UCL 2017 FINAL - sonda, foto główne (Kopiowanie)

Już dziś wieczorem poznamy najlepszą klubową ekipę na Starym Kontynencie. W momencie, gdy na murawę Millennium Stadium w Cardiff wyjdą piłkarze Realu Madryt i Juventusu, znaczną część piłkarskiego świata będą interesować tylko dwie kwestie: czy Królewscy staną się pierwszą drużyną w historii, która obroni ten zaszczytny tytuł, czy może jednak Stara Dama ukoronuje swój znakomity sezon najbardziej prestiżowym trofeum w Europie. Opinie ekspertów są podzielone, a na naszych łamach znajdziecie przewidywania każdej ze stron: specjalistów od włoskiego futbolu i tych, którym serce mocniej bije na widok przedstawicieli LaLiga. Zapraszamy!

1. Czym Juventus może zaskoczyć Real?
2. Który z atutów Królewskich może przesądzić o obronie tytułu?
3. Jaki przebieg może mieć finałowa rywalizacja?
4. Jakim wynikiem zakończy się sobotni pojedynek?


jędruszMariusz Jędroszczyk (Nasz Futbol)

1. Nie sądzę, aby w finale Ligi Mistrzów którakolwiek z drużyn mogła wygrać poprzez element zaskoczenia. Nieodzowną częścią dzisiejszego futbolu jest prowadzenie banku informacji oraz rozpracowywanie gry rywala. Myślę, że Real odrobił swoje zadanie i doskonale wie, jakie są najmocniejsze strony przeciwnika. Nie jest żadną tajemnicą, że Włosi brylują w grze obronnej, ale o tym akurat Królewscy są doskonale przekonani. Trudno oczekiwać, aby Massimiliano Allegri porzucił dotychczasową taktykę czy sposób gry, który był szlifowany przez cały sezon właśnie na takie spotkanie. Jeśli miałoby dojść do jakichś zaskoczeń, mogą to być niektóre elementy podczas stałych fragmentów gry. Trzeba jednak zauważyć, że obowiązkiem obrońców jest w takiej sytuacji zachowanie najwyższej koncentracji.

2. Konsekwencja wynikająca ze spokoju. Drużyna z Madrytu świetnie radzi sobie w meczach Ligi Mistrzów i bezkompromisowo dąży do pożądanego rezultatu. O ile w fazie grupowej mogła zdarzyć się wpadka w postaci remisu z Legią Warszawa, tak faza pucharowa była prawdziwym majstersztykiem Los Blancos. Najpierw podopieczni Zinédine’a Zidane’a odprawili z kwitkiem Napoli wygrywając oba mecze, mimo że to rywale obejmowali prowadzenie. Następnie Królewscy zmierzyli się z dużo silniejszym Bayernem i dwukrotnie udało im się wykorzystać grę w przewadze. Półfinał z Atlético wydawał się zwycięski po pierwszej potyczce wygranej 3:0. W rewanżu Los Rojiblancos zdołali jednak szybko zdobyć dwie bramki, ale niewzruszeni tym gracze Realu złapali właściwy rytm i zadali decydujący cios. Juventus będzie się musiał sporo natrudzić, żeby odebrać Los Blancos chęć do gry, gdyż dopiero wtedy można uznać, że obrońcy tytułu leżą na łopatkach.

3. Jak zwykle przy okazji starć finałowych i udziału w nim dwóch równych sobie ekip spodziewam się spokojnego początku nastawionego głównie na niestracenie bramki. Liczę na kontry i akcje oskrzydlające, również w wykonaniu bocznych obrońców. Wraz z upływającym czasem powinniśmy obserwować próby zintensyfikowania tempa pojedynku, a forma dnia zdecyduje, która z drużyn będzie prowadziła grę w dalszej fazie meczu. Dobrze się stało, że finał jest rozgrywany po zakończeniu sezonu ligowego, więc obie ekipy miały wystarczająco dużo czasu, aby się zregenerować.

4. 1:0 dla Juventusu.


16602635_1313682052055678_7745696060748705170_nAleksander Bernard (FootBar, transfery.info)

1. Tym, czym zaskoczył Barcelonę – genialną grą w obronie czy świetnym wykonywaniem stałych fragmentów gry, w szczególności rzutów rożnych. Dyspozycja Daniego Alvesa, Paulo Dybali czy Samiego Khediry będzie dla Juve kluczowa.



2. Królewscy są najlepsi na świecie w kontratakach i to będzie ich główną bronią w finale. Wszystko zależy od tego, jakim składem wyjdzie zespół prowadzony przez Zidane’a.

3. Trudno to określić przed startem meczu. Zadecyduje dyspozycja dnia. Może pojawić się taki scenariusz, że Bianconeri będą grać bardzo defensywnie, licząc na kontratak lub stały fragment gry. Real natomiast może grać dość pasywnie, czekając na świetną okazję do szybkiego ataku. Na razie to jest tylko gdybanie, o wszystkim przekonamy się na boisku.

4. Życzę sobie bardzo dobrego, otwartego meczu, z dużą liczbą bramek. Idealny scenariusz dla obiektywnego kibica? Bramkowy remis po 120 minutach i rzuty karne.


Maciej LeszczyńskijpgMaciej Leszczyński (realmadryt.pl)

1. Nawet jeśli Juventus wygra z Realem, to wydaje mi się, że na tym poziomie trudno kogokolwiek zaskoczyć. Od wielu tygodni wiadomo, jaki styl preferuje Stara Dama i na jakich zawodników postawi Massimiliano Allegri. Wiadomo, że tacy piłkarze, jak Paulo Dybala czy Gonzalo Higuaín to najwyższy światowy poziom, więc ich przebłyski nie powinny nikogo zaskoczyć, zwłaszcza Królewskich.

Gracze Juventusu opierają swoją grę na bardzo szybkich atakach skrzydłami, ale to wcale nie znaczy, że akcje przeprowadzone środkiem będą niespodzianką, zwłaszcza że tam ujrzymy Samiego Khedirę, którego w Madrycie pamięta właściwie każdy. Być może zaskoczeniem byłoby atakowanie Los Blancos wysokim pressingiem, ale nie oszukujmy się – na to raczej się nie zanosi. Sądzę więc, że o zaskoczeniach, bez względu na wynik, po prostu nie może być mowy.

2. Indywidualności. Cristiano Ronaldo, Karim Benzema, Marcelo czy Luka Modrić niejednokrotnie przeprowadzali akcje, dzięki którym w pojedynkę tworzyli sobie lub swoim partnerom doskonałe sytuacje do strzelenia gola.


Nie jest tajemnicą, że defensywa nie jest mocną stroną ekipy Zidane’a, jednak w najważniejszych meczach według mnie dawała ona radę. A nawet jeśli nie, na straży stał Keylor Navas, który w końcówce sezonu powrócił do doskonałej dyspozycji. Trzeba pamiętać o finałach w poprzednich latach – tam liczyły się szczegóły: gole Sergio Ramosa, dyspozycja bramkarzy, skuteczność napastnika czy po prostu szczęście. Wiadomo jednak, że bez zachowania odpowiedniej koncentracji przez 90 minut, 120 czy nawet jeszcze dłużej szanse na zwycięstwo będą dużo mniejsze. Zwłaszcza, że obie drużyny pokazały w swoich ligach, iż nie jest to dla nich dużym problemem.

3. Nie wyobrażam sobie, żeby Juventus jak wściekły zaatakował Królewskich, ale też nie widzę nastawienia Zidane’a, który zdecydowałby się na zdobycie jak najszybszej bramki. W tym sezonie widzieliśmy już jednak Real Madryt, który po strzeleniu gola niepotrzebnie się cofał i czekał na ruch rywala. Juventus z kolei słynie z doskonałej defensywy, dlatego ogromne znaczenie może mieć łut szczęścia. Uważam, że ten, kto strzeli pierwszego gola, wygra Puchar Europy. Nie do końca chce mi się wierzyć w remontadę Realu Madryt, dlatego receptą na zwycięstwo musi być zdobywanie bramek od samego początku.

4. Typuję 0:0 i dogrywkę. W dodatkowym czasie gry znaczenie może mieć ławka rezerwowych, a tam bez wątpienia Real Madryt ma kim grać z przodu. Marco Asensio, Gareth Bale, Álvaro Morata i wielu innych może zrobić różnicę. 0:0 po 90 minutach i 1:0 po dogrywce. Puchar Europy zostanie w Madrycie.


17884016_818477638309829_2857098857217461277_nMikołaj Zimoch (LigaBBVA.pl, Nasz Futbol)

1. Wydaje mi się, że Zidane doskonale przepracował okres przygotowawczy z zespołem, przez co ciężko będzie mówić o jakimś zaskoczeniu. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że Stara Dama postawi na swoją żelazną i fantastycznie rozumiejącą się defensywę, ograniczając się w ofensywie do szybkich kontrataków i stałych fragmentów gry. Myślę, że Juventus może zaskoczyć Real, podobnie jak wszystkich widzów, jeżeli będzie chciał prowadzić grę i od początku agresywnie walczyć o otworzenie wyniku.

2. Nie będę przesadnie oryginalny, ale decydujące znaczenie w kontekście ewentualnej obrony tytułu będzie miała niezwykle szeroka kadra, jaką dysponuje francuski szkoleniowiec. „Zizou” przez cały sezon na wszystkich frontach doskonale wykorzystywał potencjał tkwiący w każdym zawodniku swojej drużyny i jeżeli Królewscy w galowej jedenastce nie będą w stanie sforsować obrony Starej Damy, to z błyskawiczną pomocą przyjdą rezerwowi. Jeżeli miałbym teraz typować piłkarzy, którzy przesądzą o losach finału, postawiłbym na duet Isco – Ronaldo.


3. Posiadam nieodparte wrażenie, że finał tegorocznej Ligi Mistrzów będzie przebiegał w bliźniaczy sposób do rywalizacji w derbach Madrytu sprzed roku z Mediolanu, ze względu na charakterystykę przeciwników Los Blancos. Real i Juve od pierwszej minuty wejdą w spotkanie skupione na defensywie, jednak potencjał Królewskich w środku pola każe mi sądzić, iż to po stronie ekipy Zidane’a będzie przewaga w posiadaniu futbolówki. Czy przełoży się ona na klarowne okazje bramkowe? Jest to optymistyczny scenariusz dla środowiska madridismo – z kolei taka koncepcja może skutkować zabójczą kontrą Bianconerich.

4. W Lizbonie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W Mediolanie wszystko rozstrzygnęło się w ramach konkursu rzutów karnych. Myślę, że starcie na Cardiff Stadium zakończy się w regulaminowym czasie gry i to Los Blancos pokonają zespół Alegriego 2:1 po niesamowitym, stojącym na kosmicznej intensywności pojedynku, dzięki czemu sięgną po dwunasty puchar Champions League, wpisując się na karty historii, jako pierwszy klub, któremu uda się sztuka obrony tytułu najbardziej prestiżowych rozgrywek świata.


cI_IP8Cw_400x400Michał Borkowski (calcio.ovh)

1. Doskonałym przygotowaniem taktycznym. Max Allegri moim zdaniem jest najlepszym taktykiem w Europie. Evra powiedział kiedyś, że dwa lata temu, przed meczem z Borussią, Allegri urządził mu indywidualną odprawę. Francuz wspomina, że podczas tamtego spotkania po raz pierwszy w jego karierze na boisku wydarzyło się dokładnie to, co mówił mu na odprawie trener. Allegri jest wybornym analitykiem – stworzył drużynę która potrafi z akcji na akcję zmieniać swoje ustawienie i pod tym względem Juventus na pewno będzie doskonale przygotowany.

2. Który z atutów Królewskich może przesądzić o obronie tytułu? Ronaldo – zagrożenie, które praktycznie jest niemożliwe do wyeliminowania. Nawet jeśli Portugalczyk rozgrywa niezbyt udane spotkanie, to i tak wiadomo, że w każdej chwili może strzelić jedną czy dwie bramki.


3. W poprzednim finale, z Barceloną, Allegri wyszedł „po włosku” – postawił na defensywę i spokojny start, w efekcie czego Duma Katalonii momentalnie przejęła kontrolę nad meczem i stłamsiła Bianconerich. W tym roku zagrał już zupełnie inaczej – od początku zaatakował, nie pozwolił Barçy na spokojne rozgrywanie i skupienie się na ofensywie. Podobnie może to wyglądać z Realem, zwłaszcza że Juventus, w przeciwieństwie do Królewskich praktycznie nie posiada wśród rezerwowych klasowych graczy ofensywnych, więc jeśli chodzi o zdobywanie bramek, to upływający czas będzie największym przeciwnikiem Juve.

4. Typuję 2:1 dla Juventusu.


e434b61060fc108d3678f99974ca9b76Krystian Porębski (¡Olé! Magazyn)

1. O elemencie zaskoczenia w takim meczu trudno mówić. Żadna z drużyn nie wyciągnie asa z rękawa, lecz wystawi swoje najlepsze armaty. Jeśli jednak rozumieć to na zasadzie, który z zawodników swoim geniuszem może w pojedynkę pokonać Real Madryt, tutaj odpowiedź jest już jasna – Paulo Dybala.

2. Głównym atutem Realu Madryt jest szeroka kadra i dobrze prowadzona rotacja. Mimo długiego i wyczerpującego sezonu, Królewscy nie są wyeksploatowani do granic możliwości. Jeśli chodzi o indywidualności, tutaj zarówno po jednej, jak i drugiej stronie fantastycznie funkcjonują boki obrony, a kluczową postacią ekipy z Madrytu jest zdecydowanie Marcelo.

3. Gol Sergio Ramosa w 93. minucie. A tak serio, możemy się spodziewać absolutnie wszystkiego. Osobiście wierzę, że w finale faktycznie zmierzą się ze sobą dwie najlepsze obecnie ekipy w Europie, które nie różnią się wiele pod względem poziomu sportowego, a jedynie stylem gry

4. Buffon zatrzyma Real. Będzie 2:1 dla Juventusu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *