DVSXKs5UQAAGSPa

Po przegranym dwumeczu barażowym ze Szwecją o udział w tegorocznych Mistrzostwach Świata w Rosji, jasne stało się, że dni selekcjonera Gian Piero Ventury są policzone. Kontrowersyjne decyzje w kluczowych momentach mogły co prawda uczynić z niego wielkiego wizjonera, który zaprowadził ekipę Squadra Azzurra na kolejny mundial, jednak sprawiły, że były szkoleniowiec Torino stał się największym przegranym włoskiej piłki ostatnich lat. Ogłoszenie nowego opiekuna drużyny narodowej zajęło działaczom FIGC prawie trzy miesiące, ale tak naprawdę wydaje się, że ostateczny wybór został po prostu odroczony do lata…

W kontekście nazwisk wymienianych tuż po dymisji Ventury, a dostępnych dopiero latem, powierzenie wakującej funkcji dotychczasowemu opiekunowi reprezentacji młodzieżowej wydaje się logicznym rozwiązaniem. I tak, jak brzmi oficjalnie funkcja pełniona od kilku dni przez Luigiego Di Biagio, rozwiązaniem tymczasowym.


Tuż po listopadowym blamażu, o którym szerzej pisaliśmy tutaj, rozpoczęły się masowe spekulacje na temat nowego szkoleniowca włoskiej kadry. Najpierw, na gorąco, skruchę, ale i usprawiedliwienie dla swojej pracy wyraził w krótkiej wypowiedzi odchodzący selekcjoner.

„Przeprosiłem Włochów za wynik. Mistrzostwa świata bez Italii to coś strasznego, ale krzywda już się stała i nie mogę nic z tym zrobić. Miałem jedne z najlepszych wyników w ostatnich 40 latach – przegrałem tylko dwa mecze w dwa lata”

Gian Piero Ventura po rewanżowym spotkaniu ze Szwecją

Niemniej istotne od zdiagnozowania problemów trawiących calcio od kilku lat stało się znalezienie odpowiedniej osoby, która próbę odbudowy potęgi włoskiej piłki na szczeblu reprezentacyjnym zdecyduje się firmować swoim nazwiskiem. Późna jesień nie jest terminem sprzyjającym wyborowi nowego selekcjonera, gdyż ciężko wykazywać zainteresowanie, gdy pracuje się w innym miejscu. Ówczesny szef FIGC Claudio Tavecchio (podał się do dymisji kilka dni później – przyp. red.) nie zamierzał się jednak tym przejmować i z miejsca podsycał zainteresowanie tematem.

„Allegri i Mancini? Ciepło. Conte? Gorąco! Szukamy najlepszego kandydata. Kontrakty wielu trenerów wygasają wraz z końcem przyszłego roku. Wtedy będą dostępni Ancelotti, Conte, Allegri, Ranieri i Mancini”

Claudio Tavecchio, prezes włoskiej federacji, pytany o kandydatów do objęcia posady selekcjonera włoskiej kadry

Sytuacja mocno skomplikowała się, gdy jedyny z tej listy pozostający obecnie bez pracy i będący jednocześnie faworytem kibiców Carlo Ancelotti zakomunikował, że od nowego sezonu chce wrócić do pracy w piłce klubowej. Następnie Antonio Conte sam wycofał się z wyścigu o najważniejszy stołek na Półwyspie Apenińskim informując, że z Chelsea łączy go jeszcze półtoraroczny kontrakt, który zamierza wypełnić. Tą deklaracją menedżer aktualnego mistrza Anglii zmartwił niejednego kibica Squadra Azzurra.


Najgłośniej spekulowano więc o Roberto Mancinim, któremu w czerwcu kończy się kontrakt z Zenitem Sankt Petersburg. Niemniej oczywistym było, że wybór nowego selekcjonera reprezentacji czterokrotnych mistrzów globu nie może czekać tak długo. W marcu Włochów czekają bowiem dwa mecze towarzyskie – z Argentyną i Anglią, a przed mundialem kolejne, przeciwko Arabii Saudyjskiej i Francji. Poszukiwania opiekuna drużyny narodowej zbiegły się w czasie z wyborem nowego prezesa, czego finalnie nie udało się dokonać.

Na potrzeby chwili zdecydowano zatem o powołaniu nadzwyczajnego komisarza w osobie Roberto Fabricciniego, którego zastępcą został Alessandro Costacurta. Obaj od razu zabrali się za porządkowanie bałaganu, jaki zostawili po sobie poprzednicy, a pierwszym zadaniem było naturalnie wyznaczenie osoby na stanowisko selekcjonera.

„Nigdzie nam się nie spieszy. Największym błędem byłoby teraz zbyt szybkie mianowanie trenera drużyny narodowej. Musimy dokonać mądrego wyboru. Polecę do Londynu i porozmawiam z Antonio Contem. Jest tam obecnie również Carlo Ancelotti. Nie możemy sobie pozwolić na kolejny błąd. Słyszałem, że dostępny niedługo ma być Roberto Mancini, ale nie jest to jedyny kandydat, z którym podejmę rozmowy. Kiedyś myślałem, że selekcjoner ma za zadanie tylko powołać odpowiednich piłkarzy. Myliłem się, bo będąc we Francji zobaczyłem, jak pracuje Conte. On może znów poprowadzić naszą kadrę”

Alessandro Costacurta o wyborze nowego selekcjonera reprezentacji Italii

Początek lutego był więc bardzo burzliwy i chaotyczny. Były legendarny piłkarz Milanu przeprowadził wiele rozmów, z których tak naprawdę nie można wywnioskować nic pewnego poza tym, że aura tymczasowości w calcio póki co będzie trwała w najlepsze. Wybór Luigiego Di Biagio, dotychczasowego szkoleniowca reprezentacji młodzieżowej, wydaje się na dzień dzisiejszy bardzo sensownym i możliwe, że jedynym realnym rozwiązaniem.

Urodzony w Rzymie 46-latek jest prawdziwą legendą rodzimego futbolu. W Serie A rozegrał prawie czterysta spotkań, był też wicemistrzem Europy z roku 2000. Jego kariera reprezentacyjna nieodłącznie kojarzyć się będzie jednak z serią jedenastek w ćwierćfinałowym spotkaniu MŚ 1998 we Francji, właśnie przeciwko ekipie gospodarzy.

Po zakończeniu swojej bogatej kariery w 2007, już rok później Di Biagio rozpoczął swoją przygodę z coachingiem, prowadząc lokalne, stołeczne kluby. W 2011 roku został opiekunem reprezentacji do lat 20, a od lipca 2013 był selekcjonerem kadry U-21, z którą dwukrotnie wziął udział w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy, w ubiegłym roku dochodząc do półfinału.

Oficjalnie były piłkarz m.in. Interu i Romy poprowadzi kadrę Italii do końca marca i wiele podobno zależy od postawy Squadra Azzurra w wiosennych sparingach. Ciężko jednak pozbyć się wrażenia, że tak naprawdę od Di Biagio zależy najmniej. Więcej natomiast od tego, czy ktokolwiek z trójki Conte – Ancelotti – Mancini powie latem sakramentalne „Tak”. W związku z tym wychowanek Lazio będzie mógł sobie pozwolić nawet na te nieco zaskakujące powołania…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *