Twitter - Jagiellonia

Podczas gdy większość pasjonatów Ekstraklasy zastanawia się, czy wyścig po tytuł mistrzowski wygra Legia Warszawa, Lech Poznań, a może ewentualnie włączy się do niego Lechia Gdańsk, regularnie punktuje lider z Białegostoku, od dłuższego czasu nieuchwytny dla bezpośrednich rywali. W ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin, mimo nieobecności lidera Konstantina Vassiljeva, w zespole Żółto-Czerwonych pojawił się nowy bohater potrafiący zadecydować o losach spotkania – Irlandczyk Cillian Sheridan, który przebojem wdarł się do ligi polskiej.

Saga transferowa związana z przejściem do Białegostoku 28-letniego napastnika trwała niemal dwa miesiące i w pewnym momencie wydawało się, że jeśli Sheridan dołączy do drużyny Michała Probierza, to stanie się to dopiero latem, gdy wygaśnie jego umowa z Omonią Nikozja. Już w styczniu władze Jagiellonii porozumiały się z agentem piłkarza z Zielonej Wyspy, jednak na przeszkodzie stanęły wymagania finansowe cypryjskiego klubu, które ostatecznie udało się spełnić tuż przed zamknięciem okna transferowego. Rosły atakujący podpisał więc kontrakt z liderem Ekstraklasy dopiero ostatniego dnia lutego.


Kariera Sheridana długo nabierała rozpędu, a sam Irlandczyk zapewne nie zrealizował swoich celów w takim stopniu, o jakim marzył rozpoczynając karierę w seniorskim futbolu. Pierwszym zespołem dysponującego imponującymi warunkami fizycznymi zawodnika (196 cm) był Celtic FC, w którym zadebiutował w wieku 18 lat (wówczas w ataku szkockiego hegemona występował Maciej Żurawski – przyp. red.). Przez cztery lata spędzone na Parkhead Sheridanowi udało się rozegrać zaledwie kilkanaście spotkań, a w dodatku regularnie trafiał na wypożyczenia do mniej rozpoznawalnych szkockich klubów. W ojczyźnie potwora z Loch Ness oszałamiającej kariery zatem nie zrobił.

W 2010 roku przygoda Irlandczyka w Glasgow ostatecznie dobiegła końca, a nowym przystankiem w jego piłkarskim życiu stała się zupełnie odmienna geograficznie, kulturowo i sportowo Bułgaria. W CSKA Sofia, do którego trafił za 370 tys. €, ponownie nie notował imponujących statystyk strzeleckich i szybko powrócił na Wyspy, co bynajmniej nie przyspieszyło rozwoju kariery piłkarza z Bailleborough. Szczęśliwym przystankiem okazała się dla niego dopiero liga cypryjska, w której zaliczył jak do tej pory swoje najlepsze występy.

W barwach APOEL-u Nikozja udało się Sheridanowi nawet zagrać w Lidze Mistrzów, choć w tym czasie nie osiągnął akurat dwucyfrowego dorobku strzeleckiego. Takowy stał się jego udziałem dopiero po przejściu do rywala zza miedzy – Omonii, w barwach której w poprzednich rozgrywkach aż piętnastokrotnie pokonywał bramkarzy rywali. Wtedy też wpadł w oko działaczom Jagiellonii, gdy obie drużyny mierzyły się w II rundzie eliminacji do Ligi Europy. W całym dwumeczu padła tylko jedna bramka, a strzelił ją właśnie Sheridan.

Atmosfera, której Irlandczyk doświadczył wtedy w stolicy Podlasia, zrobiła na nim pozytywne wrażenie. Swoje dołożył także Ivan Runje, obecny zawodnik Jagi, z którym wcześniej rosły napastnik zetknął się w APOEL-u. Trzykrotny reprezentant The Green Army podobno otrzymał zimą oferty z Chin, jednak odrzucił je, gdyż wolał pozostać na Starym Kontynencie, skąd łatwiej będzie mu zapracować na ponowne powołanie do drużyny narodowej. Warto wspomnieć, że to pierwszy przedstawiciel tej wyspiarskiej nacji w Ekstraklasie.


Priorytetem dla władz Jagiellonii i samego Michała Probierza było sprowadzenie w zimowym oknie transferowym klasycznego napastnika, który wzmocniłby konkurencję na tej newralgicznej pozycji. Do tej pory w ataku Białostoczan niepodzielnie panował Fedor Černych. Pozyskanie Sheridana stworzy zatem wiele nowych schematów taktycznych i możliwości ustawienia zespołu. Sheridan, jak przystało na zawodnika ze Zjednoczonego Królestwa, bardzo dobrze odnajduje się w grze powietrznej, w czym znacznie pomagają jego warunki fizyczne. W kadrze Dumy Podlasia brakowało dotychczas takiego zawodnika, a mecze Ekstraklasy, w których zdążył już wystąpić nowy nabytek Jagiellonii pokazały, że koledzy z drużyny są w stanie znakomicie wykorzystać jego potencjał.

Były piłkarz Celtiku nie ogranicza się jednak do czekania w polu karnym przeciwnika – lubi także schodzić w boczne sektory boiska oraz cofać się po piłkę, a w ostatnim czasie w lidze cypryjskiej występował nawet jako skrzydłowy. Sheridan nie jest wbrew pozorom typem zawodnika uzależnionego od dograń partnerów. Irlanczyk wykonuje solidną pracę na całej szerokości murawy, co szybko zaczęło przynosić efekty także w lidze polskiej. W tym sezonie gra Jagiellonii opierała się bowiem w znacznej mierze na ogromnych umiejętności jednej wybitnej postaci, której statystyki przerastają znacznie dorobek pozostałych ligowców. Konstantin Vassiljev, bo o nim mowa, kreował akcje ofensywne Żółto-Czerwonych, a przy tym strzelał gole i asystował, dlatego wieść o jego kontuzji była fatalną informacja dla sympatyków lidera Ekstraklasy. Zaczęto się nawet zastanawiać, czy drużyna z Podlasia jest w stanie funkcjonować bez genialnego Estończyka. W Lubinie kluczową rolę odegrał jednak Sheridan – autor dwóch trafień i asysty, podobnie jak tydzień temu, gdy brodaty napastnik zdobył jedyną bramkę w konfrontacji z Termalicą.



Od pierwszego występu Irlandczyka, a więc meczu ze Śląskiem, a szczególnie spotkania z Koroną, w którym dwukrotnie asystował przy trafieniach kolegów, pod adresem Sheridana zaczęły spływać pochwały, które starał się tonować sam szkoleniowiec Jagi znany z tego, że szczególnie dba o sferę mentalną swoich piłkarzy. Niedawno zresztą Probierz publicznie pogratulował trenerowi Lecha Poznań Nenadowi Bjelicy… dubletu, co okazało się skutecznym zagraniem psychologicznym. Sceptyczny co do występów nowego napastnika był także jego wielki poprzednik w ataku Jagiellonii Tomasz Frankowski, który ostrzegał przed zbyt wczesnym oraz nadmiernym wychwalaniem nowego gracza Dumy Podlasia.

Cillian Sheridan zagrał do tej pory pięć meczów w barwach zespołu z Białegostoku, jednak bardzo szybko zdążył wkomponować się do drużyny, zaaklimatyzować w nowej lidze, a tym samym spłacać rekordowe pieniądze, jakie musieli wyłożyli działacze lidera Ekstraklasy za rosłego snajpera. Ze względu na warunki fizyczne niektórzy porównują Irlandczyka ze sprowadzonym także w przerwie zimowej do Legii Warszawa Tomášem Necidem, lecz w przeciwieństwie do Czecha, Sheridan jak na razie nie zawodzi. Na pełną ocenę wychowanka Belvedere FC trzeba oczywiście poczekać do końca sezonu, jednak punkty, które już zapewnił Żółto-Czerwonym swoimi golami oraz asystami mogą mieć kluczowe znaczenie w przypadku końcowych rozstrzygnięć.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *