DIEY3S5WAAAKYQa

Sevilla FC kojarzona jest jako klub świetnie prowadzący politykę transferową. Udane zakupy i praca z młodzieżą pozwoliły zarobić Los Nervionenses w ciągu ostatnich lat kilkaset milionów euro, co umożliwiło kolejne wzmocnienia, a w konsekwencji zapewniło sukcesy na arenie międzynarodowej. Zdobywanym przez Andaluzyjczyków trofeom zawsze towarzyszyła obecność bramkostrzelnych napastników. Obecnie na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán brakuje jednak rasowego snajpera, który efektywnie wykorzystywałby okazje strzeleckie. Sprowadzenie z Sampdorii Luisa Muriela wydaje się nie rozwiązywać problemów w tej kwestii…

Andaluzyjska samba

Na przełomie wieków Sevilla balansowała pomiędzy LaLiga a Segunda División. Do najwyższej klasy rozgrywkowej ekipie Blanquirrojos udało się na stałe wrócić przed sezonem 2001/02. Po dwóch latach do drużyny dołączył Júlio Baptista, który dopiero co przybył na Stary Kontynent. Brazylijczyk nie był typowym lisem pola karnego, zatem nie miał problemu z grą w drugiej linii. Mimo tego dał się poznać na Półwyspie Iberyjskim jako strzelec wyborowy. Baptista zanotował dwadzieścia ligowych trafień, czym walnie przyczynił się do szóstego miejsca Sevillistas, premiowanego występem w Pucharze UEFA. Ten wynik dał mu ponadto tytuł wicekróla strzelców Primera División, a lepszy okazał się tylko jego genialny rodak Ronaldo.


W kolejnej kampanii wychowanek São Paulo utrzymał formę i powiększył dorobek o kolejnych osiemnaście ligowych goli. Łącznie przez dwa lata pobytu w zespole z Andaluzji zdobył 47 bramek, co nie uszło uwadze większych firm. Ostatecznie Baptista podpisał kontrakt z Realem Madryt, a 20 mln € otrzymane od Królewskich pozwoliło Sevilli na kupno dwóch nowych napastników – Luísa Fabiano oraz Frédérica Kanouté.


Długie wyczekiwanie na trofeum

Nowi atakujący Los Nervionenses mieli wówczas konkurować z wypożyczonym z Barcelony Javierem Saviolą. Żaden z napastników Sevilli w sezonie 2005/06 specjalnie nie błysnął jednak dorobkiem strzeleckim, ale na swoje i klubu szczęście potrafili się uzupełniać. Szczególnie widoczne było to w Pucharze UEFA, gdzie na drugiej pozycji wśród najskuteczniejszych snajperów uplasowali się właśnie filigranowy Argentyńczyk oraz rosły Malijczyk. Andaluzyjczycy dotarli wtedy do finału europejskich rozgrywek, gdzie rozgromili angielskie Middlesbrough aż 4:0. Wynik decydującego starcia na Stadionie Philipsa w Eindhoven otworzył Luís Fabiano, a Kanouté go ustalił. Choć trudno w to uwierzyć, było to pierwsze trofeum Sevillistas od prawie sześćdziesięciu lat!

Saviola po sezonie odszedł z Ramón Sánchez Pizjuán, a dwaj pozostali kontynuowali, jak się później okazało, wieloletnią i bardzo owocną przygodę z hiszpańskim klubem. Kanouté i Fabiano wzięli na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek, a Sevilla z tak wybornymi „dziewiątkami” w składzie była skuteczna niczym legendarny hokeista Wayne Gretzky. Temporada 2006/07 okazała się wspaniałym okresem dla Palanganas i została zwieńczona najniższym stopniem ligowego podium, kolejnym triumfem w PUEFA, a także wywalczeniem Copa del Rey. Afrykańsko-latynoski duet napastników we wszystkich rozgrywkach ustrzelił wówczas 45 bramek. W LaLiga pod względem liczby zdobytych goli Sevilla była gorsza o dwa trafienia jedynie od mistrzowskiego Realu Madryt.

To nie było jeszcze maksimum możliwości nieco egzotycznego tandemu Blanquirrojos, wszak rok później wspólnie uzbierali aż 59 bramek, co akurat nie pomogło w zdobyciu kolejnych pucharów z racji na obniżone loty bloku defensywnego. Napastnicy mogli mieć jednak czyste sumienie, gdyż w całej Hiszpanii próżno było szukać równie skutecznych piłkarzy grających obok siebie. Dość powiedzieć, że w Primera División Kanouté i Fabiano zdobyli wspólnie tyle samo bramek, co wszyscy zawodnicy Athleticu razem wzięci!

7

Przed kampanią 2009/10 Sevilla za 15 mln € sprowadziła z Realu Madryt Álvaro Negredo, który wzmocnił jeszcze konkurencję w ataku, gdyż żaden z kluczowych napastników nie opuścił andaluzyjskiej drużyny. Reprezentant La Roja wyrósł na czołową postać ofensywy Los Nervionenses, ale pozostali umiejętnie mu wtórowali. Trio atakujących w ciągu dwóch sezonów wspólnej gry na Ramón Sánchez Pizjuán zdobyło ponad sto bramek, a Negredo w sezonie 2010/11 został trzecim najlepszym strzelcem LaLiga z dwudziestoma trafieniami na koncie. Klub z południa Hiszpanii nie potrafił jednak nawiązać do niedawnych sukcesów na arenie międzynarodowej, a doskonała dyspozycja napastników pozwoliła jedynie na sięgnięcie po Puchar Króla. Wtedy to Luís Fabiano postanowił opuścić Sevillę, a po roku w jego ślady poszedł Kanouté. Negredo natomiast spędził na La Bombonera de Nervión łącznie cztery lata, w ciągu których ponad osiemdziesiąt razy karcił bramkarzy rywali.


Złoty okres

Pieniądze uzyskane ze sprzedaży 28-latka pozwoliły działaczom Sevilli na zakontraktowanie dwóch nowych napastników, którymi zostali Carlos Bacca z Club Brugge oraz Kévin Gameiro z Paris Saint-Germain. Kolumbijsko-francuskie połączenie pozwoliło drużynie Palanganas powrócić do rywalizacji w europejskich pucharach, lecz mimo dobrej gry obaj atakujący musieli rywalizować o miejsce w składzie, gdyż Unai Emery stosował ustawienie, w którym przewidziane było miejsce tylko dla jednej „dziewiątki” wspomaganej przez ofensywnie usposobionych skrzydłowych. Wzajemna rywalizacja na tyle dobrze nakręciła dwójkę snajperów, że doprowadzili Sevillistas do triumfu w Lidze Europy w rozgrywkach 2013/14.


W kolejnym sezonie inicjatywę przejął gracz z Ameryki Południowej, a Gameiro raczej odgrywał rolę rezerwowego, z której zresztą potrafił się dobrze wywiązywać. Ekipa Los Nervionenses zanotowała wtedy progres w lidze, plasując się na piątej pozycji, a także obroniła tytuł w Lidze Europy. W finale rozgrywanym na Stadionie Narodowym w Warszawie nieoceniona była jednak postawa Kolumbijczyka, który ustrzelił dublet i ustalił wynik meczu z FK Dnipro na 3:2. Doskonałą postawą w barwach Sevilli Bacca zapracował na transfer do Milanu, który nie bał się zainwestować w jego transfer 30 mln €. Francuz zaś nie miał zamiaru nigdzie się wybierać, wszak w końcu miał być w zespole Emery’ego niepodważalnym nr 1 z przodu.

W obliczu świetnej postawy Gameiro przyjście na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán Fernando Llorente pozostało praktycznie niezauważone. Reprezentant Trójkolorowych radził sobie dobrze zarówno w lidze, jak i Europa League. W rozgrywkach pod egidą UEFA po raz trzeci zagrał w finale – tym razem od pierwszej minuty. Liverpool prowadził wówczas do przerwy 1:0, ale tuż po zmianie stron to właśnie napastnik rodem z Senlis dał sygnał do ataku wyrównującą bramką.



Początek kłopotów

Po sezonie 2015/16 nastąpiła wymiana ofensywnego taboru. Odchodzącego do Atlético Madryt Gameiro zastąpili udający się w odwrotnym kierunku na wypożyczenie Luciano Vietto oraz Wissam Ben Yedder, który wiele lat pracował na uznanie w Ligue 1. Pierwszy z nich miewał jedynie przebłyski formy, aż z czasem utracił całkowicie zaufanie nowego szkoleniowca, Jorge Sampaoliego. Francuz o tunezyjskich korzeniach prezentował się wprawdzie lepiej, ale sezon ligowy zakończył tylko z jedenastoma trafieniami, co było znacznie gorszym wynikiem w stosunku do utytułowanych poprzedników. Ponadto jego gole rozłożyły się na zaledwie osiem spotkań. Nadzieje na powrót do czasów świetności nieco rozbudził wśród andaluzyjskiej publiczności przybyły w styczniu na wypożyczenie Stevan Jovetić. Czarnogórzec zanotował świetny start w zespole Blanquirrojos, lecz później nieco spuścił z tonu i w ciągu pół roku gry na Półwyspie Iberyjskim zdobył siedem bramek.

Dokonania obu napastników Sevilli należy docenić, niemniej jednak klub chciałby wejść na kolejny poziom i na stałe zadomowić się w Lidze Mistrzów po zdominowaniu mniej prestiżowych europejskich rozgrywek. W ostatniej edycji Champions League Palanganas udało się wyjść z grupy, aby już w pierwszym dwumeczu fazy pucharowej odpaść z Leicester City, które odrobiło straty z pierwszego spotkania.


57-letni szkoleniowiec próbował różnych rozwiązań w ataku, przesuwając nawet do pierwszej linii nominalnego skrzydłowego Joaquína Correę. Kłopoty napastników z regularnym znajdowaniem drogi do siatki mogą dziwić tym bardziej, że Sampaoli preferował ofensywne ustawienie, nawet kosztem gry obronnej. To każe Andaluzyjczykom zastanowić się nad jakością posiadanych w kadrze atakujących.

Tegoroczne letnie okienko ponownie nie skłoniło dyrekcji sportowej Sevilli do pozyskania bramkostrzelnego napastnika. Zamiast tego pozyskano Luisa Muriela, dla którego szczytem możliwości było do tej pory zdobycie trzynastu bramek w sezonie. Wynik, który jeszcze niedawno nie pozwoliłby 26-letniemu Kolumbijczykowi być choćby zmiennikiem zmiennika Carlosa Bakki, teraz okazał się dla włodarzy Los Nervionenses wystarczający, by pobić klubowy rekord transferowy…


Dwudziestu bramek w jednej kampanii z pewnością nie jest także w stanie zapewnić Nolito, który powrócił do Hiszpanii po nieudanej przygodzie w Manchesterze City. Sevilla jako drużyna jest coraz mocniejsza i odpowiedzialność za gole rozkłada się na znacznie większą liczbę graczy, niż miało to miejsce kilka lat temu. Jej obecny trener Eduardo Berizzo podczas poprzedniej pracy w Celcie Vigo mógł liczyć na niezawodnego Iago Aspasa, lecz teraz będzie musiał najprawdopodobniej przywyknąć do zupełnie innego stylu. Niewykluczone jednak, że dopiero stracony sezon sprawi, iż do stolicy Andaluzji ponownie zawita napastnik, a nie skrzydłowy czy szeroko rozumiany atakujący.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *