pazdan_michal2_1473340174

To naprawdę dobry materiał na telenowelę, która swoim potencjałem z pewnością przebiłaby nawet takie arcydzieło, jak „Korona Królów”, a jej oglądalność dorównywałaby „występowi” Luisa Fonsiego na „Sylwestrze Marzeń”. Michał Pazdan już od kilkunastu miesięcy jest przekonany, że po raz ostatni w rubryce aktualny klub widzi „Legia Warszawa”, a tymczasem coraz więcej wskazuje, że piłkarzem stołecznego klubu pozostanie przez kolejne kilka miesięcy…

Wychowanek Hutnika Kraków już od dłuższego czasu miał zakodowane w tyle głowy tylko jedno słowo – transfer. O ile na samym początku, tuż po zakończeniu niezwykle udanych dla niego Mistrzostw Europy we Francji, niezbyt przychylnie zaczął spoglądać na kierunek turecki, to w kolejnych miesiącach zdecydował się coraz poważniej rozważyć nawet nieco „egzotyczne” opcje. A przecież głównym celem stopera reprezentacji Polski była silna liga europejska, najlepiej za naszą zachodnią granicą.

Doszło do tego, że rychła zmiana otoczenia tak zaprzątnęła głowę Pazdana, że zdecydowanej obniżce uległa jego forma sportowa. A gdy dodamy do tego kilka zupełnie niepotrzebnych kartek, to dostajemy obraz człowieka, który w pewnym momencie zupełnie nie poradził sobie z tuzinem zmartwień, jakie spadły na jego osobę. Przyznał to zresztą sam zainteresowany podczas wrześniowego wywiadu na łamach „Przeglądu Sportowego”.

„Z perspektywy czasu wiem, że to zamieszanie wpływało na mnie negatywnie. Nie da się skupić tylko na boisku. Mam do siebie pretensje, że nie zareagowałem wcześniej. Dookoła wszyscy co chwila pytali: „Kiedy wyjeżdżasz? Gdzie idziesz?”, a tu co trzy dni kolejny mecz. Nie da się w takiej sytuacji normalnie funkcjonować, ale – tak jak powiedziałem – powinienem był się na to przygotować wcześniej”

Michał Pazdan

Początek obecnego okienka transferowego miał przynieść jednak zakończenie związku, który stawał się coraz bardziej toksyczny. Jako pierwsza pojawiła się opcja z Trabzonsporu, mimo że jeszcze kilkanaście miesięcy temu ani sam zawodnik, ani jego rodzina zupełnie nie brali pod uwagę takiego kierunku.


Ostatecznie z tego dość zaskakującego transferu nic nie wyszło, a były klub Pawła Brożka czy Adriana Mierzejewskiego rozpoczął negocjacje z Rodrigo Moledo, którego polscy kibice mogą kojarzyć z występów w… Odrze Wodzisław Śląski. Wybawieniem miała być więc oferta z Girondins Bordeaux, w którym bohaterowi EURO 2016 udałoby się zrealizować marzenia i rywalizować co tydzień z najlepszymi piłkarzami na świecie. Wszystko wskazuje jednak na to, że o opcji francuskiej należy już mówić wyłącznie w czasie przeszłym.


Z drugiej strony trudno się dziwić decyzji działaczy les Marines et Blancs, którzy wolą widzieć w szeregach swojego zespołu zawodnika młodszego, ale bardziej ogranego, który ma istotny bagaż doświadczeń na francuskich boiskach, a ponadto jeszcze kilka miesięcy temu był ważnym ogniwem rewelacyjnie spisującej się Nicei.


Trzeba też pamiętać, że Baysse to wychowanek Żyrondystów, który ostatnio miał wyjątkowego pecha i trafił na fatalny okres w Maladze, zatem – w przeciwieństwie do Pazdana – odpowiednia aklimatyzacja nie zajmie mu zbyt wiele czasu. Dodatkowo trudno traktować Polaka jako piłkarza perspektywicznego.


Kolejna nieudana próba wyjazdu poza granice ojczyzny sprawia, że nie mogą już dziwić słowa, jakoby ze sprzedażą partnera Kamila Glika w kadrze Adama Nawałki mogliby mieć problemy nawet tacy „wyjadacze”, jak Jorge Mendes czy Mino Raiola. A przypomnijmy, iż obaj Panowie potrafili wytransferować za gigantyczne pieniądze chociażby Mario Balotellego, Enzo Péreza, Andersona czy Eliaquima Mangalę, a do Milanu wcisnąć Alfredo Donnarummę.

Przed Pazdanem niezwykle trudne godziny, dni i tygodnie, ale z całą pewnością w jego przypadku najgorszym doradcą będzie pośpiech. Nie można bowiem zapominać, że już w czerwcu na rosyjskiej ziemi zostanie rozegrany turniej finałowy Mistrzostw Świata, a pochopny wybór nowego pracodawcy może spowodować, że szanse krakowianina na występy od pierwszej minuty w biało-czerwonej koszulce znacząco zmaleją.

Źródło: Łączy Nas Piłka
Źródło: Łączy Nas Piłka

W przytaczanym już wywiadzie pojawiły się oczywiście zapewnienia, że 30-letni defensor Legii nie ma już takiego parcia na wyjazd, jak do niedawna, skoro nie wszystko zależy od niego. Trudno jednak w tym momencie wszystkie owe zapewnienia brać na poważnie, zwłaszcza w kontekście kolejnego niepowodzenia na rynku…

Pozostanie do lata przy Łazienkowskiej 3 również nie musi okazać się optymalnym rozwiązaniem, wszak Romeo Jozak intensywnie wzmacnia zespół mistrza Polski i zapewne musi mięć w pamięci, iż część pieniędzy na transfery będzie pochodziła właśnie ze sprzedaży byłego gracza Jagiellonii. Pozostawanie „na siłę” może także przynieść kolejne niezdrowe emocje, zwłaszcza gdy w pamięci ma się obrazki z ostatniego okresu, w którym Pazdanowi nie udało się zmienić pracodawcy.


Ostatnie tygodnie dobitnie pokazały, że wartościowymi alternatywami dla Adama Nawałki mogą być przecież Jarosław Jach czy zbierający świetne recenzje na boiskach Serie A Bartosz Salamon. I w tym przypadku zdecydowanie nie będzie można powiedzieć, że legionista nie miał z kim przegrać rywalizacji…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *