Dani Alves Juve vs Monaco

Gdy odchodził z Barcelony, wszyscy uważali, że najlepsze lata ma już za sobą i w Turynie będzie jedynie odrywał kupony od sławy. Po początkowych problemach Dani Alves stał się jednak kluczową postacią Starej Damy i w wieku 34 lat powrócił do wąskiego grona najlepszych prawych obrońców na świecie. Istotny udział miał w tym oczywiście szkoleniowiec Juventusu Massimiliano Allegri, któremu Brazylijczyk w dużej mierze zawdzięcza odzyskanie znakomitej dyspozycji.

Dani Alves to jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii piłki nożnej. Wychowanek Bahii może pochwalić się chociażby sześcioma medalami za Mistrzostwo Hiszpanii, trzema za triumf w Lidze Mistrzów, pięcioma za Puchar i sześcioma za Superpuchar Hiszpanii. Oprócz tego na jego półkach zalegają statuetki m.in. za dwa Puchary UEFA, zwycięstwo w Copa America i trzy wiktorie w rozgrywkach Klubowych Mistrzostw Świata. Jego niezwykle owocna przygoda z Barceloną zakończyła się jednak sporymi zgrzytami. Kataloński klub nie był chętny do przedłużenia kontraktu z doświadczonym zawodnikiem, a on sam swoje żale wylewał na konferencjach prasowych.


Ostatecznie w czerwcu, mimo ważnej jeszcze przez rok umowy, włodarze Blaugrany pozwolili Brazylijczykowi odejść za darmo, o on sam postanowił zamienić Barcelonę na stolicę Piemontu. Stara Dama miała już wówczas pięć zdobytych mistrzostw Włoch z rzędu i szykowała się do podboju Champions League. Alves ze swoją bogatą eksperiencją miał wzmocnić drużynę Bianconerich i odciążyć na prawej stronie obrony coraz starszego i mniej efektywnego Stephana Lichtsteinera.

Start w nowym zespole gracza rodem z Juazeiro nie należał do najłatwiejszych. Dani grywał w kratkę, czasami Allegri sadzał go nawet na ławce rezerwowych, a na dodatek w grudniu złamał kość strzałkową i przez kilka tygodni odpoczywał od futbolu. To właśnie wtedy szkoleniowiec Juve zaczął eksperymentować z ustawieniem i przechodził do formacji z czterema obrońcami. To pomogło Alvesowi, który zajął pozycję na prawej stronie bloku obronnego. Wcześniej Allegri stosował bowiem ustawienie 1-3-5-2, z trzema środkowymi defensorami. Brazylijczyk tym samym z konieczności przesuwany był na skrzydło, gdzie początkowo radził sobie przeciętnie, jako że nie był przyzwyczajony do gry aż tak wysoko.


Słabe początki Daniego Alvesa na J Stadium najlepiej obrazują statystyki. 34-latek w pierwszych 22. spotkaniach sezonu 2016/17 na murawie pojawiał się zaledwie ośmiokrotnie, w tym aż sześć razy ustawiany był jako prawy pomocnik. Wraz z początkiem nowego roku forma reprezentanta Canarinhos zaczęła jednak szybować w górę. Po wyleczeniu kontuzji coraz częściej zajmował pozycję prawego obrońcy, aż definitywnie wygryzł Lichtsteinera. Z czasem były zawodnik Sevilli przyzwyczaił się również do bardziej ofensywnej gry na skrzydle, dzięki czemu stał się jednym z bardziej uniwersalnych zawodników w układance Allegriego.

Włoski szkoleniowiec ma zresztą dar w znajdowaniu nowych pozycji dla swoich podopiecznych. To on uczynił z Mario Mandžukicia prawoskrzydłowego, czy też ustawił Paulo Dybalę na pozycji typowej dziesiątki. W końcu przekonał do gry wyżej także Alvesa, który w najlepszy możliwy sposób odwdzięczył mu się w półfinale Ligi Mistrzów. W pierwszym starciu z Monaco Brazylijczyk popisał się dwiema asystami i będąc najlepszym zawodnikiem na boisku znacząco przyczynił się do dwubramkowej wygranej na Stadionie Ludwika II. Tydzień później pięknym strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu na 2:0 i tym samym przypieczętował awans Starej Damy do finału elitarnych rozgrywek.


Alves był jednym z najlepszych zawodników półfinałowego dwumeczu. Brazylijczyk całkowicie zdominował swoją stronę boiska, szybko przemieszczał się z obrony do ataku, a do tego w swoich dośrodkowaniach był piekielnie skuteczny. Widać było, że odzyskał radość z gry w piłkę i ponownie stał się jednym z najlepszych prawych defensorów globu.

„Najważniejszą rzeczą dla mnie jest to, że mogę pomóc drużynie wygrywać – bez względu na to, czy asystuje, czy też strzelam bramki. Nie zdobywam goli zbyt często, więc to z pewnością dla mnie powód do radości. Zawsze jednak preferuję asysty zamiast bramek. To dla nas dobry moment. Bardzo ciężko pracowaliśmy, żeby dotrzeć do finału, jednak wciąż niczego nie osiągnęliśmy. Jeżeli pokonamy Real w decydującym starciu, wtedy będę szczęśliwy” – powiedział Alves tuż po drugim spotkaniu z AS Monaco

Wszystkie zagrania Daniego Alvesa w rewanżowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko AS Monaco
Wszystkie zagrania Daniego Alvesa w rewanżowym meczu 1/2 finału Ligi Mistrzów przeciwko AS Monaco


Dobra forma Daniego Alvesa nie uszła uwadze innych zespołów. Brytyjskie media informowały nawet, że złożenie oferty za ofensywnie usposobionego obrońcę rozważa Chelsea. Oczywiście tego typu wymysły dziennikarzy brytyjskich brukowców można póki co włożyć między bajki, niemniej potwierdzają one, jak wiele zyskał Juventus, a ile straciła Barcelona, która rok temu zdecydowała się rozstać z ekscentrycznym zawodnikiem. Na Camp Nou po odejściu Brazylijczyka musieli postawić na Sergiego Roberto, który nie zawsze należycie wywiązuje się ze swoich zadań. Co ciekawe, przez część sezonu Luis Enrique próbował stosować ustawienie 1-3-4-3, w którym Dani mógłby być niezwykle efektywny. Jego brak w ekipie z Katalonii był zresztą widoczny w bezpośrednim spotkaniu między obiema drużynami w ćwierćfinale Champions League, kiedy to ustawiony jako prawy obrońca Alves nie pozwolił byłym kolegom na strzelenie ani jednej bramki w dwumeczu.


W wieku 34 lat Dani Alves potwierdza zatem, że jest jednym z najlepszych zawodników na swojej pozycji. W Turynie, pomimo początkowych turbulencji, Brazylijczyk odnalazł się perfekcyjnie, stał się bardziej elastyczny taktycznie, a lada moment będzie miał szansę na wygranie Ligi Mistrzów po raz czwarty w karierze. W jego przypadku wiek to naprawdę tylko liczba…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *