DODCAwrW4AAMIYG

W listopadzie 2017 roku Artur Boruc zakończył swoją karierę reprezentacyjną. Jego długa przygoda z polską kadrą pełna była wzlotów i upadków, świetnych występów, ale także kontrowersji. Swoją ofiarną postawą, zaangażowaniem i charakterem popularny “Holy Goalie” z pewnością jednak zaskarbił sobie przychylność fanów Biało-Czerwonych. Z tej okazji postanowiliśmy przypomnieć kluczowe momenty bramkarza AFC Bournemouth w narodowych barwach.

Debiut

Pierwszy mecz Artura Boruca w reprezentacji Polski miał miejsce niemal 13 lat temu przeciwko Irlandii, a szansę wówczas zawodnikowi Legii Warszawa dał Paweł Janas. Odbyło się to w momencie, gdy po przegranych eliminacjach do mistrzostw Europy rozgrywanych w Portugalii selekcjoner, który objął kadrę w ich trakcie, po słabym początku kwalifikacji w wykonaniu Zbigniewa Bońka, mimo ostatecznego niepowodzenia otrzymał misję zbudowania drużyny mającej zapewnić sobie udział w kolejnej wielkiej imprezie, czyli mundialu w Niemczech w 2006 roku. Stałym członkiem kadry został wtedy bramkarz pochodzący z Siedlec, zmieniając w trakcie drugiej połowy Jerzego Dudka.

Rok później Legionista przeniósł się do Celtiku, a na regularną grę w bluzie z orzełkiem na piersi musiał poczekać, gdyż hegemonem na tej pozycji był wówczas bramkarz Liverpoolu.


Występ na EURO 2008

Reprezentacja Polski na mistrzostwach Europy rozgrywanych w Austrii i Szwajcarii nie zaprezentowała dobrego futbolu, remisując tylko ze współgospodarzami oraz ulegając Niemcom i Chorwatom, a najjaśniejszą postacią Biało-Czerwonych był zdecydowanie Artur Boruc, dzięki któremu porażki drużyny prowadzonej przez Leo Beenhakkera nie osiągnęły rekordowych rozmiarów, choć rywale stworzyli sobie mnóstwo sytuacji.

Występy Boruca okazały się dobre nie tylko na tle reprezentacyjnych kolegów, ale także wszystkich bramkarzy grających wtedy na europejskim czempionacie. Dowodziły tego także rankingi prowadzone przez czołowe zagraniczne media, w tym Kickera, BBC czy Sky Sports. W tych zestawieniach polski golkiper mógł pochwalić się jednymi z najlepszych not wśród wszystkich zawodników rywalizujących na EURO 2008.




Afera lwowska

Kariera 64-krotnego reprezentanta Polski wypełniona była również, oprócz niekwestionowanych chwil chwały, kilkoma kryzysami. Jednym z nich była tzw. afera lwowska, czyli wydarzenia, które miały miejsce za naszą wschodnią granicą po przegranym towarzyskim spotkaniu Biało-Czerwonych z Ukrainą w sierpniu 2008 roku. Trzech zawodników: Boruc, Dariusz Dudka oraz Radosław Majewski zostało wówczas przyłapanych na nadmiernym spożywaniu alkoholu, a jak stwierdził selekcjoner Leo Beenhakker, nie skończyło się wówczas na dwóch czy trzech piwach. Piłkarze zostali zawieszeni w prawach reprezentanta, ale okres ten nie trwał długo, gdyż co prawda na wrześniowe mecze eliminacyjne ze Słowenią i San Marino powołania nie otrzymali, za to już w październiku bramkarz do kadry powrócił i zagrał w spotkaniach z Czechami i Słowacją.




Mecz z Irlandią Północną

Eliminacje do mistrzostw świata w RPA nie były udane dla polskiej kadry, co więcej, zakończyły się wielkim rozczarowaniem oraz fatalną atmosferą wokół reprezentacji i PZPN-u. Nie był to udany okres także dla Boruca, który zmagał się wówczas z problemami w życiu rodzinnym, co w dużej mierze przekładało się na jego słabszą formę zarówno w klubie, jak i reprezentacji. Najbardziej dobitnym tego przykładem stał się mecz z Irlandią Północną, która w tamtym czasie była uważana za piłkarskiego kopciuszka i daleka była od awansu na mistrzowski turniej, jaki stał się udziałem Norn Iron w 2016 roku. W Belfaście Polacy niespodziewanie ulegli jednak gospodarzom 2:3, notując wiele absrudalnych zagrań, a bardzo niepewnie – zupełnie inaczej niż w większości dotychczasowych spotkań – interweniował zwłaszcza bramkarz Celtiku. Zaliczył wtedy pamiętne wpadki, najpierw źle zachowując się przy pierwszej bramce dla przeciwników, a przy trzecim nie trafiając w piłkę zagraną przez Michała Żewłakowa, w konsekwencji czego Polacy stracili kuriozalnego gola samobójczego.



Afera samolotowa

Po nieudanych eliminacjach MŚ 2010 i zwolnieniu Leo Beenhakkera, misję przygotowania reprezentacji do wielkiego narodowego wydarzenia, jakim miało być EURO 2012, powierzono Franciszkowi Smudzie. Były szkoleniowiec m.in. Widzewa Łódź i Wisły Kraków od początku nie darzył jednak zaufaniem charyzmatycznego zawodnika z Siedlec i regularnie pomijał go w zaproszeniach na kolejne zgrupowania. Po dziesięciu meczach Smudy w roli opiekuna Biało-Czerwonych były bramkarz Legii dostał szansę w meczu z Ukrainą, a następnie pojechał na tournée do USA i Kanady, gdzie zagrał w meczu z Amerykanami. Wielką aferą zakończył się jednak powrót kadry zza Oceanu, w trakcie którego golkiper wraz z Michałem Żewłakowem spożywali wino na pokładzie samolotu oraz awanturowali się z jego obsługą.

Stało się to przyczyną wyrzucenia obu reprezentantów z kadry, a późniejszy konflikt na łamach mediów tylko sytuację zaognił. Boruc już więcej u Smudy nie zagrał, a w konsekwencji nie było mu także dane wystąpić w polskiej kadrze na mistrzostwach Europy w 2012 roku.




Powrót do kadry

Banicja Boruca trwała długo, ale po 2,5 letniej przerwie doczekał się kolejnego powołania – ponownie przeciwko Irlandii. W tym czasie wiele działo się w kwestii jego przynależności klubowej. Po dwóch sezonach spędzonych w zespole Fiorentiny, wychowanek Pogoni Siedlce trafił do angielskiego Southampton FC. Następny po Smudzie selekcjoner Biało-Czerwonych, którym po nieudanym EURO 2012 został Waldemar Fornalik, początkowo także nie stawiał na doświadczonego bramkarza. Pierwszy raz wystawił go w składzie dopiero w lutym 2013 roku, w towarzyskim spotkaniu przeciwko Irlandii, Później, już do końca eliminacji, mianował Boruca podstawowym golkiperem kadry, choć epizod ten zakończył się dla Polaków po raz drugi z rzędu brakiem awansu na mistrzostwa świata, tym razem odbywających się w Brazylii.




Ostatni mecz

Po raz ostatni z orzełkiem na piersi Boruc wystąpił w listopadowym towarzyskim starciu z Urugwajem, w którym zagrał przez 44 minuty. Kiedy w październiku ubiegłego roku w towarzyskim starciu ze Słowenią bronił dostępu do polskiej bramki przez 45 minut, mało kto przypuszczał, że rok później legendarny golkiper Celtiku ogłosi zakończenie reprezentacyjnej kariery.

Trzeba jednak przyznać, że Boruc nie jest już najmłodszym piłkarzem (40 lat – przyp. red.), a w kadrze od kilku lat pełnił rolę trzeciego golkipera, po Łukaszu Fabiańskim i Wojciechu Szczęsnym. Mimo tego pozostaje bramkarzem z największą liczbą występów w reprezentacji, który na mistrzostwach świata oraz dwukrotnie mistrzostwach Europy pełnił w polskim zespole pierwszoplanową rolę.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *