real-madrid-sevilla

W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami prawdziwej lawiny spekulacji dotyczących przyszłości 24-letniego pomocnika, którego drogi według jednych skrzyżują się dalej z Estadio Santiago Bernabéu, a według innych kompletnie rozminą. Wychowanek Valencii jest zasypywany ofertami, choć po ostatniej informacji o rzekomym zainteresowaniu ze strony Barcelony, iberyjska prasa informowała, iż władze Królewskich zdecydowały się na przedłużenie umowy z Isco. To jednak wciąż czysta polemika.

Jeżeli ktoś nie śledzi na co dzień hiszpańskiej ekstraklasy i całej otoczki, która jest wokół niej dobudowywana, przeglądając pewnego dnia okładki tamtejszych gazet może się mocno zdziwić. Wynika to jednak z faktu, iż iberyjskie dzienniki żyją z gorących plotek, co do których wiarygodności można mieć sporo zastrzeżeń. Ich sposobem na zaistnienie, a później utrzymanie na rynku, jest zarzucenie pozytywnie zakręconych na punkcie futbolu Hiszpanów masą newsów błyskawicznie rozchodzących się w przestrzeni publicznej, stanowiących często temat ogólnonarodowej debaty. 24-latek, którego Florentino Pérez sprowadził do stolicy Hiszpanii w 2013 roku z Malagi, od dłuższego czasu nie jest pewniakiem do gry w pierwszej jedenastce. Nie zmieniły tego nawet kolejne zmiany na stanowisku menedżerskim – na Beníteza czy Zidane’a. Kariera Isco najlepiej rozwijała się pod rządami Carlo Ancelottiego i według ostatnich doniesień hiszpańskiej prasy, ich losy znów mogą się połączyć, ale w nieco innych okolicznościach. Łatwo jest znaleźć sporo analogii porównując Andaluzyjczyka z Jamesem Rodríguezem, jednak reprezentant La Roja to piłkarz zdecydowanie bardziej mobilny, który nie jest aż tak, jak Kolumbijczyk, „przyspawany” do jednej strefy na boisku. Zestawienie tych graczy nie jest zresztą przypadkowe, ponieważ oczywistym jest, że któryś z nich pożegna się po sezonie z ekipą francuskiego szkoleniowca. Pracownicy dziennika Marca czy stołecznego AS-a, blisko związani z jedenastokrotnymi triumfatorami Champions League, w ostatnich miesiącach regularnie zmieniali swój pogląd na tę kwestię, co jakiś czas powołując się na sprawdzone kontakty wewnątrz klubu.



Zważywszy iż na Bernabéu wróci z wypożyczenia kilku wartościowych zawodników, na czele z czarującym w Bundeslidze Vallejo czy zbierającym bardzo solidne noty za występy w Deportivo Alavés Llorente, kadra Zidane’a zrobi się zdecydowanie zbyt szeroka i legenda Los Blancos będzie musiała zdecydować, z jakim piłkarzem nie chce dalej kontynuować współpracy, aby zrobić miejsce dla następców. W całej rywalizacji Isco z Jamesem o pozostanie w Madrycie, której jesteśmy świadkami, przewagą pierwszego jest lepsza znajomość realiów Primera Division, ponieważ od najmłodszych lat jest wychowywany w jej duchu. Pierwsze kroki 24-letni pomocnik stawiał w trzeciej drużynie Valencii, następnie błyskawicznie awansował do pierwszego składu Nietoperzy, odszedł za kilka milionów zauważony przez katarskiego inwestora na La Rosaleda i po zaledwie jednej kampanii, jako trzeci najlepszy strzelec zespołu z pięcioma golami na koncie, został okrzyknięty największym objawieniem La Liga, co skutkowało ofertą lubującego się w młodych talentach Florentino Péreza opiewającą na 28 mln €. Władze Malagi długo nie zwlekały i przystały na takie warunki, choć od tamtego czasu cały projekt drużyny z Andaluzji konsekwentnie walił się niczym domek z kart (obecnie jest ona najbardziej nijakim zespołem w najwyższej klasie rozgrywkowej – dod. red.). Młodzieżowy Mistrz Europy U-21 przeżywał w swojej przygodzie z Realem Madryt wiele etapów, jednak tylko niektóre były dla niego samego owocne i szczęśliwe.

Paradoksalnie Isco wkroczył do drużyny stołecznego giganta stawiając sobie poprzeczkę nader wysoko, ponieważ w ligowym debiucie, który przypadł na starcie z Realem Betis, popisał się asystą oraz golem. Wydaje się jednak, że zarówno Hiszpan, jak i Kolumbijczyk nie rozwijają się w zespole Królewskich proporcjonalnie do potencjału oraz talentu, jaki niewątpliwie posiadają. Młodszy z nich w ostatnim czasie miał ponoć podjąć decyzję o tym, iż jeżeli nie stanie się ważniejszą postacią w kadrze „Zizou”, to wybierze jedną z ofert, które niczym górski strumień spływają na Bernabéu z niemal wszystkich stron Starego Kontynentu. Ciekawie o całej kwestii pisały swego czasu brytyjskie dzienniki sportowe, między innymi Daily Express, sugerując, że usługami ofensywnego pomocnika jest mocno zainteresowany trener Bayernu Monachium, szukający kreatywnego, wybitnie uzdolnionego technicznie lidera środka pola, bez którego zwycięstwo w upragnionej Lidze Mistrzów może okazać się niemożliwe. Jeżeli Isco jest w swojej najlepszej dyspozycji, a ostatnie tygodnie są dla niego naprawdę udane, to bezapelacyjnie należy do grona czołowych centrocampistów świata. Były zawodnik Malagi posiada niesamowitą lekkość w kreowaniu sytuacji, a mimo braku powalającej szybkości i warunków fizycznych, wygrywa wiele pojedynków siłowych. Potrafi zachwycić także efektownym i co najważniejsze efektywnym dryblingiem, a najwięcej pozytywnych słów można powiedzieć o jego perfekcyjnym prowadzeniu futbolówki, którą nie sposób mu odebrać. Obecna pozycja Isco nie wynika więc z tego, że nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, wyraźnie rozczarowuje, gdy w końcu dostaje jakieś minutowe szanse, czy przekłada formę nad treść.


Isco przegrywa nie z własnymi słabościami, lecz z niesamowitą konkurencją, jaka ciągle panuje w środku pola Realu Madryt. Hiszpan, aby na stałe wskoczyć do pierwszego garnituru Los Blancos, musiałby liczyć na to, że za kartki lub z powodu kontuzji będą pauzować Modrić, Kroos, Casemiro czy niesamowicie perspektywiczny Asensio. Wydaje się, że z tego powodu powinien jednak poszukać sobie nowego otoczenia, w jakim będzie w stanie w pełni rozwinąć skrzydła, ponieważ na Bernabéu w najbliższym czasie raczej nic się w tej kwestii nie zmieni. Na transfer do Barcelony władze Królewskich nigdy nie wydadzą zgody ani poparcia, dlatego idealnym wyjściem dla błyskotliwego rozgrywającego powinna być opcja zagraniczna. Jego bardzo dobre relacje z Carlo Ancelottim – przynajmniej w teorii – powinny być gwarantem dużej liczby okazji na występy w najważniejszych rozgrywkach, pod warunkiem, iż Andaluzyjczyk nie zaniedba swoich treningów, bo nikt tak naprawdę nie wie, jak przykłada się do pracy 24-latek, gdy nie są na niego zwrócone oczy kamer i milionów widzów, zwłaszcza tak wymagających, jak Ci związani z Estadio Santiago Bernabéu. Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie wraz ze swoim agentem, zdaniem wielu ekspertów Primera División Isco zasługuje na to, aby występować regularniej niż ma to miejsce w stolicy Hiszpanii. Co ciekawe, sam zainteresowany już pomyślał o następcy, co uchwyciły hiszpańskie media w ostatniej kolejce ligowej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *