twitter - Jagiellonia

Sezon 2015/16 bardzo dobrze rozpoczął się dla Jagiellonii Białystok. Drużyna Michała Probierza w czterech meczach zanotowała trzy zwycięstwa i objęła nawet prowadzenie w tabeli Ekstraklasy. Zaskoczeniem może być fakt, że zespołowi z Podlasia, regularnie osłabianemu każdego roku poprzez sprzedaż najlepszych zawodników, udaje się nie tylko spokojnie utrzymywać w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale także walczyć o ambitniejsze cele.

Ostatnie lata to czas największych sukcesów klubu z Białegostoku. W trakcie swojej niemal 100-letniej historii, nie licząc krótkiego epizodu w latach 80., jedynie w XXI wieku Jagiellonia grała w najwyższej klasie rozgrywkowej. To właśnie w latach 2010-11 pod wodzą Probierza udało się zdobyć najpierw Puchar i Superpuchar Polski, a zaraz potem zająć czwarte miejsce w lidze i po raz pierwszy zagrać w europejskich pucharach. Niedługo później, w rozgrywkach 2014/15 Jaga zakończyła sezon na trzecim miejscu w tabeli, choć niewiele brakowało do zdobycia mistrzostwa. Szanse na tytuł w dużej mierze zostały zaprzepaszczone w meczu na szczycie z Legią w Warszawie, który Bialostoczanie przegrali w doliczonym czasie gry, po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym.

Dobre wyniki Jagiellonii powodowały, że najlepsi zawodnicy budzili zainteresowanie bogatszych klubów i rokrocznie byli sprzedawani za spore pieniądze. Od kilku sezonów działacze z Podlasia oddawali co najmniej jednego piłkarza za dużą gotówkę, co gwarantowało dodatni bilans finansowy. Do zagranicznych klubów wytransferowani zostali chociażby Kamil Grosicki, Grzegorz Sandomierski czy Tomasz Kupisz. Największego osłabienia zespół z Białegostoku doznał jednak w trakcie ubiegłorocznego okna transferowego. Odeszli gracze kluczowi dla niemal wszystkich formacji – Michał Pazdan, Maciej Gajos, Nika Dzalamidze i Patryk Tuszyński. Konto klubowe zostało co prawda zasilone wielką jak na polskie realia kwotą, ale tak wyraźny ubytek w składzie musiał odbić się na wynikach drużyny Probierza.


Szczególnie widoczne były osłabienia w defensywnie. Po odejściu Pazdana, którego kariera od tego czasu niesamowicie przyspieszyła, czego dowodem znakomity występ stopera Legii na niedawno zakończonych Mistrzostwach Europy, Jagiellonia zaczęła tracić bardzo dużo bramek. Ostatecznie jedynie Podbeskidzie, które spadło do I ligi, dało sobie wbić więcej goli spośród wszystkich drużyn Ekstraklasy. Mimo tych problemów i konieczności gry w grupie spadkowej, bez większych kłopotów udało się Jadze utrzymać w elicie.


Początek obecnych rozgrywek dał kibicom z Białegostoku nadzieję, że ich ulubieńcy mogą z powrotem włączyć się do walki o najwyższe cele – podium i grę w europejskich pucharach. Skuteczna, ofensywna i efektowna gra przyniosła świetne wyniki, okraszone dużą liczbą strzelonych bramek. Po remisie w Warszawie z mistrzem Polski, podopieczni Michała Probierza dwukrotnie rozgromili u siebie po 4:1 najpierw Ruch Chorzów, a ostatnio Arkę Gdynia. Pomiędzy tymi dwoma domowymi zwycięstwami udało im się także zdobyć komplet punktów w wyjazdowym meczu z Lechem Poznań.


Pierwsze skrzypce w zespole Jagiellonii gra Konstantin Vassiljev, lider zarówno klasyfikacji strzelców, jak i asystentów. Doświadczony Estończyk wysuwa się na pierwszy plan nie tylko drużyny z Podlasia, ale także całej ligi, czego dowodem tytuł najlepszego piłkarza lipca w Esktraklasie.


Vassiljev po raz pierwszy dał się poznać polskim kibicom w sierpniu 2012 roku, kiedy to zdobył pięknego, zwycięskiego gola w meczu towarzyskim przeciwko Biało-Czerwonym.

Przed dwoma sezonami Estończyk trafił do Piasta Gliwice, z którego w zeszłym roku przeniósł się do Jagiellonii w ramach wolnego transferu. W trakcie niezbyt udanego dla Białostoczan sezonu ofensywny pomocnik został z 7 golami najlepszym strzelcem drużyny. Wydaje się zatem, że w obecnych rozgrywkach, jeśli co najmniej do końca rundy jesiennej Vassiljev pozostanie przy Słonecznej, powinien ten rezultat poprawić.



Jak wiele znaczy posiadanie kreatywnego rozgrywającego, umiejącego dobrze obsłużyć podaniami partnerów, ale także samemu strzelić gola, pokazała runda wiosenna poprzednich rozgrywek. Bardzo dobre wyniki zaczęły wówczas osiągać zespoły Zagłębia Lubin i Wisły Kraków, w których kluczowymi piłkarzami byli Filip Starzyński i Rafał Wolski. W przypadku Miedziowych wykupienie kadrowicza Nawałki stało się priorytetem letniego okna transferowego, co niemałym kosztem, ale udało się jednak zrealizować. Na przykładzie Wisły można natomiast zobaczyć, jak wiele znaczy strata ofensywnego zawodnika. Białej Gwiazdy nie było stać na zapłacenie Fiorentinie pełnej kwoty wykupu, z czego skrzętnie skorzystała Lechia Gdańsk. W konsekwencji Wiślacy stracili cennego gracza, a obecny sezon rozpoczęli słabo.

Problemem zespołu Probierza w ubiegłych rozgrywkach był także brak skutecznego snajpera, który gwarantowałby dwucyfrową liczbę bramek. Po odejściach Patryka Tuszyńskiego i Mateusza Piątkowskiego postanowiono sprowadzić do Biełegostoku Fedora Černycha. Rok wcześniej Litwin zdobył dla Górnika Łęczna 11 bramek, ale po transferze do klubu z Podlasia długo nie potrafił się odnaleźć. Teraz już po 4 meczach ma na koncie tyle samo goli, co przez całą ubiegłą kampanię. Kibice Jagi mogą mieć więc nadzieję, że uda się Černychowi nawiązać do wyniku strzeleckiego z czasów gry dla Zielono-Czarnych.


Kluczem do dobrych wyników Jagiellonii jest z pewnością długofalowa, przemyślana polityka realizowana przez klubowych działaczy konsekwentnie od kilku lat. Dobrze funkcjonuje dział scoutingu, który potrafi wypatrzyć wartościowych graczy zagranicznych, takich jak choćby Alexis Norambuena czy Dani Quintana. Największe efekty przynosiło jednak wyszukiwanie utalentowanych Polaków w niższych ligach, którzy w stosunkowo młodym wieku trafiali do Białegostoku, jak chociażby Jacek Góralski, Maciej Gajos czy Maciej Makuszewski. Pewnym fenomenem, jeśli chodzi o polską ligę jest również staż trenera Probierza w Jagiellonii. Aktualnie jest on najdłużej pracującym w jednym klubie szkoleniowcem w Ekstraklasie, a jego obecna kadencja trwa już ponad 2 lata. Pierwszy pobyt „polskiego Guardioli” w zespole ze stolicy Podlasia zakończył się natomiast po 3 latach.

misio p

Probierz to także trener, który odważnie stawia na młodzież i wychowanków, co przynosiło dotychczas świetne skutki. Dowodem dobrej pracy klubowej akademii jest rozwój talentów bramkarzy – Grzegorza Sandomierskiego czy Bartłomieja Drągowskiego. Postawienie na tego drugiego przyniosło zarówno korzyści sportowe, jak i finansowe. Tego lata Drągowski został sprzedany do Fiorentiny za rekordowe w historii klubu pieniądze – ponad 3 mln €. W kolejce do pierwszej jedenastki już czeka choćby Przemysław Mystkowski – pomocnik uznawany za duży talent, który debiutował w Ekstraklasie w wieku 16 lat. Na pewno sporym ułatwieniem w przyciąganiu młodych utalentowanych piłkarzy do Jagiellonii jest brak innej, równie silnej drużyny w regionie.


Po wyprzedaży, jaka miała miejsce latem ubiegłego roku, tym razem działacze Jagi nie chcieli znacząco osłabiać poskładanej na nowo przez Michała Probierza drużyny, choć zapewne nie otrzymali aż tylu korzystnych ofert jak przed rokiem. Jedynym ubytkiem kadrowym było odejście Drągowskiego, ale na razie powracający do polskiej ligi Marian Kelemen w bramce Jagiellonii spisuje się nie gorzej niż młodszy poprzednik. Trzeba przyznać, że polityka transferowa działaczy, z prezesem Cezarym Kuleszą na czele, przynosiła różne efekty sportowe, ale zawsze zapewniała Jagiellonii dodatni bilans finansowy.