CROTONE, ITALY - APRIL 09:  Players of Crotone celebrate after the Serie A match between FC Crotone and FC Internazionale at Stadio Comunale Ezio Scida on April 9, 2017 in Crotone, Italy.  (Photo by Maurizio Lagana/Getty Images)

Pierwsze spotkanie wygrali dopiero w 11. kolejce, a w ich składzie trudno doszukiwać się jakichkolwiek graczy wybijających się na poziomie włoskiej elity. W pewnym momencie Crotone znajdowało się na samym dnie tabeli i jak się wydawało, na prostej drodze do szybkiego powrotu do Serie B. Davide Nicoli udało się jednak poskładać drużynę, która nie przegrała już od pięciu spotkań, dzięki czemu wciąż ma spore szanse na uratowanie ligowego bytu. Do końca sezonu pozostały jeszcze cztery kolejki, więc kibice Pitagoricich nie tracą nadziei na powodzenie tej niełatwej misji.

Początki przygody Crotone z Serie A nie były usłane różami. Squali już na starcie sezonu stracili architekta swojego wielkiego sukcesu. Trener Ivan Jurić wybrał ofertę Genoi i klub z Kalabrii musiał szukać nowego sternika. Początkowo klubowi działacze prowadzili rozmowy z Fabio Grosso, jednak ten postanowił pozostać w Primaverze Juventusu. Wtedy zmuszeni byli sięgnąć po opcję mocno rezerwową. Nowym szkoleniowcem Crotone został Davide Nicola, który do tej pory pracował głównie z zespołami Serie B i to bez wielkiego powodzenia. Tymczasem na Ezio Scida 44-latek już na wejściu musiał poskładać zespół, który niespodziewanie dostał się do włoskiej elity. Pierwszy punkt w najwyższej klasie rozgrywkowej Pitagorici zdobyli dopiero w 4. kolejce dzięki remisowi z Palermo. W pierwszych dziesięciu seriach gier beniaminek wywalczył zaledwie dwa punkty i dzierżył niechlubne miano czerwonej latarnii Serie A.

Chwilowa zmiana nastrojów nastąpiła w 11. kolejce, gdy ekipa z Kampanii odniosła pierwsze zwycięstwo – z Chievo Verona. Potem Squali powrócili jednak na drogę porażek i cały czas nie potrafili wydostać się ze strefy spadkowej. Prawdziwy przełom przyszedł 2 kwietnia, gdy Crotone po raz drugi w tym sezonie odniosło zwycięstwo z Latającymi Osłami, a tydzień później sensacyjnie uporało się z Interem. Dobra passa Pitagoricich trwała także w kolejnych tygodniach, czego efektem remis z Torino i wygrana z Sampdorią. W ostatniej kolejce drużyna ze Stadio Ezio Scidia zremisowała z kolei z Milanem, tracąc prowadzenie dopiero w drugiej połowie.

W czym tkwi sekret drużyny Davide Nicoli? Wydaje się, że drużyna wreszcie przyzwyczaiła się do gry na poziomie Serie A. Początki były trudne, bowiem przeskok z drugiej ligi do ekstraklasy pod względem sportowym także w Italii jest znaczący. W ekipie z Kalabrii brakowało zawodników doświadczonych grą na tym pułapie rozgrywek, więc musiało minąć trochę czasu, zanim Squali zaczęli regularnie punktować.

Poprawa wyników Crotone nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie świetna forma wypożyczonego z Sassuolo Diego Falcinellego. 25-latek zdobył w tym sezonie już 12 bramek, a na koncie ma chociażby hat-trick w spotkaniu z Empoli czy trafienia w prestiżowych meczach z Interem, Milanem i Fiorentiną. Niemalże pewne jest, że napastnik nie pozostanie na Ezio Scida na kolejny sezon, bowiem Neroverdi już teraz planują jego sprzedaż, a zainteresowane usługami wychowanka A.S.D. Pontevecchio są zwłaszcza kluby angielskie.

Crotone ustabilizowało także grę w defensywie, która w ostatnich pojedynkach nie daje sobie już wbijać zbyt wielu bramek. Zniknął nadmierny respekt przed przeciwnikiem, dzięki czemu możliwe były m.in. zwycięstwo z Interem czy remis z Milanem. Piłkarze Potagoricich wreszcie uwierzyli w swoje umiejętności, co pozwala im regularnie punktować. Okazuje się zatem, że dobrym posunięciem było pozostawienie w klubie Nicoli, który na przełomie roku był bardzo blisko zwolnienia. Crotone grało wtedy wyjątkowo słabo, jednak działacze wykazali się cierpliwością i postanowili zaufać 44-latkowi.

„Mogliśmy zrobić coś więcej, jednak sami oczekiwaliśmy tego po Milanie. To wciąż świetny zespół, który może cię zranić, gdy tylko popełnisz błąd. Na ten moment nie jesteśmy ani bliżej, ani dalej od utrzymania. Musimy pozostać na drodze, którą kroczymy i dalej regularnie zdobywać punkty” – powiedział Nicola po meczu z Milanem


Udana końcówka kampanii może przedłużyć przygodę absolutnego beniaminka z południa Włoch w najwyższej klasie rozgrywkowej. Głównym rywalem Crotone w walce o utrzymanie cały czas pozostaje Empoli Łukasza Skorupskiego. Azzurri w pewnym momencie mieli już ponad dziesięć punktów przewagi nad strefą spadkową, jednak kolejne wpadki podopiecznych Giovanniego Martusciello i dobra forma Squalich doprowadziły do zmniejszenia tej straty do zaledwie trzech punktów. Ekipa z Kalabrii ma teraz przed sobą bardzo ważne spotkanie z Pescarą, która już kilka dni temu oficjalnie spadła z Serie A, dlatego w ostatnich kolejkach Zdeněk Zeman wystawia już w znacznej mierze młodych graczy. Po starciu z drużyną Delfinów na zespół Nicoli czekają jednak znacznie poważniejsi rywale – Udinese, Juventus i Lazio. Kalendarz bardziej sprzyja więc Empoli, wszak ekipie ze Stadio Carlo Castellani przyjdzie się jeszcze zmierzyć z Bologną, Cagliari, Atalantą i Palermo. Co prawda w ostatnim czasie Azzurri prezentują bardzo chwieją formę, do tego notorycznie błędy popełnia defensywa, jednak z pewnością łatwiej będzie zatrzymać napastników prawie zdegradowanego Palermo, aniżeli pewnie zmierzającego po mistrzostwo Juventusu…


Crotone wciąż ma jednak realne szanse na pozostanie w Serie A. Aby tak się stało, podopieczni Davide Nicoli będą musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, przedłużając przy okazji serię spotkań bez porażki, oraz liczyć na potknięcia Empoli. Nawet jeżeli Pitagorici spadną, to będą jedynym spadkowiczem, o którym można będzie mówić w pozytywnych aspektach. Bez względu na końcowy efekt, beniaminek z Ezio Scida zasłużył już na dumny tytuł Rycerzy Wiosny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *