DE9DQNbXkAISrk-

Nigdy nie był wybitnym snajperem. Ze zmiennym skutkiem radził sobie w niższych ligach w ojczyźnie, podobnie było zresztą na Cyprze i w Grecji. Nic więc dziwnego, że po podpisaniu kontraktu z Górnikiem Zabrze entuzjazm wśród kibiców Trójkolorowych był umiarkowany – ot, wiekowy Hiszpan miał pomóc w walce o szybki powrót do Ekstraklasy. Zupełnie niespodziewanie 33-letni napastnik stał się jednak kluczową postacią w zespole Marcina Brosza i po zawojowaniu I ligi, z przytupem przywitał się także z najwyższą klasą rozgrywkową.

Angulo po zaledwie roku gry na Śląsku ma już na koncie tyle trafień (19), że brakuje mu zaledwie jednego gola do wyrównania swoich najlepszych strzeleckich popisów z czasów gry w Realu Union i Apollonie Smyrnis. Ciężko jednak powiedzieć, że napastnik rodem z Bilbao ma za sobą spektakularną karierę. Angulo to wychowanek Athletiku, jednak w pierwszym zespole Los Leones rozegrał zaledwie pięć spotkań. Później przyszedł okres wypożyczeń, po którym w Baskonii Angulo już nie chcieli i właśnie wtedy aktualny lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy rozpoczął swoją tułaczkę po klubach. Po kolei odwiedzał Écija Balompie, Numancię i Real Union, po czym udał się na Cypr (Enosis Paralemni), a następnie do Grecji (Apollon Smyrnis, Platanias). To właśnie w ekipie z Chanii, dla której Hiszpan strzelił osiem bramek, wypatrzyli go skauci Górnika i po wygaśnięciu kontraktu postanowili sprowadzić na Górny Śląsk. Trójkolorowi cierpieli wówczas po spadku do I ligi, a sytuacja kadrowa w zespole Marcina Brosza bynajmniej nie była kolorowa.


Zabrzanie rozwiązali wówczas kontrakty z większością doświadczonych graczy, opierając drużynę głównie na młodszych zawodnikach i wychowankach. Brakowało jednak skutecznego napastnika i tę lukę miał wypełnić właśnie snajper z Półwyspu Iberyjskiego. Angulo bardzo szybko zaaklimatyzował się przy Roosevelta i mimo chwiejnej formy zespołu, na nim trener Brosz zawsze mógł polegać. Przez cały sezon Hiszpan regularnie trafiał do siatki, a w meczu z Chojniczanką Chojnice w rundzie wiosennej udało mu się nawet ustrzelić karetę (cztery gole w jednym meczu – przyp. red.). Poprzednie rozgrywki zakończył ostatecznie z siedemnastoma bramkami na koncie, co zapewniło mu tytuł króla strzelców I ligi oraz miejsce w najlepszej jedenastce sezonu. Premierowa kampania ligowa nad Wisłą pod względem liczby zdobytych goli i asyst oraz minut spędzonych na murawie była oczywiście najlepszą w dotychczasowej karierze byłego młodzieżowego reprezentanta La Roja. Warto również nadmienić, że trafienie Angulo w ostatniej kolejce sezonu w Puławach przypieczętowało awans 14-krotnych mistrzów Polski do Ekstraklasy.

Wydawało się, że udany sezon na zapleczu trudno będzie powtórzyć Górnikom na poziomie Ekstraklasy. Zabrzanie od początku dysponowali bowiem mocno przeciętną kadrą, opierającą się głównie na młodych i niedoświadczonych zawodnikach. Letnie transfery Trójkolorowych również nie powaliły na kolana, szczególnie że najstarszym piłkarzem, jaki trafił w tym okienku na Roosevelta, jest 25-letni Damian Kądzior. W szatni złożonej w znacznej mierze z dwudziestoparolatków Angulo szybko zyskał szacunek, mimo tego, że… wciąż ma ogromne problemy z językiem polskim. Bask zapewnia jednak, że szybko zaaklimatyzował się na Śląsku i dobrze się tu czuje, a to przekłada się na jego dobrą formę na boisku.

“Mam jeszcze rok kontraktu i chętnie go wypełnię. Mamy super stadion, wracamy do Ekstraklasy, a kibice są z nami. Niczego mi w Zabrzu nie brakuje, czuję się tu świetnie. A po awansie nawet polskiej wódki spróbowałem!”

Igor Angulo w wywiadzie dla “Super Expressu”

W rozgrywkach 2017/18 Angulo nie zamierza zwalniać tempa. Już w pierwszej kolejce ligowej ponownie został bohaterem zabrzańskiej publiczności. Górnik po bardzo dobrym meczu pokonał Legię Warszawa 3:1, a hiszpański atakujący zdobył dwie bramki.


Teraz przed ekipą Brosza dalsza walka o utrzymanie, a dla jej najlepszego strzelca wreszcie szansa, aby w jednym miejscu zapuścić korzenie na dłużej. W swojej dotychczasowej karierze Angulo najdłużej występował w Realu Union, w barwach którego rozegrał dwa pełne sezony, a w pozostałych przypadkach niemal co roku zmieniał pracodawcę. Na jego korzyść wpływa także mała konkurencja w ataku Górnika. Głównym rywalem Hiszpana do miejsca w składzie jest Czech David Ledecký, jednak 23-latek jest bardzo nieregularny – w poprzednim sezonie zaledwie siedmiokrotnie znajdował drogę do siatki przeciwnika. Pozostali napastnicy albo nie dostają zbyt wielu szans, albo niedługo się z klubem pożegnają. Rafał Wolsztyński ma zostać wypożyczony do Podbeskidzia Bielsko-Biała, a Marcin Urynowicz od dawna nie potrafi wydobyć drzemiącego w nim potencjału.

Igor Angulo w wieku 33 lat przeżywa zatem prawdopodobnie swój najlepszy okres w karierze. Gra i regularnie strzela bramki na polskich boiskach, osiąga sukcesy i wydaje się, że znalazł w końcu idealne miejsce na Ziemi, by uprawiać futbol. To doskonała wiadomość zarówno dla samego zawodnika, jak i próbującego nawiązać do dawnych lat świetności Górnika.

“To było coś niewiarygodnego, zarówno dla mnie, jak i dla całej drużyny, bo zostałem królem strzelców. Wciąż trudno o tym opowiadać bez emocji. Ponad miesiąc przed końcem rozgrywek w I lidze awans wydawał się mało możliwy albo nawet nierealny – praktycznie nikt w nas nie wierzył! Zaskoczyliśmy chyba wszystkich i wróciliśmy do Ekstraklasy”

Igor Angulo w rozmowie z “Przeglądem Sportowym”


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *