78257619_1494606537357519_163175492726292480_o

Przełom listopada i grudnia upłynął pod znakiem losowania grup przyszłorocznych Mistrzostw Europy. Podopieczni Jerzego Brzęczka dali jednak w kończący się weekend przynajmniej kilka powodów, by z nieco większym optymizmem myśleć o czerwcowych spotkaniach z Hiszpanią czy Szwecją. Na listę strzelców wpisali się Mateusz Klich, Kamil Wilczek oraz Damian Kądzior, który do swojego dorobku dołożył również asystę. Jak zwykle oprócz blasków były także cienie: drugi mecz z rzędu w Bundeslidze bez gola Roberta Lewandowskiego i kolejny słaby występ Krzysztofa Piątka, czekającego już niemal 450 minut na kolejne trafienie.

Słodko-gorzki tydzień Lewandowskiego

We wtorek kapitan reprezentacji Polski ponownie zszokował piłkarski świat. Starcie Crvenej zvezdy z Bayernem przyniosło bardzo podobny scenariusz, jak rywalizacja Borussii Dortmund z Realem Madryt w 2013 roku. 31-letni snajper ponownie aż cztery razy zmusił bramkarza rywali do kapitulacji, a teraz potrzebował do tego zaledwie nieco ponad 14 minut! Nic dziwnego, że to w jego ręce trafiło wyróżnienie dla najlepszego piłkarza 5. kolejki Ligi Mistrzów.


W sobotę Bawarczycy, ale również sam „Lewy” zostali mocno sprowadzeni na ziemię przez Bayer Leverkusen. Podopieczni Petera Bosza, głównie dzięki indolencji strzeleckiej gospodarzy, wrócili z Allianz Areny z kompletem punktów, sprawiając przy okazji, że sytuacja w czołówce tabeli Bundesligi stała się jeszcze bardziej skomplikowana.


Mimo czterech podjętych prób lider klasyfikacji strzelców po raz drugi z rzędu nie zdołał poprawić swojego imponującego dorobku bramkowego i na kolejnego gola na niemieckiej ziemi czeka już prawie 200 minut. Dodatkowo musiał przyjąć jeszcze gorzką pigułkę, którą zaserwował mu Leon Bailey. Dynamiczny skrzydłowy Aptekarzy po swoim trafieniu postanowił zaprezentować światu „cieszynkę”, z której słynie właśnie najlepszy strzelec w historii naszej drużyny narodowej.




Klich nie składa broni

Gdybyśmy po ostatnim zgrupowaniu Biało-Czerwonych i meczach z Izraelem oraz Słowenią skomponowali listę największych przegranych finiszu eliminacji do EURO 2020, na jej czele z pewnością znalazłby się zawodnik Leeds United. 29-letni pomocnik zawiódł zupełnie podczas wrześniowych meczów kadry, dlatego podczas czterech kolejnych spotkań kwalifikacyjnych aż dwukrotnie pełne 90 minut spędził w otoczeniu zmienników. Z tamtej perspektywy oglądał nie tylko dobre występy Grzegorza Krychowiaka, ale także Jacka Góralskiego czy Krystiana Bielika, którzy błyskawicznie wyprzedzili go w hierarchii Jerzego Brzęczka.


Wychowanek Tarnovii Tarnów miał dwie możliwości: załamać ręce i patrzeć jak w kolejce po bilet na kontynentalny czempionat mija go także Dominik Furman, albo zacisnąć zęby i ciężko pracować na odzyskanie zaufania selekcjonera. Klich postanowił wybrać tą drugą opcję. W rywalizacji z Middlesbrough ustrzelił dublet, a jedno z trafień było doprawdy wyjątkowej urody.


Ponadto słynący ze specyficznego poczucia humoru rozgrywający zanotował trzy odbiory oraz jeden drybling i po raz drugi z rzędu należy spodziewać się go w najlepszej jedenastce ostatniej kolejki EFL Championship.


Gwiazda Kądziora święci coraz większym blaskiem

Były pomocnik Górnika Zabrze znów błysnął na boiskach chorwackiej elity i w szóstym kolejnym meczu miał duży udział w zwycięstwie Dinama Zagrzeb. Najpierw 27-letni białostoczanin skutecznie zamienił na bramkę sytuację sam na sam, zaś w drugiej części gry zaliczył skuteczny odbiór i po chwili zanotował asystę. Tym samym w swoim dorobku ligowym ma już 5 trafień i tyle samo decydujących podań.




Ciąg dalszy koszmarnej serii Piątka

O takich powodach do radości pomarzyć może Krzysztof Piątek. Wychowanek Lechii Dzierżoniów, mimo słabych występów w ostatnim czasie i przeraźliwych gwizdów, które żegnały go po ostatnim meczu Milanu, znów wyszedł w podstawowym składzie Rossonerich. Na murawie Stadio Ennio Tardini wytrwał nieco ponad godzinę, w trakcie której nie udało mu się zakończyć wstydliwej serii bez zdobyczy bramkowej.


Przełamała się natomiast cała drużyna ze stolicy Lombardii, która po trzech spotkaniach przerwy znów mogła zasmakować zwycięstwa. 24-latek nie miał w nim jednak nawet najmniejszego wkładu – jedyny gol w rywalizacji podopiecznych Stefano Pioliego z Parmą padł już po tym, jak Polaka zmienił Rafael Leão. Nie może zatem dziwić, że włoskie media znów były bezlitosne dla byłego atakującego Genoi. Serwis calciomercato.com przyznał mu nawet najgorszą ocenę w mediolańskim zespole!


Gol Wilczka i miłe złego początki Brøndby

Znakomitą passę kontynuuje napastnik, który zupełnie nie może liczyć na zaufanie selekcjonera Biało-Czerwonych. 31-latek po raz piąty z rzędu wpisał się na listę strzelców i wciąż bardzo pewnie przewodzi stawce najskuteczniejszych w Superligaen.

Trafienie najlepszego snajpera w historii 10-krotnego mistrza Danii dało drużynie Drengene Fra Vestegnen szybkie prowadzenie i szansę na dobry rezultat w derbowym starciu. Ostatecznie jednak dwa razy trafili gracze FC København, dzięki czemu to oni mogli cieszyć się z prestiżowej wygranej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *