Jak będzie wyglądał świat futbolu po koronawirusie - grafika HD

Blisko miesiąc temu sportowy świat zatrzymał się. Groźny patogen rozprzestrzenia się w zatrważającym tempie, dlatego powszechna walka z niewidzialnym przeciwnikiem wkroczyła w newralgiczny etap. Ponad 80 tysięcy osób ze wszystkich zakątków globu straciło już życie, a poszczególne federacje, ligi i kluby piłkarskie przebywają w stanie śpiączki farmakologicznej. Tego, jak będzie wyglądała rzeczywistość po pandemii koronawirusa obawiają się nawet najwięksi z największych, nie wspominając o autsajderach, którzy z miejsca zostali rzuceni na bardzo głęboką wodę. Jedno jest pewne – kiedy sytuacja epidemiologiczna ulegnie poprawie, rozpocznie się zupełnie nowa era w historii futbolu.

Nikt nie jest w stanie zapobiec kilkumiesięcznemu przestojowi światowej gospodarki. Na pozór truizm, jednak całe środowisko piłkarskie stanęło właśnie w obliczu sytuacji, na którą najzwyczajniej nie mogło być przygotowane. Kiedy pod koniec ubiegłego roku nieznany jeszcze powszechnie wirus rozpoczynał „harce” na Dalekim Wschodzie, nikt nie mógł przewidzieć, z czym przyjdzie się zmierzyć światu już za niespełna pół roku. Wieści napływające do Europy zza Uralu nie były optymistyczne, aczkolwiek pozwalały mieć nadzieję na to, że skalę epidemii będzie można okiełznać bez gigantycznych strat. Rzeczywistość znów zaskoczyła – tym razem wszystkich bez wyjątku.

Kiedy europejskie federacje zaczęły masowo zawieszać ligowe rozgrywki, Igrzyska Olimpijskie czy Mistrzostwa Europy stanęły pod znakiem zapytania, a wirus zaczął dopadać przedstawicieli świata sportu, do wielu decydentów dotarło wreszcie, że dokończenie obecnego sezonu będzie arcytrudne, jeśli nie niemożliwie. Brak meczów to brak kibiców, a brak kibiców to brak wpływów z dnia meczowego – to oczywisty związek przyczynowo-skutkowy w sporcie. O ile jednak na jednorazową absencję fanów większość klubów może sobie pozwolić, to już brak wpływów z biletów, sprzedawanych okazjonalnie gadżetów czy praw do transmisji TV przez okres kilku tygodni stanowi nie lada problem. Na razie mowa jedynie o miesięcznej stagnacji, przy czym należy pamiętać, że sytuacja w dalszym ciągu pikuje w górę. Praktycznie pewne jest to, że co najmniej do czerwca poważnej piłki w wydaniu europejskim nie zobaczymy. Co może to oznaczać dla klubów piłkarskich na Starym Kontynencie? To pytanie zadano ostatnio honorowemu prezesowi bawarskiego giganta, Uliemu Hoenessowi.


Blisko 70-letni biznesmen, który przez cztery dekady pociągał za sznurki w Bayernie, dość wyraźnie zasugerował, że sytuacja z szalejącym wirusem wpłynie przede wszystkim na rynek transferowy. Już teraz można zauważyć, że wartość poszczególnych piłkarzy spada niemal z dnia na dzień, ale nawet pomijając ten fakt wydaje się, iż przez kolejnych kilka lat przestanie dochodzić do absurdalnie wysokich, wielomilionowych transakcji. Najbliższy czas jawi się zatem jako etap odbudowywania poszczególnych przedsiębiorstw, jakimi bez wątpienia są kluby piłkarskie, łatania licznych dziur budżetowych i wychodzenia z poważnego kryzysu finansowego.

Kolejnym, olbrzymim problemem będą (i przez jakiś czas pozostaną) wysokie kontrakty niektórych gwiazd futbolu, dla których jest to istotne źródło utrzymania. Przeciętnemu sympatykowi piłki nożnej wydawać się może, że strata rzędu kilkuset tysięcy, czy nawet kilku milionów euro nie stanowi dla czołowych zawodników wielkiej różnicy, ale kiedy ktoś jest przyzwyczajony do życia w określonym standardzie (czytaj: luksusie), brak kolejnych tygodniówek zaczyna być uciążliwy. Można to zresztą zaobserwować już teraz, wszak wielu piłkarzy nie jest skłonnych do obniżania, czy też rezygnowania z pensji. Świat futbolu z pewnością doświadczy jeszcze niejednego konfliktu, za którym stać będą pieniądze…

Punkt, który dla niektórych jest zaledwie podłogą, dla innych może być sufitem, dlatego nie można zapominać, że to właśnie „malutcy” europejskiej piłki zostaną najbardziej poszkodowani w zaistniałej sytuacji. Nie tak dawno branżowe media obiegła wiadomość o ogłoszeniu upadłości MŠK Žilina – siedmiokrotnego mistrza Słowacji i niedawnego uczestnika Ligi Mistrzów, który jeszcze kilka sezonów temu uchodził za potentata na krajowym podwórku. Minorowo jest również na Wyspach Brytyjskich. Jeśli obecnego sezonu nie udałoby się dokończyć, szacuje się, że angielskie kluby stracą ponad 750 mln £! Poczytny za naszą zachodnią granicą magazyn „Kicker” oszacował natomiast, że aż 13 profesjonalnych klubów (w tym 4 występujące na poziomie Bundesligi!) mogą zniknąć na zawsze z piłkarskiej mapy Niemiec.


Problemy finansowe nie ominą także przedstawicieli Ekstraklasy. Kilka rodzimych klubów już znacznie wcześniej zmagało się z poważnymi kłopotami organizacyjnymi, które po przejściu pandemii mogą zamienić się w katastrofę, o czym ostatnio nie omieszkał wspomnieć sam prezes PZPN – Zbigniew Boniek. Gdyby natomiast szczęśliwie sytuację udało się opanować, niewykluczone, że w wielu, a może nawet we wszystkich europejskich ligach wprowadzony zostanie system funkcjonujący z powodzeniem za Oceanem, a konkretnie w NBA, gdzie każdy klub ma ograniczony budżet na pensje (tzw. salary cap). Dzięki temu możliwe byłoby utrzymanie równowagi finansowej przynajmniej w początkowym etapie nowej rzeczywistości, jednak to wiązałoby się z absolutnym przedefiniowaniem dotychczasowego kształtu lig, czyli swoistym „nowym porządkiem”.


Scenariuszy, podobnie jak domysłów, jest na razie znacznie więcej niż konkretów. Bez wątpienia rzeczywistość, która czeka nie tylko kibiców, piłkarzy, ale przede wszystkim kluby będzie zgoła inna. Dotychczasowa harmonia została poważnie naruszona, a skutki oraz skala kryzysu epidemiologicznego liczona będzie w miliardach euro. Całej piłkarskiej familii przyjdzie więc zmierzyć się z sytuacją bezprecedensową, z którą w takiej skali nikt wcześniej nie miał do czynienia. Ciężko powstrzymać się od banalnej tezy, że świat piłki nie będzie już taki sam. Ten świat będzie inny, trudniejszy, ale wciąż możliwy do odbudowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *