empoli-fc-4kabstraction

Od dłuższego czasu panuje w Italii prawdziwa moda na polskich zawodników, którzy są już niemal hurtowo sprowadzani do kolejnych klubów Serie A. Na początku tygodnia pojawiły się plotki, że Bartosz Bereszyński i Karol Linetty mogą zamienić Sampdorię na Napoli, natomiast w poniedziałek po południu ogłoszono, że stoper Arki Gdynia Michał Marcjanik opuszcza Trójmiasto i przenosi się na Półwysep Apeniński, gdzie zasili barwy przyszłorocznego beniaminka włoskiej ekstraklasy, ekipę Empoli Calcio.

Kilka tygodni temu menadżer zawodnika Jarosław Kołakowski przyznał, że jego klient nie przedłuży wygasającej z końcem czerwca umowy z Arką, w związku z czym będzie mu szukał klubu za granicą. Dość niespodziewanie 23-latek trafi do Serie A i wzmocni drużynę Empoli Calcio. Azzurri w ostatnich latach słynęli przede wszystkim z dobrej ręki do młodych graczy, ale również z umiejętnego wybierania nowych szkoleniowców. To tutaj rozwijały się kariery trenerskie m.in. Maurizio Sarriego (obecnie SSC Napoli) oraz Marco Giampaolo (UC Sampdoria).

Dopiero dwa lata temu na Stadio Carlo Castellani podjęli błędną decyzję i powierzyli stery zespołu w ręce wieloletniego pracownika klubu, Giovanniego Martusciello, który nie potrafił skierować drużyny na właściwe tory i spadł z nią do Serie B. Na drugim poziomie rozgrywkowym Toskańczykom od początku szło nieźle, ale w połowie sezonu zdarzyła im się zadyszka i włodarze zdecydowali się na zmianę menedżera. Klub przejął trenerski żółtodziób w osobie Aurelio Andreazzoliego, który ostatnie lata spędził na Stadio Olimpico pełniąc różne role w Romie – począwszy od bycia asystentem pierwszego szkoleniowca, aż do tymczasowego prowadzenia Giallorossich w gorszych okresach. Ryzykowny ruch jednak się opłacił. Empoli w wielkim stylu wygrało ligę i jako pierwsze zapewniło sobie promocję do elity.

Kluczową rolę w awansie odegrał duet napastników – Alfredo Donnarumma i Francesco Capuato, którzy zakupieni za łącznie 3 mln € strzelili w obecnym sezonie aż 45 bramek. Imponuje również słoweńsi pomocnik Miha Zajc, który już teraz ma oferty z lepszych zespołów (we włoskich mediach mówi się o zainteresowaniu ze strony Sampdorii i Udinese – przyp. red.).

Marcjanik trafia więc do miejsca, w którym potrafią pracować z młodymi zawodnikami. To właśnie na Stadio Carlo Castellani swoją grę szlifowali obecni reprezentanci Polski – Piotr Zieliński i Łukasz Skorupski, których do drużyny z Toskanii wysyłali na wypożyczenia działacze Udinese i Romy. Poza kadrowiczami Adama Nawałki kolejka zawodników, którzy w barwach Azzurrich rozpoczynali swoje wielkie kariery jest naprawdę długa. Wśród najbardziej znanych można wymienić chociażby Daniele Ruganiego (obecnie Juventus FC), Elseida Hysaja, Mario Ruia, Lorenzo Tonellego (wszyscy SSC Napoli), Leandro Paredesa (Zenit St. Petersburg), czy Riccardo Saponarę (ACF Fiorentina).


Nowy pracodawca wychowanka Żółto-Niebieskich to niewielki klub, dla którego głównym celem na przyszły sezon będzie utrzymanie w Serie A. Podstawową parę stoperów w kończącym się sezonie stanowili doświadczony, 35-letni Domenico Maietta oraz 21-letni Sebastiano Luperto. Ten drugi, mimo iż w obecnych rozgrywkach był podstawowym graczem Empoli, najprawdopodobniej nie zostanie w drużynie na kolejny sezon, gdyż jest jedynie wypożyczony z Napoli. Oprócz tego w kadrze toskańskiego zespołu znajdują się jeszcze 25-letni Frederic Veseli (29 występów w bieżącej kampanii ligowej – przyp. red.) oraz 19-letni Serb Nikola Pejović, który do tej pory lawirował pomiędzy pierwszym zespołem a ekipą Primavery.

Rywalizacja w zespole Andreazzoliego nie jest zatem duża i Polak może od początku liczyć na swoje minuty, chociaż w letnim mercato Empoli prawdopodobnie zainwestuje jeszcze we wzmocnienia linii obrony. Na korzyść Marcjanika przypada także fakt, że Azzurri, mimo wygrania rozgrywek, mają najgorszą defensywę z czołowej piątki w tabeli Serie B oraz tyle samo straconych goli co szóste Bari i siódma Citadella (aktualnie po 48 bramek – stan na 15 maja 2018).


Historia pochodzącego z Gdyni stopera jest bardzo podobna do tej Kamila Glika, a piłkarzy nie łączy jedynie osoba tego samego agenta. Obaj grali w Polsce w mniejszych zespołach i nie zostali przejęci przez możnych Ekstraklasy, którzy spokojnie mogliby sobie pozwolić na ich sprowadzenie. Marcjanik, podobnie jak defensor AS Monaco, na początku trafia do drużyny spoza szerokiej włoskiej czołówki (w przypadku filaru defensywy kadry Adama Nawałki było to US Città di Palermo – przyp. red.). Choć na Sycylii, w zespole, który wówczas walczył o Ligę Europy, Glik się nie przebił, to późniejsze udane wypożyczenie do Bari pozwoliło mu na transfer do Torino.

Czy grający dotychczas jedynie w Arce Gdynia obrońca chociaż po części podąży śladami 58-krotnego reprezentanta Biało-Czerwonych? Trudno wyrokować, choć fakt małej konkurencji w ekipie Azzurrich oraz niskich oczekiwań powinien ułatwić mu start w nowej piłkarskiej rzeczywistości. W Empoli nikt nie wymaga od Marcjanika dokonywania boiskowych cudów, a celem numer jeden, podobnie jak w Gdyni, jest utrzymanie.


W ostatnich latach włoska ziemia stała się bardzo przyjazna dla polskich piłkarzy. W Serie A wielu z nich znacząco rozwinęło się przede wszystkim pod względem taktycznym, więc nawet jeżeli 23-latek nie dałby sobie rady we włoskiej elicie, to doświadczenie zebrane na Półwyspie Apenińskim może być dla niego bardzo cenne na dalszych etapach kariery.


Transfer Marcjanika do Empoli to kolejny, bolesny cios dla kibiców popularnych Śledzi, którzy coraz głośniej krytykują lekkomyślną i krótkowzroczną politykę włodarzy finalisty tegorocznej edycji Pucharu Polski. Najpierw pojawił się komunikat o prawdopodobnym odejściu trenera Leszka Ojrzyńskiego, który zapewnił Żółto-Niebieskim spokojne utrzymanie w Ekstraklasie. Najwidoczniej nie wystarczyło to do zaspokojenia rozbudzonych apetytów trójmiejskich działaczy – ci chcieliby drużynę grającą efektownie, strzelającą wiele bramek i regularnie bijącą się o europejskie puchary. Nie będzie to jednak możliwe, gdy podstawowy piłkarz odchodzi jedynie za ekwiwalent za wyszkolenie, nieprzekraczający nawet 200 tys. €…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *