie jak jego utytułowany poprzednik, lubi i umie uderzać z dystansu, przy czym jego strzały w ubiegłej kampanii znacznie częściej zmierzały w światło bramki, niż miało to miejsce w przypadku Baska. W tym aspekcie upatrywać można sporej zasługi Juliana Nagelsmanna – jego drużyna słynęła bowiem w Bundeslidze z największego procentu oddawanych strzałów i bramek zdobywanych spoza pola karnego.

Rudy staty 3

Martwić kibiców Die Roten może natomiast liczba dokładnych podań wykonanych przez Rudego. Xabi Alonso, spędzając na boisku niecałe 2 tysiące minut, zanotował ich przeszło 1700. Zbliżone wyniki uzyskali Weigl i Demme, choć oni potrzebowali do tego odpowiednio: 2400 i 2800 minut. Tymczasem Rudy, który na bundesligowych boiskach spędził ponad 2700 minut, podawał futbolówkę kolegom zaledwie 1240 razy. To doprawdy zatrważająca różnica w piłkarskiej charakterystyce Alonso i jego awizowanego następcy. Co prawda w liczbie kluczowych podań Rudy znów przewyższa konkurentów, ale ustępuje im jeśli chodzi o dokładność (Alonso i Weigl po 89%, Demme i Rudy po 80%).

Przyczyn dysproporcji w statystyce podań można jednak upatrywać właśnie we wspomnianym wcześniej systemie gry proponowanym przez Nagelsmanna. Pierwszą, oczywistą różnicą jest czas, jaki obie drużyny spędzają w ataku pozycyjnym. Ponadto inny jest sposób gry rywali w meczach przeciwko bawarskiemu gigantowi i zespołowi Hoffenheim. Niewiele ekip w lidze mistrzów świata stać bowiem na to, aby zaatakować Bayern wysoko, agresywnym pressingiem. Reszta drużyn formuje zasieki w okolicy trzydziestego metra przed własną bramką, starając się nie dopuścić do szybkiej utraty gola, i liczy na szczęśliwą kontrę. Na starcia z Wieśniakami kluby Bundesligi często przygotowywały bardziej ofensywny wariant, a to diametralnie zmienia charakterystykę poczynań defensywnego pomocnika.

Źródło: FourFourTwo StatsZone
Źródło: FourFourTwo StatsZone

Powyżej prezentujemy zestawienie podań do przodu i do tyłu w wykonaniu Xabiego Alonso i Sebastiana Rudego z meczów ligowych z końcówki sezonu, za które zostali najwyżej ocenieni przez specjalistyczny portal Who Scored, a więc w przypadku Hiszpana z domowego starcia przeciwko Freiburgowi (4:1), a w przypadku Niemca również z rozgrywanego na swoim stadionie pojedynku z Eintrachtem Frankfurt (1:0). Pierwsza, podstawowa różnica w stylach gry obu zawodników – pomijając liczbę podań – to kierunek i sposób rozgrywania akcji. U Xabiego niemal wszystkie zagrania, czy to do przodu, czy do tyłu, posyłane są w kierunku skrzydeł. To zrozumiałe ze względu na niezwykle mocno obsadzone boki pomocy w drużynie z Monachium, jak również zagęszczenie środka pola przez przeciwników Bayernu.


Wydaje się jednak, że z czasem Hiszpan popadł w delikatną przesadę. Rozgrywając piłkę z bardzo głębokich stref boiska, kierował ją niemal wyłącznie do boków, a żadne jego podanie nie było skierowane za dwudziesty metr przed bramką rywali! Stąd wynikało też wiele problemów mistrza Niemiec – poza Thiago Alcântarą, żaden ze środkowych pomocników ani nie chciał, ani nie umiał wziąć na siebie odpowiedzialności za faktyczne kreowanie zagrożenia w okolicach „szesnastki” przeciwnika. Gdy brakowało na boisku katalońskiego reżysera gry Die Roten, cała odpowiedzialność spadała na skrzydłowych, a to nazbyt wielkie zachwianie boiskowej równowagi, aby mogło skończyć się happy-endem.

Rozrzucanie piłki do bocznych sektorów boiska to niejako fundament i elementarz gry na pozycji środkowego pomocnika, a takich podań u Sebastiana Rudego także nie brakuje. On jednak równie często wykonywał próby zagrań prostopadłych lub z flanki w stronę centrum pola karnego. Taki styl gry jest naturalnie obarczony dużo większym ryzykiem, stąd też znacznie mniej okazały procent dokładnych podań u Niemca, niż u Hiszpana. Jednak na pytanie o opłacalność tego ryzyka najlepiej odpowiada liczba wykreowanych przez Rudego okazji bramkowych i zanotowanych asyst.

To oczywiste, że po transferze do Bayernu styl gry Rudego ulegnie ewolucji. Trenując na Allianz Arena 27-latek prawdopodobnie coraz mocniej zacznie upodabniać się do Alonso – podań w boczne sektory będzie znacznie więcej, a i procent dokładnych zagrań zapewne także wzrośnie. Sztab szkoleniowy FCB nie tylko nie powinien pozwolić „umrzeć” tej naturalnej gotowości Rudego do brania na siebie odpowiedzialności za kreowanie gry ofensywnej, ale uważnie ją pielęgnować. Bo właśnie w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła 20-krotny reprezentant naszych zachodnich sąsiadów urzekł obserwatorów w meczu o Superpuchar Niemiec.


To Rudy fantastycznym prostopadłym zagraniem rozpoczął akcję, po której gola na 1:1 strzelił dortmundczykom Robert Lewandowski. Kto wie, być może Bayern zafiksowany na szukanie pełnowymiarowego następcy Xabiego Alonso nieco przypadkiem odnalazł nową jakość na tej newralgicznej pozycji?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *