AS Roma, conferenza stampa Paulo Fonseca

Po tym, jak w kwietniu 2018 roku AS Roma po fascynującym widowisku odwróciła losy dwumeczu z Barceloną, na Stadio Olimpico uwierzyli, że zespół Giallorossich sięgnął już gwiazd. Awans do półfinału Ligi Mistrzów mocno rozbudził apetyty kibiców rzymskiego klubu. Drużynę z Wiecznego Miasta opuścili wprawdzie kluczowi zawodnicy (Alisson i Radja Nainggolan), ale nadzieje na następne rozgrywki pozostały duże. Scenariusz, jaki w sezonie 2018/19 stał się udziałem trzykrotnego mistrza Italii nie gościł jednak w najgorszych koszmarach stołecznych fanów. Atmosfera wokół jednego z najbardziej zasłużonych klubów na Półwyspie Apenińskim powoli się ociepla, tym niemniej nowy trener Paulo Fonseca staje przed najtrudniejszym zadaniem w dotychczasowej karierze.

Poprzedni tak słaby wynik w rozgrywkach ligowych Roma odnotowała w 2013 roku. Co więcej, w ostatnich pięciu latach tylko raz (w 2016 roku) Lupi nie zakwalifikowali się do Ligi Mistrzów, przepadając w ostatniej rundzie eliminacyjnej. W nadchodzącym sezonie kibice na Stadio Olimpico ponownie będą musieli emocjonować się zmaganiami swoich ulubieńców w Lidze Europy. Piłkarski Rzym czeka teraz na nowe otwarcie.

 
Miejsce w Serie A
Punkty
Bilans bramkowy
Najlepszy strzelec ligowy
2012/13
6.
62
71:56
Pablo Osvaldo - 16 goli
2013/14
2.
85
72:25
Mattia Destro - 13 goli
2014/15
2.
70
54:31
Adem Ljajić - 8 goli
2015/16
3.
80
83:41
Mohamed Salah - 15 goli
2016/17
2.
87
90:38
Edin Džeko - 29 goli
2017/18
3.
77
61:28
Edin Džeko - 16 goli
2018/19
6.
66
66:48
Stephan El Shaarawy - 11 goli

Nieudane występy w rozgrywkach 2018/19 okazały się być istotnym argumentem w kwestii opuszczenia stolicy Włoch przez Kostasa Manolasa. Grek, który do zespołu Giallorossich trafił po Mistrzostwach Świata w Brazylii, przez ostatnie pięć lat był niekwestionowanym liderem rzymskiej defensywy. Mimo że poprzednia kampania w wykonaniu stopera z Hellady nie należała do idealnych, to kibice stołecznego klubu nie powinni bagatelizować roli wychowanka AEK Ateny, zwłaszcza gdy spojrzą na statystyki. A te są dla formacji obronnej Romy nieubłagane. Z jedenastu spotkań Serie A, w których z powodu zawieszenia, bądź częściej – problemów zdrowotnych, Manolas nie mógł wystąpić, ekipa 9-krotnego triumfatora Coppa Italia wygrała zaledwie trzy! Brak Kostasa dało się odczuć zwłaszcza podczas jednego z najbardziej haniebnych występów drużyny Ranieriego w minionym sezonie. 2 marca w derbowym starciu z Lazio umowni goście polegli aż 0:3.

Wiadomo już, że w nowym campionato grecki obrońca nie pomoże Romie, bowiem klauzulę odejścia zawartą w jego kontrakcie zdecydowało się zapłacić SSC Napoli.


Działacze aktualnego wicemistrza Włoch wyłożyli na transfer Manolasa aż 36 mln €, co zdecydowanie nie oddaje faktycznej wartości 28-latka. Paulo Fonseca, świadomy tego, jak w ubiegłych rozgrywkach prezentowali się Federico Fazio i Juan Jesus, z pewnością ucieszył się zatem z wypożyczenia Gianluki Manciniego, który w teorii ma załatać dziurę po oddanym na Stadio San Paolo 40-krotnym reprezentancie Grecji. Pozyskanie z Atalanty jednej z rewelacji poprzedniej kampanii jest tym bardziej zrozumiałe, że miasto Wergiliusza opuścił inny środkowy obrońca – Ivan Marcano. W tym momencie trudno stwierdzić, czy pozyskanie 23-letniego stopera okaże się klasycznym strzałem w dziesiątkę, ale wiele wskazuje na to, iż Mancini szybko stanie się ważnym elementem w układance Paulo Fonseki.


Dla urodzonego w Mozambiku szkoleniowca objęcie Romy to bez wątpienia największe wyzwanie w dotychczasowej karierze trenerskiej. Do tej pory Fonseca nie miał bowiem okazji pracować w jakimkolwiek klubie z pięciu czołowych lig europejskich, a jednym z najważniejszych osiągnięć w jego CV pozostaje Superpuchar Portugalii zdobyty z FC Porto. W sezonie 2013/14 poprowadził popularne Smoki w 37 spotkaniach, ale mimo zdobycia krajowego trofeum kibice z Estádio do Dragão nie wspominają jego kadencji z rozrzewnieniem. Pod wodzą byłego stopera Porto nie tylko nie wyszło z grupy w Lidze Mistrzów (mając za rywali Atlético Madryt, Zenit St Petersburg i Austrię Wiedeń – przyp. red.), ale w 1/16 finału Ligi Europy nie sprostało również Eintrachtowi Frankfurt. Spadek z dość wysokiego konia nie okazał się jednak dla młodego menedżera aż tak bolesny. Po zakończeniu wspomnianego sezonu prowadził już Paços de Ferreira, a następnie objął Bragę, z którą sięgnął po Taça de Portugal. To właśnie po tym sukcesie 43-letni wówczas szkoleniowiec trafił do Szachtara Donieck. Na Ukrainie szybko stał się ulubieńcem fanów górniczego klubu – trzy lata z rzędu sięgał po dublet z zespołem z Donbasu, dokładając jeszcze w 2017 roku krajowy superpuchar.

Choć w Rzymie mało kto poważnie myśli o zdobyciu scudetto, to presja, z jaką zmierzy się Fonseca, będzie o wiele większa niż w Doniecku, czy nawet w Porto. Szefowie Giallorossich oczekują przede wszystkim, że Portugalczyk zmieni mentalność stołecznej ekipy, która po świetnym sezonie 2017/18, w kolejnych rozgrywkach nieco zgnuśniała. Odejście z klubu takich piłkarzy, jak De Rossi, Manolas, czy najlepszy strzelec Romy w ubiegłej kampanii – El Shaarawy, oznacza, że w szatni na Stadio Olimpico potrzebny będzie nowy lider, gotów poprowadzić Romę do sukcesów. W tej roli wielu widzi właśnie Fonsekę. Menedżer rodem z Maputo posiada gen zwycięstwa, którego obecnie próżno szukać w okolicy Viale dei Gladiatori. Od ostatniego trofeum wywalczonego przez drużynę Lupi minęło bagatela 11 lat i choć nie od razu Rzym zbudowano, to docelowo zadaniem byłego opiekuna Desportivo Aves będzie przywrócenie blasku na monumentalnym stadionie.


Warto zwrócić uwagę, że od strony czysto taktycznej przejęcie Romy przez Portugalczyka będzie… powrotem do przeszłości. Fonseca preferuje bowiem system 1-4-2-3-1, z którego ochoczo korzystali Eusebio di Francesco, a także Claudio Ranieri. Różnicę pomiędzy byłymi szkoleniowcami Giallorossich a obecnym ma jednak stanowić konsekwencja w działaniu. Di Francesco potrafił w razie nieporozumienia mocno eksperymentować z boiskowym ustawieniem. Dość powiedzieć, że w minionym sezonie pod wodzą tego 49-letniego trenera Roma wybiegała na boisko w aż czterech różnych wariantach taktycznych w samej Serie A (1-4-3-3, 1-3-4-1-2, 1-4-2-3-1, 1-5-4-1)! Ranieri również, mimo że w klubie z rodzinnego miasta pracował od marca, żonglował czterema schematami (1-4-4-2, 1-4-2-3-1, 1-4-3-3, 1-4-1-1).

Pod tym względem Fonseca stanowi dla nich istotną przeciwwagę – to szkoleniowiec zdecydowanie bardziej wierny swoim ideałom. W sezonie 2018/19 w 32 ligowych meczach aż trzydziestokrotnie piłkarze Szachtara wychodzili na boisko w ustawieniu 1-4-2-3-1. Zaledwie dwukrotnie Portugalczyk zmieniał system na 1-4-3-3 z szeroko grającymi skrzydłowymi. Analizując zatem profil taktyczny drużyn dowodzonych przez Fonsekę, łatwo zauważyć, że kluczowym aspektem jego filozofii futbolu jest zdominowanie środka pola. Większa odpowiedzialność za poczynania drugiej linii Giallorossich będzie więc spoczywać na Lorenzo Pellegrinim, wspomaganym przez sprowadzonego z Napoli Amadou Diawarę. Szeregi rzymian zasilił jeszcze wypożyczony z Fiorentiny Jordan Veretout, którego przybycie także należy rozpatrywać w kategorii wzmocnienia.

Powodzenie taktyki preferowanej przez Fonsekę zależy również w znacznym stopniu od postawy ofensywnie usposobionych bocznych obrońców i liczby skutecznych akcji oskrzydlających. W tym celu na Stadio Olimpico ściągnięty został 26-letni Leonardo Spinazzola, wszak Aleksandar Kolarov zbliża się powoli do końca swojej profesjonalnej przygody z piłką.

Sympatycy Romy liczą jednak zwłaszcza na to, że Fonseca będzie potrafił dotrzeć do głów piłkarzy i wyciągnąć z nich absolutne maksimum możliwości. Dla Patrika Schicka, Ricka Karsdorpa, czy Cengiza Ündera to bodaj ostatni sezon, aby w końcu spełnić pokładane w nich nadzieje stołecznych kibiców. W przeciwnym razie podzielą oni los Robina Olsena, który po kompromitujących rozgrywkach stracił miejsce między słupkami, a pozyskany w jego miejsce Pau López spotkał się z gorącym przyjęciem ze strony tifosich.


Kampania 2019/20 stanowić będzie bez wątpienia początek nowych czasów na Stadio Olimpico. Czy lepszych? Po pokaźnej liczbie boiskowych wpadek piłkarzy oraz błędnych decyzji klubowych decydentów z ostatnich kilkunastu miesięcy trudno spodziewać się powtórki tak negatywnego scenariusza, choć niekonwencjonalny sposób zarządzania futbolową instytucją uprawiany przez Jamesa Palottę wciąż ma więcej adwersarzy niż zwolenników…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *