Latem 2015 roku Diego Simeone postanowił sprowadzić Yannicka Carrasco. Belg dosyć długo adaptował się w Madrycie, czego kulminacją było przywrócenie nadziei swojemu zespołowi w ubiegłorocznym finale Ligi Mistrzów. W obecnych rozgrywkach 23-letni skrzydłowy wyrósł na prawdziwego lidera Los Colchoneros, lecz po wyleczeniu niegroźnej kontuzji nie przypomina już piłkarza sprzed kilku miesięcy. Za kilka dni rozgrywki wznowi Champions League, więc znajdujący się w formie Carrasco byłby dla Atlético ogromnym atutem. Nasuwa się jednak pytanie, czy będzie w stanie w tak krótkim czasie wrócić do optymalnej dyspozycji…

Artysta wśród rzemieślników

Atlético Madryt pod wodzą „Cholo” nie jest ekipą, która na swoim sztandarze stawia piękną grę i technikę. Priorytetami dla argentyńskiego szkoleniowca są silna defensywa, w którą angażować się muszą nawet napastnicy, intensywny pressing i często niemiła dla oka gra zorientowana na zdobycie trzech punktów bez względu na wrażenia artystyczne. Simeone półtora roku temu dostrzegł jednak, że jego drużynie przyda się piłkarz stanowiący powiew świeżości, a którego styl będzie przeciwwagą dla obecnie posiadanej kadry. W ten sposób obiecujący skrzydłowy zamienił Monaco na Madryt za kwotę 17 mln €, a klub z Księstwa dodatkowo zapewnił sobie procent z ewentualnej następnej sprzedaży Belga.


Szkoleniowiec Los Rojiblancos do tej pory nie preferował gry typowymi skrzydłowymi. Tę rolę pełnili często Koke czy Saúl Ñíguez, którzy raczej są predysponowani do występów w środku pola. Ich wszechstronność pozwoliła jednak na pracę na całej szerokości boisku. Dodatkowo obaj reprezentanci Hiszpanii znacznie lepiej spisują się w destrukcji niż Carrasco. Z tego względu reprezentant kadry Czerwonych Diabłów często rozpoczynał spotkania na ławce rezerwowych, szczególnie te z lepszymi zespołami, kiedy Simeone stawiał na asekurację.

Dbanie o obronę przekładało się także na poczynania w ataku, więc w trakcie meczów Simeone kilkukrotnie uciekał się do pewnego manewru – na plac gry wchodził były zawodnik Monaco zmieniając jednego z defensywnych pomocników, najczęściej Augusto Fernándeza. Pojawienie się na murawie Carrasco na ogół oznaczało ożywienie w grze Atlético i znacznie więcej ofensywnych akcji przeprowadzanych lewą flanką. Mający portugalskiej pochodzenie zawodnik nie bał się podejmować akcji indywidualnych, lecz jego decyzje o strzałach z dystansu były z reguły dość pochopne, a same próby sygnalizowane. Niemniej, z funkcji „jokera” Belg wywiązywał się dobrze, a trzy z czterech swoich trafień ligowych zanotował właśnie jako rezerwowy.

Najważniejszym spotkaniem dla Atleti w ubiegłym sezonie było oczywiście derbowe starcie z Realem w finale Ligi Mistrzów. W Mediolanie Diego Simeone ponownie zdecydował się na wariant bez skrzydłowych w celu wzmocnienia środka pola. Po pierwszej połowie Królewscy prowadzili 1:0, co skutkowało posłaniem do boju Carrasco, który w przerwie zmienił – a jakże – Augusto. Chwilę po wznowieniu gry rzutu karnego nie wykorzystał Antoine Griezmann, a czas nieubłaganie upływał. Dopiero na jedenaście minut przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównującego gola dla Los Colchoneros strzelił właśnie Carrasco i doprowadził do dogrywki. Ostatecznie podopieczni Zidane’a sięgnęli po trofeum skuteczniej egzekwując rzuty karne.



Prawdziwy lider

Sezon 2016/17 miał zwiastować zmianę stylu gry Atlético na bardziej ofensywny i otwarty. Dowodem na to miało być sprowadzenie na Vicente Calderón Nicolása Gaitána, który od kilku lat pozostawał celem Simeone. Rodak trenera nie przypominał jednak zawodnika, który tak znakomicie prezentował się w barwach Benfiki i nie mógł liczyć na taryfę ulgową. Swojej szansy nie zaprzepaścił jednak Carrasco, który od początku obecnej kampanii cieszył się większym zaufaniem niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. 23-latek już od sierpnia prezentował się całkiem nieźle, ale prawdziwy szczyt jego formy przypadł na przełom września i października. Kluczowym spotkaniem okazał się mecz z Bayernem w fazie grupowej Champions League. Piłkarze z Madrytu zwyciężyli 1:0 dzięki bramce Carrasco, a triumf bez straty gola ustawił Rojiblancos w dobrej pozycji w walce o awans z pierwszego miejsca. W następnej kolejce rozgrywek LM Atleti ponownie wygrali w minimalnym rozmiarze i po raz kolejny trzy punkty zapewnił belgijski skrzydłowy.

W międzyczasie piłkarz wziął udział w zgrupowaniu kadry narodowej, a po powrocie zaczął w końcu błyszczeć w LaLiga. W ósmej kolejce na Vicente Calderón przyjechała ostatnia w tabeli Granada, a Carrasco dał prawdziwy koncert gry zdobywając swojego pierwszego hat-tricka w karierze. Do tego dorzucił dwie asysty, przez co miał wymierny wkład w okazałe zwycięstwo gospodarzy aż 7:1.

Znacznie ważniejsze były jednak dwa trafienia przeciwko Máladze, które przy końcowym wyniku 4:2 oznaczały przeważenie szali na korzyść ekipy ze stolicy Hiszpanii.

Później Carrasco zdobył jeszcze kilka bramek, których do końca listopada uzbierał łącznie dziesięć. W tamtym okresie Belg dość nieoczekiwanie był najlepszym strzelcem Los Colchoneros i w wewnątrzklubowej klasyfikacji wyprzedzał samego Antoine’a Griezmanna. Osiągnięcie o tyle istotne, że w dwóch poprzednich sezonach to właśnie na barkach Francuza spoczywała największa odpowiedzialność za zdobywanie bramek dla Atlético. Najlepszy piłkarz ostatnich Mistrzostw Europy w październiku popadł jednak w strzelecką niemoc.




Zwrot akcji

Carrasco jeszcze w grudniu nieco spuścił z tonu. 23-latek nie był już tak skuteczny, a wpływ na to miał również ogólny gorszy okres całej drużyny ATM. Niedługo później Belg nabawił się kontuzji, która wyeliminowała go z trzech pierwszych spotkań w 2017 roku. Skrzydłowy szybko wrócił jednak do gry i nadal cieszył się zaufaniem Diego Simeone. Argentyńczyk dał mu szansę we wszystkich kolejnych meczach, lecz Yannick nie zawsze mógł liczyć na miejsce w wyjściowej jedenastce. Coś zmieniło się także w samym piłkarzu. Wcześniej „Cholo” na konferencjach prasowych często podkreślał pracowitość Carrasco i chwalił go za ustawiczny rozwój. Problemy pojawiły się, gdy zawodnik zaczął narzekać na konieczność gry na prawym skrzydle, gdyż preferuje stronę przeciwną. Część kibiców Rojiblancos mogła przecierać oczy ze zdumienia, kiedy były piłkarz Genku na zmianę w trakcie jednego ze spotkań zareagował rzucając bidonem, czym dał upust swojej frustracji.

Niewytłumaczalnym i nieodpowiedzialnym, żeby nie powiedzieć sztubackim zachowaniem Carrasco wykazał się także podczas rewanżowej potyczki z Barceloną w półfinale Pucharu Króla. Simeone posłał do boju ofensywny skład z Belgiem na skrzydle, gdyż Atlético musiało zdobyć co najmniej dwie bramki na Camp Nou, by wywalczyć awans. Katalończycy prowadzili 1:0, ale po godzinie gry boisko za drugą żółtą kartkę musiał opuścić Sergi Roberto. To zwiastowało większe emocje, ale dziesięć minut później drugie „żółtko” obejrzał także Carrasco i siły szybko się wyrównały. Występujący z numerem 10 gracz w zupełnie niegroźnej sytuacji wszedł wślizgiem w Samuela Umtitiego, mijając się zupełnie z piłką…

Źródło: sport.es


Nadchodzi czas prawdy

O ile do pewnego momentu słaba dyspozycja poszczególnych piłkarzy Los Colchoneros mogła być tłumaczona kryzysem całego zespołu, o tyle ostatnie wyniki pokazują, że Atlético powoli wychodzi z dołka. Simeone udało się już zażegnać najpoważniejsze problemy – nawet fatalny w ostatnich miesiącach Fernando Torres zaczął przypominać siebie z drugiej połowy ubiegłej temproady.

Yannick Carrasco ma coraz mniej czasu, aby udowodnić trenerowi Rojiblancos swoją przydatność. Problemem Belga może okazać się także coraz lepsza postawa Gaitána, który na początku sezonu był daleko w tyle, a teraz na pewno nie prezentuje się gorzej od byłego skrzydłowego Monaco. Z drugiej strony, Griezmann nawet w czasie swojej indolencji strzeleckiej był pierwszym wyborem „Cholo”, który mocno wierzył we Francuza. Kolejne szanse dawane Carrasco również zdają się potwierdzać, że i on jest jednym z ważniejszych graczy, którego powrót do najwyższej formy będzie dla Diego Simeone priorytetem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *