DP-TApoX0AISxAa

Już wszystko jasne! Po długim oczekiwaniu, wypełnionym różnej maści rozważaniami, poznaliśmy skład grup przyszłorocznych Mistrzostw Świata, które zostaną rozegrane w Rosji. Los sprawił, że razem z Biało-Czerwonymi o awans do fazy pucharowej powalczą Senegal, Kolumbia i Japonia. Po zakończeniu losowania w mediach społecznościowych zapanowało umiarkowane zadowolenie, ale na prawdziwą weryfikację trzeba będzie jeszcze poczekać do czerwca.

Już dzień po zakończeniu eliminacyjnych pojedynków, gdy jeszcze do końca nie były znane składy wszystkich koszyków, rozpoczęła się rozbudowana dyskusja na temat tego, którzy rywale będą najlepsi dla zespołu dowodzonego przez Adama Nawałkę, a których oponentów najlepiej uniknąć. Ostateczny podział finalistów mundialu 2018 poznaliśmy w połowie grudnia i wówczas wszelakie dywagacje jeszcze mocniej nabrały na sile.

Dobra postawa w eliminacjach oraz wysokie miejsce w rankingu FIFA spowodowały, że już na starcie Biało-Czerwoni mogli uniknąć takich potęg, jak Niemcy, Brazylia, Portugalia, Argentyna, Belgia, Francja oraz gospodarza – Rosję.

Źródło: FIFA
Źródło: FIFA

Oprócz kibiców swoje typy przedstawili także kadrowicze i trudno oprzeć się wrażeniu, że przeważa chęć spokojnego przetarcia, a nie mierzenia się z naprawdę silnymi przeciwnikami już na starcie turnieju finałowego. Co ciekawe, największą popularnością wśród reprezentantów Polski cieszyły się Australia oraz… Peru.



Piłkarze byli jednak jedynymi członkami biało-czerwonej kadry, którzy postanowili brać udział w różnego rodzaju przewidywaniach.

„Nasza grupa marzeń lub grupa śmierci? W ogóle nie prowadzimy takich rozmów. Będzie to, co przyniesie los. Nie mamy na to żadnego wpływu”

Rzecznik PZPN-u Jakub Kwiatkowski przed rozpoczęciem ceremonii losowania

Polska delegacja udała się do Rosji w dość mocnym, 12-osobowym składzie, a na jej czele stanęli Prezes PZPN-u Zbigniew Boniek, selekcjoner Adam Nawałka oraz Sekretarz Generalny związku Maciej Sawicki. Wszystko dlatego, że w kraju Władimira Putina miała zostać podjęta także inna ważna decyzja – na temat bazy Orłów podczas turnieju. Jeszcze przed losowaniem w grę wchodziły w zasadzie tylko dwie kandydatury: Soczi oraz Kazań, ale wiele wskazywało, iż wybór padnie na miasto-gospodarza ostatnich Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

Na kilka dni przed oficjalną ceremonią odbyła się tradycyjna próba generalna, podczas której symulator przydzielił dla Polski Kolumbię, Serbię oraz Iran. Zdecydowanie najciekawsza w takim układzie byłaby grupa F, gdzie obrońcom tytułu, Niemcom, przyszłoby się mierzyć z Urugwajem, Danią oraz nieprzewidywalną Nigerią.


Wszystko stało się jasne tuż przed godziną 17, gdy los zdecydował, że na drodze Robert Lewandowskiego i spółki staną Senegal, Japonia i Kolumbia. Internet zareagował na wyniki raczej pozytywnie, ale trzeba przyznać, że każdy z zespołów grupy H stać, by awansować do kolejnej rundy i popsuć plany pozostałym reprezentacjom.


Kluczowe dla powodzenia całej misji „Rosja 2018” może okazać się starcie z Senegalem i powstrzymanie niezwykle błyskotliwego duetu Sadio Mané – Keita Baldé. Z całą pewnością nie można afrykańskiego przeciwnika lekceważyć, ale nie należy także przesadzać z nadmiernym respektem, wszak ekipy z Czarnego Lądu niezwykle rzadko znajdują się wśród czołowych ekip mundialu.


Sporo atutów można również znaleźć po stronie Kolumbii, w której z pewnością najwięcej uwagi będzie trzeba poświęcić klubowym kolegom Kamila Glika i „Lewego”, czyli Radamelowi Falcao oraz Jamesowi Rodríguezowi.

Rezultat losowania nie zmienił także planów Adama Nawałki. Tak jak przewidywali dziennikarze, na bazę przygotowawczą Biało-Czerwonych zostało wybrane Soczi.


Z pozostałych grup najciekawsze powinny być zmagania w tej, w której przyjdzie rywalizować Argentynie, Islandii oraz Nigerii. Niezwykle wyrównaną walkę powinny także stoczyć reprezentacje Niemiec, Meksyku, Szwecji oraz Korei Południowej.


Teraz przed nami dni, a może nawet tygodnie rozważań na temat szans Biało-Czerwonych nie tylko na wyjście z grupy, ale także na dalszą część turnieju. Nie ma jednak wątpliwości, że wyselekcjonowana przez Nawałkę grupa ludzi w najbliższych miesiącach potrzebować będzie przede wszystkim spokoju, aby uniknąć kompromitacji z EURO 2012 czy kiepskiego występu na mundialu w Niemczech. Bo oba czempionaty wydatnie pokazały, że nie należy bagatelizować możliwości żadnego rywala, a wyjścia z grupy można być pewnym dopiero po zakończeniu rywalizacji…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *