DGQchEbUAAAR8ka

Temperatura 35 °C, choć można odnieść wrażenie, jakby było z 50. Klimatyzacja nie pomaga. Jesteśmy na wysokości Norymbergi, jest godzina 15:00, a przed nami kilkunastokilometrowy korek, którego końca nie widać. Stoimy, a przecież powinniśmy jechać, bo o 17:45 na Allianz Arenie rozpocznie się wielkie granie – Atlético zmierzy się z Napoli.

Kiedy już docieramy do Monachium. jest po godzinie 16. Pod stadionem nie jest lekko – w końcu nieuchronnie zbliża się godzina rozpoczęcia pierwszego meczu. Kibice stale się gromadzą, a my poszukujemy parkingu dla mediów. Wjeżdżamy na pierwszy-lepszy, który ukazał się naszym oczom, bo o jakichkolwiek kierunkowskazach możemy jedynie pomarzyć. Tam miła pani z obsługi informuje nas, że aby znaleźć parking czy punkt dla mediów, powinniśmy skierować się bliżej Allianz Areny. Tak też robimy. Wpadamy na parking, szybkie odświeżenie, zmiana stroju i ruszamy. Jest godzina 16:35. Idziemy do schodów, kierujemy się ku górze i już wiemy, że znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu.

1

Rzecz w tym, że – jak się później okaże – nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie drogi, a za 15 minut wybije godzina 17. Rozpoczynamy zatem akcję pt. “poszukiwania MediaPoint”, w którym, jak sądzimy, są nasze akredytacje. W międzyczasie, przemieszczając się przed stadionem, wita nas górnolotne i wykwintne: “Kur..! Jak tu gorąco!”. I już wiemy, że w Monachium są też Polacy. Szybkie spojrzenie na plan obiektu, a później próba uzyskania informacji zawierającej najszybszą drogę dotarcia do punktu dla mediów. Pytamy zatem ochroniarzy, wolontariuszek, a nawet osób obsługujących mały Fan-Shop. Za każdym razem ta sama odpowiedź : “Ich habe keine Ahnung”. Ostatnia rozpaczliwa próba, tym razem po angielsku. Niestety, osoba obsługująca punkt “Süddeutsche Zeitung” wie tyle samo, co poprzednicy, ale życzliwie informuje nas, że może nam sprzedać gazetę lub… lody. To nas nie ratuje. Jeszcze jeden rzut oka na plan, szybkie wyznaczenie trasy i myśl – uda się albo o obejrzeniu pierwszych minut w wykonaniu Arkadiusza Milika możemy zapomnieć. Po godzinie 17 docieramy wreszcie do kas, obok których zaczepiony jest czerwony balon z napisem “MediaPoint”. I gdy wydaje nam się, że do rąk otrzymujemy koperty z akredytacjami, w środku znajdujemy… przepustki na parking dla przedstawicieli mediów, które w owym momencie są nam kompletnie zbędne.

3

Lekko podłamani wracamy w kierunku placu przed stadionem. Jest godzina 17:15. Po drodze mijamy wjazd na parking dla zaproszonych gości czy dziennikarzy właśnie. Tam – w końcu! – trafia się ktoś, kto nie dość, że nieźle operuje angielskim, to jeszcze w sposób zrozumiały i czytelny wyjaśnia nam, gdzie odbierzemy akredytacje i jak trafimy na lożę prasową. I teraz najlepsze – “Gate 54”, którego kazał nam szukać steward, znajduje się jakieś 30 metrów od wszystkich tych osób, od których przed stadionem próbowaliśmy uzyskać jakąkolwiek informację. Wniosek? Wówczas, że nie spodziewaliśmy się tak kiepsko zorientowanej i przygotowanej obsługi. Na chłodno zupełnie inny – umiesz liczyć, licz na siebie. Tempem ekspresowym przefruwamy przez punkt odbioru akredytacji i kolejne bramki kontrolne. Szybkie uzupełnienie płynów i jesteśmy na loży prasowej. Zegarek wskazuje dokładnie 17:45. Perfekt! – jak powiedzieliby Niemcy.

4

Ku naszemu zaskoczeniu, Audi Cup 2017 wcale nie przyciągnął tak wielu kibiców, jak oczekiwaliśmy. Zarówno podczas spotkania Atlético Madryt z Napoli, jak i Bayernu Monachium z Liverpoolem nie trudno było odnaleźć sektory świecących pustkami. Zdecydowanie lepiej było w trakcie drugiego dnia turnieju, choć i wtedy 75-tysięczny obiekt nie wypełnił się po brzegi. Wnioski po wtorkowych meczach? Przede wszystkim kibice drużyn, które zameldowały się na Allianz Arenie powinni doceniać (jeśli jeszcze tego nie robią), że grają one na TAK wysokim poziomie. Nawet jeśli Bayern cieniował, to na pojedyncze zagrania piłkarzy Ancelottiego patrzyło się z nieskrywaną przyjemnością. Organizacyjnie impreza również przygotowana perfekcyjnie, ale tego akurat po naszych zachodnich sąsiadach się spodziewaliśmy.

W stolicy Bawarii panuje absolutna “Lewandomania”. Najgłośniej wykrzyczane przez kibiców nazwisko podczas wyczytywania składu przez spikera? LE-WAN-DO-WSKI!!! Jedyne nazwisko skandowane w trakcie rywalizacji z The Reds? Oczywiście, że to kapitana reprezentacji Polski. Również przed wejściem do Mixed Zony znajdujący się tam fani Bayernu kilka razy zakrzyknęli głośno: “Robert Lewandowski!”. Wtorek, który stał pod znakiem ciągłej wojny z czasem, kończymy szukaniem naszego hostelu. Z małymi problemami, ale docieramy na Breslauer Straße. Szybki prysznic i zasłużony sen.

5

W środę z samego rana, czyli o… 10, wyruszamy na podbój Marienplatz. Będąc w Monachium nie sposób ominąć to miejsce. Pierwszy wniosek, który się nasuwa po dotarciu na rynek, to że w Bawarii 2 sierpnia musi być obchodzone jakieś święto. Ludzi jest tu bowiem naprawdę sporo. Część z nich kosztuje słynne już Bratwursty, inni, mimo że nie minęła jeszcze 12, już postawili na Paulanera. Pozostali tylko oglądają i pstrykają zdjęcia. My stawiamy na kompromis – w jednej ręce Bratwurst, a w drugiej telefon z przygotowanym aparatem. Krążąc wokół Placu Mariackiego natrafiamy m.in. na “szklanego” wodzireja.

6

Po krótkiej wycieczce po mieście ruszamy w stronę Allianz Areny. Tym razem docieramy tam jako jedni z pierwszych. Pod stadionem jest dosyć spokojnie, a parkingi wyglądają tak, jakby mecze już się skończyły – wewnątrz nie ma praktycznie nikogo oprócz stewardów i ochroniarzy. Jedyne miejsce, gdzie jest dosyć gwarno to strefa dla dziennikarzy, choć większość z nich głównie uzupełnia płyny lub wzbogaca swój organizm o cenne kalorie i nie ma czasu na rozmowę. Ci, którzy nie jedzą, piszą kolejne relacje/artykuły/reportaże. Mimo to, porównując ten anturaż do innych miejsc na stadionie, tętni tutaj “życie”.

Dzień wcześniej wpadliśmy na lożę prasową w ostatniej chwili, w środę natomiast jesteśmy na niej jako jedni z pierwszych. Bayern znów jednak zawiódł, rozczarował, choć eksperymentalny skład desygnowany przez Carlo Ancelottiego i tak zaprezentował się lepiej niż ten posłany w bój 24 godziny wcześniej na konfrontację z Liverpoolem. Kibice Die Roten dosadnie postanowili wyrazić swoją opinię na temat gry aktualnego mistrza Niemiec…


Na konferencji prasowej Ancelotti zachowuje spokój. Doświadczony “Carletto” docenia klasę rywali i zapewnia, że Bayern będzie gotowy na inaugurację sezonu. Jeden z dziennikarzy pyta włoskiego szkoleniowca, co sądzi o transferze Neymara za 222 mln € do Paris Saint-Germain. Odpowiedź 58-latka bezcenna: “Neymar jest jednym z najlepszych zawodników na świecie”. Po konferencji prasowej pędzimy do Mixed Zony, gdzie czekamy głównie na kapitana naszej kadry. Lewandowski, podobnie jak we wtorek, nie jest jednak skory do rozmów. Poświęca natomiast sporo czasu swoim fanom, co w pełni rozumiemy. Wracamy więc na lożę prasową, wszak lada moment rozpocznie się finał. Na trybunach, podobnie jak dzień wcześniej, meldują się Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński i reszta składu SSC Napoli.

7

Niewykorzystany rzut karny Jordana Hendersona okazuje się być decydującym – to Atlético triumfuje w Audi Cup 2017. Radość Diego Simeone, jak zawsze zresztą, szalenie ekspresyjna. Każdy jednak świetnie zdaje sobie sprawę, że to prestiżowy, ale tylko turniej towarzyski. Po zakończeniu serii jedenastek i ceremonii wręczenia pucharu Rojiblancos zostajemy jeszcze przez chwilę na stadionie, by zobaczyć ostatnie minuty eliminacyjnego starcia Legii z Astaną. Pyrrusowe zwycięstwo Wojskowych

Ponownie konferencja prasowa – żartujący Klopp i Simeone, a następnie Mixed Zona i węgierski dziennikarz wołający Oblaka, by… ten zrobił sobie z nim zdjęcie. Groteskowo wyglądająca sytuacja, ale w końcu każdy robi to, co w danym momencie uważa za słuszne. Piłkarze chętnie poświęcają czas swoim fanom, po czym sprytnie wymykają się do autokarów. Definitywnie opuszczamy więc strefę wywiadów, a następnie udajemy się na parking.

9-resized

Allianz Arena nocą wygląda jeszcze bardziej okazale niż za dnia. Zadowoleni, usatysfakcjonowani, choć czujący lekki niedosyt, że to już koniec, opuszczamy imponujący obiekt Bayernu Monachium. Udział w Audi Cup 2017 był dla nas wielkim przeżyciem – jednym z tych, których z pamięci nikt nam nie zabierze. W głowie aż roi się od wniosków i refleksji. Jedna z nich głosi, że prawdopodobnie w najbliższym czasie nie doczekamy się takiego turnieju klubowego na terenie Polski. A szkoda, bo to wydarzenie, które przyciąga rzesze kibiców, dziennikarzy, zawodników, działaczy i jest świetną okazją do promocji nie tylko klubu czy stadionu, ale również regionu i lokalnej społeczności. Kończymy zatem naszą sierpniową przygodę z nadzieją, że wrócimy tu ponownie za dwa lata!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *