DFHHmylXcAEM_Xa

Saga związana z transferem Marcina Robaka dobiegła końca. Po wielu spekulacjach król strzelców minionych rozgrywek Ekstraklasy ostatecznie opuścił stolicę Wielkopolski i przeniósł się do Śląska Wrocław, gdzie budowany jest nowy zespół, który ma powalczyć o czołowe lokaty w lidze. W ostatnim czasie w kontekście doświadczonego napastnika mówiło się głównie o konflikcie z trenerem Nenadem Bjelicą, a nie o kolejnych zdobyczach strzeleckich. Czy pod wodzą swojego dawnego trenera 34-letni snajper będzie równie skuteczny?

Do tej pory wydawało się, że jeśli drużyna pozbywa się najlepszego strzelca rozgrywek, to tylko na wskutek bardzo dobrej finansowo oferty zarówno dla klubu, jak i samego zawodnika. Losy Marcina Robaka, który w kampanii 2016/17 zdobył dla Kolejorza w meczach ligowych 18 bramek, potoczyły się zgoła inaczej…


Oczywiście trzeba dodać, że wiele z tych goli padło po rzutach karnych, jednak wychowanek Konfeksu Legnica był w wielu spotkaniach istotnym graczem zespołu z Bułgarskiej i miał spory wkład w dotarcie Kolejorza do finału Pucharu Polski oraz wywalczenie miejsca na podium. W ostatnich kolejkach ubiegłego sezonu coraz więcej mówiło się natomiast o jego konflikcie z trenerem Nenadem Bjelicą, a kulminacją złych emocji było starcie z Jagiellonią, gdy schodzący do szatni napastnik nie szczędził ostrych słów trenerowi. Kamery zarejestrowały wówczas moment, w którym Robak rości sobie pretensje do szkoleniowca, iż ten nie wspiera go dostatecznie w walce o indywidualne trofeum i nie daje mu zagrać pełnego spotkania.

Konflikt przybierający również formę wielu medialnych przepychanek tylko przybierał na sile i jedynie kwestią czasu był moment, gdy 34-letni atakujący stolicę Wielkopolski opuści. A chętnych na zatrudnienie byłego reprezentanta Polski nie brakowało. Początkowo w kontekście zatrudnienia Robaka wymieniano przede wszystkim Śląsk Wrocław, do którego ostatecznie snajper trafił, a także Bruk-Bet Termalikę Nieciecza.

Czarę goryczy przelało prawdopodobnie pierwsze spotkanie z FK Pelister, kiedy wchodzącego na boisko Robaka przywitały gwizdy świadczące o tym, że nie tylko zarząd poznańskiego klubu stoi w tym sporze murem za trenerem, lecz także kibice. Drugą, równie dobitną chwilą była konferencja prasowa przed wylotem Lecha do Norwegii na mecz z FK Haugesund, gdy Bjelica przyznał, że nie zabrał Robaka w podróż do Skandynawii, gdyż ten już nie chce grać w barwach Kolejorza.


Mimo iż sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, z Bułgarskiej dochodziły sygnały mówiące o tym, że co prawda sprowadzono konkurentów, a właściwie następców Robaka do linii ataku, lecz król strzelców Ekstraklasy nie odejdzie za bezcen, a jedynie w momencie, gdy pojawi się satysfakcjonująca dla klubu oferta. Jak widać, taka nadeszła ostatecznie z Wrocławia, gdzie w tym oknie transferowym trafiło już wielu piłkarzy, w zdecydowanej większości mających już spore doświadczenie z rywalizacji na poziomie najwyższej klasie rozgrywkowej.


Robak jest zawodnikiem skrojonym na miarę polskiej ligi. Legniczanin grał już w kilku klubach i właściwie w każdym – czy był to Widzew Łódź, Piast Gliwice, Pogoń Szczecin, czy ostatnio Lech Poznań – notował co najmniej przyzwoite statystyki strzeleckie. Gdy spróbował swoich sił za granicą, w tureckich Konyasporze i Mersin İdman Yurdu, było już dużo gorzej, nie wspominając o wielkim zamieszaniu związanym z przejściem do Chin, które ostatecznie zakończyło się fiaskiem.

Były kadrowicz Franciszka Smudy ma wiele cech bardzo przydatnych na pozycji wysuniętego napastnika, choć złośliwi mogą stwierdzić, że to przede wszystkim umiejętność wykonywania rzutów karnych. Robak posiada jednak również instynkt strzelecki, który pomagał mu znajdować się w odpowiednim czasie i we właściwym miejscu, by posłać piłkę do bramki rywali. Wiele pracy, którą wykonywał dla zespołu, na pierwszy rzut oka, szczególnie kibicowski, nie było widocznej. Doświadczony snajper potrafi powalczyć z obrońcami przeciwnika, co zapewnia mu wciąż odpowiednia siła fizyczna i muskulatura, którą ewidentnie różnił się od Dawida Kownackiego, wystawianego wbrew wielu krytycznym opiniom do gry w meczach z Legią Warszawa. Bardzo dobrze zgrywa także piłki głową, czym uruchamia momentalnie atak swojej drużyny na połowie rywala.

We Wrocławiu, po odejściu skutecznego w końcówce poprzedniego sezonu Kamila Bilińskiego oraz zakończeniu wypożyczenia Łukasza Zwolińskiego, stworzyła się luka w ataku, którą działacze Śląska, w tym przede wszystkim dyrektor sportowy Adam Matysek, starali się załatać Arkadiuszem Piechem, który powrócił do Ekstraklasy z ligi cypryjskiej, a także Michałem Makiem, który w Lechii Gdańsk nie wytrzymał zbyt dużej konkurencji do miejsca w składzie. W pierwszej kolejce nowych rozgrywek pozytywnych efektów drużynie Wojskowych jeszcze to nie przyniosło, gdyż dwukrotni mistrzowie Polski przegrali 0:2 z Arką Gdynia, lecz z czasem, gdy podopieczni Urbana zaczną się zgrywać, wyniki powinny być coraz lepsze.


Do Wrocławia Robaka sprowadził trener, z którym wcześniej pracował właśnie w Lechu, choć paradoksalnie kadencja byłego szkoleniowca Legii Warszawa i Osasuny przy Bułgarskiej nie była dobrym czasem dla napastnika. Najpierw, jeszcze w trakcie rozgrywek 2015/16, przez wiele miesięcy leczył kontuzję, a jego dobra passa strzelecka w ubiegłej kampanii zaczęła się dopiero, gdy Urbana w Poznaniu już nie było.


Z pewnością na Dolnym Śląsku plany działaczy, nowego właściciela WKS-u oraz kibiców są ambitne, a dobór zawodników według pewnego klucza, czyli z doświadczeniem w Ekstraklasie, ma sens. Ważnym ogniwem nowego zespołu pod kierownictwem Urbana ma być właśnie Marcin Robak, który na pewno dołoży do dorobku co najmniej kilka bramek, choć kolejna korona strzelecka jest już mało prawdopodobna. W Poznaniu dla 34-letniego piłkarza nie było już przyszłości. Z jednej strony widać było w jego zachowaniu ambicję w dążeniu do celów, z drugiej natomiast publiczne krytykowanie trenera jest zachowaniem, który musi się źle skończyć dla wojującego zawodnika.

W Śląsku powtórka takiego scenariusza jest raczej mało prawdopodobna, gdyż Jan Urban znany jest ze swojego spokojnego charakteru, zatem konfrontacja, tym bardziej publiczna, nie wchodzi w grę. Być może ważnym argumentem dla Robaka przy wyborze nowego pracodawcy były kwestie rodzinne, gdyż jako zawodnik wywodzący się z Legnicy będzie miał niewielką odległość do pokonania, aby odwiedzić swoich najbliższych. Przede wszystkim jednak odzyska szansę na regularną grę, czyli to, o co tak mocno walczył w ostatnich miesiącach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *