DIfuUTwW4AE8qm8

Jeszcze rok temu Grzegorz Krychowiak miał świat u swoich stóp. Wspaniały sezon w Sevilli, znakomite Mistrzostwa Europy, a na koniec kontrakt życia w zespole ówczesnego mistrza Francji. Dziś 27-letni pomocnik wie, że stracił kilkanaście miesięcy piłkarskiej kariery, jednak wydaje się, że wypożyczenie do West Bromwich Albion to rozsądny pomysł na jej reanimację.

Zwykło się mawiać, że czasem warto zrobić krok w tył, by później wykonać dwa do przodu. Nie ma co się oszukiwać – dołączenie do drużyny The Baggies nie będzie dla Krychowiaka sportowym awansem. Póki co podopieczni Tony’ego Pulisa zajmują wprawdzie miejsce w czołówce tabeli Premier League, ale szanse, że się w niej na stałe zadomowią są iluzoryczne. Roczne wypożyczenie reprezentanta Polski odbiło się na The Hawthorns szerokim echem – w końcu nie codziennie do angielskiego średniaka trafia piłkarz, który do niedawna trenował z największymi gwiazdami francuskiego i światowego futbolu. Fakt, że jeszcze kilka dni temu popularny “Krycha” uczestniczył w zajęciach z kuszonym przez Barcelonę Marco Verrattim, a teraz będzie rywalizował o miejsce w składzie z mającym swego czasu problemy z narkotykami Jake’m Livermore’m mówi wiele…


West Bromwich Albion to klub o ugruntowanej już pozycji w krajowym futbolu. W ubiegłej kampanii The Baggies zajęli 10. miejsce w lidze, a obecny sezon jest już ósmym z rzędu, w którym występują na poziomie Premier League. Tony Pulis przyzwyczaił jednak kibiców na Wyspach do tego, że prowadzone przez niego zespoły nie grają wyrafinowanego futbolu. Walijski szkoleniowiec jest bowiem zwolennikiem gry mało widowiskowej, ale za to skutecznej.


Arsenał zagrań graczy prowadzonych przez 59-letniego menedżera ma się przede wszystkim sprowadzać do słynnego przed laty powiedzenia Marcina Wasilewskiego: “Siła razy gwałt”. Zawodnicy West Bromu to gladiatorzy, przysłowiowe chłopy na schwał, wyznający zasadę, że piłka przejść może, ale przeciwnik już nie. Pulis bezwzględnie wymaga tego, żeby jego podopieczni przez pełne 90 minut harowali na całej długości i szerokości boiska. Kto nie walczy, ten się nie liczy i jest u charyzmatycznego Walijczyka skreślony. To środowisko wprost idealne dla Krychowiaka.

Wychowanek Orła Mrzeżyno to walczak, jakich mało. Jeżeli jest w rytmie meczowym, potrafi powstrzymać absolutnie każdego rywala. Jest wybiegany, silny i doskonale radzi sobie w pojedynkach fizycznych. Wszyscy fani futbolu doskonale wiedzą, dlaczego Polak nie poradził sobie w Paryżu. W klubie, gdzie górują technika i finezyjny drybling, nikt nie potrzebował wykonującego jedynie czarną robotę defensywnego pomocnika. Choć Krychowiak dzięki grze w lidze hiszpańskiej znacząco rozwinął swoje umiejętności kreacyjne, okazały się one niewystarczające na futbolowego giganta formatu PSG. Na The Hawthorns Grzegorz będzie mógł jednak powrócić myślami do najlepszych wspomnień z występów na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán.


Nikt nie ma wątpliwości, że Tony Pulis będzie wymagał od Krychowiaka przede wszystkim pełnego zaangażowania i determinacji. Nie tak dawno przecież “La Máquina”, jak wciąż nazywają go fani z Andaluzji, toczył wspaniałe pojedynki z Cristiano Ronaldo czy Leo Messim – często zwycięskie. Teraz znów będzie mógł imponować publiczności liczbą odbiorów i wślizgów, czyli generalnie tym, co wychodzi mu najlepiej.


Krychowiak trafia do WBA na roczne wypożyczenie, ale bez prawa pierwokupu. Oznacza to, że w przypadku dobrej gry w klubie z przedmieść Birmingham, latem 2018 roku Polak prawdopodobnie definitywnie opuści Parc des Princes, ale za zdecydowanie większe pieniądze i trafiając do znacznie lepszego zespołu niż The Baggies. Dotychczasowy ulubieniec Adama Nawałki będzie mógł zatem sprawić, że żarty z jego braku ambicji odejdą w niepamięć. Liga angielska to prawdziwe pole bitwy, na którym przepadały już dużo bardziej renomowane nazwiska.


West Brom to drużyna solidna, ale kontrkandydaci Krychowiaka do gry w podstawowym składzie wyglądają co najwyżej przeciętnie. Argentyńczyk Claudio Yacob znany jest w Premier League przed wszystkim z tego, że łapie zatrważającą liczbę kartek, podobnie zresztą jak weteran angielskiego futbolu Gareth Barry. Jake Livermore także jadł chleb z niejednego piłkarskiego pieca, ale sportowo wciąż jest słabszy od 45-krotnego reprezentanta Biało-Czerwonych. Mimo że umiejętnościami Polak przerasta swoich rywali do gry w wyjściowej jedenastce, będzie musiał jeszcze udowodnić doświadczonemu trenerowi, iż zasługuje na pewny plac w jego zespole.


Zadaniem 27-latka będzie stabilizacja środkowej strefy boiska i zapewnienie większej liczby odbiorów. To w głównej mierze właśnie przez dziury w środku pola rywale w poprzednim sezonie łatwo przedostawali się w rejony bezradnej defensywy West Bromwich. Zaledwie 6 czystych kont, jakie ekipa z The Hawthorns zachowała w ubiegłych rozgrywkach to wynik fatalny, ale świadomy problemu Pulis sprowadził już graczy mających wpłynąć na poprawę tego aspektu piłkarskiego rzemiosła. Krychowiak po raz drugi w karierze trafia więc do drużyny, w której potencjalnie może stać się kluczową postacią.


Ryzyko, że defensywny pomocnik z Gryfic ponownie zostanie przyspawany do ławki rezerwowych jest naprawdę nieduże. Wypożyczenie do klubu z jednej z pięciu najsilniejszych lig europejskich jest przede wszystkim wyraźnym sygnałem wysłanym w stronę Adama Nawałki. Po tym jak selekcjoner pominął Krychowiaka przy wrześniowych powołaniach, były zawodnik Girondins Bordeaux będzie chciał udowodnić opiekunowi piątej reprezentacji w rankingu FIFA, że wciąż jest gotowy, by pomagać drużynie narodowej. Niewykluczone, że wkrótce znów zobaczymy go w koszulce z orłem na piersi, a wówczas żarty o Krychowiaku ubranym w drogocenne futra, ekstrawaganckie kreacje i rzekomo podporządkowanemu swojej partnerce Celii Jaunat szybko odejdą w niepamięć.


Grzegorz Krychowiak właśnie ruszył w pogoń za straconym czasem, wszak doskonale zdaje sobie sprawę, że ucieka mu życiowa szansa, jaką jest udział w mistrzostwach świata. Co więcej, znajdujący się w kwiecie piłkarskiego wieku pomocnik wypadł z reprezentacji, która od pewnego czasu prezentuje się nadzwyczaj dobrze i ma szansę stać się czarnym koniem na przyszłorocznym mundialu w Rosji. Kiedy jest formie, u Adama Nawałki ma pozycję niepodważalną. Musi jednak mieć się na baczności, zwłaszcza że konkurencja nie śpi. Linetty i Mączyński będą starali się skrzętnie wykorzystywać ewentualne niepowodzenia Krychowiaka, a w odwodzie pozostaje jeszcze równie waleczny Jacek Góralski. Kibicom i obserwatorom polskiego futbolu pozostaje tylko życzyć, aby sezon 2017/18 okazał się triumfalnym powrotem Krychowiaka na europejskie salony. Żaden klasowy zawodnik nie zapomina przecież, jak się gra w piłkę, a spuszczony ze smyczy przez Tony’ego Pulisa pomocnik może na powrót stać się boiskowym bulterierem nie do zagryzienia.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *