c17e9df6876045bb66d9ddf075ab5aac

Mecz z Rumunią to już piękna historia, a dzisiejsze starcie ze Słowenią będzie jedynie drobną kolacją po obfitym obiedzie. Większość kibiców, którzy kupili bilety na pewnie pluje sobie w brodę, że nie zobaczy Roberta Lewandowskiego. W jego miejsce pojawią się jednak niezwykle zdeterminowani zmiennicy, którzy tę rywalizację potraktują niemal jak staruszka walkę o jedno wolne miejsce w autobusie. Wiadomo, że Adam Nawałka jest mocno przywiązany do personaliów i nie lubi eksperymentować. Dzisiaj pozwoli sobie zapewne na lekką nutkę fantazji, lecz tylko najlepsi sprawią, że ich nazwiska zostaną w głowie selekcjonera na dłużej. Na nudę nie powinniśmy więc narzekać.

Robert Lewandowski, Kamil Glik, Łukasz Piszczek – brak tych zawodników wyraźnie mówi nam, z jakim kalibrem spotkania będziemy mieli do czynienia we Wrocławiu. Nawałka urządza sobie testowanie na całego, a na boisku pojawią się zawodnicy, którzy dotychczas popisy wyżej wymienionych mogli obserwować w telewizji, a w najlepszym razie z perspektywy wygodnych foteli na ławce rezerwowych. Takie mecze również są jednak potrzebne, a niezbędną dawkę emocji powinna zapewnić ambicja właśnie tych, którzy do składu próbują wskoczyć. Dobra atmosfera wokół kadry, jaką wytworzyło przekonujące zwycięstwo nad Rumunami, znów sprawia, że na poniedziałkowe starcie polscy kibice czekają bardziej z zaciekawieniem niż niepewnością.


W meczu przeciwko ekipie Christopha Dauma siłą naszej drużyny ponownie była obrona, czego efektem pierwszy mecz od konfrontacji z Ukrainą w fazie grupowej EURO 2016, w którym nie straciliśmy bramki. Teraz może być o to trudniej ze względu na nieobecność Glika i Piszczka. Szansę powinni jednak otrzymać choćby Bartosz Bereszyński czy Igor Lewczuk, którzy również pokazali się w ostatnich tygodniach z dobrej strony. Ten pierwszy zdążył dorobić się po meczach Legii z Realem opinii zawodnika, który zatrzymał Ronaldo, natomiast drugi konsekwentnie buduje swoją pozycję we francuskim Bordeaux. Wydaje się, że obaj defensorzy zasłużyli na uznanie Nawałki, ale teraz przychodzi czas największej próby. Tylko bezbłędny występ Bereszyńskiego i Lewczuka może zwiększyć ich szanse na choćby lekki wstrząs w reprezentacyjnej hierarchii.

W pomocy na debiut liczą przede wszystkim Damian Dąbrowski i Jacek Góralski, a wciąż o swoje muszą walczyć tacy gracze jak Krzysztof Mączyński czy Sławomir Peszko. Niepewna jest również sytuacja Pawła Wszołka, który przed francuskim turniejem wydawał się być mocną konkurencją dla Jakuba Błaszczykowskiego, jednak ostatnio nieco spuścił z tonu. Druga linia jest bodaj najsilniej obsadzoną formacją w reprezentacji Polski, więc właśnie tutaj powinniśmy się dzisiaj spodziewać najciekawszych wariantów. Ewentualny dobry występ debiutantów – Dąbrowskiego i Góralskiego – może dać Nawałce lekko do myślenia, zwłaszcza, że grający do tej pory w pierwszym składzie Grzegorz Krychowiak na pewno nie przeżywa obecnie najlepszego okresu w karierze. Wygryźć zawodnika PSG z podstawowej jedenastki Biało-Czerwonych będzie oczywiście bardzo trudno, jednak kiedy zasiać w głowie selekcjonera ziarno niepewności, jak nie teraz? Gorzej dysponowany Krychowiak raczej nie będzie…

W meczu ze Słowenią czekamy także na przebłysk geniuszu i bramki Łukasza Teodorczyka, który nadal nie potrafi przełożyć strzeleckiej formy z Anderlechtu na występy w koszulce z orłem na piersi. Co prawda w Bukareszcie dostał bardzo mało czasu, ale nie zmienia to faktu, że jego przyszłość w reprezentacji nadal stanowi sporego kalibru zagadkę. Tym razem „Teo” nie powinien jednak narzekać na brak minut, bowiem pod nieobecność Lewandowskiego i Milika to właśnie wychowanek Wkry Żuromin wydaje się najpoważniejszym kandydatem do miejsca w wyjściowej jedenastce. Przeciwko Rumunii w zaledwie dziesięć minut zdążył zrobić niezłe wrażenie i zaliczyć asystę, więc jeśli w podobny sposób wykorzysta swój czas dzisiaj wieczorem, wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Skuteczny Teodorczyk jest potrzebny tej drużynie jak mało kto, bo przecież pozycja napastnika nr 3 to problem, który trapi Nawałkę właściwie od początku kadencji.


Faworytem poniedziałkowego sparingu są oczywiście Polacy, choć stawka spotkania sprawia, że wynik nie będzie najważniejszy. Miło byłoby jednak zakończyć udany rok zwycięstwem, które – mimo osłabionej kadry – wydaje się bardzo realnym scenariuszem. Słoweńcy to bowiem dobry rywal na przetestowanie różnych rozwiązań, tym bardziej, że również wystąpią bez najlepszych zawodników. Zabraknie choćby bramkarza Atlético Madryt Jana Oblaka, który bronił w ostatnim wygranym 1:0 meczu eliminacji mistrzostw świata z Maltą.

Ten rezultat chyba najlepiej pokazuje, że naprzeciwko nam nie stają żadni futbolowi mocarze. Podopieczni Srečko Katanca nie powinni więc sprawić nam zbyt dużych problemów. Przed Orłami Nawałki kolejny krok do budowy silnego kolektywu oraz drużyny, która w każdym momencie może liczyć na swoich rezerwowych.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *