Dl3QW82X0AU8RPj

Nadszedł niezwykle ważny dzień dla wszystkich, którzy środek tygodnia podporządkowują Lidze Mistrzów. Podczas czwartkowego popołudnia poznaliśmy skład grup tegorocznej edycji Champions League. Przynajmniej dwie z nich zapowiadają się niezwykle ciekawie, ale nie brakuje również takich, na których uwaga kibiców skupiać się będzie niezwykle rzadko. O sporym szczęściu mogą mówić Real Madryt, Manchester City i Bayern, które nie powinny mieć większych problemów z zajęciem pierwszego miejsca. Na bardzo trudne pojedynki, które wcale nie muszą zakończyć się pozytywnie, muszą natomiast przygotować się ekipy AS Monaco i SSC Napoli, którym los przydzielił niezwykle wymagających rywali.

Od razu po zakończeniu wtorkowych i środowych zmagań w ostatniej fazie eliminacji Ligi Mistrzów rozpoczęły się długie dyskusje na temat przewidywań kibiców. Bardzo szybko na boczny tor zeszła kolejna bramka Aleksandara Prijovicia, fatalne pomyłki bramkarza PAOK-u, czy kolejne niepowodzenie Nenada Bjelicy. Układ koszyków sugerował, że już na samym początku rywalizacji w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na Starym Kontynencie może dojść do wielu interesujących pojedynków.

Przy okazji po raz kolejny okazało się, że ten podział ma niewiele wspólnego z aktualną siłą zespołów czy ich dorobkiem w klubowym rankingu. Wśród najlepszych ekip, obok triumfatora ostatnich trzech edycji Champions League, a także Barcelony czy Paris Saint-Germain, znalazł się mający jeden z najniższych współczynników Lokomotiv Moskwa. Dla zespołu, w którym występują Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak, los okazał się wyjątkowo łaskawy. Na drodze Czerwono-Zielonych staną bowiem ekipy FC Porto, Schalke 04 i Galatasaray, co pozwala podopiecznym Yuriego Semina z optymizmem patrzeć na grupowe zmagania, a nawet zakończyć rywalizację na miejscu premiowanym awansem.


Najmniejszego powodu do narzekania nie ma także Robert Lewandowski, dla którego pojedynki z Benfiką, Ajaksem oraz AEK Ateny będą idealną okazją do wyśrubowania i tak imponujących statystyk w europejskich pucharach.


Można założyć, że bez większych emocji losowanie zostało przyjęte również w Madrycie. Obrońca tytułu będzie bowiem rywalizował z Romą, CSKA oraz Viktorią Pilzno, która skorzystała na wysokim współczynniku UEFA dla swojego kraju i nie musiała brać udziału w eliminacjach.

O ile dużo szczęścia mieli Rybus, Krychowiak i Lewandowski, o tyle niezwykle trudne zadanie czeka Piotra Zielińskiego, Arkadiusza Milika i Kamila Glika. Piłkarze dowodzeni od tego sezonu przez Carlo Ancelottiego stoczą niezwykle wymagającą walkę z PSG i Liverpoolem, a więc jednymi z głównych faworytów do końcowego zwycięstwa. Nie ma wątpliwości, że neapolitańczycy znów trafili bardzo pechowo.


Niewiele więcej szczęście miał filar defensywy Biało-Czerwonych, który już niebawem będzie musiał zastopować napastników Borussii Dortmund, a zwłaszcza Atlético, które niedawno sięgnęło po Superpuchar Europy.

Tegoroczna faza grupowa LM będzie też okazją do kilku sentymentalnych podróży. Cristiano Ronaldo znów uda się do Manchesteru i zagra na legendarnym Old Trafford, a Paul Pogba po kilkuletniej przerwie ponownie będzie mógł podziwiać wyjątkową atmosferę, jaka panuje na obiekcie Starej Damy.


W międzyczasie poznaliśmy rozstrzygnięcia w kategoriach najlepszy bramkarz, obrońca, pomocnik i napastnik ostatniego sezonu Champions League. Wszystkie statuetki trafiły do piłkarzy, którzy w ostatnim czasie reprezentowali barwy Realu Madryt: Keylora Navasa, Sergio Ramosa, Luki Modricia oraz Cristiano Ronaldo. Najważniejsze wyróżnienie, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie trafiło jednak do nowego gwiazdora Juventusu, lecz chorwackiego wicemistrza świata.


Teraz nadchodzi czas kolejnego oczekiwania – tym razem już na to, aż najlepsi piłkarze świata znowu będą rywalizować o najbardziej prestiżowe trofeum klubowe. Pozostaje tylko żałować, że po raz kolejny mecze z udziałem najlepszych ekip w Europie nie będą wspomagane systemem VAR, który bez większych komplikacji został sprawdzony w boju podczas niedawnych Mistrzostw Świata w Rosji. To jednak nie okazało się wystarczającą rekomendacją, a niedawne słowa szefa Europejskiej Federacji Piłkarskiej wyraźnie sugerują, że nie należy oczekiwać w najbliższym czasie wprowadzenia tej technologii do rozgrywek pod egidą UEFA.

„Nie wiem skąd wzięła się ta informacja, że VAR pojawi się jeszcze w tej edycji. Ja osobiście nie jestem przekonany do tego systemu. Niektóre kwestie nie są dla mnie jednoznaczne, a problemy z ich interpretacją mają także kibice, a nawet dziennikarze. Kiedyś pewnie będziemy musieli wprowadzić VAR, ale musimy się do tego najpierw odpowiednio przygotować”

Aleksander Čeferin podczas spotkania ze słoweńskimi dziennikarzami

Przygotować muszą się także kibice – na kolejny sezon Ligi Mistrzów z błędami sędziów, niesłusznie nieuznanymi bramkami, wyimaginowanymi spalonymi, czy brakiem odpowiednich kartek. A szkoda, bo tych pozytywnych emocji powinno być przecież zdecydowanie więcej…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *