CjoLs--VEAITo37

To już jest koniec. Wraz ze strzelonym rzutem karnym przez Cristiano Ronaldo tegoroczna edycja Champions League dobiegła kresu. Było to kilka wspaniałych miesięcy, pełnych emocji i wielu zaskakujących rozstrzygnięć. Zanim w pełni oddamy się magii nadchodzącego szybkim krokiem EURO 2016, proponujemy Wam małą podróż w czasie. Oto dziesięć kluczowych momentów minionej edycji Ligi Mistrzów.

Udział kazachskiej drużyny

Wydarzeniem, które co prawda nie miało większego wpływu na stronę sportową, ale zostało odebrane jako spora sensacja był awans do fazy grupowej mistrza Kazachstanu, FK Astana. Po raz pierwszy drużyna z tego kraju zdołała przejść rundy kwalifikacyjne, eliminując w decydującym meczu cypryjski APOEL Nikozja. Co więcej, nie udało im się wprawdzie wygrać w grupie żadnego spotkania, ale zanotowali 4 remisy – we wszystkich pojedynkach na własnym stadionie oraz w Stambule przeciwko Galatasaray. Na uwagę zasługuje przede wszystkim podział punktów z Atlético Madryt, który można uznać z pewnością za wielki sukces kazachskiego futbolu.


Odpadnięcie Manchesteru United po fazie grupowej

Czerwone Diabły co prawda po odejściu Sir Alexa Fergusona nie zachwycają swoimi wynikami i dalekie są od walki o mistrzostwo kraju, co wcześniej było właściwie normą, ale niewiele osób spodziewało się takiego rozstrzygnięcia. Po czterech kolejkach to podopieczni Louisa van Gaala zajmowali pierwsze miejsce, ale po remisie z PSV Eindhoven i porażce w ostatnim meczu z Wolfsburgiem spadli na trzecią lokatę i musieli się zadowolić dalszą grą w Lidze Europy. W dodatku w pierwszym spotkaniu z Holendrami stracili Luke’a Shawa, który doznał makabrycznie wyglądającego złamania nogi.


Wyjście z grupy KAA Gent

Mistrzowie Belgii w pierwszym swoim występie w Lidze Mistrzów poradzili sobie nadspodziewanie dobrze w grupie H. Zajęli pewne, drugie miejsce, wygrywając u siebie zarówno z Zenitem Sankt Petersburg, jak i Valencią, a na wyjeździe pokonując Olympique Lyon. Po wylosowaniu w kolejnej rundzie Wolfsburga Gent nie stał na straconej pozycji, ale ostatecznie w dwumeczu uległ wicemistrzom Niemiec 2:4. Z pewnością jednak De Buffalos swoją postawą zaskarbili sobie wielu sympatyków wśród europejskich fanów piłki nożnej.


Odrobienie strat przez Bayern w meczu z Juventusem

Bardzo ciekawym starciem na etapie 16 najlepszych drużyn okazał się, zgodnie z oczekiwaniami, pojedynek Bayernu Monachium z ubiegłorocznym finalistą Juventusem Turyn. Faworytami byli Bawarczycy, ale jak się okazało był to bardzo wyrównany dwumecz. Jednak początek pierwszego spotkania rozgrywanego we Włoszech nie zapowiadał aż tak wielkiej dramaturgii. Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy Robert Lewandowski i spółka uzyskali już dwubramkową przewagę, ale ostatecznie podopieczni Massimiliano Allegriego zdołali wyrównać stan meczu. Bramki strzelone na wyjeździe stawiały jednak mistrzów Niemiec w bardziej komfortowej sytuacji przed rewanżem na Allianz Arenie. W ciągu pierwszych 30 minut kibice niemieccy byli w szoku, gdy piłkarze Juventusu strzelili dwa gole, a trzeci został niesłusznie nieuznany przez sędziego. Zawodnikom Pepa Guardioli udało się mimo wszystko pozbierać i po bramce najpierw Lewandowskiego, a później już w doliczonym czasie gry Thomasa Müllera doprowadzili do remisu i dogrywki. W niej podłamanych piłkarzy Juventusu dobili Thiago Alcântara oraz Kingsley Coman i to Bayern cieszył się z awansu. Piłkarze obu drużyn stworzyli świetny spektakl, który z pewnością zostanie na długo zapamiętany przez kibiców.


Wygrane rzuty karne przez Atlético w starciu z PSV

Pojedynki hiszpańsko-holenderskie okazały się bardzo wyrównanymi i trudnymi spotkaniami dla faworyzowanych piłkarzy Diego Simeone. Kibice w obu meczach nie zobaczyli goli ani w podstawowym, ani w doliczonym czasie gry, co doprowadziło do konkursu rzutów karnych. Jak się okazało, dobrze przygotowani także, a może przede wszystkim pod względem mentalnym byli gracze Atlético, którzy nie pomylili się ani razu. Z kolei wśród mistrzów Holandii “czarną owcą” dopiero w ósmej serii okazał się Luciano Narsingh, który jako jedyny nie trafił jedenastki tego wieczoru. Był to kluczowy moment, który przy odrobinie pecha mógł uniemożliwić Rojiblancos drogę do finału w Mediolanie.


Wyeliminowanie Barcelony w ćwierćfinale

Przez wielu ekspertów kataloński klub był uważany za głównego faworyta do wygrania Ligi Mistrzów. Triumfatorzy ubiegłorocznych rozgrywek mieli wielką ochotę na powtórzenie tego sukcesu, co nie udało się do tej pory żadnej drużynie od czasu utworzenia Champions League w 1992 roku. Taki sam los spotkał podopiecznych Luisa Enrique. Wcześniejsze fazy Duma Katalonii przeszła bez większych problemów, pewnie wygrywając swoją grupę. Następnie w 1/8 finału Blaugrana dwukrotnie ograła Arsenal i spokojnie dotarła do ćwierćfinału, gdzie w bratobójczym pojedynku musiała zmierzyć się z Atlético. Pierwszy mecz, co prawda, zakończył się zwycięstwem Katalończyków 2:1, ale w rewanżu na Vicente Calderón awans Los Colchoneros zapewnił dwoma bramkami niezawodny Antoine Griezmann. Na osłodę Barcelonie pozostało mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Króla.


Powrót z dalekiej podróży Realu w 1/4 finału

Po wylosowaniu Wolfsburga wydawało się, że Królewscy trafili na najłatwiejszego rywala z możliwych i czeka ich stosunkowo łatwa przeprawa. Nic bardziej mylnego. Pierwsze spotkanie rozegrane w Niemczech zakończyło się porażką podopiecznych Zinedine’a Zidane’a 0:2 i ich awans stanął pod dużym znakiem zapytania. Jednak błysk geniuszu Cristiano Ronaldo wystarczył, by awansować dalej. W rewanżu na Santiago Bernabéu Portugalczyk popisał się hat-trickiem i wprowadził drużynę Los Blancos do półfinału, w którym Real pokonał Manchester City.


Rekord strzelecki Cristiano Ronaldo

CR7 przyzwyczaił do tego, że w barwach Realu bije niemal wszystkie możliwe rekordy. W tym sezonie stał się zawodnikiem z największą liczbą goli po fazie grupowej, czym pobił swój własny wynik sprzed dwóch lat. Wtedy po 6 meczach miał na koncie 9 bramek, teraz zdobył ich na tym etapie aż 11, co w dużej mierze było zasługą czterech trafień w pogromie, jaki Królewscy zafundowali szwedzkiemu Malmö. Łącznie w zakończonych rozgrywkach Portugalczyk zdobył 16 goli, czyli tylko o jedno mniej niż dwa sezony temu. Jednocześnie umocnił się także na prowadzeniu w klasyfikacji wszech czasów Ligi Mistrzów, w której z dorobkiem 93 trafień wyprzedza drugiego w zestawieniu Lionela Messiego aż o 10 bramek.


Obroniony rzut karny Müllera w półfinale

Dużo większe emocje od meczu Realu z Manchesterem City budziło spotkanie 1/2 finału pomiędzy Bayernem a Atlético. W pierwszym pojedynku wygrali podopieczni Diego Simeone po fantastycznej akcji i strzale Saúla Ñigueza. W rewanżu do odrabiania strat szybko ruszyli Bawarczycy. Po 31. minutach stan dwumeczu wyrównał celnym uderzeniem z rzutu wolnego Xabi Alonso, a chwilę później momentem przełomowym był rzut karny podyktowany za faul na Javim Martinezie. Do jedenastki podszedł Thomas Müller, ale z reguły bardzo dobrze wykonujący ten stały fragment gry Niemiec przegrał pojedynek z Janem Oblakiem. Mimo że mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem najlepszej drużyny Bundesligi 2:1, to Hiszpanie awansowali dalej dzięki bramce zdobytej na wyjeździe. W końcówce spotkania także Fernando Torres pokazał, jak nie powinno się wykonywać rzutów karnych, ale nie miało to już większego wpływu na końcowy rezultat.


Kolejna wygrana Realu nad Atlético w finale Ligi Mistrzów

Podobnie jak dwa lata temu, w decydującym meczu Champions League spotkały się kluby z Madrytu i znowu lepsi okazali się Królewscy. W podstawowym czasie gry padł również identyczny wynik 1:1, różnicę stanowił fakt, że wtedy to Real gonił wynik i wyrównał w ostatnim momencie, a teraz role się odwróciły, choć podopieczni Diego Simeone do remisu doprowadzili na wcześniejszym etapie spotkania. Dogrywka także nie przyniosła rozstrzygnięcia i potrzebne były rzuty karne, w których, tak jak w starciu Rojiblancos z PSV Eindhoven, pomylił się tylko jeden zawodnik. Pechowcem okazał się Juanfran, a chwilę później Cristiano Ronaldo przypieczętował zdobycie przez jego zespół 11. tytułu najlepszej klubowej drużyny Europy.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *