fc-schalke-04

W sezonie 2016/17 klub z Zagłębia Ruhry przeżył prawdziwą rewolucję kadrową. Z drużyną Die Königsblauen pożegnali się tacy zawodnicy, jak Leroy Sané, Sidney Sam, Joël Matip, Roman Neustädter oraz Pierre Emile Højbjerg. Na Veltins Arena powitano natomiast m.in. Caligiuriego, Stambouliego, Breela Embolo, Bentaleba, Coke, Naldo, Babę Rahmana, Konoplyankę, czy też ghańskiego pomocnika Tekpeteya, włączonego do pierwszego zespołu z rezerw. Wydawało się, że pozyskanie bardziej znanych piłkarzy pomoże ekipie z Gelsenkirchen w walce o mistrzostwo, a przynajmniej zapewni kwalifikację do europejskich pucharów, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna…

Nawet najbardziej pesymistycznie nastawieni kibice Die Knappen nie przypuszczali chyba, że poprzednia kampania ligowa rozpocznie się dla ich ulubieńców w tak tragiczny sposób. Schalke w pierwszych pięciu kolejkach zanotowało komplet porażek i zasłużenie okupowało ostatnie miejsce w tabeli Bundesligi. Po przerwie reprezentacyjnej Królewsko-Niebiescy zaczęli grać coraz lepiej, jednak nie na tyle, by marzyć o mistrzostwie kraju. 7 meczów bez przegranej dawało jeszcze nadzieję na wysoką lokatę na finiszu, ale właśnie wtedy przyszły wszelakie potknięcia i ostatecznie podopieczni Markusa Weinzierla zajęli dość odległą 10. pozycję, za plecami takich „tuzów” jak 1. FC Köln, SC Freiburg czy Werder Brema.


Swoją przygodę w krajowym pucharze Die Königsblauen zakończyli na etapie 1/4 finału, ulegając dość wyraźnie Bayernowi 0:3. W fazie grupowej Ligi Europy prezentowali się natomiast nadzwyczaj dobrze, wychodząc z pierwszego miejsca. Podobnie jak w DFB Pokal, także na europejskiej arenie Schalke odpadło w ćwierćfinale, ulegając holenderskiemu Ajaxowi, a po drodze eliminując PAOK Saloniki czy Borussię Mönchengladbach.

Ubiegła kampania nie była zatem dla siedmiokrotnego mistrza Niemiec ze wszech miar udana. Cieniem na stosunkowo dobrych wynikach w Europa League oraz wyeliminowaniu dwóch rywali z niższych lig w krajowym pucharze położył się mizerny rezultat ligowy. Kibice z Zagłębia Ruhry oczekiwali z pewnością dużo lepszego wyniku, wszak Schalke wciąż uchodzi za jeden z najlepszych niemieckich klubów, który powinien regularnie walczyć o najwyższe lokaty. W niektórych meczach Goretzka i spółka potrafili wprawdzie błysnąć (efektowne triumfy 4:1 nad Bayerem Leverkusen czy Wolfsburgiem), ale niedługo później przychodziły nieoczekiwane porażki. Najlepszym strzelcem zespołu został Guido Burgstaller z 12 bramkami, co też nie jest wynikiem rzucającym na kolana.

Przychodzi nowy sezon 2017/18, więc w zapomnienie odchodzi ubiegłoroczna kampania. Wadą działaczy westfalskiego klubu wciąż pozostaje jednak to, że zbyt wielu zawodników odchodzi za darmo. Przed obecnymi rozgrywkami bez kwoty odstępnego z ekipą z Gelsenkirchen pożegnali się Julian Draxler, Sead Kolašinac i Klaas-Jan Huntelaar, a tuż po zakończeniu ligowej batalii na zasadzie wolnego transferu Goretzka powędruje do Bayernu Monachium i najprawdopodobniej w takich samych okolicznościach pożegna się z Schalke Max Meyer.

Najistotniejsza roszada nastąpiła jednak na ławce trenerskiej. Nowym szkoleniowcem Królewsko-Niebieskich został Włoch Domenico Tedesco. Dla wielu postać tajemnicza – trener nie z górnej półki, lecz jedynie z zaplecza Bundesligi, zatem nie dziwi, iż fani sceptycznie podchodzili do osoby nowego menedżera.

Źródło: Sports Illustrated; Foto: Christof Koepsel/Bongarts/Getty Images
Źródło: Sports Illustrated; Foto: Christof Koepsel/Bongarts/Getty Images

Działacze Schalke dobrze wiedzieli, co robią zatrudniając byłego opiekuna Erzgebirge Aue. Wyniki Die Knappen w przedsezonowych meczach towarzyskich już napawały optymizmem. Początek ligowej kampanii dla byłej drużyny Tomaszów Hajty i Wałdocha także okazał się dość udany. Po sześciu kolejkach w lidze mistrzów świata podopieczni Tedesco zajmowali 7. miejsce, a w DFB Pokal awansowali do 1/8 finału, eliminując po drodze BFC Dynamo oraz SV Wehen Wiesbaden. Świetna passa została wydłużona do 11 gier bez porażki, a to z kolei zaowocowało awansem na pozycję wicelidera. Kibice z niebieskiej części Zagłębia Ruhry mogli być zadowoleni.


Mimo odniesionych w tym czasie kilku zwycięstw bez straty gola, sympatykom z Veltins Arena na zawsze w pamięci pozostanie jedno zremisowane spotkanie z pierwszej części sezonu. 25 listopada 2017, Derby Zagłębia Ruhry, Borussia Dortmund vs Schalke 04. Kiedy piłkarze Die Schwarzgelben wbijali odwiecznemu rywalowi kolejne bramki i do przerwy prowadzili 4:0, wydawało się, że jest już po meczu, a gościom pozostało jedynie bronić resztek honoru. Ale jak mawiał klasyk, „dopóki piłka w grze…”. Trener Tedesco tuż przed rozpoczęciem drugiej odsłony meczu dokonał dwóch taktycznych zmian, a zaraz po wznowieniu gry kolejną. W efekcie w tej części spotkania oglądaliśmy już zupełnie inną drużynę w niebieskich trykotach…


Na początku zawodnicy Die Königsblauen ostro walczyli o to, żeby zdobyć bramkę honorową. W 61. minucie straty zmniejszył Burgstaller, co dodało otuchy przyjezdnym. Ledwie cztery minuty później na 2:4 trafił wprowadzony na boisko Amine Harit. Kibice BVB powoli zaczynali odczuwać zaniepokojenie, wszak już „tylko” dwie bramki dzieliły obie strony od remisu. Kiedy w 86. minucie do siatki trafił Caligiuri, na trybunach zapanowała niemała konsternacja. Wiadomo było, że ostatnie akordy tego derbowego starcia będą niezwykle emocjonujące, zwłaszcza że sędzia postanowił doliczyć aż 7 minut. Jeden z ostatnich rzutów rożnych, do futbolówki ustawionej w narożniku podchodzi Konoplyanka, celnie dośrodkowuje w pole karne, a niezawodny Naldo pakuje głową piłkę do siatki. Remis 4:4 i szał radości w sektorze kibiców Schalke. Niewiarygodny spektakl, który w historii niemieckiego futbolu klubowego zapisał się złotymi zgłoskami.

To kolejny futbolowy rollercoaster, który udowodnił, że w piłkę gra się dosłownie do ostatniego gwizdka sędziego i nigdy nie należy się poddawać. Tymczasem po fantastycznej serii 11 meczów bez pogromcy, przyszło 5 spotkań, w których Schalke aż trzy razy ulegało rywalom. Do ostatniej wpadki z Hamburgerem SV (2:3) ekipa Tedesco odniosła 6 zwycięstw z rzędu, zachowując przy tym aż 5 czystych kont. Co zatem można powiedzieć o drużynie z Gelsenkirchen w sezonie 2017/18? Że jest zdecydowanie efektywniejsza niż przed rokiem. Na chwilę obecną Die Knappen dzierżą pozycję wicelidera Bundesligi, ale walka o drugą lokatę będzie trwała do końca rozgrywek. Dość powiedzieć, że zaledwie dwa oczka straty do lokalnego oponenta ma Borussia Dortmund.


Istotny wpływ na poprawę rezultatów Schalke ma nowy wariant taktyczny zaproponowany przez Domenico Tedesco. Od początku pobytu na ławce trenerskiej westfalskiej drużyny Włoch ustawia zespół w formacji 1-3-4-3 lub 1-3-4-2-1. Efekt? Królewsko-Niebiescy nie tracą tylu goli co w poprzednim sezonie, za to więcej ich strzelają. 12 spotkań z czystym kontem po stronie strat także ma swoją wymowę.


Trudno natomiast powiedzieć, aby styl gry Schalke był przesadnie efektowny. Jedenastka z Veltins Arena jest jednak bardzo zgrana, piłkarze świetnie rozumieją się na boisku i dopóki będą regularnie punktować, fani Die Königsblauen wybaczą swoim pupilom brak piłkarskich fajerwerków. Tego obrazu nie powinna zmienić nawet niedawna, niespodziewana porażka na wyjeździe z walczącym rozpaczliwie o pozostanie w elicie Hamburgerem SV.

Autor: Krystian Koziar

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *