19944429_1371177002959313_3265765181835321401_o

Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Łukasz Skorupski, Przemysław Tytoń, a do niedawna jeszcze Artur Boruc – polska piłka bramkarzami stoi. Wśród wszystkich golkiperów znad Wisły jest też taki, który wyróżnia się od kilku lat, ale nadal nie dostąpił zaszczytu występu w seniorskim zespole narodowym. W Notts County mówiono o nim „piłkarz stulecia”, w Ipswich Town z kolei dwukrotnie wybierano najlepszym zawodnikiem sezonu – tak w telegraficznym skrócie prezentuje się historia Bartosza Białkowskiego.

Białkowski na Wyspach Brytyjskich gra już od ponad dekady, a po latach tułaczki (Southampton FC, Barnsley FC, Notts County) w 2014 roku zakotwiczył w Ipswich. Ostatnie trzy sezony to dla 30-latka czas stabilizacji i wielkiego progresu. Początkowo wydawało się, że zmiana otoczenia nie wyjdzie urodzonemu w Braniewie golkiperowi na dobre. Rozgrywki 2015/16 i 2016/17 ostatecznie utwierdziły jednak w przekonaniu, że Białkowski należy do czołówki bramkarzy w Championship.


W obu wspomnianych kampaniach zarówno piłkarze, jak i kibice popularnych Traktorzystów wybierali Polaka na najlepszego zawodnika drużyny, przez co zaczęto zastanawiać się, czy zaplecze angielskiej ekstraklasy nie robi się powoli zbyt ciasne dla wychowanka Olimpii Elbląg.

Białkowski już w 2010 roku otarł się o wielką piłkę. Będąc jeszcze formalnie zawodnikiem Southampton FC został wypożyczony do Barnsley, choć miał poważną ofertę z portugalskiej Bragi, która szykowała się wówczas do rywalizacji w Champions League. Tak na łamach „Przeglądu Sportowego” wspominał tamto zdarzenie:

„Poleciałem do Portugalii podpisać umowę, ale sprawa zaczęła się przeciągać. Spędziłem kilkanaście dni bezczynnie w hotelu. Wróciłem do Polski, by za chwilę z powrotem polecieć do Bragi i czekałem znów kilka dni. W końcu dowiedziałem się, że nic z tego nie będzie, bo mam jakiś ubytek w nadgarstku. Tłumaczyłem, że nigdy nie miałem z nim żadnych problemów, ale nie dali się przekonać…”

Trudne chwile Białkowski przeżywał także w 2012 roku. Nadal nie potrafił przebić się do składu Southampton, więc definitywnie pożegnał się z zespołem Świętych na rzecz Notts County. Tymczasem na St Mary’s Stadium nastała era Premier League, a Polak nadal musiał pogodzić się z rolą golkipera drugoligowego. Okazało się jednak, że ten ruch był trafiony. Przysłowiowy krok w tył pozwolił bowiem Białkowskiemu wykonać dwa kolejne do przodu. To właśnie na Meadow Lane wywalczył sobie pewne miejsce między słupkami i zaczął regularnie grać. Nasz bohater doskonale wykorzystał szansę, jaką była kontuzja podstawowego bramkarza Notts, który po powrocie z rehabilitacji musiał podziwiać wyczyny konkurenta już z perspektywy ławki rezerwowych.


Białkowski szybko stał się ulubieńcem fanów The Magpies i wypromował się na zapleczu Premier League. Obecnie reprezentuje barwy Ipswich Town, którego szkoleniowiec Mick McCarthy rozpoczyna ustalanie składu właśnie od Polaka. Problem w tym, że dopiero majowa decyzja kibiców The Tractor Boys o powtórnym wybraniu Bartosza na piłkarza sezonu wzbudziła emocje na Wyspach Brytyjskich. Do tego czasu miał opinię jedynie utalentowanego bramkarza (podstawowy golkiper kadry Michała Globisza na MŚ U-20 w 2007 roku – przyp. red.), który próbuje szukać drogi do wielkiej kariery na peryferiach angielskiego futbolu. W świadomości kibiców istniał, aczkolwiek nikt nie traktował go zbyt poważnie.


Letnie doniesienia o zainteresowaniu klubów Premier League nikogo już nie dziwiły. Były młodzieżowy reprezentant Biało-Czerwonych pozostał jednak w Ipswich i choć sportowo miał szansę na kolejny krok do przodu, to udowodnił, że jego celem jest stabilizacja. Białkowski, pomny długoletnich wojaży po angielskich klubach, woli spokojnie budować swoją markę w zespole z Portman Road. Doświadczony golkiper często podkreślał w wywiadach, że najważniejsza jest dla niego rodzina.

„Moja córka Nadia, która ma już siedem i pół roku, coraz lepiej rozumie futbol. Pewnego dnia zapytała mnie, co będzie dalej: gdzie pojedziemy, by kontynuować moją karierę. Stwierdziłem, że nie wiem, że to nie jest łatwe… Zaczęła płakać. Ona kocha to miasto, znakomicie się tutaj czuje. Te kilka lat gry w Ipswich sprawiły, że bardzo przywiązaliśmy się do tego miejsca. Chciałbym spróbować swoich sił w Premier League, ale póki co mam tutaj ważny kontrakt i jestem szczęśliwy z gry dla tego klubu”

Bartosz Białkowski

Nie ma obaw, że BB podołałby wymaganiom angielskiej elity. Niemal każda statystyka dotycząca gry Ipswich Town w defensywie to królestwo Białkowskiego. Refleks na linii, opanowanie, dobra gra na przedpolu – potężnie zbudowany, mierzący 194 cm wzrostu Polak byłby idealnym zawodnikiem dla klubu rywalizującego na co dzień na poziomie Premier League. Interwencje, którymi od lat imponuje na Wyspach, muszą budzić respekt, o czym doskonale wiedzą w hrabstwie Suffolk. Nawet jeśli w kontekście ewentualnego transferu pojawiało się nazwisko naszego rodaka, działacze The Tractor Boys żądali za swojego bramkarza aż 4 mln £. Fachowy portal transfermarkt.de wycenia go jednak na zaledwie 500 tys. €, więc góry pieniędzy za 30-latka na Portman Road raczej nie ujrzą…

W obliczu powyższego rodzi się inne, dość istotne pytanie: czy Białkowski, który gra w Anglii już od wielu lat, a w dodatku jest najlepszym zawodnikiem swojego klubu, nie zasługuje na powołanie do kadry Adama Nawałki? Pozycje Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego w reprezentacji Polski są rzecz jasna niezagrożone, ale dlaczego by nie dać szansy wyróżniającemu się golkiperowi solidnej drużyny Championship? Nawałka regularnie zaprasza na zgrupowania Łukasza Skorupskiego z Romy i Przemysława Tytonia z Deportivo La Coruña, choć obaj są żelaznymi rezerwowymi, podczas gdy mierzący się co tydzień z wymagającymi przeciwnikami Białkowski nie doczekał się nawet debiutu w seniorskim zespole narodowym. Zwłaszcza, że selekcjoner Biało-Czerwonych udowodnił, iż powoływanie piłkarzy z zaplecza ekstraklasy jest możliwe (Paweł Wszołek z Queens Park Rangers i Kamil Grosicki z Hull City, a także Thiago Cionek z rywalizującego w Serie B Palermo – przyp. red). A skoro ktoś kiedyś dostrzegł w wychowanku Olimpii Elbląg potencjał i sprawił, że znalazł się w kolebce futbolu, to niewątpliwie talentu i umiejętności mu nie brakuje.

„To nasz Mr Keeper!” – mawia opiekun Traktorzystów Mick McCarthy. Lepszej rekomendacji od własnego szkoleniowca doprawdy trudno oczekiwać. Niewykluczone, że Białkowski spełni jeszcze marzenie zmarłego ojca, który pragnął, aby syn zagrał kiedyś w najlepszej lidze świata. Od tego Bartosza dzieli już naprawdę niewiele…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *