DvwVoTfXcAEmyur

Wakacje kojarzą się fanom piłki nożnej w głównej mierze z rekordowymi transferami, uzupełnianiem kadr oraz wszelakimi „przemeblowaniami” w największych klubach na Starym Kontynencie. Pośród gwiazd światowego formatu, kosztujących potężne miliony, znajduje się też pokaźna grupa piłkarzy, którzy za jakąkolwiek propozycję angażu w przyzwoitym europejskim zespole skłonni byliby nawet dopłacić. Wśród tych drugich znajdziemy niestety wielu naszych rodaków, którzy nie potrafią wypracować sobie solidnej pozycji u aktualnego pracodawcy i przebierają nogami w oczekiwaniu na telefon od agenta. Oto zestawienie pięciu Polaków, dla których letni transfer jest nie tyle szansą, co wręcz koniecznością.

Arkadiusz Reca (Atalanta BC)

Źródło: Calcio Atalanta
Źródło: Calcio Atalanta

W sytuacji tego zawodnika od naszej ostatniej publikacji nie zmieniło się właściwie nic. Pomimo zapewnień ze strony menedżera Atalanty o nadchodzących szansach dla chojniczanina, Reca nadal pozostaje niemal przyspawany do ławki rezerwowych. Tym faktem zdaje się jednak nie przejmować selekcjoner Jerzy Brzęczek, który konsekwentnie powołuje do kadry byłego gracza Wisły Płock. 24-letni lewy defensor (lub skrzydłowy) także w reprezentacji stracił jednak miejsce w wyjściowej jedenastce, choć de facto nigdy mu się ono nie należało. W minionym sezonie spędził na włoskich boiskach zaledwie 140 minut, co jest chyba jasnym drogowskazem, jaki kurs powinien obrać Reca, by nie stracić kolejnego roku swojej kariery. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że na usługi wciąż perspektywicznego zawodnika znajdzie się jakiś chętny, najlepiej z Półwyspu Apenińskiego.




Mariusz Stępiński (Chievo Verona)

Źródło: The Sun
Źródło: The Sun

Atakujący z Sieradza ma za sobą całkiem udaną kampanię, szczególnie mając na uwadze fakt, iż przyszło mu grać w jednej z najsłabszych drużyn włoskiej elity w ostatnich latach. Zespół z miasta Romea i Julii ma za sobą katastrofalny sezon, po którym z hukiem pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową w Italii. 24-letni Polak był jednak jednym z niewielu, którzy potrafili przysporzyć choć kilku miłych chwil sympatykom Mussi Volanti. Stępiński wystąpił aż w 35. spotkaniach Serie A, sześciokrotnie wpisując się na listę strzelców i dwukrotnie asystując. Na ABW (Absolutny Brak Wyboru) raczej nie powinien narzekać, aczkolwiek były napastnik FC Nantes znów nie wykręcił liczb, które pomogłyby mu przeskoczyć pewien poziom. W średniej klasy klubie z TOP4 lig europejskich powinien się jednak zahaczyć, a niewykluczone, że pozostanie na Półwyspie Apenińskim.




Łukasz Teodorczyk (Udinese Calcio)

Źródło: ESPN
Źródło: ESPN

Liverpool FC, Borussia Dortmund, West Ham United, Everton FC – z takimi firmami europejskiej piłki jeszcze do niedawna łączony był rosły napastnik z Żuromina. Kolejka chętnych ustawiła się po niego po fenomenalnej kampanii 2016/17, w której Teodorczyk ustrzelił aż 30 goli na wszystkich frontach. Aż dziw bierze, że raptem dwa lata później popularny „Teo” został zdegradowany do miana marginalnego gracza średniaka Serie A – Udinese. Dość przypomnieć, że były król strzelców belgijskiej Jupiler Pro League w całym poprzednim sezonie uzbierał tylko 387 boiskowych minut. Eks-lechita niewątpliwie musi zastanowić się nad swoimi dalszymi losami, wszak nie trudno domyślić się, że w Udine wielkiej kariery już raczej nie zrobi. Kusić potencjalnych pracodawców raczej nie ma czym, gdyż na przestrzeni ostatnich 10 miesięcy tylko raz trafił do siatki rywali, lecz może znajdzie się klub, który będzie skłonny odbudować 28-letniego snajpera ze sporym doświadczeniem międzynarodowym.



Marcin Kamiński (Vfb Stuttgart)

Twitter/Fortuna Düsseldorf
Twitter / Fortuna Düsseldorf

Po sezonie rozegranym w barwach Fortuny Düsseldorf defensor z Konina będzie musiał podjąć kluczową decyzję, co dalej z jego karierą. W zespole beniaminka Bundesligi wystąpił w 27. spotkaniach i tylko raz asystował, niemniej pozostawił po sobie raczej dobre wrażenie. Wydaje się jednak, że CV polskiego stopera nie przekona szkoleniowca Die Schwaben, by postawić na byłego piłkarza Lecha Poznań, tym bardziej, że jego konkurentami do gry będą wyceniani odpowiednio na 15 i 9 mln € Ozan Kabak (19 lat) i Marc Oliver Kempf (24 lata). To właśnie wokół tych obrońców chcą w Stuttgarcie budować środek bloku defensywnego, zatem Kamiński po powrocie na Mercedes-Benz Arena musiałby najprawdopodobniej ponownie pogodzić się z rolą rezerwowego, co raczej go nie usatysfakcjonuje. Póki co brak głosów mówiących o zainteresowaniu ze strony jakichkolwiek klubów, toteż Kamiński musi uzbroić się w cierpliwość.


Rafał Kurzawa (Amiens SC)

Źródło: Le Courrier Picard
Źródło: Le Courrier Picard

Po nieudanym początku przygody z francuską elitą pochodzący z Wieruszowa pomocnik postanowił poszukać szczęścia w Danii. Niestety, nawet w ojczyźnie Hansa Christiana Andersena nie potrafił pokazać pełnego wachlarza swoich możliwości. Co prawda udało mu się zdobyć dwie bramki oraz trzykrotnie asystować, jednak to wciąż za mało jak na niedawną gwiazdę LOTTO Ekstraklasy. Działacze Midtjylland byli jednak zadowoleni z postawy Polaka do tego stopnia, że rozważali nawet wykupienie go i pozostawienie w składzie na następny sezon, lecz 26-letni skrzydłowy zdecydował się na powrót nad Sekwanę. Zmiany, który zaszły we francuskim klubie podtrzymują jeszcze nadzieję, że europejska przygoda byłego piłkarza Górnika Zabrze wcale nie musi zakończyć się rychłym powrotem do ojczyzny, aczkolwiek kolejny sezon spędzony na ławce może być dla niego ostatecznym wyrokiem. Zalecamy wybierać rozsądnie, choć zawsze pozostają alternatywy w postaci Lechii Gdańsk lub Legii Warszawa.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *