7e446db8f0ab7e9d72bf103c377e3009

Na ten dzień wyczekiwali wszyscy kibice w Polsce. Gorączka piłkarskiego mundialu, której zapowiedzią miało być ogłoszenie 23-osobowej kadry, dotknęła nie tylko najbardziej zagorzałych kibiców Biało-Czerwonych, ale także tych, którzy dość rzadko raczą się futbolowymi specjałami. Najtrudniejsze zadanie czekało oczywiście Adama Nawałkę, który z bólem serca, połączonym z szeregiem dylematów, musiał przekazać części swoich podopiecznych niezwykle smutną wiadomość. Cieniem na jego decyzji kładzie się jednak niezwykle poważna kontuzja filaru tej kadry, Kamila Glika, sprawiająca, że udział stopera AS Monaco w turnieju na rosyjskiej ziemi stanął pod gigantycznym znakiem zapytania.

Gdy kilka tygodni temu były opiekun Górnika Zabrze ogłaszał listę 35 wybrańców na mundial, wielu zastanawiało się nie nad obecnością niektórych zawodników, lecz nad jej niezwykle dużą pojemnością. Trudno jednak było odmówić selekcjonerowi logiki. Dla niektórych, mimo iż ich szanse nie kształtowały się na nadzwyczajnym poziomie, była to bowiem nagroda za całkiem udany sezon i sygnał, że Nawałka mocno na ich liczy. Jeśli nie teraz, to już w niedalekiej przyszłości, chociażby w kontekście Ligi Narodów.

Przed poniedziałkowym dniem sądu można było wymienić sześciu  „pewniaków”, dla których zabraknie miejsca w samolocie do Rosji. Łukasz Skorupski nabawił się w ostatniej chwili urazu, a Tomasz Kędziora, Paweł Dawidowicz, Szymon Żurkowski, Przemysław Frankowski i Kamil Wilczek musieli się pogodzić z niezwykle bogatą konkurencją. Szczególnie szkoda tego ostatniego, który zanotował prawdziwą zwyżkę formy w ostatnich tygodniach i mógł liczyć na prawdziwe uwielbienie ze strony fanów Brøndby IF. Łukasz Teodorczyk podczas zgrupowania pokazał jednak, że bardziej zasłużył na nominację, a punktem kulminacyjnym miał być okres spędzony przez kadrowiczów w Juracie.

Zagadką pozostawały jeszcze trzy nazwiska, wśród których dominowali mocno krytykowani ostatnio ekstraklasowicze: Artur Jędrzejczyk i Sławomir Peszko, ale także Marcin Kamiński, Sebastian Szymański czy nawet Karol Linetty.


Nie było tajemnicą, że Nawałkę czeka niezwykle trudna noc, bo wytypowania pozostałych „straceńców” nie podejmował się żaden z szanowanych ekspertów. Sam opiekun Biało-Czerwonych przyznawał później, że był to dla niego prawdziwy bój z szeregiem dylematów, ale każdemu odrzuconemu piłkarzowi przesyłał w prywatnej rozmowie zapewnienie, że dalej jest dla niego ważny.

„Nie zamykam przed nikim drzwi, jesteśmy cały czas w kontakcie, a trudne decyzje muszę podejmować. Była to trudna noc. Wiem doskonale, co czują zawodnicy w sytuacji, gdy dowiedzieli się, że nie jadą na mundial. Tak było ze mną, gdy po zagraniu na pierwszych mistrzostwach ze względu na uraz nie mogłem pojechać na kolejne. Dlatego dbam o to, by czuli się zmotywowani już przed jesiennymi zgrupowaniami, bo czekają nas kolejne wyzwania, jak Liga Narodów, przy których mogą się pokazać. Emocje są bardzo duże, ale dla nas liczy się to, by przygotować się jak najlepiej do mundialu, wykorzystać potencjał zawodników z wyszczególnieniem na pozycje”

Adam Nawałka podczas ogłaszania 23-osobowej kadry.

Ostatecznie wybór padł jeszcze, trochę niespodziewanie, na Krzysztofa Mączyńskiego oraz młodego skrzydłowego Legii Warszawa, a stoper Stuttgartu został pierwszym rezerwowym.


Kamiński prawdopodobnie przyda się Nawałce szybciej niż ktokolwiek przypuszczał, wszak na przedpołudniowym treningu spadło na kadrę nieprawdopodobne nieszczęście. Filar bloku defensywnego, a zarazem główna obok Roberta Lewandowskiego, Łukasz Piszczka czy Wojciecha Szczęsnego nadzieja na udany występ Polaków po 12-letniej nieobecności wśród najlepszych drużyn na świecie, doznał poważnego urazu.


W ostatnim czasie dużo się mówiło na temat tego, że los jest wyjątkowo łaskawy dla Biało-Czerwonych, gdyż kontuzje omijają ich szerokim łukiem. Kataklizm spadł jednak na aktualnie 8. reprezentację świata w rankingu FIFA w najmniej spodziewanym momencie – podczas gry w siatkonogę. Oczywiście były dużo bardziej kuriozalne sytuację, które eliminowały piłkarzy z udziału w najważniejszych imprezach. Brazylijski pomocnik Emerson urazu barku doznał podczas tymczasowego stania na bramce, a hiszpański bramkarz Santiago Cañizares uszkodził nogę po upuszczeniu na nią… butelki wody kolońskiej.

Sytuacja Glika jest jednak zdecydowanie bardziej smutna niż kuriozalna. Nieszczęście dopadło bowiem tego, który wydawał się niezniszczalny i gotowy do pokonania nawet najbardziej bolesnej przypadłości. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że ważną walkę defensor rodem z Jastrzębia-Zdroju przegra. Pierwsze rokowania mówią bowiem o miesiącu przerwy, a trudno oczekiwać, aby dokładniejsze badania wlały chociażby odrobinę więcej optymizmu.


Regulamin pozwala jednak dokonać zmiany tuż przed pierwszym pojedynkiem, dlatego będzie to trudny okres nie tylko dla gracza AS Monaco i selekcjonera, ale także Marcina Kamińskiego, który musi pozostawać w gotowości, ale bez całkowitej gwarancji udziału w najważniejszej piłkarskiej imprezie globu.


Ogłoszenie ostatecznej kadry było dla Adama Nawałki tylko jednym z niezwykle trudnych zadań, z którymi będzie się musiał zmierzyć w najbliższych tygodniach. Przygotowania do wyjątkowo trudnych batalii z Senegalem i Kolumbią dodatkowo skomplikowała kontuzja najważniejszego elementu bloku obronnego, a tym samym mocno zredukowała możliwość gry testowanym w ostatnim czasie ustawieniem z pięcioma defensorami.

Selekcjoner reprezentacji Polski udowodnił jednak, że potrafi sobie radzić nawet z najbardziej skomplikowanymi zagadnieniami, dlatego nie należy teraz negować decyzji o nominacji dla Sławomira Peszki czy Artura Jędrzejczyka, lecz pozwolić Nawałce na optymalne przygotowanie drużyny narodowej do mundialu. Jak pokazał chociażby turniej w Niemczech, zaskakujące decyzje personalne mają negatywny wpływ na zespół.


Warto również pamiętać, że oczekiwania kibiców po świetnym występie na EURO 2016 urosły do monstrualnych rozmiarów, dlatego tym bardziej cenna będzie każda minuta nie tylko wytężonej pracy, ale także spokoju. Pozostałe rzeczy są nieważne – nawet to, czy piłkarze na kolację zjedli jajecznicę ze szczypiorkiem czy papryką, a na śniadanie tosty pszenne czy pełnoziarniste. Tyle, że coraz więcej osób zdaje się o tym zapominać, szkodząc przede wszystkim swoim ulubieńcom…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *