LIVERPOOL, UNITED KINGDOM - NOVEMBER 06:  General view of a scoreboard displaying the final score at the end of the UEFA Champions League Group A match between Liverpool and Besiktas at Anfield on November 6, 2007 in Liverpool, England.  (Photo by Alex Livesey/Getty Images)

O pierwszych od niemal 20 lat występach polskiego klubu w Lidze Mistrzów kibice nad Wisłą prawdopodobnie pragnęliby szybko zapomnieć. Piłkarze Legii Warszawa zaliczyli chociażby wstydliwą porażkę 0:6 z Borussią Dortmund, która doskonale uwydatnia obecną przepaść pomiędzy mistrzem Polski a wicemistrzem Niemiec. W historii zreorganizowanych od sezonu 1992/93 rozgrywek zdarzyło się jednak kilka większych kompromitacji.

Liverpool FC – Beşiktaş JK 8:0 (sezon 2007/08)

Do tej pory rekordowych rozmiarów porażką w Champions League pozostaje blamaż, jaki zanotowali gracze ówczesnego wicemistrza Turcji w starciu z finalistą poprzedniej edycji LM – Liverpoolem. Co ciekawe, w pierwszym spotkaniu w Stambule to Beşiktaş pokonał podopiecznych Rafaela Beniteza 2:1. Zemsta ekipy z miasta Beatlesów w rewanżu była słodka. Na Anfield Road pogrom zapewniły w dużej mierze hat-trick Yossiego Benayouna oraz dublety Petera Croucha i Ryana Babela. Jedną bramkę dołożył również kapitan Steven Gerrard. Drużynie Czarnych Orłów udało się zanotować w fazie grupowej dwa zwycięstwa, które nie wystarczyły jednak do awansu do Pucharu UEFA. The Reds natomiast doszli aż do półfinału, gdzie ulegli w bratobójczym pojedynku Chelsea.



Real Madryt – Malmö FF 8:0 (2015/16)

Mistrzowie Szwecji o udział w fazie grupowej Champions League musieli rywalizować w zeszłym sezonie aż od II rundy eliminacji. W drodze do najlepszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie udało im się wyeliminować Žalgiris Wilno, Red Bull Salzburg i Celtic Glasgow. W “nagrodę” trafili do niezwykle wymagającej grupy A, z Szachtarem Donieck, Paris Saint-Germain oraz przede wszystkim Realem Madryt, jak się później okazało, zwycięzcą całej edycji. O ile na własnym stadionie Malmö przegrało niewielką, jak na skalę potencjału obu drużyn, różnicą bramek (0:2), o tyle na Estadio Santiago Bernabéu miała miejsce piłkarska rzeź. Festiwal strzelecki urządzili sobie Cristiano Ronaldo i Karim Benzema, którzy zdobyli odpowiednio cztery i trzy bramki, a jedno trafienie dołożył Mateo Kovačić. Skazanemu z góry na pożarcie zespołowi Åge Hareide udało się jednak wygrać jedno spotkanie – na Swedbank Stadion gospodarze pokonali 1:0 mistrza Ukrainy.



Juventus FC – Olympiacos Piraeus 7:0 (2003/04)

43-krotni mistrzowie Grecji także mają swój niechlubny epizod w europejskich pucharach. W starciu z włoskim gigantem, finalistą LM 2002/03, otrzymali bolesną lekcję futbolu. Na Stadio delle Alpi dwie bramki wbił rywalom z Półwyspu Peloponeskiego David Trezeguet, zaś po jednej Fabrizio Miccoli, Enzo Maresca, Marco Di Vaio, Alessandro Del Piero i Marcelo Zalayeta. Piłkarze Olympiacosu zajęli ostatnie miejsce w grupie, choć zdobyli cztery punkty, wygrywając u siebie z Galatasaray i remisując z Realem Sociedad. Juventus z kolei nie sprostał w 1/8 finału hiszpańskiemu Deportivo La Coruña.



Arsenal FC – Slavia Praga 7:0 (2007/08)

Niemal dokładnie 10 lat temu wielkie strzelanie urządzili sobie podopieczni obchodzącego wówczas swój jubileusz pracy w Londynie Arsène’a Wengera. Ofiarą Kanonierów stała się Slavia Praga, która w decydującej fazie eliminacji wyeliminowała słynny Ajax Amsterdam. Anglicy w tej samej rundzie kwalifikacyjnej poradzili sobie z inną drużyną ze stolicy Czech – Spartą. Ponad połowę z siedmiu goli dla Arsenalu zdobyli wspólnie Cesc Fàbregas i Theo Walcott, którzy ustrzelili dublety. Po jednym trafieniu dołożyli Aleksander Hleb i Nicklas Bendnter, a jeden z graczy Slavii skierował piłkę do własnej bramki. W rewanżu w Pradze padł bezbramkowy remis, a Czechom udało się ostatecznie zająć trzecie miejsce w grupie (przed Steauą Bukareszt) i awansować do Pucharu UEFA.



MŠK Žilina – Olympique Marsylia 0:7 (2010/11)

Słowacy awansowali po raz pierwszy do Ligi Mistrzów eliminując w decydującej rundzie kwalifikacji pogromcę ówczesnego mistrza Polski – Spartę Praga. W fazie grupowej nie odegrali jednak większej roli, przegrywając wszystkie sześć spotkań. Zdecydowanie najostrzej nasi południowi sąsiedzi zostali potraktowani przez ówczesnego mistrza Francji – Olympique Marsylia. W meczu wyjazdowym Francuzi wbili Žilinie siedem goli, a hat-trickiem popisał się André-Pierre Gignac. Dwie bramki strzelił także Lucho González, po jednej dołożyli natomiast Gabriel Heinze i Loïc Rémy. Przygoda Marsylczyków z europejskimi pucharami nie potrwała wtedy długo, gdyż już na etapie 1/8 finału odpadli z Manchesterem United.



Valencia CF – Racing Genk 7:0 (2011/12)

Mistrzowie Belgii awansowali do grona 32 najlepszych drużyn Starego Kontynentu pokonując Partizana Belgrad i Maccabi Hajfa. W rozgrywkach grupowych Genk zremisował wszystkie mecze na własnym stadionie, a każde spotkanie rozgrywane na boisku rywala przegrał. Najtrudniejsze okazało się starcie na Estadio Mestalla. Niebiesko-Biali otrzymali od Valencii bolesną lekcję futbolu. W tym jednostronnym pojedynku trzykrotnie do siatki trafił Roberto Soldado, a pozostałe bramki zdobyli Jonas, Pablo Hernández, Aritz Aduriz oraz Alberto Costa. Hiszpanom niewiele dało tak okazałe zwycięstwo, gdyż zajęli dopiero trzecie miejsce w grupie E i musieli zadowolić się występami w Lidze Europy.



Bayern Monachium – FC Basel 7:0 (2011/12)

W fazie pucharowej tej samej edycji, w której Valencia rywalizowała z Genkiem, doszło do starcia późniejszego finalisty z mistrzem Szwajcarii. Zawodnicy z Bazylei w grupie C sprawili niemałą sensację zajmując drugie miejsce za Benfiką Lizbona i wyrzucając za burtę utytułowany Manchester United. Bawarczycy pozostawili natomiast w pokonanym polu samych uznanych rywali – Napoli, Manchester City i Villarreal. W pierwszym meczu 1/8 finału LM na St. Jakob-Park doszło do dużej niespodzianki – gospodarze wygrali 1:0 po bramce Valentina Stockera. Mimo tego wyniku niewielu ekspertów przewidywało odpadnięcie niemieckiego zespołu, jednak rozmiary wiktorii Bayernu przeszły z pewnością najśmielsze oczekiwania kibiców. Czterokrotnie piłkę do siatki wbił rywalom Mario Gómez, dwa razy Arjen Robben, a jedno trafienie dołożył Thomas Müller. Napędzeni efektownym triumfem gracze Juppa Heynckesa dotarli aż do finału rozgrywanego na własnym stadionie – Allianz Arena, jednak po rzutach karnych ulegli londyńskiej Chelsea.



BATE Borysów – Szachtar Donieck 0:7 (2014/15)

Mistrzowie Białorusi, którzy w ostatnich latach kilkukrotnie gościli wśród piłkarskiej elity, przed dwoma sezonami uporali się w eliminacjach z mistrzem Albanii Skënderbeu, węgierskim Debreczynem i Slovanem Bratysława. W fazie grupowej w większości przypadków byli już jednak wyraźnie słabsi od przeciwników, za wyjątkiem wygranej u siebie z Athletikiem Bilbao. Pozostałe spotkania kończyły się porażkami BATE, a te najwyższe zaserwował Białorusinom Szachtar Donieck. Wyższe zwycięstwo Górnicy z Donbasu odnieśli, o dziwo, na wyjeździe, strzelając aż siedem goli, z czego pięć autorstwa samego Luiza Adriano! Po jednym trafieniu dołożyli Alex Teixeira i Douglas Costa. Co ciekawe, były to jedyne zwycięstwa Ukraińców w tej fazie rozgrywek – w pozostałych spotkaniach zanotowali trzy remisy i porażkę.



Bayern Monachium – Szachtar Donieck 7:0 (2014/15)

Kilka miesięcy po deklasacji drużyny z Borysowa, piłkarze Szachtara sami doświadczyli podobnych katuszy. Tuż po wyjściu z grupy trafili na jednego z najtrudniejszych możliwych rywali – Bayern Monachium. Pierwsze spotkanie rozgrywane ze względu na trudną sytuację polityczną we Lwowie zakończyło się bezbramkowym remisem, co nie zapowiadało tak jednostronnego pojedynku w rewanżu. Tymczasem piłkarze Pepa Guardioli nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń, aplikując podopiecznym Mircei Lucescu 7 goli. Warto jednak zaznaczyć, że bawarskiemu gigantowi znacznie pomogła czerwona kartka dla obrońcy Szachtara na początku starcia. Do bramki strzeżonej przez Andriya Pyatova dwukrotnie trafił Thomas Müller, z kolei po jednym golu dołożyli Jérôme Boateng, Franck Ribéry, Holger Badstuber, Robert Lewandowski i Mario Götze. Zbliżony przebieg miał ćwierćfinałowy dwumecz z FC Porto, kiedy w pierwszym starciu w Portugalii Bayern przegrał 1:3, ale w rewanżu rozgromił rywala 6:1. Dopiero w półfinale mistrz Niemiec musiał uznać wyższość Barcelony.



FC Barcelona – Celtic FC 7:0 (2016/17)

Także obecna edycja Champions League, w której rozegrano dopiero jedną kolejkę, przyniosła bardzo jednostronne wyniki. Oprócz wspomnianej na wstępie kompromitacji Legii Warszawa z Borussią Dortmund, w jeszcze większych rozmiarach swój mecz przegrał na Camp Nou Celtic. Mistrzowie Szkocji, którzy nie są już tą samą drużyną zdolną, jak kilka lat temu, przedrzeć się nawet do fazy pucharowej, rozpoczęli kolejny sezon Ligi Mistrzów w najgorszy możliwy sposób. Do pogromu 0:7 przyczynili się w głównej mierze strzelec trzech bramek Lionel Messi i autor dubletu Luis Suárez. Na listę strzelców zdołali także wpisać się Neymar i Andrés Iniesta. Biorąc pod uwagę rewanż z Katalończykami, a także dwa spotkania z bezbłędnym pod wodzą Guardioli Manchesterem City, kibice The Bhoys mogą obawiać się o najbliższą przyszłość swoich ulubieńców w tych elitarnych rozgrywkach…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *