1733224

Dawniej nazywany „polskim Mourinho”. Jest taki jak on – niepodrabialny. Postać kontrowersyjna, wyrazista, ale co najważniejsze znana w środowisku i z pewnymi sukcesami na koncie. Czesław Michniewicz obejmując reprezentację Polski do lat 21 musiał od początku mierzyć się z niemałą presją. Teraz zbiera jednak zasłużoną nagrodę i po sensacyjnych zwycięstwach nad Belgią oraz Włochami – gospodarzami turnieju finałowego UEFA EURO U-21 – jest o krok od wprowadzenia swoich podopiecznych do Igrzysk Olimpijskich.

Lech Poznań jako beniaminek w sezonie 2002/03 zajął zaledwie 11. miejsce, w efekcie czego posadę trenera stracił Czech Bohumil Pánik. Jego rodak Libor Pala także nie potrafił wykrzesać z ekipy Kolejorza drzemiącego potencjału. 14 września 2003 roku ogłoszono, że nowym szkoleniowcem drużyny z Bułgarskiej zostanie Czesław Michniewicz. Nieznany szerzej menedżer objął jedno z najgorętszych stanowisk w krajowym futbolu. Przysłowiowy „koń” nie okazał się jednak dla niego za wysoki i w swoim premierowym sezonie samodzielnej pracy trenerskiej zdobył dwa trofea. Puchar i Superpuchar Polski były tym cenniejsze dla Poznaniaków, że na podobny sukces w największym mieście Wielkopolski czekano aż dziesięć lat!

michniewicz1

Michniewicz prowadził Lecha do maja 2006 roku, ale już bez spektakularnych osiągnięć. Pięć miesięcy później objął Zagłębie Lubin, z którym odniósł, jak dotychczas, swój życiowy sukces. Niespodziewany tytuł mistrza Polski wywalczony z zespołem Miedziowych miał być dla urodzonego w Brzozówce szkoleniowca trampoliną do międzynarodowej kariery. Niestety, marzenia o podboju piłkarskiej Europy trzeba było odłożyć w czasie. Fatalny początek sezonu 2007/08 sprawił, że Michniewicza w Zagłębiu zastąpił dotychczasowy asystent Rafał Ulatowski. Od tego czasu bohater niniejszego tekstu nie wywalczył już żadnych trofeów na krajowym podwórku. Nieudane epizody w Arce, Widzewie, Jagiellonii, Polonii i Podbeskidziu (nie licząc cudownego uratowania bielskiego klubu przed spadkiem w sezonie 2012/13 – dod. red.) sprawiły, że renoma „polskiego Żoze” spadła. Później nastąpiła jeszcze kolejna „hossa” – zarówno w Pogoni, jak i Termalice wiodło się aktualnemu opiekunowi młodzieżówki nadspodziewanie dobrze. Szczególnie zwolnienie z Bruk-Betu wydaje się po dziś dzień decyzją irracjonalną. Klub, w którym na próżno szukać wielkich funduszy i jakości piłkarskiej, Michniewicz doprowadził do siódmego miejsca w Ekstraklasie, ale dla działaczy Słoników okazało się to zbyt mało. Być może w Niecieczy mieli apetyty podobne jak w Szczecinie, skąd charyzmatyczny szkoleniowiec odszedł po wywalczeniu szóstej lokaty w najwyższej klasie rozgrywkowej…

Niemal dwa lata temu przed Michniewiczem postawiono zupełnie nowe wyzwanie w trenerskiej karierze. Reprezentację Polski do lat 21 obejmował w trudnym dla niej momencie. Po rozczarowującym występie na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy rozgrywanych w ojczyźnie posadę selekcjonera Orląt po czteroletniej kadencji stracił Marcin Dorna. Od tego momentu to Czesław Michniewicz stał się drugim najważniejszym trenerem w kraju, z dużą szansą na dalszy awans w hierarchii.


Reprezentacja U-21 stanowi naturalne, bezpośrednie zaplecze seniorskiej drużyny narodowej. Adam Nawałka w ostatnich latach ochoczo sięgał po zawodników ogranych w młodzieżówce, czego najlepszym dowodem Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński, Karol Linetty, czy Jan Bednarek. Cała czwórka znalazła się zresztą w 23-osobowej kadrze Biało-Czerwonych na ubiegłoroczne Mistrzostwa Świata w Rosji.

Kluczowym zadaniem powierzonym Michniewiczowi była więc budowa drużyny dostarczającej coraz to nowych zawodników do pierwszej reprezentacji. W praktyce 49-letni szkoleniowiec mógł korzystać z piłkarzy urodzonych w 1995 roku oraz młodszych. To oznaczało, że w zespole Orląt nie będzie już można oglądać dotychczasowego kapitana – Tomasza Kędziory, drugiego z bocznych obrońców – Pawła Jaroszyńskiego, a także Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Recy.

Do ekipy U-21 dołączyli natomiast zawodnicy, którzy jeszcze nie mieli okazji pokazać się szerszej publiczności w koszulce z orłem na piersi, jak chociażby Kamil Grabara, Krystian Bielik, czy aktualny mistrz Polski z Piastem Gliwice – Patryk Dziczek.


Już po pierwszych wypowiedziach Michniewicza można było wywnioskować, że rola reprezentacji do lat 21 nie zmieni się. W przypadku otrzymania powołania do seniorskiej kadry Szymon Żurkowski, Dawid Kownacki, czy Robert Gumny pojadą na zgrupowanie pod wodzą Jerzego Brzęczka. Nie wszystkim taka praktyka przypadła do gustu, a kapitan młodzieżówki przypłacił to urazem, który omal nie wyeliminował go z występu w głównym turnieju na boiskach Włoch i San Marino.

Problemem, z jakim od razu musiał się zmierzyć urodzony na Białorusi trener, była presja w walce o awans na kolejny młodzieżowy czempionat. Nic dziwnego, że po remisach z Wyspami Owczymi na 49-latka spadły gromy krytyki. Po przegranej w pierwszym meczu barażowym z Portugalią także niewielu wierzyło w awans Polaków na UEFA EURO U-21…

Prawdziwą weryfikacją warsztatu Michniewicza okazał się jednak rzeczony turniej o prymat na Starym Kontynencie. Mimo wylosowania ekstremalnie trudnych rywali Biało-Czerwoni mają komplet punktów po starciach z Belgią oraz Włochami i powoli mogą zaczynać myśleć o logistycznym przygotowaniu wyjazdu na wymarzone Igrzyska Olimpijskie w Tokio.


„Mourinho z Brzozówki” znakomicie przygotował polski zespół pod względem taktycznym, skutecznie przykrywając braki w drużynie. Umiejętnie zneutralizował również atuty rywali, odpowiednio zmieniając pod ich kątem ustawienie. Jak zwykle nie brakuje takich, którym trudno dogodzić i którzy właśnie zaczynają krytykować mocno defensywny styl kadry U-21, ale przecież cel uświęca środki. Zachowanie czystego konta w starciu z ofensywą, którą tworzyli niezwykle utalentowani Federico Chiesa czy Moise Kean, należy jednak uznać za gigantyczny sukces.


Dogłębna analiza i szybkie wyciąganie wniosków nie powinno jednak nikogo dziwić, wszak podczas EURO 2016 Michniewicz pracował jako komentator telewizji Polsat i – co istotne – przez większość środowiska uznawany był za najlepiej przygotowanego merytorycznie eksperta. Niewątpliwym atutem obecnego selekcjonera Orląt od samego początku była także znajomość rodzimych realiów piłkarskich. Były bramkarz grał i pracował w lidze polskiej przez wiele lat, toteż wiedział, gdzie szukać utalentowanej młodzieży. Młodzieży, która regularnie gra w swoich klubach, wszak problemem wielu zawodników podczas poprzednich mistrzostw było niewłaściwe przygotowanie pod względem fizycznym. Autorytet i uznanie wśród swoich podopiecznych Michniewicz musiał jednak zdobywać na bieżąco. Dorna regularnie monitorował wielu nastoletnich graczy, jeździł do nich i często z nimi rozmawiał, co skutecznie kontynuuje teraz jego sukcesor.

„Atmosferę budują wyniki, więc chcemy wygrywać. Jeżeli tak będzie, to stworzy się fajna atmosfera zarówno w reprezentacji, jak i wokół niej.”

Czesław Michniewicz

Do pełni szczęścia pozostał tylko jeden krok. W sobotę wystarczy zremisować z Hiszpanią i bez względu na inne wyniki w naszej grupie „misja Tokio” zakończy się niespodziewanym sukcesem. A później rozpocznie się już walka o realizację tych najskrytszych marzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *