donadoni-4

Trzy lata pracował w Bolonii Roberto Donadoni. W tym czasie były selekcjoner reprezentacji Italii miał wynieść Rossoblu na kolejny poziom, a zamiast tego pogłębił stan przeciętności, na jaki klub ze stolicy regionu Emilia-Romania wydaje się być skazany. Po zakończeniu kolejnego bezbarwnego sezonu amerykańscy właściciele ekipy z północy Włoch w końcu powiedzieli dość i rozwiązali umowę z 54-letnim szkoleniowcem, wypłacając mu ogromną odprawę w wysokości 4,3 mln €. Teraz przed włodarzami Bologny bardzo trudne, a zarazem kluczowe zadanie wyboru nowego sternika, który pożegluje z Bologną do pierwszej połowy tabeli.

Donadoni to trener trudny do zdefiniowania, jednak słowem-kluczem przy jego ocenie jest solidność. Pochodzący z Lombardii szkoleniowiec to dobry fachowiec, co pokazywał już chociażby w Parmie, z którą wywalczył awans do europejskich pucharów. Wprawdzie sezon później spadł z Gialloblù do Serie B, ale jego winy akurat nie było w tym zbyt wiele. Także Donadoniemu powierzono swego czasu prestiżową posadę selekcjonera Squadra Azzurra.

Źródło: Biografieonline
Źródło: Biografieonline

Lata 2007-2008 nie były dla reprezentacji ówczesnych mistrzów świata zbyt owocne, jednak trzeba przyznać, że zadanie postawione przed Donadonim było niezwykle trudne. Sukcesor Marcelo Lippiego przejmował rozpieszczoną sukcesem na niemieckim mundialu kadrę, do tego rozbitą aferą Calciopoli. Nic dziwnego, że na Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii Włosi zaprezentowali się bardzo słabo. Na otwarcie dostali bolesną lekcję futbolu od Holandii (porażka 0:3), a już w ćwierćfinale do domu wysłała ich Hiszpania, wygrywając 4:2.


Potem przyszła kolej na menedżerskie przygody w Napoli, Cagliari, Parmie i właśnie w Bolonii. Donadoni zdecydowanie nie wykorzystał więc swojego bodaj najlepszego okresu w trenerskiej karierze, gdy awansował z drużyną Crociatich do Ligi Europy. Kilka tygodni po tym sukcesie z byłym pomocnikiem Atalanty i Milanu negocjowali włodarze Lazio, którzy widzieli go na stanowisku następcy Eduardo Reji.

Ostatecznie Donadoni zdecydował się jednak pozostać na Stadio Ennio Tardini, na którym niedługo później doszło do futbolowego trzęsienia ziemi, które ostatecznie poskutkowało relegacją Parmy na czwarty poziom rozgrywkowy i zmusiło do zmiany nazwy, sprzedania ośrodka treningowego, a co za tym idzie, konieczności rozpoczynania odbudowy niemal od podstaw.

Na zakończenie tego wątku trzeba nadmienić, że nieudana przygoda 54-latka w Bolonii nie zamknie jego poważnej kariery trenerskiej. Renoma, jaką wypracował sobie w ostatnich latach na Półwyspie Apenińskim, powinna spokojnie pozwolić mu dalej pracować na poziomie Serie A, ale bardziej w drużynach z dolnej połowy tabeli niż rywalizujących o pucharową przepustkę.


Więcej problemów ma sam klub z Emilia-Romania, który mimo zmiany właścicieli, planów modernizacji stadionu i kilku ciekawych zawodników w zespole ciągle nie potrafi wejść nawet do pierwszej dziesiątki włoskiej elity. Od czasu powrotu Felsineich do Serie A i momentu, w którym Delio Rossiego zastąpił właśnie Donadoni, drużyna Bologny zajmowała kolejno 14., 15. i 15. miejsce. Postęp? Brak. Efektywność w grze? Również bez postępu. Jedynymi pozytywami zakończonego niedawno sezonu w zespole Rossoblu byli w zasadzie tylko Simone Verdi i Erick Pulgar. Ten pierwszy potrafił nawet w jednym meczu strzelić dwa gole z rzutów wolnych – jednego lewą nogą, a drugiego prawą. To wychowanek Milanu niejednokrotnie ratował swojej obecnej drużynie punkty, jednak szansa, że pozostanie na Stadio Renato Dall’Ara dłużej niż do lipca jest minimalna.


25-letni skrzydłowy już zimą nieco sensacyjnie odrzucił ofertę SSC Napoli, decydując się na pozostanie w drużynie siedmiokrotnych mistrzów Italii. Teraz Verdi ma jednak oferty chociażby z Interu oraz ponownie spod Wezuwiusza.

Pulgar to z kolei najlepszy długodystansowiec w całej lidze, świetny w odbiorze piłki i grze w destrukcji. Błyskotliwego Chilijczyka również klub z Bolonii może stracić w nieodległej przyszłości, gdyż umowa piłkarza wygasa za rok, zatem lato jest ostatnią okazją na zarobek.

Bolognę czeka jednak dalsza rozbiórka. Lewy obrońca Adam Masina już od dłuższego czasu łączony jest z transferem do zdecydowanie mocniejszego klubu. Inaczej także wyobrażano sobie na Stadio Renato Dall’Ara współpracę z Mattią Destro. Swego czasu napastnik był nadzieją Romy, potem zaliczył krótki epizod w Milanie, a w Bolonii miał się odbudować. Problem w tym, że zakładana odbudowa okazała się dalszym regresem, czego najlepszym potwierdzeniem jest kampania 2017/18, którą Włoch zakończył z sześcioma bramkami i… konfliktem z trenerem Roberto Donadonim. Latem Rossoblu będą więc chcieli pozbyć się 27-latka, choć żaden poważny klub raczej nie skusi się już na usługi wychowanka Ascoli.

Niewiele lepiej wygląda sytuacja między słupkami. Na początku sezonu u doświadczonego Antonio Mirante zdiagnozowano problemy z sercem. Co prawda po kilku tygodniach pochodzącego z Kampanii golkipera dopuszczono do gry, co nie zmienia faktu, że na ten moment Bologna dysponuje dwoma bramkarzami z rocznika 1983.


Pierwszym krokiem do poprawy sytuacji zasłużonego klubu z północy Italii będzie jednak właściwy wybór nowego trenera, który przejmie od Donadoniego porzuconą pałeczkę. Póki co nazwiska, jakie sugeruje włoska prasa, nie powalają na kolana, bowiem w kontekście Bolonii przewijają się kandydatury Davide’a Nicoli (ex-Crotone), Filippo Inzaghiego (Venezia FC), czy Rolando Marana (ex-Chievo Verona). Najciekawszą, a zarazem najbardziej prawdopodobną opcją ma być były snajper Milanu, który za parę dni powalczy razem z zespołem Lagunarich o awans do Serie A – już w swoim premierowym sezonie na zapleczu elity!


W Bolonii muszą wreszcie opracować plan, który pozwoli Czerwono-Niebieskim wygrzebać się z piłkarskiego bagna, w jakim utknęli. Klub ma dosyć majętnego właściciela, który jest gotów zainwestować w zespół i który już ogłosił plany modernizacji obecnego, mocno wysłużonego obiektu. Przy Via Andrea Costa muszą jednak również pojawić się ludzie, którzy projektem sportowym będą potrafili przebić organizacyjne umiejętności zarządu.