Campionato Italiano Serie A 2016-2017 4 giornata Roma - 17.09.2016 - Stadio Olimpico - Lazio vs Pescara - nella foto: Simone Inzaghi si complimenta con Sergej Milinkovic-Savic
/Ph.Corradetti-Ag Aldo Liverani

Sezon 2014/15 Lazio Rzym w heroicznym boju do ostatniej kolejki zapewnia sobie brązowe medale na szyi. Rok później, dokładnie w kwietniu 2016 roku główny architekt tego sukcesu (Stefano Pioli) zostaje zwolniony, a zastępuje go Simone Inzaghi. Plan zakładał, że trenerem będzie tylko tymczasowo do końca rozgrywek.

Życie pisze jednak swoje scenariusze. Bo tak jak jeszcze zimą 2015 roku niewielu kibiców Biancocelestich wierzyło w awans do eliminacji Ligi Mistrzów tak przed startem obecnego campionato nie zakładali pozytywnego scenariusza. Ponad dwa lata temu banda dowodzona przez Stefano Pioliego potrafiła odnieść osiem zwycięstw z rzędu i na poważnie wmieszać się w walkę o wicemistrzostwo kraju (ostateczne przegrane w derbach z Romą 1:2). Wiosną 2017 roku ich ulubieńcy nie mają raczej już szans na podium, ale za to wyrzucili lokalnego rywala za burtę Pucharu Włoch, a w Serie A punktują bardzo regularnie.

W lipcu minionego roku gdyby taki scenariusz przedstawić fanom z Curva Nord pewnie wzięliby go w ciemno, ale równocześnie mogliby uznać, że ktoś próbuje robić sobie żarty z pogrzebu. Claudio Lotito nie potrafił przez kilka tygodni znaleźć odpowiedniego trenera dla zespołu. Odmówił Jorge Sampaoli, Cesare Prandelli był opcją rezerwową co podrażniło ego byłego selekcjonera włoskiej kadry. Kiedy wreszcie ogłoszono oficjalnie podpisanie umowy z Marcelo Bielsą, ten po dwóch dniach ją zerwał! Media spekulowały co było powodem tak błyskawicznej wolty w wykonaniu Argentyńczyka. Zakładano, że obejmie on stery selekcjonera Albicelestes. Kiedy to się nie stało domniemywano, że nie dogadał się z właścicielem Lazio co do letnich zakupów. Tak czy inaczej były opiekun m.in. Olympique Marsylia nie zasiadł na ławce Orłów, a do pracy ponownie został zaproszony Simone Inzaghi, który był już spakowany by objąć grającą w Serie B Salernitanę – klub w którym udziały ma Lotito. Całe to zamieszanie skończyło się dosłownie trzy dni przed rozpoczęciem przygotować do sezonu. Prasa miała wtedy sporą pożywkę z wydarzeń jakie miały miejsce w Lazio Rzym, bo szerokim echem odbiła się także kampania karnetowa klubu. W pierwszy dzień sprzedaży kiedy to zazwyczaj nabiera ona sporego rozpędu całosezonowe wejściówki na spotkania Serie A nabyło dokładnie 11 osób! Wymierny efekt konfliktu ultrasów z właścicielem. Jakby tego było mało pokład opuszczał również najlepszy gracz i kapitan zespołu, Antonio Candreva, który zasilił Inter Mediolan.

W całym tym zamieszaniu swoją szansę miał zamiar wykorzystać Simone Inzaghi, który próbował ratować to co zostało z rozgrywek 2015/16 obejmując drużynę na ostatnie siedem spotkań. Cztery wygrane, trzy porażki nie zaowocowały zmianą pozycji w tabeli choćby o jedną lokatę. Brał ekipę z ósmego miejsca i dokładnie tam ją zostawił. Odbudowywać miał ktoś zupełnie inny, ale ostatecznie Claudio Lotito musiał wrócić do osoby byłego piłkarza klubu.

Młodszy z braci Inzaghi dał się poznać jako trener z pomysłem na ofensywną i ciekawą piłkę. Zresztą zanim obejmował pierwszą drużynę dobre rezultaty osiągał z Primaverą. Z młodymi graczami sięgał po dwa Puchary oraz Superpuchar Włoch w tej kategorii wiekowej. Młodzieżowe mistrzostwo jego podopieczni przegrali w rzutach karnych finałowego spotkania przeciwko Torino. W tamtym zespole grali tacy piłkarze jak m.in.: lewy obrońca Moustapha Seck, którego podebrała latem… Roma! Poza nim wyróżniali się napastnik Simone Palombi (20 lat obecnie wypożyczony do walczącej o utrzymanie w Serie B Ternany – 22 mecze, 6 goli, asysta). Jego kolegą klubowym jest lewy defensor Luca Germoni (28 meczów). W pierwszej drużynie l’Aquile minuty łapie zdolny pomocnik Alessandro Murgia. Mimo wszystko ciężko oczekiwać, że w takim klubie jak S.S Lazio zdolni wychowankowie będą całą ławą wchodzić do pierwszego składu, ale jeśli wspomniana trójka będzie za parę lat stanowiła o jego sile to nawet jeśli ich wychowawcy w klubie już nie będzie to jemu będą przypisywane te zasługi.

A Lazio pod wodzą Inzaghiego zdecydowanie stawia na piłkarzy będących dopiero na dorobku do czego był też zmuszony stanem klubowych finansów. To on nie bał się oddać do Atalanty doświadczonego Etrita Berishy argumentując, że na Federico Marchetteigo naciskał będzie zaledwie 22-letni Thomas Strakosha. Jak się okazuje Albańczyk wykorzystał w pełni urazy i słabszą formę dotychczasowego pierwszego bramkarza i wyrasta na pewny numer jeden w przyszłym sezonie. Obronę w ryzach trzymają 25-letni Stefan de Vrij oraz  22-latek Wallace i rok starszy od niego Wesley Hoedt. To jeśli chodzi o środek, na flankach 30-letniego Stefana Radu i 32-letniego Dusana Bastę coraz częściej godnie zastępują odpowiednio Jordan Lukaku (22 lata) i Patric (24). W środku drugiej linii prym wiedzie doświadczenie w osobach Lucas Biglii i Marco Parolo, ale mając ich obok siebie najlepszy sezon w karierze rozgrywa Sergej Milinkovic-Savic. Serb ma na koncie już po siedem asyst i goli we wszystkich rozgrywkach (w obu półfinałach Coppa Italia ustrzelił Romę). Skrzydłami rządzą Felipe Anderson i Keita Baldé (kolejno: 24 i 22 lata), a za bramki odpowiada Ciro Immobile lat 27. Właśnie tą trójką warto zająć się dłużej. Jeśli chodzi o Brazylijczyka to był on jednym z głównych ojców sukcesu przed dwoma laty. Forma w jakiej wtedy się znajdował była wręcz nieziemska (od grudnia 2014 do kwietnia 2015 11 goli i 10 asyst w lidze i pucharze kraju). Sezon 2015/16 to już mocne spuszczenie z tonu tak jego jak i całego zespołu (7 bramek i 5 asyst w całym ligowym sezonie). Obecnie znów jest jednym z najlepszych piłkarzy w szeregach dwukrotnych mistrzów Włoch, może nie tak skutecznym jak przed dwoma laty, ale liczba 13 ostatnich podań we wszystkich rozgrywkach musi robić wrażenie! Nie dziwią więc plotki łączące go z transferem na Wyspy Brytyjskie.

Keita Baldé to natomiast przykład pokazujący, że Inzaghi nie jest tylko świetnym trenerem, ale też ma zadatki na niezłego psychologa. Młody Senegalczyk przed obecnym campionato pragnął jednej rzeczy: transferu do mocniejszego klubu. Kiedy te marzenia się nie ziściły postanowił odpuścić sobie treningi z drużyną. Rozwścieczyło to nie tylko władze klubu, kibiców, ale też kolegów. Tutaj na wysokości zadania stanął właśnie Simone Inzaghi, który najpierw przemówił do rozsądku samemu zawodnikowi, a następnie umiejętnie wprowadził go ponownie do zespołu. Ten odwdzięcza się najlepszym sezonem w życiu, ale jednocześnie w każdym mercato nie brakuje głosów łączących go z innymi klubami. Nawet jeśli prawoskrzydłowy latem opuści Formello to za zdecydowanie większe pieniądze niż mógłby to zrobić jeszcze rok temu.

Ostatni z tego tercetu to Ciro Immobile i na jego przykładzie najłatwiej stwierdzić jak dobry wpływ na napastnika ma współpraca z kimś takim jak Simone Inzaghi. Trochę liczb żeby to jeszcze lepiej uwypuklić: 22, 3, 2, 5, 18. To oczywiście bramki zdobywane przez reprezentanta Włoch w kolejnych klubach tylko w rozgrywkach ligowych. Pięć trafień zaliczył minionej wiosny w Torino, a pomimo tego Claudio Lotito postanowił wyłożyć za niego 9,5 miliona euro widząc w nim następcę Miroslava Klosegp. Nie pomylił się ani ekscentryczny właściciel ani obiecujący trener, który jako napastnik strzelił dla Laziale 28 bramek w Serie A, a 20 goli zdobytych w europejskich pucharach to wciąż najlepszy indywidualny wynik w historii S.S. Lazio. Pod wodzą urodzonego w Piacenzie szkoleniowca król strzelców ligi włoskiej z sezonu 2013/14 ma na koncie już 21 bramek (18 w lidze, 3 w pucharze) i brakuje mu jedynie dwóch trafień do wyrównania swojego rekordu życiowego sprzed trzech lat. To jak dobrze czuje się w Rzymie przekłada się także na występy w barwach narodowych. W trwających właśnie eliminacjach do Mundialu w Rosji zdobył już pięć bramek dzięki czemu Squadra Azzurra wciąż dzielnie trzyma się w grupie tuż za Hiszpanią z którą stoczy bezpośredni bój o awans.

Lazio rozgrywa więc sezon niemalże perfekcyjny tak pod względem osiągnięć drużynowych jak i indywidualnych. Zespół punktuje o wiele lepiej: 61 punktów po 32 meczach w stosunku do 45 przed rokiem czy nawet 59 przed rewelacyjnymi dwoma laty! Do tego poszczególni piłkarze osiągają najlepszą formę w karierze bądź wracają na półkę na jakiej byli przed kilkunastoma miesiącami. Wreszcie Curva Nord ma nadal szansę celebrować zdobycie Pucharu Włoch pierwszy raz od czterech lat. I pomyśleć, że to wszystko dzieje się w sezonie rozpoczętym tak wielkim chaosem, że nie powstydziliby się go starożytni Grecy. Pytanie jednak co po zakończeniu campionato? Biancocelesti nie są klubem, który spokojnie może dokupować kolejnych zawodników do już istniejącej kadry. Żeby się rozwijać muszą sprzedawać, a łakomych kąsków jest wiele w kadrze. Wspomniany Keita Baldé to raczej pewniak do opuszczenia Stadio Olimpico. Milinković-Savić, Stefan de Vrij, Felipe Anderson czy wreszcie Ciro Immobile bez problemów powinni odnaleźć się w bogatszych, a co za tym idzie mających większe ambicje klubach. Trener najprawdopodobniej zostanie na kolejny sezon, ale wciąż nie wie czy będzie musiał uzupełnić jeden, dwa ubytki w żelaznym zestawieniu czy budować od podstaw?

Póki co w Formello skupiają się na dobrym zakończeniu tego sezonu i przypieczętowaniu przepustek do europejskich pucharów. Gdyby nie niedawna porażka z Napoli przed własną publicznością (0:3) wciąż l’Aquile byliby rozpatrywani w kontekście Ligi Mistrzów. Piłkarski raj jest dla nich (jeszcze) nieosiągalny, ale Simone Inzaghi tworząc taki zespół w warunkach – nazwijmy to eufemistycznie, polowych- wykonał tytaniczną wręcz pracę. Za jej efekty Claudio Lotito i fani Lazio powinni też podziękować… Marcelo Bielsie w końcu to jego decyzja otworzyła szeroko drzwi przed Inzaghim.


Autor: Łukasz Szymański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *