foto_pol_dan_19

Po niespodziewanej wyjazdowej wpadce z Kazachstanem reprezentację Polski czeka niezwykle ważny mecz u siebie z Danią, rywalem teoretycznie dużo silniejszym. W przeszłości Biało-Czerwoni wielokrotnie spotykali się z zespołem ze Skandynawii, choć przeważnie w charakterze towarzyskim. Bilans tych rywalizacji nie jest dla nas korzystny – większość pojedynków kończyła się bowiem porażkami Orłów. Które konfrontacje polsko-duńskie można uznać za najważniejsze?

26.06.1948, Dania – Polska 8:0

Odniesiona w zamierzchłych czasach, niedługo po zakończeniu II wojny światowej porażka jest do tej pory najwyższą, jakiej doświadczyli Biało-Czerwoni. W meczu, w którym debiutu, a zarazem jedynego występu z orzełkiem na piersi doczekał się Kazimierz Górski, Duńczycy urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki. Od 1947 roku, kiedy po zawirowaniach wojennych Polska wznowiła rozgrywanie meczów międzypaństwowych notowała w większości same porażki. Minęło sporo czasu, zanim udało się stworzyć solidną kadrę zdolną osiągać przyzwoite rezultaty, choć zdarzały się także chlubne wyjątki. Już rok później na polskiej ziemi doszło do rewanżu, który także zakończył się zwycięstwem Danii, ale w dużo mniej okazałych rozmiarach (2:1).




21.07.1952, Dania – Polska 2:0

Na Igrzyskach w Helsinkach los skojarzył te dwie reprezentacje w starciu pierwszej rundy, którą można określić mianem 1/8 finału. Wcześniej obaj rywale musieli uczestniczyć także w rundzie wstępnej i co ciekawe, zdołali pokonać swoich oponentów w takim samym rozmiarze – Duńczycy ograli 2:1 Greków, a Polacy amatorską reprezentację Francji. Skandynawowie przegrali później w ćwierćfinale z Jugosławią, która ostatecznie wywalczyła wicemistrzostwo olimpijskie. Dla Biało-Czerwonych był to pierwszy występ na IO od 1936 roku, gdyż udział w 1948 roku w Londynie z przyczyn politycznych nie był możliwy.




26.08.1960, Polska – Dania 1:2

Polacy i Duńczycy spotkali się także w trakcie zmagań olimpijskich w Rzymie, choć w tym przypadku system rozgrywek zakładał rozgrywanie fazy grupowej. W Livorno lepsi okazali się Skandynawowie wygrywając 2:1, a gola dla podopiecznych francuskiego trenera Jeana Prouffa zdobył Zygmunt Gadecki. Biało-Czerwoni zajęli trzecie miejsce w grupie, wyprzedzając Tunezję, ale ustępując jeszcze Argentyńczykom. Reprezentacja Danii wygrała grupę, następnie półfinał z Węgrami, a dopiero w finale lepsza okazała się Jugosławia, która do decydujacego starcia awansowała dzięki… rzutowi monetą, niczym Górnik Zabrze w 1/2 finału Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1969/70. Zdobycie srebrnego medalu zostało jednak z pewnością w ojczyźnie Hamleta potraktowane w kategoriach wielkiego sukcesu.




3.09.1972, Polska – Dania 1:1

Polacy rzadko spotykali się z Duńczykami na wielkich imprezach – właściwie przez wiele lat jedyną okazją były Igrzyska Olimpijskie. Kolejny epizod tej rywalizacji miał miejsce w trakcie historycznych dla polskiego futbolu zawodów w Monachium w 1972 roku, na których podopieczni Kazimierza Górskiego sięgnęli po złoty medal. Ze Skandynawami Orły spotkały się na drugim etapie rozgrywek – w kolejnej fazie grupowej. Oprócz tych dwóch drużyn znalazł się w niej także Związek Radziecki oraz Maroko, które było jednak wyraźnie słabsze od reszty rywali i nie liczyło się w walce o awans do półfinału. W starciu w Ratyzbonie padł remis 1:1, choć to Duńczycy wyszli na prowadzenie po golu Heino Hansena. Szybko do remisu doprowadził jednak Kazimierz Deyna, który został potem królem strzelców całego turnieju. Dla Polaków kluczowy stał się zatem kolejny mecz z wielkim sąsiadem. Biało-Czerwoni wygrali z ZSRR, w efekcie czego okazali się najlepsi w grupie i razem z reprezentacją wschodniego mocarstwa znaleźli się w 1/2 finału. Do końca turnieju Orły Górskiego nie znalazły już pogromcy.



21.09.1977, Polska – Dania 4:1

Do momentu rozpoczęcia obecnych eliminacji tylko raz (w trakcie kwalifikacji do mundialu w Argentynie w 1978 roku) Polska i Dania rywalizowały w jednej grupie. W tamtym czasie Biało-Czerwoni byli jedną z najlepszych ekip świata – zdobywcą brązowego medalu na mistrzostwach globu w 1974 roku i jednym z faworytów kolejnego turnieju. Nie dziwi zatem fakt, że awans nie stanowił większego problemu dla podopiecznych Jacka Gmocha. W starciu z Duńczykami okazali się dwukrotnie lepsi, wygrywając na wyjeździe 2:1, a na własnym stadionie gromiąc rywali 4:1. Strzelcami bramek byli wówczas Bohdan Masztaler, Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna oraz Andrzej Szarmach – dla Duńczyków honorową bramkę z rzutu karnego zdobył Kristen Nyygard. Warto wspomnieć, że późniejsi mistrzowie Europy z 1992 roku posiadali w składzie światową gwiazdę, zdobywcę Złotej Piłki za 1977 rok, przyznawanej przez francuski tygodnik „France Football” – zawodnika Borussii Mönchengladbach Allana Simonsena.



18.08.2004, Polska – Dania 1:5

W przededniu rozpoczęcia rywalizacji w eliminacjach do mistrzostw świata w Niemczech, Polska rozegrała w Poznaniu sparing z reprezentacją Danii, która w tym czasie była bardzo solidnym europejskim zespołem. Dość powiedzieć, że kilka miesięcy wcześniej Skandynawowie doszli aż do ćwierćfinału EURO 2004. Mecz ułożył się jednak dla nas gorzej niż mogli zakładać nawet najbardziej pesymistycznie nastawieni kibice. Gracze Pawła Janasa otrzymali srogą lekcję futbolu tracąc aż pięć bramek, a strzelając tylko jedną – autorstwa Macieja Żurawskiego. Jak się później okazało, sierpniowa wpadka wyszła Polakom na dobre. W meczach o punkty w grupie graliśmy bardzo równo, przegrywając tylko dwukrotnie z Anglią. Tym samym udało się Biało-Czerwonym wywalczyć bezpośredni awans do mistrzowskiego turnieju, w przeciwieństwie do Duńczyków, którzy z kolei zajęli trzecie miejsce w swojej grupie (za Ukrainą i Turcją) i nie zakwalifikowali się nawet do baraży!



01.06.2008, Polska – Dania 1:1

Reprezentacja Polski pod wodzą Leo Beenhakkera w dobrym stylu wywalczyła pierwszy w historii awans na kontynentalny czempionat. W swoim ostatnim teście przed inauguracyjnym spotkaniem EURO 2008 z Niemcami zmierzyliśmy się na Stadionie Śląskim w Chorzowie z Duńczykami. Wcześniej, w trakcie zgrupowania w Reutlingen, Biało-Czerwoni rozegrali dwa sparingi: z Macedonią (remis) i Albanią (zwycięstwo). Wyniki sparingów nie napawały jednak optymizmem i rzeczywiście, znalazły także potwierdzenie w nieudanej fazie grupowej Mistrzostw Europy. W meczu z Danią, której wybitnie nie poszły eliminacje do austriacko-szwajcarskiego turnieju (czwarte miejsce w grupie, nie tylko za Hiszpanią i Szwecją, ale także Irlandią Północną – przyp. red.), padł remis 1:1. Prowadzenie De Rød-Hvide dał grający wówczas w Esbjergu Martin Vingaard, a tuż przed przerwą wyrównał Jacek Krzynówek. W trakcie pierwszej połowy rzutu karnego, który mógł przesądzić o zwycięstwie Polaków, nie wykorzystał Maciej Żurawski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *