744916-thierry-henry-reuters

Po fatalnym początku sezonu w wykonaniu podopiecznych dotychczas Leonardo Jardima, włodarze Les Rouges et Blancs zdecydowali się na zwolnienie pochodzącego z Wenezueli trenera. Jego następca, legendarny francuski napastnik, do tej pory pracował jako asystent trenera Roberto Martineza w reprezentacji Belgii, z którą wywalczył brązowy medal tegorocznego mundialu. Teraz wraca tam, gdzie rozpoczęła się jego wielka przygoda, do miejsca, gdzie nauczono go, na czym tak naprawdę polega futbol. Klubu, który jako pierwszy dał mu szansę i z którym w 1997 roku wygrał Ligue 1. W sobotę podpisał kontrakt do czerwca 2021 roku. Trudno jednak wyrokować, czy uda mu się go wypełnić, tym bardziej, że sytuacja zespołu z Księstwa nie jest optymistyczna…

Henry dołącza do klubu, który pierwszy raz od bardzo długiego czasu znajduje się w strefie spadkowej najwyższej klasy rozgrywkowej, z dorobkiem zaledwie sześciu punktów w pierwszych dziewięciu meczach. Co więcej, niedawnemu półfinaliście Ligi Mistrzów udało się wygrać tylko jeden ligowy mecz! Tak słaby początek kampanii zmusił rosyjskiego dobrodzieja AS Monaco, Dmitriya Rybolovleva, do zmiany trenera, który w sezonie 2016/17 doprowadził ASM do mistrzostwa Francji oraz najlepszej czwórki w Europie.


Należy jednak pamiętać, że po tych fantastycznych rozgrywkach Jardim został pozbawiony praktycznie całej pierwszej jedenastki, która wtedy zadziwiła piłkarski świat. Stade Louis II opuścili tacy piłkarze, jak Thomas Lemar, Benjamin Mendy, Bernardo Silva, Tiemoue Bakayoko, Fabinho, João Moutinho oraz najprawdopodobniej największy talent światowego futbolu – Kylian Mbappé.

„Praktycznie cały zespół rozpadł się na kawałki. Jedynymi zawodnikami, z mistrzowskiego składu, którzy pozostali w klubie są Falcao, Kamil Glik, Danijel Subašić, Djibril Sidibe i Jemerson. Nie ma już całego ówczesnego środka pola. W ostatnich latach Monaco przyswoiło sobie właśnie taki biznesowy plan – inwestycje w młodych, perspektywicznych zawodników, wprowadzenie ich na najwyższy poziom, a później sprzedanie za odpowiednie pieniądze. Robili to przez całą kadencję Leonardo Jardima i ogólnie rzecz biorąc przynosiło to świetne wyniki. Ich polityka była jednak jak spacer po linie, jak ryzykowne szukanie balansu pomiędzy sprzedawanymi a tymi, którzy mieli ich zastąpić. No i w tym sezonie przesadzili”

Tom Williams, dziennikarz sportowy, ekspert od piłki francuskiej

Transfery są swego rodzaju inwestycją, a co za tym idzie – nie zawsze są trafione. Większość zawodników zakontraktowanych przez Monaco jest bardzo młoda, ich średni wiek niższy niż zazwyczaj. Co więcej, niektórzy gracze zakontraktowani jeszcze w 2017 roku nie zdołali się odpowiednio wpasować w realia klubu. Najbardziej rozczarowuje Youri Tielemans. Uważany za jeden z największych belgijskich talentów ostatnich lat pomocnik ciągle nie może wejść na swój optymalny poziom, zaś Senegalczyk Keita Baldé Diao ledwie po roku zdecydował się na powrót na Półwysep Apeniński. Jedynym zawodnikiem, który w pewnym stopniu odnalazł się w monakijskich realiach jest Stevan Jovetić. Niefortunnym transferem okazał się także okrzyknięty odkryciem rosyjskiego mundialu Aleksandr Golovin, którego zastopowała kontuzja. Z kolei Naser Chadli prezentuje, delikatnie mówiąc, słabą formę fizyczną. Jakby tego było mało, dotychczasowe ostoje bloku defensywnego – Kamil Glik oraz Jemerson – są „pod formą”, a wspomniani Subašić i Sidibe dopiero wracają do najwyższej dyspozycji po kontuzjach.

„Jardim przewidywał przed sezonem, że będzie to jego najtrudniejszy sezon w Monaco. Niestety dla niego, nie mylił się”

Tom Williams

Dla Henry’ego będzie to pierwsza prawdziwa szansa po tym, jak letnie plotki o przejęciu przez niego Girondins Bordeaux nigdy nie doszły do skutku. Swoją przygodę oficjalnie rozpoczął w poniedziałek 15 października. Jego sztab uzupełnią Valado Tralhao – dotychczasowy trener zespołu U-23 w Benfice Lizbona oraz Patrick Kwame Ampadu, który do tej pory pracował w akademii Arsenalu. Niewątpliwie dla wszystkich młodych zawodników spotkanie, nie mówiąc o możliwości długofalowej współpracy, z taką legendą jak Henry będzie potężną dawką motywacji, jak również olbrzymim wyzwaniem. Podobny projekt z fantastycznym skutkiem zrealizowano przecież w Realu Madryt, gdzie największe gwiazdy futbolu, które niejedno w swoim życiu wygrały, wpatrzone były w Zinedina Zidane’a jak w obrazek. Postać 123-krotnego reprezentanta Les Bleus ma podobnie wpłynąć na graczy Les Rouge et Blanc.

„Przede wszystkim chciałbym podziękować AS Monaco za możliwość prowadzenia klubu, który jest bardzo bliski memu sercu. Nie mogę doczekać się spotkania z graczami oraz wspólnych treningów. Jestem bardzo szczęśliwy z możliwości powrotu do miejsca, gdzie zaczynałem swoją karierę, oraz maksymalnie zdeterminowany, by stawić czoła czekającym na mnie wyzwaniom”

Thierry Henry

Nie da się ukryć, że zatrudnienie mistrza świata z 1998 roku to ryzykowny ruch ze strony włodarzy klubu z Księstwa. Henry nie jest doświadczonym trenerem, a od razu zostaje rzucony na głęboką wodę. W Monako panuje jednak przekonanie, że doświadczenie i charyzma byłego gracza Arsenalu czy Barcelony pozwoli na wyprowadzenie klubu z kryzysu. Wiceprezes Vadim Vasilyev zapewnia, że Zarząd będzie chętnie pomagał nowego menedżerowi.

„Jego wiedza o futbolu, pasja, wysokie standardy oraz przywiązanie do naszych barw klubowych sprawiły, że ta nominacja stała się rzeczywistością. Thierry zdaje sobie sprawę z czekających na niego wyzwań oraz obecnej sytuacji klubu. Jest pełen zapału i nie może doczekać się rozpoczęcia pracy z zespołem. Z naszej strony możemy zapewnić o naszym pełnym zaufaniu oraz wsparciu. Dołożymy wszelkich starań, aby wprowadzić do zespołu nową jakość i pomóc mu w realizacji założonych celów.”

Nie ulega wątpliwości, że przed najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Francji olbrzymie wyzwanie, być może największe w jego karierze. Było już przecież wielu legendarnych zawodników, którzy próbowali swoich sił w „trenerce” – nie zawsze z dobrym skutkiem. Henry jest w sytuacji, w której ma bardzo wiele do zyskania, ale również sporo do stracenia – na szali stoi bowiem spora część jego zawodniczego dziedzictwa. Sukcesów, rzecz jasna, nikt mu już nie odbierze, natomiast w przypadku niepowodzenia fani szybko o nich zapomną, a w pamięci pozostanie tylko nieudana próba kariery szkoleniowej.


Należy jednak pamiętać, że udana kadencja na Stade Louis II otworzy przed nim drzwi do kolejnej wielkiej kariery – tym razem menedżerskiej. Henry był kochany jako zawodnik, ale zawód trenera jest dużo bardziej niewdzięczny. Ludzie bardzo rzadko zwracają uwagę na to, co robisz dobrze i pamiętają tylko to, co ci nie wyszło. Jednak ze względu na powszechną sympatię do byłego eksperta Sky Sports, na pewno otrzyma on solidny kredyt zaufania, który nie będzie wyczerpywał się tak szybko, jak w przypadku innych szkoleniowców. Wydaje się zatem, że z takim „błogosławieństwem” to nie może się nie udać.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *