TagEstadio Mestalla

Valencia ma wreszcie swego Batmana. Guedes definicją transformacji Los Ches

Po fatalnym początku sezonu w wykonaniu Valencii, o którym pisaliśmy w jednym z poprzednich artykułów, okazało się, że popularne Nietoperze pod koniec kwietnia wciąż pozostają w rywalizacji o końcowy triumf w Lidze Europy, nadal walczą o bezpośrednie miejsce premiowane awansem do Champions League, a 25 maja zmierzą się z Barceloną w finale Copa del Rey. Poprawie uległa nie tylko sytuacja w tabeli, ale również forma poszczególnych graczy Los Ches, a przede wszystkim bohatera niniejszego tekstu. 22-letni portugalski skrzydłowy od kilku tygodni znajduje się na językach wszystkich iberyjskich żurnalistów, a jego forma rodzi niepokój w szeregach każdej defensywy, naprzeciwko której stanie. (...)

Podcięte skrzydła Nietoperzy. Dlaczego na Mestalla zamiast progresu nastąpił regres?

Chyba mało kto spodziewał się, że po takim okienku transferowym, jakie zaserwowali swoim socios włodarze Valencii, sześciokrotny mistrz Hiszpanii po 15. kolejkach LaLiga będzie znajdował się w dolnej części tabli. Nowi zawodnicy Los Murciélagos prezentują rażącą indolencję strzelecką, a co gorsza – wtórują im także piłkarze z dłuższym stażem. Zaledwie trzy zwycięstwa w piętnastu spotkaniach ligowych to wynik znacząco poniżej oczekiwań i możliwości ekipy z Estadio Mestalla. Ku zdziwieniu opinii publicznej, szkoleniowiec Los Che, Marcelino García Toral, stwierdził jednak niedawno, że prowadzony przez niego zespół nie znajduje się w kryzysie, choć wyniki oraz liczby osiągane przez jego podopiecznych pokazują kibicom zupełnie inną rzeczywistość. Mizerny dorobek punktowy, niespotykana w tej fazie sezonu liczba remisów (aż 9 w samej lidze!) oraz pierwsze niesnaski na linii trener – drużyna to znamiona tego, że nad Avenida de Suecia zgromadziły się czarne, kłębiaste chmury. (...)

Marcelino lekarstwem na problemy Valencii?

Zmiany, zmiany, zmiany – to obraz Valencii pod rządami Petera Lima, czyli właściciela na co dzień niezwiązanego z tamtym rejonem Hiszpanii, a sterującego klubem… z Azji za pomocą swoich współpracowników. Wraz z zakończeniem kolejnego zupełnie nieudanego sezonu na Estadio Mestalla dojdzie do solidnych porządków. Cały dotychczasowy projekt ma zostać zrównany niemal z ziemią, a nowy realizowany na zupełnie innych fundamentach. (...)

André Gomes – najgorszy transfer w historii Barcelony czy tylko kozioł ofiarny?

Biły się o niego największe firmy Starego Kontynentu. Ostatecznie trafił na Camp Nou, jednak z perspektywy kilku miesięcy, można z całą pewnością stwierdzić, że operacja katalońskich działaczy pod kryptonimem „André Gomes” nie zakończyła się, jak w większości filmów sensacyjnych, mission complete. Jego owocna kariera, przynajmniej na ten moment, to raczej kategorie abstrakcyjne, zgodnie z tytułem dzieła Christophera McQuarriego „Mission Impossible”. (...)

Sterowanie na telefon, czyli Petera Lima sposób na kierowanie klubem piłkarskim

Trudno jest sobie wyobrazić, że wielka instytucja, jaką jest w dzisiejszym świecie klub aspirujący do europejskiej czołówki, może być zarządzana na… telefon spoza kontynentu. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku Valencii, której właściciel Peter Lim na co dzień nie mieszka w Hiszpanii, a i rzadko bywa w tym regionie kraju, myśląc, że wszystko może być załatwiane za pośrednictwem Layhoon Chan, czyli kobiety mianowanej na stanowisko prezydenta w celu złagodzenia konfliktu z kibicami. Singapurka przewodzi zarządowi, który już dawno stracił kontakt z rzeczywistością i realny wpływ na rozwój zespołu. (...)

Na ratunek Prandelli. Czy Włoch zagości na Mestalla na dłużej?

W Valencii stała jest tylko jedna rzecz – zmiany. Klub został zdestabilizowany, a ostatnie eksperymenty trenerskie okazały się niewypałami. Człowiekiem, który próbuje teraz wyprowadzić zespół na prostą jest Cesare Prandelli. Włocha od poprzedników wyróżnia zdecydowanie większe doświadczenie i sukcesy. 59-letni szkoleniowiec zanotował niezłe wejście do LaLiga, co – jak pokazał przypadek Pako Ayestarána – wcale nie musi oznaczać kontynuacji. (...)

Pako Ayestarán inwestycją w lepsze jutro?

Cofnijmy się o kilka miesięcy, gdy do rannej Valencii trafia Gary Neville. Co w takiej sytuacji robi niedoświadczony Anglik? Zamiast uleczyć pacjenta, omal go nie dobija. Ekipa z Estadio Mestalla kona, widmo spadku jest coraz bardziej realne, ale w porę opamiętuje się zarząd, który tymczasowo zatrudnia Pako Ayestarána. 53-letni Bask dostaje jasno określony cel – utrzymać Los Che w La Liga. Zadanie to udaje mu się oczywiście zrealizować. Nagroda? Nowy, dłuższy kontrakt. Czy to znak lepszych czasów dla Valencii? (...)

Koniec hiszpańskiego snu Neville’a. Czas wracać do eksperckiego studia

Peter Lim podjął trudną, ale jedyną możliwą w tej chwili decyzję i zdecydował się, ze skutkiem natychmiastowym, zakończyć dość ryzykowny od samego początku projekt o nazwie „Gary Neville szkoleniowcem Valencii”. Jego miejsce na ławce trenerskiej zespołu Nietoperzy zajmie najbliższy współpracownik, Pako Ayestarán, który poprowadzi zespół raczej wyłącznie do końca bieżących rozgrywek. Już bowiem pojawiła się pierwsza giełda nazwisk trenerów, którzy mogą zawitać na Estadio Mestalla, a na jej czele plasują się Manuel Pellegrini oraz Paco Jemez.  (...)

Valencia pogrążona w chaosie, Gary Neville na ratunek

Valencia zakończyła ubiegły sezon ligowy na dobrym czwartym miejscu w rozgrywkach Primera División. Nie tylko pobiła swój rekord punktowy w La Liga (77 oczek), ale imponowała także skutecznością pod bramką rywali (aż 70 bramek). Wszyscy niemal rozpływali się w zachwytach nad grą ekipy z Estadio Mestalla. Dobre wyniki były dziełem Nuno Espírito Santo, trenera na dorobku, w zasadzie poza Portugalią anonimowego w środowisku piłkarskim i bez większych sukcesów. 41-latek miewał swoje wzloty i upadki w zespole ze stolicy Lewantu, ale po porażce Los Che w kompromitującym stylu z Sevillą 0:1 w ostatnią niedzielę (Nietoperze nie oddały na bramkę rywali ani jednego strzału!) podał się do dymisji na konferencji prasowej. (...)