Źródło: FC Bayern Munich

Manchester City w Anglii, Paris Saint-Germain we Francji, FC Barcelona w Hiszpanii – tytuły mistrzowskie w najlepszych europejskich ligach wydają się być rozdane już na półmetku rozgrywek. W tę samą rzeczywistość wpisuje się Bayern Monachium ze swoją największą gwiazdą na czele – kapitanem Biało-Czerwonych, Robertem Lewandowskim.

Sytuacja jest tym bardziej komfortowa dla Polaka, gdyż tak jak nie widać rywala dla Bawarczyków w walce o tytuł mistrzowski, tak nie widać konkurenta dla naszego super snajpera w rywalizacji o koronę króla strzelców. Jedyny, który wydawał się być równorzędnym konkurentem dla RL9 od dawna oglądał plecy naszego asa, by ostatecznie wycofać się z pojedynku o symboliczną armatkę i spróbować zawojować Premier League. Kolejny na liście najskuteczniejszych, Alfreð Finnbogason, zdobył dotychczas jedenaście bramek, co na tle osiemnastu Lewandowskiego wygląda dosyć blado. Tak więc, nawet gdyby Robert opuścił większość meczów Bundesligi, to ciężko będzie komukolwiek „doskoczyć” do największej gwiazdy kadry Adama Nawałki.




Po triumf w Lidze Mistrzów

Gdzie zatem szukać motywacji na drugą część sezonu? Gdzie rzucić wszystkie siły? Odpowiedź wydaje się prosta – to elitarna Champions League. To właśnie o najcenniejszym klubowym trofeum tak bardzo marzy Robert Lewandowski. Niestety dla warszawianina, od pięciu lat pozostaje ono poza zasięgiem Bayernu. Ale przecież ostatnim szkoleniowcem, który wygrał z Gwiazdą Południa Ligę Mistrzów był nie kto inny, jak aktualny trener mistrza Niemiec, Jupp Heynckes, a historia lubi zatoczyć koło…

Źródło: Pinterest
Źródło: Pinterest

Pierwszy krok w osiągnięciu tego celu nie wydaje się najtrudniejszy, bo – z całym szacunkiem do mistrza Turcji – mimo bardzo udanych rozgrywek grupowych, Beşiktaş to nie rywal pokroju Paris Saint-Germain, Barcelony czy Realu. Prawdziwe wyzwania dla Bayernu powinny nadejść dopiero w marcu i kwietniu, kiedy zaplanowane są pojedynki ćwierćfinałowe LM.


Wreszcie może odpocząć

Duża przewaga Bayernu w lidze stwarza możliwość do odpoczynku dla Roberta Lewandowskiego. Okazja jest tym większa, iż działacze Die Roten w końcu postanowili znaleźć „Lewemu” zmiennika w osobie Sandro Wagnera. Do tej pory kapitan reprezentacji Polski grał na wszystkich frontach, co pod koniec rozgrywek skutkowało zmęczeniem i widoczną obniżką formy. Tym razem ma być inaczej, a wszystko po to, by zostawić siły na najważniejsze mecze sezonu. Dość powiedzieć, że z trzech meczów trwającej rundy wiosennej Bundesligi Robert wystąpił od pierwszej minuty tylko w jednym – z TSG 1899 Hoffenheim, któremu notabene wpakował 2 bramki.



Rywale nie śpią

Mimo komfortowej sytuacji w lidze, Bayern nie jest bynajmniej pewniakiem do triumfu w Lidze Mistrzów. W podobnej sytuacji co Bawarczycy znajdują się na swoich krajowych podwórkach Paris Saint Germain, FC Barcelona czy Manchester City. Ich przewagi nad głównymi konkurentami do tytułu są równie imponujące, zatem uwaga liderów Ligue 1, LaLiga i Premier League również będzie skupiona na Champions League. Bo nie po to szejkowie z PSG inwestowali ponad 200 mln € w transfer Neymara, nie po to ściągano Pepa Guardiolę na Etihad Stadium, stwarzając mu komfortowe warunki do budowania światowej potęgi i wreszcie nie po to Barcelona i Real mają dwóch najlepszych piłkarzy ostatniego dziesięciolecia, by chylić czoła przed monachijczykami.




Zostawić siły na mundial

Jednak nie tylko zwycięstwo w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych na Starym Kontynencie przyświeca najlepszym piłkarzom jako jedyny cel na ten sezon. Nieuchronnie zbliżają się Mistrzostwa Świata, zatem niezwykle ważne będzie, by pozostawić jak najwięcej energii na rosyjski turniej. Nierzadko okazywało się, że po wyczerpującej kampanii ligowej największe gwiazdy futbolu zawodziły na mundialu.

Najjaskrawszym przykładem wydaje się postawa reprezentantów Francji na czempionacie w 2002 roku. Ówcześni mistrzowie świata i Europy, naszpikowani wybitnymi jednostkami, uchodzili także za głównego faworyta do końcowego triumfu w Korei i Japonii, jednak rzeczywistość okazała się dla Les Bleus niezwykle brutalna. Podopieczni Rogera Lemerre’a zawiedli na całej linii i swój udział w mistrzostwach globu zakończyli na rozgrywkach grupowych.

Źródło: goal.com
Źródło: goal.com

Lewandowski również przypłacił trudy niezwykle ciężkiego sezonu słabszą formą na EURO 2016. Chociaż sam turniej był dla naszych Orłów niezwykle udany, to dla byłej gwiazdy Lecha Poznań co najwyżej przeciętny. Jak na kapitana przystało, Robert walczył, dawał z siebie wszystko, ale jedno trafienie w czterech meczach z pewnością nie było szczytem marzeń dla piłkarza tego kalibru. Dość powiedzieć, że wielu ekspertów widziało w Lewandowskim głównego faworyta do korony króla strzelców Mistrzostw Europy.

Pomny doświadczeń sprzed niespełna dwóch lat, RL9 chce tym razem jak najlepiej przygotować się do kluczowej imprezy czterolecia, dlatego już teraz stara się oszczędzać swe siły. W tej sytuacji nie dziwi, iż Polak tak bardzo nalegał na zmiennika w Bayernie i nie pali się już do występu w każdym meczu za wszelką cenę.


Najlepsza okazja na Złotą Piłkę

Snajper Bayernu przez całą karierę ciężko pracuje na swoje sukcesy. Zakłada sobie cel i robi wszystko, by go osiągnąć. Teraz Robert sprawia wrażenie, jakby za cel postawił sobie Złotą Piłkę. Aby ją zgarnąć, musi zdobywać trofea z klubem, osiągać dobre wyniki z reprezentacją oraz kolekcjonować indywidualne osiągnięcia. Inaczej pozostaną mu tylko „lokalne” sukcesy.


Jeśli chodzi o klubowe dokonania, wydaje się, że mistrzostwo Niemiec Lewandowski ma w kieszeni, w pakiecie z tytułem króla strzelców. W DFB Pokal największe przeszkody zostały już pokonane (RB Lipsk, Borussia Dortmund – przyp. red.), a i Liga Mistrzów wydaje się w zasięgu. Pozostaje jeszcze dobry występ na mundialu z biało-czerwoną kadrą, a wtedy hegemonia Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego może zostać przerwana właśnie przez Polaka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *