6 najbardziej zaskakujących transferów na początku letniego okienka 2017 - foto główne (Kopiowanie)

Obok wielkich transferów, jakich europejskie kluby zdołały dokonać już tego lata, było również kilka takich, których sensu nie potrafimy wytłumaczyć do dzisiaj. Zawodnicy na pierwszy rzut oka zupełnie niepotrzebni albo przepłaceni dość nieoczekiwanie potrafili znaleźć sobie nowego pracodawcę, w niektórych przypadkach nawet bardziej renomowanego! Postanowiliśmy zatem zebrać grupę sześciu piłkarzy, którzy zmieniając w ostatnich tygodniach barwy klubowe przyprawili nas o niemały ból głowy.

1. Fabio Borini (Sunderland AFC -> AC Milan, wypożyczenie z obowiązkiem wykupu za 6 mln €)

BZPR8426-1-Copy-1

Transfer z ostatnich dni, którego sens staramy się rozpracować do dzisiaj. Milan do tej pory był bardzo aktywny na rynku, a kolejne wzmocnienia Rossonerich można było uznawać za spory sukces. Ricardo Rodríguez, Mateo Musacchio, Franck Kessié, André Silva czy Hakan Çalhanoğlu to zawodnicy, którzy z pewnością podniosą jakość drużyny z San Siro. Z tym większym zdziwieniem przyjęliśmy informację o pozyskaniu przez osiemnastokrotnego mistrza Italii Fabio Boriniego, który w ostatnim sezonie zdobył dla Sunderlandu… dwie bramki. A Włoch nie może się bronić małą liczbą minut, bowiem w minionej kampanii przebywał na boisku we wszystkich rozgrywkach 26-krotnie, w tym aż 21 razy wychodził w podstawowym składzie.


Kariera Boriniego w ostatnich latach mocno wyhamowała. Od czasu swojego przełomowego sezonu w Romie (9 bramek), po którym przyszedł transfer do Liverpoolu, 26-letni atakujący nie potrafi odnaleźć się na Wyspach. Podczas 111 występów w Premier League wychowanek Bologny na listę strzelców wpisywał się zaledwie 16 razy. Milan póki co wypożyczył napastnika, jednak po sezonie będzie go musiał wykupić za 6 mln €. Docelowo Borini ma zastąpić w drużynie Vincenzo Montelli Gianlucę Lapadulę, który w najbliższych dniach opuści Mediolan i najprawdopodobniej trafi do Genoi.




2. Jordan Pickford (Sunderland AFC -> Everton FC, 34 mln €)

DCZTpThXUAA-5Y1

Niedawno razem z reprezentacją Anglii z powodzeniem rywalizował na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w Polsce, ale ESPN wyżej od niego oceniło nawet Jakuba Wrąbla (sic!). Jordan Pickford już na początku czerwca był jednak bohaterem nagłówków brytyjskich bulwarówek, bowiem Everton postanowił wydać na jego sprowadzenie aż 34 mln €. W Anglii od dłuższego czasu mają spory problem z bramkarzami, a młody, utalentowany golkiper zawsze jest w cenie.


Jednak wydawanie takiej fortuny na niesprawdzonego jeszcze w trudnych bojach 23-latka wydaje się co najmniej zaskakującym pomysłem działaczy The Toffees, tym bardziej, że Pickford w poprzednim sezonie puścił 50 bramek w 29. spotkaniach, a jego Sunderland z hukiem spadł z Premier League. Na obronę wychowanka Czarnych Kotów należy dodać, że często robił, co mógł, aby ratować zespół ze Stadium of Light przed utratą gola, a potwierdza to statystyka, według której bronił średnio 4,7 strzału na mecz.




3. Leandro Paredes (AS Roma -> Zenit St. Petersburg, 25 mln €)

DDro_uIXcAQw4Gl

Młody pomocnik zyskujący coraz mocniejszą pozycję w środku pola Romy i wzbudzający zainteresowanie Juventusu czy Bayernu zdecydował się na transfer na Wschód, a właściwie na północ kontynentu, bo aż do położonego nad Zatoką Fińską Petersburga, gdzie w swoim składzie zapragnął go mieć nowy szkoleniowiec Zenita Roberto Mancini. Ruch co najmniej dziwny, niemniej potrafimy zrozumieć motywy 23-letniego Argentyńczyka, którego najprawdopodobniej skusiły o wiele większe zarobki aniżeli w Rzymie.


O mały włos, a razem z Paredesem do odległej Rosji udałby się również stoper Giallorossich Kostas Manolas. Grek w ostatniej chwili odwołał jednak transfer do klubu sponsorowanego przez potężny Gazprom.




4. Enzo Pérez (Valencia CF -> Club Atlético River Plate, 3 mln €)

Źródło: Diario Popular
Źródło: Diario Popular

Wiemy, że Pérez okazał się kompletnym niewypałem. Wiemy też, że w składzie nie widział dla niego miejsca nowy trener Nietoperzy Marcelino, a sam pomocnik zarabiał krocie i czym prędzej chciano go wymazać z listy płac. Jednak zdesperowana Valencia, która kupiła Argentyńczyka dwa lata temu za 25 mln €, postanowiła pozbyć się go za… 3 mln € (słownie: trzy miliony euro)! Strata 22 mln na zawodniku w ciągu zaledwie dwóch lat to w futbolu finansowa katastrofa, ale w klubie z Estadio Mestalla do pewnych rzeczy trzeba podchodzić ze sporą rezerwą. Wydaje się jednak, że za 31-latka włodarze Los Che mogli i powinni “wycisnąć” znacznie więcej, zwłaszcza że jego rynkowa wartość oscyluje w granicach 8 mln € (za: Transfermarkt.de).




5. Willy Caballero (Manchester City -> Chelsea FC, za darmo)

Foto: Mike Hewitt / Getty Images
Foto: Mike Hewitt / Getty Images

Transfer bez kwoty odstępnego, a mimo to nieco zadziwiający. Caballero w poprzednim sezonie rozegrał 27 spotkań dla Manchesteru City i był raczej solidnym rezerwowym, choć czasem zdarzały mu się błędy. W momencie, gdy w ekipie The Citizens trwa jednak zamieszanie z bramkarzami, wydawało się, że akurat pozycja Argentyńczyka jest niezagrożona, szczególnie że na Etihad są gotowi pozbyć się zarówno Claudio Bravo, jak i Joe Harta. W takiej sytuacji Caballero mógłby być dobrym zmiennikiem i mentorem dla sprowadzonego z Benfiki utalentowanego Edersona Moraesa.

Pep Guardiola zdecydował jednak inaczej, a sam Argentyńczyk szybko znalazł nowy klub, którym będzie mistrz Anglii z poprzedniego sezonu, Chelsea. Na Stamford Bridge 35-latek będzie pełnił prawdopodobnie podobną rolę jak na Etihad Stadium, jednak aż tylu szans na zaprezentowanie swoich umiejętności raczej nie otrzyma.




6. Jérémy Mathieu (FC Barcelona -> Sporting Clube de Portugal, za darmo)

Źródło: Sporting CP
Źródło: Sporting CP

Mathieu w poprzednim sezonie grał mało (16 występów na wszystkich frontach – przyp. red.), a gdy już pojawiał się na boisku w koszulce Barcelony, prezentował się co najwyżej przeciętnie. W osiągnięciu dobrej formy nie pomagały mu z pewnością papierosy, po które doświadczony defensor chętnie i często sięgał. Abstrahując od niesportowego trybu życia, 33-latek powinien jeszcze próbować zahaczyć się w jakimś solidnym klubie Ligue 1 czy wyjechać za pieniędzmi do Stanów Zjednoczonych lub na Bliski Wschód. Tymczasem kilka dni temu media na Półwyspie Iberyjskim podały, że Mathieu znajduje się na testach (!) w lizbońskim Sportingu, trzecim zespole minionej kampanii ligi portugalskiej. Sam Francuz, który ostatecznie podpisał dwuletni kontrakt na Estádio José Alvalade, raczej nie tak wyobrażał sobie karierę po opuszczeniu stolicy Katalonii…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *